Blog > Komentarze do wpisu
Musicie strzelać więcej goli: Towarzysz Stalin nie żyje!

Z okazji wydarzeń sprzed dokładnie 55 lat, przesuńmy na chwilę chronometry i przenieśmy się na inną planetę.

Moskwa, 5 marca 1953 roku: umiera Józef Wissarionowicz Stalin.

stalin

Jakby na chwilę świat stracił dech, jakby przygasło słońce... Na Śląsku jakby poszarzał i tak szary dym z kominów... W Katowicach nikomu z mieszkańców do głowy by nie przyszło, że za chwilę obudzi się w innym mieście.

Dwa dni po śmierci Stalina, w sobotę 7 marca 1953 roku uchwałą Rady Państwa, stolica województwa stanie się Stalinogrodem. Katowicki (a właściwie już stalinogrodzki) "Sport" napisze wtedy: "Na obozie kondycyjnym pływaków Gwardii w Zabrzu zgrupowani są czołowi zawodnicy Polski. Już od pierwszego dnia obozu tematem rozmów jest przemianowanie miasta Katowice na Stalinogród. Wypowiedzi obozowiczów są ciekawe: w słowach Ślązaków przebija duma, iż właśnie ich miasto dostąpiło zaszczytu przemianowania, zawodnicy innych okręgów zazdroszczą swym kolegom ze Śląska".

Trzy dni po śmierci Stalina, w niedzielę 8 marca 1953 roku, z megafonów na katowickim dworcu popłynie już zapowiedź: "Tu stacja Stalinogród".  Nazwa ”Katowice” będzie passé: nie daj Boże głośno ją wymawiać, roztargnieni będą mieć problem. Jakiś konduktor w jakimś tramwaju wyrzuci jakąś kobietę tylko dlatego, że ona poprosi o bilet do ”Katowic”...

Oczywiście miejscowi sportowcy, jak i wszyscy Ślązacy, będą odczuwać z powodu zmiany nazwy stolicy województwa  nie dumę, a złość i zażenowanie. Prawda jest taka, że na Śląsku wszyscy doskonale pamiętali okoliczności wejścia Armii Czerwonej. Jeden z urodzonych przed wojną mieszkańców Katowic opowiadał mi kilka lat temu  o skandalu jaki wybuchł w mieście pod koniec lat 40. Podczas meczu bokserskiego reprezentacji Śląska z ekipą ZSRR (przegraliśmy 4:12) na stadionie katowickiej Pogoni (dziś AWF), 15 tys. kibiców pamiętających pierwszy kontakt z sołdatami na początku 1945 roku, skandowało: "Bierzcie zegarki i rowery, idźcie do jasnej cholery!". Skonsternowani porządkowi nie wiedzieli jak zareagować. Szczęście, że nie skończyło się to zamieszkami. Gdyby to zdarzenie miało miejsce 2-3 lata później, w szczytowej fazie stalinizmu w Polsce - masakra byłaby pewna...

Po śmierci tyrana przez kilkanaście najbliższych miesięcy, komunistyczna propaganda będzie zmuszać śląskich sportowców, żeby wygadywali bzdury na specjalnych wiecach albo akademiach. Zwykłym ludziom będzie wmawiać, że sportowcy na zgrupowaniach nie tylko ciężko trenują, ale szlifują formę wspólną głośną lekturą marksistowskich książek. Będzie się cytować ich pełne patosu deklaracje, choć wielu z nich nigdy tych słów nie wypowiedziało.

Posłuchajcie tego: Zaufanie okazane robotnikom śląskim w związku z przemianowaniem miasta i województwa na Stalinogród obowiązuje także nas, sportowców. Nowe wyniki w sporcie muszą iść w parze z osiągnięciami produkcyjnymi naszych hutników i górników (fragment przemównienia jednej z mistrzyń Polski) . Zaskoczeni miłośnicy sportu zaczną czytać w gazetach, że ”zawodnicy Stali Czechowice są na czele III ligi stalinogrodzkiej”, a ”florecistki Stalinogrodu odniosły sukces w mistrzostwach Polski”.

Pierwsza kolejka piłkarska po śmierci Stalina odbędzie się dziesięć dni później, 15 marca. Na Śląsku najważniejszy mecz odbędzie się w Bytomiu, gdzie miejscowe Ogniwo podejmie Unię Chorzów (pisząc po ludzku, będzie to mecz Polonii z Ruchem). W obecności prawie 20 tysięcy kibicow na bytomskim stadionie odbędzie się uroczysta akademia ku czci zmarłego. Piłkarze, a także członkowie innych sekcji uroczyście przedefilują po murawie, kapitanowie obu drużyn wciągną na maszt flagę państwową, a potem wszyscy wysłuchają przez megafony radiowego przemówienia ówczesnego szefa Głównego Komitetu Kultury Fizycznej - Włodzimierza Reczka (wyjątkowa postać, muszę o nim Wam kiedyś napisać):

”W dniu dzisiejszym rozpoczynamy w całym kraju wiosenno-letni sezon sportowy. Setki boisk napełni się gwarem tysięcy głosów, załopocą na wiosennym wietrze kolorowe flagi zrzeszeń sportowych. Liczne rzesze sportowców zwracają się myślą ku naszym przyjaciołom - sportowcom radzieckim. Przeżyliśmy wraz nimi (...) i z całą postępową ludzkością najboleśniejszą stratę jaka mogła nas dotknąć”.

Z kronikarskiego obowiązku dodajmy, że po wyłączeniu megafonów, Unia - po bramkach Henryka Bartyli i Gerarda Cieślika - wygra z Ogniwem 2:0.

PS 1. Katowice nie będą wstydzić się długo. Wrócą do swojej historycznej nazwy dzięki potępieniu kultu Stalina w ZSRR. Stanie się to po dojściu do władzy tow. Gomułki. 21 października 1956 roku Miejska Rada Narodowa w Stalinogrodzie przyjmie uchwałę o przywróceniu nazwy Katowice. Nikt z zatwardziałych miejscowych komunistów nie będzie raczej protestował, a gdyby nawet - w centrali będą ważniejsze sprawy. Sejm zatwierdzi decyzję katowickich ”rajców” pięć miesięcy później.

PS 2. Stalin pewnie przewróciłby się w grobie, gdyby zobaczył jak zaledwie nieco ponad rok od jego śmierci, starzy bywalcy katowickiego baru ”Karolinka”, po kryjomu będą świętować sensacyjne mistrzostwo świata drużyny NRF, która w finale pokona sławną drużynę Węgier. Trudno się piwoszom z Karolinki dziwić - wśród chłopców Herbergera będzie przecież ich Rysiek, synek z Dębu...

Po kolejnych trzech latach po śmierci Stalina, nikt już nawet nie pomyśli na Śląsku o ukrywaniu swej radości, kiedy Polska wygra na - oddalonym od Karolinki o przyjemny spacer - Stadionie Śląskim ze Związkiem Radzieckim 2:1, a tłum szczęśliwych śląskich kibiców zniesie z boiska na ramionach Gerarda Cieślika.

PS 3. Na koniec rarytas: wiersz sławnego polskiego poety z 1949 roku. Wyobraźcie sobie, że po śmierci Stalina wydrukowali mu go na stronach sportowych śląskiej prasy. Facet był bardzo zdolny, w tamtych czasach innych utworów cenzura by mu nie puściła... Jeśli chcecie poczuć na chwilę ducha tamtej rzeczywistości, zawołajcie szybko przed komputer wszystkich obecnych w domu członków rodziny. Ustawcie się w półokręgu, splećcie ramiona i jednym głosem RYTMICZNIE, GŁOŚNO zadeklamujcie:

Rewolucja - parowóz dziejów

Chwała jej maszynistom!

Cóż, że wrogie wiatry powieją?

Chwała płonącym iskrom!

Chwała tym, co wśród ognia i mrozu,

jak złom granitowy trwali,

jak wcielona wola i rozum,

jak Stalin

(...)

Potrzebny jest Maszynista,

którym jest On:

towarzysz, wódz, komunista -

Stalin - słowo jak dzwon!

(...)

Tam - bezrobocia, strajki, głód.

Tu - praca. Natchniony traktor.

Tworzy historię zwycięski lud.

Chwała faktom!

(...) 

Rewolucjo! - któż wiatr powstrzyma,

kto ziemie zawróci w biegu?

Rewolucjo! Tablice praw Rzymian

obalamy od Chin po biegun

Rewolucjo! Siedemdziesiąt lat

Stalinowych powiewa na światem.

I rodzi się nowy świat

Świat stary pęka jak atom!

środa, 05 marca 2008, pavelczado

Polecane wpisy

  • Walcz do końca. Zaniosą cię na rękach do domu

    Często powtarza się, że w piłce nożnej trzeba walczyć do końca. Na tyle często, że nie robi to już większego wrażenia. Ale ciągle warto przypominać historie nie

  • Bransoleta od króla

    W weekend była Noc Muzeów, z tej okazji miałem publiczne wystąpienie. Zainteresowanym opowiadałem o losach polskich sportowców, którzy zginęli w trakcie II wojn

  • W wannie, rok 1969. Niezwykła pamiątka

    Uwielbiam futbol i historię a najbardziej styk tych dwóch światów. Dzięki pracy mam szczęście być czasem tego styku tak blisko jak się da. Niedawno wdowa po pew

Komentarze
Gość: Wojen89, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/03/05 20:05:22
Świetny tekst. Czytam już od dłuższego czasu pana blog i jest pod wrażeniem wiedzy jaką Pan posiada. Ma Pan bardzo lekkie i przyjemne w odbiorze "pióro". Gratuluje i czekam na więcej

PS. W tamtych czasach przemówienia były pisane według wzoru, który wyglądał następująco np. 5 kolumn i 10 wierszy. Wybierasz każdą możliwą kombinację i masz przemówionko na 2, 3 godziny (posiadam taka wzorową kartkę), a Lud słucha i później (o zgrozo) deklamuje. Pozdrawiam
-
Gość: Petteri Karila, *.telpol.net.pl
2008/03/05 20:08:58
PS3 - Władysław Broniewski...
-
2008/03/05 20:24:55
Tak cosik myślałam, że to Broniewski spłodził tego potworka... Ale przecież Szymborskiej w czasach durnej młodości tyż się zdarzało pisać takie pochwalne diatryby. Groza;-)
Świetny tekst, czyta się z przyjemnośćią. Gratulacje.
-
Gość: sorry, 195.245.213.*
2008/03/05 20:55:10
głupie jak but, ale dobrze napisane
-
Gość: sorry, 195.245.213.*
2008/03/05 20:56:47
P.S.
oczywiście chodzi o wierszyk:)
-
Gość: , *.adsl.inetia.pl
2008/03/05 21:06:02
Dzieckiem będąc poznałem Broniewskiego, nie wiem czy on mnie poznał ;) Zreszta on chyba mało kogo poznawał, bo to była gdzieś 11 rana a był już napruty w 3 d..y :))) Pewnie też w takim stanie spłodził ten wierszyk.
-
Gość: janko.ryzykant, *.hsd1.ca.comcast.net
2008/03/05 22:08:33
Mysle ze pewne osoby udzielajace sie na roznych forach Gazety, np "eva15" i "czlowiek.ksiazka" bardzo sie oburza ze sie pan wysmiewa z ich idola, najwiekszego humanisty wszechswiata.
-
Gość: a.ch., *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/03/05 22:43:25
Włodzimierz Reczek? hm, czy mnie pamięć nie myli? Czy to nie on w 1972 twierdził, że medal Komara dowodzi wyższości sportu socjalistycznego nad kapitalistycznym? Czy ktoś pamięta?
-
Gość: konrad.ludwik02, *.bielsko.dialog.net.pl
2008/03/05 23:02:45
Wszystko się zgadza za wyjątkiem tylko, że było: "Bierzcie CZASY i rowery i idźcie do jasnej cholery". Sowieckich sołdatów nazywano natomiast prześmiewczo "zegarmistrzami" - od tej ich wielkiej miłości do zegarków, choć w Niemczech wołali nie: "czasy maisz?" lub "Dawaj czasy" tak jak u nas, tylko "Dawaj uri". Bo oni zdolne były bestyje!
-
Gość: towarzysz, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/03/05 23:07:44
Byly lepsze teksty :"moralne jest to co sluzy socjalizmowi".Broszura szkolenia partyjnego w 1958 r.
-
Gość: z_m, *.radiolan.pl
2008/03/05 23:58:24
Ale po wygranym meczu z CCCP chyba w 1972 2:1, (druga brama Szołtysik?) zaczełem interesować się piłką. Ach możecie sobie wyobrazić jakie było bojowe wycie po wygranej z ruskami.
-
2013/02/27 15:33:19
Moj byly szef, majacy rodzine w Szczekocinach, opowiedzial pewnego razu w biurze historyjke na temat typowych "lupow wojennych" zolnierzy Armii Czerwonej, robionych przy przemieszczaniu sie frontu na zachod, wsrod "wyzwalanej" ludnosci. Oprocz gwalcenia kobiet, traktowania muszli klozetowych jako umywalko-zlewy, gdzie plukali kartofle przed jedzeniem, ze szczegolna ochota rabowali zegarki i rowery. Reakcje ludnosci na zachowanie krasnoarmistow, oddala pewnego ranka zabawna scenka. Przy, znajdujacym sie w centrum tego miasteczka pomniku, pojawil sie zdezelowany rower polaczony grubym lancuchem z duzym budzikiem i kartonem z napisem: "Majesz czasy i maszinu, idi w Moskwu, sukinsynu."
-
2016/03/03 10:58:09
Łatwo się mówi, czasem przeciwnik jest lepiej wytrenowany, nie da się tego przewidzieć ale warto jest więcej ćwiczyć i trenować, wyczytałam że praca dla nauczycieli chińskiego w mieście Katowice jest strasznie popularna, i nawet na stronie Preply coś o tym było preply.com/pl/katowice/oferty-pracy-dla-nauczycieli-języka-chińskiego