Blog > Komentarze do wpisu
Eduardo nie jest pierwszy: paskudny spis śląsko-zagłębiowski

kontuzja - mecz Grunwaldu Ruda Śląska 

Dzięki wszechobecnej telewizji dość często możemy  oglądać przerażonych piłkarzy wywijających w powietrzu złamanymi kończynami. Boisko to właściwie jedyne miejsce, gdzie można komuś złamać nogę i uniknąć odpowiedzialności karnej. Chocież nie do końca - przed wojną głośna była sprawa napastnika Józefa Smoczka, który bodaj jako pierwszy futbolista w Polsce został skazany za brutalność. W latach 30. w jednym ze starć złamał nogę przeciwnikowi, kończąc mu karierę. Załamany rywal poskarżył się prawnikom i sąd w Warszawie miał skazać Smoczka na trzy miesiące więzienia w zawieszeniu...

Ale w tym wpisie nie o łamaczach nóg, a raczej ich ofiarach. Poniżej mój króciutki subiektywny ranking paskudnych złamań nóg u śląskich i zagłębiowskich piłkarzy, po których byli już tylko cieniem samych siebie...

1. Jerzy (a właściwie Gerard) Gotzner (Stal Katowice)

Kiedy opowiadał mi o swoim przypadku, nie mogłem uwierzyć. Tym elektrykiem katowickiej huty Ferrum, wychowankiem przedwojennego Słowiana, reprezentantem Górnego Śląska, interesowało się wiele klubów. Na przeprowadzkę jednak  - i w efekcie na zrobienie kariery -  nie pozwoliła... małżonka (ale tym razem nie o żonach, choć ich wpływ na dzieje futbolu zasługuje na osobny wpis).

Otóż Gotzner miał pewny plac na środku napadu w katowickiej Stali (potem przeniesionej do Sosnowca). Stal  - powstała z przymusowej fuzji Baildonu, Pogoni i Słowiana -  miała wtedy świetną pakę, w 1950 roku walczyła - choć bez powodzenia - o I ligę. O tym, że klub z Katowic dał się wyprzedzić w tabeli Ogniwu Bytom (czyli Polonii) zdecydował przegrany mecz ze Stalą (czyli Naprzodem) Lipiny. W trakcie tego meczu Gotznera wyprostowaną nogą trafił w punkt rozpędzony obrońca gospodarzy Erwin Baway. I teraz najlepsze: Gotzner z tą fatalnie pokiereszowaną nogą wrócił z Lipin do Katowic na...piechotę, BO NIE BYŁO TRANSPORTU! Pamięta, że kulał, ale do domu doszedł...

2. Roman Lentner (Górnik Zabrze)

Jeden z najwybitniejszych lewoskrzydłowych w dziejach polskiego futbolu (dla mnie obok drugiego Ślązaka Fabera z Ruchu i krakusa Gadochy z Legii ewidentnie w pierwszej trójce). 8-krotny mistrz Polski z Górnikiem Zabrze. I tak miał szczęście, bo pech drapnął go już pod sam koniec kariery, kiedy miał już 31 lat. Było to latem 1968 roku, w...Kolumbii podczas letniego tournee Górnika po Ameryce Łacińskiej. Po powrocie Lentner nie umiał już dojść do siebie. Był znacznie wolniejszy i ówczesny trener Geza Kalocsay - nie bacząc na dawne zasługi - podziękował piłkarzowi. Lentner króciutko pograł jeszcze trochę w III lidze i zakończył karierę

3. Andrzej Jarosik (Zagłębie Sosnowiec)

Najbardziej znany z tego, że podczas olimpiady w Monachium odmówił Kazimierzowi Górskiemu wyjścia na boisko jako rezerwowy w trakcie meczu z ZSRR. To skojarzenie jest dla niego krzywdzące, bo to był naprawdę fantastyczny piłkarz; jeden z tych, co w pojedynkę umieli wygrać mecz. Nieszczęście przydarzyło mu się na sam koniec kariery, już po wyjeździe z Polski. W 1979 roku, kiedy był piłkarzem Toulonu, podczas meczu z Olympique Marsylia nogę złamał mu słynny Marius Tresor, 65-krotny reprezentant Francji. Działacze Toulonu nie kwapili się, żeby zapłacić za mozolne leczenie, chcieli go upchnąć w byle jakim szpitaliku. Jarosik był załamany, na szczęście pieniądze wyłożyła rodzina. W Austrii przeszedł wiele operacji, dzięki nim po zakończeniu kariery mógł chodzić.

4. Jerzy Dworczyk (Zagłębie Sosnowiec)

Tak o swoim pechu opowiadał „Gazecie": Jesienią w roku 1978 doznałem ciężkiej kontuzji. Graliśmy z Szombierkami w Bytomiu. Jeszcze teraz mam tę sytuację przed oczami. Stałem na polu karnym i chciałem zrobić zamach, stojąc na lewej nodze. Piłkarz Szombierek Janusz Sroka wjechał mi w tę nogę wślizgiem. Przekręciła się o 180 stopni. Stopa zaczęła mi latać na boki. Przybiegł doktor. Dźwignął mi koszulkę i zaczął psikać chlorkiem po brzuchu, mówiąc, że nic mi nie będzie. Ale jak w końcu zobaczył tę nogę, to się złapał za głowę. Od razu mi ją nastawił i to był błąd. Potem rok nie grałem. Na Srokę mówiliśmy wtedy "Marchwicki" albo "wampir z Dąbrowy". Tydzień wcześniej złamał nogę Emilowi Szymurze (ROW Rybnik, przyp.aut.blg.), potem mnie, potem jeszcze komuś. Był agresywny, ale poza tym także dobrym piłkarzem...".

5. Grzegorz Borawski (GKS Katowice)

Chyba największy pechowiec w tym gronie, choć przez prawie całą karierę kontuzje go omijały. Aż do 29 roku życia... W 1997 roku GKS grał na wyjeździe z Bełchatowem. W 62 minucie "Borówa" zderzył się ze Sławomirem Konkiewiczem i doznał paskudnego złamania kości piszczelowej. Będący na meczu świadkowie opowiadali mi potem, że potworny trzask słychać było na całym stadionie. Borawski już nigdy nie wrócił do wielkiej piłki, ale pech go nie opuścił: jako piłkarz A-klasowej Zawady podczas zawieszania siatki na bramkę URWAŁ SERDECZNY PALEC PRAWEJ RĘKI!

6. Marcin Molek (Ruch Chorzów)

Nie będę przypominać okoliczności, żeby nie podgrzewać atmosfery... Faktem jest, że złamanie kości piszczelowej (co za feralna kość) w wieku 21 lat, właściwie zakończyło karierę tego piłkarza, zanim ta na dobre się rozpoczęła (choć ostatni ligowy występ zaliczył mając 26 lat). Czy w 1999 roku - tuż przed feralnym meczem - Molek mógł przypuszczać, że zostanie trenerem rezerw w wieku...27 lat?!

PS. Macie jeszcze kogoś, kto pasuje do tego grona - dorzućcie. Uprzedzam, że w słynnym meczu z Anglią w 1973 roku Włodzimierz Lubański wcale nie złamał nogi tylko doznał poważnej kontuzji kolana. Ćwierć wieku później opowiadał mi o niej w szpitalu w Piekarach znany śląski traumatolog, gdy ja z kolei leczyłem u niego swoje kolano (odpukać, dotąd hula). Lekarz mówił, że zna to ze słyszenia, ale u Lubańskiego uszkodzone były prawdopodobnie dwie łąkotki w nodze - przyśrodkowa i boczna. Ponoć w piekarskim szpitalu (przecież najlepszym nie tylko na Śląsku, ale w całej Polsce)  miano usunąć tylko jedną i dlatego to leczenie tak się wtedy przedłużało...

poniedziałek, 25 lutego 2008, pavelczado

Polecane wpisy

  • Tak, Górniku Zabrze: Legia symbolem nowoczesnej Polski

    Dariusz Mioduski, właściciel Legii Warszawa udzielił właśnie wywiadu portalowi "Sportowe Fakty" . Przeczytałem go z ogromnym rozbawieniem. Pan Mioduski oczywiśc

  • Ale ten czas szybko leci!

    To doprawdy niewiarygodne. Jak to w ogóle możliwe, że wytrzymaliśmy aż 14 lat bez ligowych meczów GieKSy z Ruchem i Ruchu z GieKSą?! To jedna z piękniejszych ka

  • Zaorany

    Ludzie mówili mi: "nie wdawaj się w dysputę ze Stanowskim". A ja na to: "dlaczego?" Wydawało mi się, że to w miarę kumaty facet więc być może byłby w stanie spr

Komentarze
Gość: Bartek, *.chello.pl
2008/02/25 23:19:57
Jestem z Gdyni. Od dłuższego czasu z ogromną uwagą śledzę ten blog i jestem pod wrażeniem. Chciałbym, żeby każdy region, a nawet regionik miał kogoś takiego, kto podzieli się swoją ogromną wiedzą oraz zamiłowaniem do futbolu lokalnego.
W życiu nie byłem na Śląsku, nie licząc raz przesiadki w Katowicach kiedy jechałem do Krakowa, ale z wielkim zaciekawieniem czytam te wpisy nt. śląskich i nie tylko klubów. Te historie pokazują, że futbol to coś więcej niż jedna z dyscyplin sportowych. Dla wielu osób to po prostu życie. Także dla nas, dzisiejszych kibiców.
pozdrawiam
-
2008/02/26 09:09:59
"Nie będę przypominać okoliczności, żeby nie podgrzewać atmosfery..."
Wręcz przeciwnie Panie Redaktorze, powinien Pan o tym napisać i to nie tylko na swoim blogu, ale jeszcze skrobnąć jakiś artykuł w wydaniu ogólnopolskim...

Faktycznie, taki głos nie powinien to mieć wydźwięku podgrzewania atmosfery, tylko zaapelowania do brutala jakim niewątpliwie jest Piotr Gierczak (oraz do sędziego aby odpowiednio wcześnie ostudził jego temperament) aby nie złamał kolejnej nogi (i kariery) piłkarzowi Ruchu.

Poniżej fragmenty dwóch relacji prasowych:

2 października 1999 Chorzów:
"Dla 21-letniego wychowanka chorzowskiego Ruchu derby z zabrzańskim Górnikiem miały być świętem. Były... Do 44 minuty. Wówczas po ataku Piotra Gierczaka złamana została kość piszczelowa Molo. - Złamanie z przemieszczeniem, choć nie otwarte - wyjaśnia Molek. - Na początku poczułem uderzenie w nogę. Gdy upadłem, spojrzałem, że kość jest wykrzywiona. Wtedy dotarło do mnie, co się stało. Szybko się mną zajęli. Podbiegła pielęgniarka, dostałem morfinę - kontynuuje były piłkarz Ruchu. W szpitalu Molek przeżywał trudne chwile: - Całe życie stanęło mi przed oczami. Zastanawiałem się, dlaczego właśnie mnie i właśnie teraz musiało się to przydarzyć. Dopiero co wszedłem do pierwszej drużyny Ruchu, zacząłem studia na AWF... W dodatku nogę złożono mi dopiero po czterech dniach - wspomina Molek."

8 sierpnia 2004 Jaworzno:
"Ledwo Adam Kajzer z Rzeszowa odgwizdał początek meczu, a przed polem karnym Ruchu doszło do starcia Piotra Mosóra z Piotrem Gierczakiem (Szczakowianka Jaworzno). Zaczęło się od złego wycofania piłki przez Artura Błażejewskiego, Mosór chcąc zażegnać niebezpieczeństwo ruszył w stronę piłki, problem w tym, że równie ostro ruszył Gierczak. Obaj piłkarze na noszach opuścili plac gry, a Mosór z diagnozą złamanej piszczeli trafił do szpitala. Na 12 tygodni założono mu gips..."

Mam nadzieję, że Gierczak nie będzie kierował się zasadą "do trzech razy sztuka", bo przecież jest też powiedzenie: "Jak Kuba Bogu..."

DeRby blisko...
-
Gość: Niebieski78, *.internetdsl.tpnet.pl
2008/02/26 09:27:14
Kapias zlamal sobie noge sam ... Andrzej Iwan '86 zabole vs legia ...
-
Gość: kibic, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/02/26 13:00:17
Nie pamiętam dokładnie szczegółów ale ten dzwięk złamanej nogi Ryszarda Krausa wówczas piłkarza Górnika pozostanie w mej pamięci do końca życie.
-
Gość: Plektor, *.wup-katowice.pl
2008/02/26 13:43:43
Grzegorz Borawski, NAJLEPSZY PIłKARZ W HISTORII NAPRZODU RYDUłTOWY. Pozdrowienia
-
Gość: 1906, *.mofnet.gov.pl
2008/02/26 13:47:11
Do autora:
Po pierwsze: dlaczego pisze Pan i zagłębiowskich w nawiasie? można napisać pomijając nawiasy.
Po drugie: Stal Katowice przeniesiona później do Sosnowca???!!!! To jakaś bzdura, od 40 lat interesuje się zagłębiowską i śląską piłką nożną i nigdy o tym nie słyszałem.
PZDR
-
Gość: , 194.181.195.*
2008/02/26 15:24:00
DO ADMINISTRATORÓW GAZETA.PL Po co dajecie w głównych wydarzeniach sportowych blog tego dziennikarza co pisze wyłacznie o śląskim sporcie.W głownych wiadomościach sportowych nie powinien być ten blok. Co! ten dziennikarz to synek jakiegoś prezesa czy co. Czy nie ma czym zepełnić strony?
-
Gość: , 194.181.195.*
2008/02/26 15:26:50
blog
-
2008/02/26 17:46:55
@1906
ad 1) Autentycznie mnie Pan zdumiał. Nie sądziłem, że nawet nawias może mieć dla niektórych fundamentalne znaczenie. Jeśli to Pana tak boli - już likwiduję:)
ad 2) widzę, że muszę doprecyzować wątek Stali. Sformułowanie "Gotnzer miał pewny plac na środku napadu w katowickiej Stali (potem przeniesionej do Sosnowca)" dla mnie nie oznacza wcale, że ówczesna Stal Sosnowiec powstała ze Stali Katowice. Nie, w 1950 roku oba kluby grały w różnych grupach II ligi. Chodziło mi o to,że decyzją władz hutniczego zreszenia Stal najlepsi piłkarze Stali z Katowic zostali przeniesieni do Stali z Sosnowca. Oczywiście nie mieli w tym względzie nic do gadania. Opowiadał mi o tym pochodzący z Katowic, nieżyjący już napastnik Paweł Krężel (który zresztą w Sosnowcu doczekał ekstraklasy). Po tym zdarzeniu Stal Katowice faktycznie przestała istnieć - od nowego sezonu jako malutki zakładowy klubik rozpoczęła rozgrywki bodaj w B-klasie
Dobrze, że zwrócił Pan uwagę na ten problem. Akcentuję to więc, żeby było jasne: NIE, STAL SOSNOWIEC NIE POWSTAŁA ZE STALI KATOWICE.
-
2008/02/26 21:26:56
DO ADMINISTRATORÓW GAZETA.PL Serdecznie proszę o przekazanie pozdrowień forumowiczowi 194.181.195.228 od mojego ojca. Zrobiłby to osobiście, ale jest na posiedzeniu prezydium Międzynarowej Konwencji Prezesów Wszystkich Prezesów w Los Angeles.
-
gad
2008/02/27 00:55:06
W imieniu administratorów gazeta.pl:
- pozdrowienia przekażemy.
- ojca w LA też prosimy pozdrowić. Sami również byśmy woleli spędzać luty w Kalifornii. Nawet na konwencjach administratorów.
- ten blok będzie się pojawiał w głównych wydarzeniach sportowych gazeta.pl coraz częściej. Jak przystało na blok, który się staje jednym z najfajniejszych sportowych bloków w tym kraju.
sami też pozdrawiamy.