Blog > Komentarze do wpisu
Żeby każdy piłkarz miał zawsze cztery cienie (zamiast trzech)

Dziś był szczególny dzień dla Śląska - pierwszy raz w historii Bytomia odbył się w tym mieście mecz piłkarski przy sztucznym oświetleniu. Nieważne, że Polonia przegrała z innym pierwszoligowcem w ćwierćfinale jakiegoś Pucharu Ekstraklasy. Ważne, że Polonia jako ostatni z grona pierwszoligowców naszego regionu, wreszcie dołączyła do klubów dysponujących stadionami z jupiterami w tle.

Polonia - Legia

Perturbacje organizacyjne Polonii przypominają mi bieg wyzutego z sił maratończyka, który zatacza się, czasem upada, ale cały czas biegnie dalej. To wręcz zdumiewające i mój podziw dla ekwilibrystycznych poczynań bytomskich działaczy narasta... Fatalna baza, anonimowi w skali krajowej piłkarze, jesienią dość mizerna frekwencja; nic to. Maratończyk słaniając się ociera pot z czoła i biegnie dalej. Baza coraz lepsza, niektórych piłkarzy już chce podkupywać konkurencja, sponsor na horyzoncie, a frekwencja będzie coraz lepsza...

Niektórym to nie w smak, ale dla mnie Polonia wreszcie staje się pierwszoligowcem w pełnym tego słowa znaczeniu (pod względem sportowym jest już nim dawno). Już widzę te pobłażliwe uśmieszki kibiców innych klubów: "Bytom i jupitery, nie do wiary..." STOP: Polonii należy się szacunek - choćby ze względów historycznych.

Czy wiecie jaki polski klub rozegrał pierwszy ligowy mecz przy sztucznym oświetleniu? Właśnie Polonia. A wiecie gdzie? Na Stadionie Śląskim. Było to 2 maja 1959 roku. Pierwszoligowe spotkanie Polonii Bytom ze swoją imienniczką  z Bydgoszczy* było punktem kulminacyjnym pięciogodzinnego programu z okazji Święta Pracy. O godz. 19.30 zakończyły się zawody lekkoatletyczne. "Mrok ogarnia nieckę stadionu. Spiker zachęca publiczność do zapalenia zapałek. Orkiestra kop. Wujek gra hymn państwowy. Z jupiterów umieszczonych na masztach spływają na płytę stadionu potężne snopy światła. Tarcza boiskowego zegara rozbłyska efektownym łukiem żarówek. Trzykrotne hip hip hurra na cześć budowniczych stadionu rozlega się z siłą grzmotu" - pisał katowicki "Sport" 49 lat temu.  

Śląscy i zagłębiowcy ligowcy poczekali na swoje własne światła jeszcze prawie 10 lat. Piłkarze Górnika Zabrze zaczęli grać przy sztucznym świetle w 1967 roku, Zagłębia Sosnowiec - w 1968, Ruchu Chorzów - w 1969, a GKS Katowice - w 1988. Jupitery zabłysły także w Rybniku na stadionie ROW-u i w Jastrzębiu na obiekcie GKS-u. XXI wiek to montaż oświetlenia w Wodzisławiu, Gliwicach i... znowu w Sosnowcu (w międzyczasie stare maszty pocięto na złom, bo groziły zawaleniem, a niedawno postawiono nowe). Tym sposobem Śląsk i okolice jest dziś najbardziej "zjupiterowanym" terenem w Polsce.

Oczywiście nie zawsze była niedziela: piszę te słowa po ciemku, bo zepsuł mi się kontakt, a prąd nie jest moim przyjacielem. Nie zawsze był też przyjacielem śląskich kibiców. Złośliwcy wiele lat wyśmiewali tzw. świeczki na stadionie Ruchu. Po pierwsze dlatego, że dawały mniej więcej tyle samo światła co jednocześnie zapalone przednie reflektory z ośmiu fiatów 126p (narożniki boiska zawsze spowijał półmrok), a po drugie maszty dostojnie chwiały się przy mocniejszych podmuchach wiatru. Raz poświęciłem kwadrans meczu Ruchu i zamiast patrzeć na boisko, stanąłem pod masztem i kiwałem się wraz z nim. Po meczu zrobiło mi się niedobrze...

Na szczęście to już przeszłość: Cicha dorobiła się profesjonalnego oświetlenia. Ale że na profesjonalnym oświetleniu nie zawsze można polegać, przekonali się kibice GKS-u Katowice. Kiedy Gieksa była na absolutnym topie, Marian Dziurowicz wystawił na Bukowej superjupitery, które wówczas były najmocniejsze w Polsce: mogły oślepiać kibicowski lud z siłą 2000 luksów! Nie przypominam sobie jednak, żeby podczas meczu na Bukowej kiedykolwiek wykorzystano pełną ich moc. A i tak w 1994 roku stały się bohaterem niechlubnej historyjki (przebiła ją dopiero mająca międzynarodowy zasięg kompromitacja podczas niedawnego meczu Polski z Kazachstanem). Oto podczas spotkania GKS-u z Górnikiem Zabrze przy stanie 1:0 dla gości, w 71. minucie lampy wież oświetleniowych po lewej stronie stadionu zaczęły syczeć i... zgasły. Sędzia dał organizatorom 35 minut na usunięcie awarii. Arbiter i kwalifikator argumentowali, że warunki na obu stronach boiska nie są jednakowe. Lewa połowa była rzeczywiście gorzej oświetlona. Arbitrowi nie podobało się, że każdy piłkarz biegający po murawie miał tylko trzy cienie, a powinien przecież mieć...cztery! Kiedy elektryk próbował włączyć światło na nieszczęsnym czwartym słupie, w rozdzielni nastąpiło zwarcie. Dobrze, ze nie było ofiar. Sędzia długo naradzał się z kwalifikatorem w ciemnym pokoju, aż po 75 minutach wyszedł z kapitanami na murawę i zakończył mecz. Ówczesny trener Górnika Hubert Kostka dostał szału, a zasilanie podłączono... pół godziny później. PZPN - jak gdyby nigdy nic - zdecydował o powtórzeniu meczu, padł remis 1:1. Zabrzańscy kibice do dziś uważają, że Marian Dziurowicz specjalnie wydał wtedy polecenie, żeby zgasić światło... Niektórym z nich nazwisko zmarłego szefa Gieksy już na zawsze będzie się kojarzyć z... ogrodniczym sekatorem.

Minęło zaledwie 14 lat, a cztery piękne maszty katowickiego stadionu kończą swój żywot. Skorodowane do cna, mają zostać wzorem poprzedników z Sosnowca pocięte i oddane na złom. Ale te sosnowieckie zanim wyzionęły ducha zdążyły pomóc swoim piłkarzom. Fajna jest opowiastka o historii z końca lat 60., kiedy podczas meczu Zagłębia z Górnikiem jupiterom nikt chyba nie podał kolacji i świeciły se tak byle jak...Było tak ciemno, że Jan Gomola, bramkarz Górnika, przy wyprowadzaniu piłki nie zauważył sprytnego napastnika Józefa Gałeczki, który był niczym zjawa (w czym pomogła mu akurat zielona klubowa koszulka więc świetnie komponował się z murawą). Gałeczka wybił zaskoczonemu Gomoli piłkę spod nóg i spokojnie strzelił do pustej bramki...

PS. Dziś jupitery na stadionie (nawet polskim) to żadna atrakcja, przewaga czy powód do dumy. Przyzwyczailiśmy się do meczów rozgrywanych o godz. 19 lub 20. Bo człowiek szybko się do wygód przyzwyczaja. Pamiętacie kiedy odbyła się w Polsce pierwsza ligowa kolejka, w całości rozegrana przy sztucznym oświetleniu? Było to dopiero POD KONIEC WRZEŚNIA 2003 roku (w tym miejscu chciałem zakończyć wpis, ale dociekliwi mogą mi zaraz coś wypomnieć. Sam więc wolę dodać: jeden mecz z tamtej kolejki został przełożony na listopad, ale i tak odbył się przy załączonych jupiterach, więc tym razem mnie nie macie:-) 

*było 5:0 dla Polonii. Tej z Bytomia

wtorek, 26 lutego 2008, pavelczado

Polecane wpisy

  • Messi jak Kempny, Suarez jak Liberda

    Kibice i młodsi dziennikarze podniecają się, że nietypowy rzut karny wykonany podczas weekendowego meczu Barcelony z Celtą Vigo przez Leo Messiego i Luisa Suare

  • Był odpływ, czas na przypływ. Polonia nadciąga!

    Polonia Bytom ostatnimi czasy jedynie odpływała. Z ekstraklasy odpłynęła w 2011 roku, z I ligi - powinna odpłynąć w 2012, ale odpłynięcie opóźniło się o roczek,

  • Taki teść to skarb [WIDEO]

    Henryk Kempny był wybitnym napastnikiem, legendą Polonii Bytom i nie tylko (grał choćby na środku ataku w tym słynnym meczu ze Związkiem Radzieckim na Stadioni

Komentarze
Gość: Mietek Foog, *.ip.gronet.pl
2008/02/27 08:51:50
Dla mnie przepisy dopuszczające do rozgrywek I ligi powinny być jasne. Nie masz stadionu nie grasz. Koniec kropka. Teraz zarówno Polonia jak i Zagłębie będą inwestować w archaiczne stadiony, które mimo wszelkich prób nigdy nie staną się choćby na wpół nowoczesne. To tak jakby ktoś chciał odmalować, wymienić żarówki, ect. w Syrene. Są tacy, którzy będą ten samochód kochać ale większość będzie patrzeć na niego jak na obiekt muzealny. Efekt przystosowania takich stadionów będzie podobny jak Śląskiego. Czyli masa kasy a efekt średni. Za te pieniądze pewnie powstałby nowoczesny obiekt.
-
Gość: Tomasz, *.skorosze.net
2008/02/27 21:52:46
Panie Pawle gratuluję bloga, czyta się go wyśmienicie.
Ilekroć Polonia gra mecz pucharowy, nie daje mi spokoju potyczka z 1988 roku w Siedlcach z tamtejszą Pogonią w 1/16 PP. Podobno mecz został przerwany przy stanie 1:1 z powodu zapadających ciemności. Nigdzie nie znalazłem informacji czy został dokończony, powtórzony a może były rzuty karne? Czy może mi Pan pomóc rozwiązać tą zagadkę?
-
2008/02/28 11:48:16
@Tomasz
Nie mam tego w głowie ani w notatkach. Ale sprawdzę i jeszcze tu wrócę:)
-
2008/03/03 00:03:37
Swoją drogą: pierwszy w historii mecz przy sztucznym oświetleniu na Dolnym Śląsku rozegrano w 1955r. i Górnik Wałbrzych przegrał w nim z Banikiem Vitkovice 3:5. Nie wiem, czy wcześniej na Górnym Śląsku rozgrywano mecze przy oswietleniu, ale na pewno stadion Victorii Węglewo (!) był pierwszym w Polsce, na którym zamontowano sztuczne oświetlenie (choć na Olimpijskim we Wrocławiu było ono już w 1938r.)