Blog > Komentarze do wpisu
Mam dość Trzech Koron!

Seitaridis do Kyrgiakosa, ten do Antzasa, ten do Dellasa, ten do Torosidisa, ten do Dellasa, ten do Antzasa, ten do Kyrgiakosa, ten do Seitaridisa, ten  do Kyrgiakosa, ten do Dallasa, ten do Kyrgiakosa, ten do Dallasa, ten do... A wszystko dwadzieścia metrów przed linią środkową, wzdłuż linii pola karnego. I tak w kółko... Brrrrrr!

Bardzo dziękuję kochana reprezentacjo Szwecji - za to, że zakończyłaś marzenia ekipy Rehhagela o obronie tytułu. Nieprawdopodobna kariera greckiej drużyny narodowej w ostatnich latach to dla mnie najbardziej zdumiewająca zagadka futbolu XXI wieku. Na swój sposób urzekająca (lubimy kiedy kopciuszek staje się królewną), ale dla mnie przede wszystkim zniechęcająca, bo antystyl prezentowany przez reprezentację Grecji całkowicie popsuł mi poprzednie Euro. Choć przyznam: imponowało mi, że Rehhagel doskonale dopasował koncepcję do potencjału tamtego zespołu. W Portugalii stało się coś niebywałego: nigdy wcześniej nie zdarzyło się, żeby obiektywnie dużo słabszy zespół pokonał stawkę silniejszych rywali i wdrapał się na sam szczyt. Przecież gdyby z uczestników Euro 2004 utworzyć 16-zespołową ligę i rozegrać cały sezon z trzydziestoma kolejkami, to Grecja broniłaby się pewnie przed spadkiem!

Byłem bardzo ciekaw greckiej drużyny po czterech latach. Sami buńczucznie zapowiadali, że są lepsi niż na poprzednich mistrzostwach (nie wierzę, że w to wierzyli, a tym bardziej wierzą). Od starego lisa Rehhagela oczekiwałem może nie całkowitego zerwania z ustawieniem na boisku kilku szeregów hoplitów - zaprawionych w boju, oczekujących na atak przeciwnika, ale przynajmniej wprowadzenia jakiejś świeżej taktycznej mutacji, jakiejś niecodziennej, zaskakującej wariacji ze ździebłkiem miejsca na rozegranie akcji ofensywnej z finezją w tle (nie wierzę, że słowo "finezja" naprawdę umieściłem w tym wpisie!).

Tymczasem zaledwie po dwóch kwadransach meczu byłem Grekami rozczarowany - całkowicie, definitywnie, nieodwołalnie. Rozczarowany nie tyle faktem, że znów nastawili się na przeszkadzanie, bo tego się spodziewałem. Przede wszystkim zabił mnie ich "urozmaicony" wachlarz ofensywnych kombinacji. Zabił mnie tak mocno, że położyłem się na kanapie i zamknąłem oczy.

Mogłem je zamknąć, bo i tak wi(e)działem co jest:

Seitaridis w poprzek do Kyrgiakosa, ten w poprzek do Antzasa, ten w poprzek do Dellasa, ten w poprzek do Torosidisa, ten w poprzek do Dellasa, ten w poprzek do Antzasa, ten w poprzek do Kyrgiakosa, ten w poprzek do Seitaridisa, ten w poprzek do Kyrgiakosa, ten w poprzek do Dallasa, ten w poprzek do Kyrgiakosa, ten w poprzek do Dallasa, a ten (kiedy gwizdy przekroczyły milion decybeli) decyduje się na dalekie baaaaaaaaaaaaach w przód, do biegnącego z gracją rączego jelenia Charisteasa. Piłka odbija mu się od golenia? Nic to! Odbieramy ją Szwedom i jeszcze raz: Seitaridis do Kyrgiakosa, ten do Antzasa, ten do Dellasa, ten do Torosidisa, ten do Dellasa, ten do Antzasa, ten do Kyrgiakosa, ten do Seitaridisa, ten dalekie baaaaaaaaaaaaach w przód, do Charisteasa. Róg, róg! Panowie, chodźcie pod szwedzką bramkę, róg! Może się uda!

Na szczęście się nie udało. Ale bramka w stylu greckim padła - tyle, że strzelił ją Szwed. Nie ulega wątpliwości, że Peter Hansson zdobył najbardziej ślamazarnego gola w historii mistrzostw Europy. Okoliczności tej sytuacji bawią mnie bardziej niż spodenki Wasilewskiego;-)

Jeszcze jedno: w trakcie telewizyjnej transmisji bez przerwy słyszałem z ust sprawozdawcy o "drużynie Trzech Koron".  Ja wiem, że trzy korony to narodowy symbol Szwecji, ale mam już dość! Przydomek "Tre Kronor" dotyczy wprawdzie szwedzkiej drużyny narodowej, ale tylko w...hokeju! Bo piłkarska reprezentacja to "Blågult"  czyli "niebiesko-żółci".

PS Zdanie po Hiszpanii: prawda, że stary, dobry system 4-4-2 może być ładniejszy, bardziej skuteczny, mocniej zwycięski niż to przemodne 4-5-1?

PS2 A poza tym uważam, że ekstraklasa powinna zostać Polonii zwrócona.

PS3 Jest już późno. Macie problemy ze zaśnięciem? Ja nie mam: znalazłem niezawodny sposób. Przykładam właśnie policzek do poduszki i w myślach wytrwale powtarzam: Seitaridis do Kyrgiakosa, ten do Antzasa, ten do Dellasa, ten do Torosidisa, ten do Dellasa, ten do Antzasa, ten do Kyrgiakosa, ten do Seitaridisa, ten  do Kyrgiakosa, ten do Dallasa, ten do Kyrgiakosa, ten do Dallasa, ten do Seitaridisa, ten do Kyrgiakosa, ten do Antzasa, ten do Dellasa, ten do Torosidisa, ten do Dellasa, ten do Antzasa, ten do Kyrgiakosa, ten do Seitaridisa, ten  do Kyrgiakosa, ten do Dallasa, ten do Kyrgiakosa, ten do Dallasa, ten do...

środa, 11 czerwca 2008, pavelczado

Polecane wpisy

  • Co można robić w wieku 70 lat

    Można: - wejść na Mt. Everest (Takao Arayama, doradca kadry zarządzającej z Kamakury); - posyłać ludzi na stos (Tomas de Torquemada, najwyższy sędzia hiszpański

  • Hiszpanie z niemiecką precyzją

    I. Chciałbym, żeby ktoś kiedyś wyliczyłjak często reprezentacja Hiszpanii gra górnymi piłkami. Odniosłem wrażenie, że bardzo rzadko. Kiedy nie muszą, nie podnos

  • Kto chce bilety na The Police?

    Właśnie spadła mi z niebawejściówka na dzisiejszy koncert. The Police zagra na Stadionie Śląskim akurat w porze meczu Hiszpania - Rosja. Co jest ważniejsze: imp

Komentarze
2008/06/11 08:39:00
Świetny wpis, Pawle. Jeden z najlepszych jakie ostatnio widziałem. Od dawna się tak nie uśmiałem czytając tekst o piłce nożnej xD "Seitaridis do Kyrgiakosa, ten do Antzasa..." xD

Ja, patrząc na tych greckich herosów, którzy rozgrywają piłkę między sobą w obronie śmiałem się do rozpuku. Tak śmiesznego futbolu nie widział chyba do tej pory nikt. Ale jakież to wszystko było zaplanowane! Dellas do Antzasa i tak w kółko aż ten ostatni wykopuje piłkę daleko przed siebie na... aut na wysokości pola karnego! A po co on to zrobił?! Żeby zyskać metry zupełnie jak w Rugby! Po wyrzucie piłki z autu przez Szwedów hoplici natychmiast przejęli piłkę i znaleźli się pod bramkę przeciwnika. Niezwykła taktyka. I mecz nawet mi się podobał, dopóki "Blagut" nie strzeleli gola.
-
2008/06/11 09:22:27
A mnie się to podoba. Śmiał się będę do rozpuku, jak ten "łańcuch Hoplitów" wepchnie piłkę do bramki Hiszpanom. Ale to pewnie dlatego, że nie cierpię Szwedów (taki mam feler) i po tytule liczyłem, że Autor coś sobie na nich poużywa;)
-
2008/06/11 09:26:54
Wpis zaiste wordclass!!! Fajnie, że Szwedzi strzelili, choc nie skreślałbym Greków, gdyby 2 sytuacje pod rząd wykorzystał ten dziesiątką (nazwiska z obrony zbytnio w bgłowę weszły;]) meczu szwedzi by nie wygrali.
ps Szkoda, ze pressingu nie było. Ciekawe jak Grecy wypadna z Hiszpanami, Wówcv zas można będzie powiedzieć o definitywnej (?) śmierci antyfutbolu.
-
2008/06/11 09:32:30
Warto jednak przypomnieć, że Francja grała 4-4-2, a Holandia 4-5-1 (dokładnie 4-2-3-1).
-
2008/06/11 11:07:30
Polacy też grali 4-5-1 (dokładnie 4-2-3-1) jak Holendrzy i co z tego? Holendrzy dwie bramki strzelili po kontrach. Polacy ani razu nie dali sobie szansy, żeby z kontry zaatakować.
-
Gość: Dandy, *.bb.online.no
2008/06/11 11:10:37
Ten pan dobrze pisze:-) A z tym Blågult to racja!
-
2008/06/11 17:31:07
dołączam się do przedmówców - świetny wpis, w odróznieniu od stylu gry greków ;) pozwoliłem sobie zacytawać fragment na własnym "podwórku": football-fever.blog.pl/

hiszpanie zagrali pięknie, oby to nie skończyło się jak zawsze - czyli na szybkim odpadnięciu z turnieju

pozdrawiam