Blog > Komentarze do wpisu
Leszek Blanik, czyli jak Ślązacy wyfruwają w świat

blanik 

Pierwszy skok wykonał kiedy miał dziewięć lat. ”Pokazałem tacie, jak robię salto na tapczanie w swoim pokoju. Tata zawołał wtedy mamę i wspólnie zadecydowali, że zacznę trenować gimnastykę w klubie Sokolnia w Radlinie. To było podobno o dwa lata za późno, bo gimnastykę zaczyna się uprawiać w młodszym wieku. Ale trenerzy uznali, że szybko nadrobię straty” - opowiadał wiele lat temu ”Gazecie”.  

Na Śląsku zrobiło się o nim głośno, kiedy w czerwcu 1995 roku zdobył na mistrzostwach Polski w gimnastyce sportowej siedem medali, w tym pięć złotych. Miał wtedy 18 lat.

Tamte mistrzostwa odbyły się w Radlinie, jego rodzinnym mieście. Stało się jasne, że młodziutki zawodnik Klubu Gimnastycznego Radlin będzie gwiazdą. I wiadomo było niestety, że jeśli dalej chce się rozwijać, będzie musiał Śląsk opuścić. Pieniądze dla gimnastyków były śmieszne. Tadeusz Sobala, trener Blanika zarabiał wtedy w radlińskim klubie 110 zł miesięcznie. Blanik, żeby dorobić, już jako nastolatek jeżdził do Pragi na zawody ligi czeskiej. Za jeden start dostawał tysiąc koron... Na pamiętnych mistrzostwach Polski w Radlinie trzynaście lat temu gimnastycy ćwiczyli na starym, wysłużonym sprzęcie. Sponsorem tamtych zawodów było miejscowe małżeństwo... rzeźników, które mistrzom ufundowało sprzęt AGD. Czy w takich warunkach można osiągnąć wysoki międzynarodowy poziom?

Nie można: Blanik opuścił macierzysty klub. Po maturze przeprowadził się do Gdańska, do ośrodka olimpijskiego i na studia w Akademii Wychowania Fizycznego. Jeszcze przez dwa lata reprezentował klub z Radlina, ale kiedy go zlikwidowano, przeniósł się całkowicie do Gdańska.   

Na podobny krok zdecydowało się wielu wybitnych śląskich sportowców. Wyfruwają w świat, bo nasze kluby są biedne, o nowiutkich basenach albo bieżniach czy specjalistycznym sprzęcie można tylko marzyć.

Otylia Jędrzejczak nauczyła się pływać na basenie katowickiego Pałacu Młodzieży (jako bajtel spędziłem na nim wiele czasu podczas zimowych półkolonii), ale szlifować olimpijskiej formy się tam nie da. Marek Plawgo opuścił rodzinny Bytom, bo jego macierzysty klub czyli Miejski Ośrodek Sportu Młodzieżowego nie był mu w stanie zagwarantować tak korzystnych warunków finansowych jak Warszawianka. Podobnie było z Arturem Nogą, mistrzem świata juniorów na 110 m przez płotki, wychowankiem Victorii Racibórz.

Mistrzowie na Śląsku pojawiają się rzadko: głównie po to żeby odwiedzić rodziców, czasem z okazji nielicznych zawodów...

To się nie zmieni, tak będzie nadal. Pocieszające jest tylko to, że na Śląsku ciągle są fachowcy hobbyści, z pasją i oddaniem szlifujący talenty, które potem, po latach, przynoszą chwałę polskiemu sportowi.

PS O tym co Ludwik Blanik powiedział synowi przed startem w Pekinie - przeczytasz tutaj.

poniedziałek, 18 sierpnia 2008, pavelczado

Polecane wpisy

  • Fiński antyfenomen

    Oto ciąg dalszy zajmującej analizy poolimpijskiej autorstwa jakasa1. Zdumiewa bessa Finów sąsiadująca z hossą Norwegów (choć wiele państw chciałoby taką bessę m

  • Najlepsza analiza Soczi w polskim Internecie

    Dziś wpis gościnny. Pamiętacie tamten tekst? Czytelnik jakas1 dogłębnie przeskanował wtedy igrzyska w Londynie. Teraz zgodził się przedstawić dotyczącą Soczi

  • Ukrzyżuj ją! Ukrzyżuj!

    Zawsze podziwiałem Bode Millera. Teraz imponuje mi jeszcze bardziej. Pewnie wiecie, że wzburzone Stany Zjednoczone Ameryki Północnej aż trzęsą się po wywiadzie

Komentarze
Gość: Ryszard z Kołobrzegu, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/18 16:10:16
Warto dodać, że z Radlina wywodzą się wielokrotni mistrzowie Polski w gimnastyce: Mikołaj, Wilhelm i Sylwester Kubicowie, którzy w latach 60-tych przez wiele lat dominowali
-
2008/08/18 19:15:30
Agnieszka Bibrzycka też musiała emigrować z Bytomia, żeby uczyć się grać dorosłej koszykówki najpierw w SMSie w Łomiankach a potem w Gdyni bo na Śląsk nie było do czego wracać.
Bobry Bytom w męskiej koszykówce też zniknęły z powierzchni ziemi i śladu po nich, a przecież do koszykówki wystarczy od biedy byle jaka hala z parkietem (patrząc na to gdzie obecnie grają pierwszoligowe kluby).
Smutne.

toiowonasportowo.blox.pl
-
Gość: msbrokos, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/18 19:40:11
Witam. Zmuszony jestem napisać o czymś dalekim od olimpijskich emocji, gdyż najwyraźniej postanowił pan pewne wydarzenia minionej kolejki ekstraklasy szerokim łukiem ominąć i uznać iż nie zasługują na pański komentarz:

www.sport.pl/pilka/1,65029,5599540,Kibice_Polonii_rzucali_w_Serba_kamieniami.html

Na początku chciałem wyrazić swój szacunek jaki mam do kultury śląskiej i do wszystkich ludzi, którzy starają się pielęgnować tradycje i opowiadać o bogatej nie tylko piłkarskiej historii Śląska. Przyczynia sie pan na pewno do wzrostu wiedzy o Śląsku w innych częściach Polski, a wśród samych Ślązaków do poczucia dumy ze swojego regionu, z jego wyjątkowości kulturowej. Naprawdę chwała panu za to.
Nie chciałbym pana obrażać, ani poddawać w wątpliwość pańskich kwalifikacji jako dziennikarza sportowego. Cenie wielce całe środowisko dziennikarzy gazety wyborczej nie tylko sportowych... Chciałbym powstrzymać się przed rzucaniem poważnymi oskarżeniami. Niestety złość i ogromny żal jaki czuje gdy spoglądam na poziom i kulturę polskiej piłki nożnej bierze we mnie górę...
Przez cały okres przerwy między sezonami uprawiał pan niczym nie zmąconą agitacje za przywróceniem Polonii Bytom ekstraklasy czyli de facto nagięciem zasad przyznawania licencji klubom piłkarskim. Przez okres bodajże dwóch miesięcy (przepraszam jeśli mylę się co do długości) wszyscy odwiedzający pański blog mogli przeczytać: ''p.s. A poza tym uważam, że ekstraklasa powinna zostać Polonii zwrócona.'' i poznać pańskie zdanie co do tejże decyzji.
Słowa te miały oczywiście odwoływać się do słynnych słów Katona Starszego, który zwykł każdą swą mowę w senacie rzymskim kończyć sentencją ''Ceterum censeo Karthaginem esse delendam''. Zapewne uznał to pan za ciekawe nawiązanie, zabawne historyczne odniesienie pokazujące że upór w dążeniu do jakiegoś celu jest niezbędny w osiągnięciu go... Katon musiał czekać kilka lat na realizacje swojego celu, pan i całe środowisko lobujące za Polonią B. czekaliście zaledwie kilka tygodni...
O dziwo słowa i rzymska historia Katona Starszego bardziej pasują do całego procesu lobowania za Polonia niż to panu sie za pewne na początku wydawało. Katon w swym przekonaniu działał jako rzymski patriota, który z obawą patrzy na przyszłość swego kraju, lecz w rzeczywistości nawoływał do aktu zniszczenia nikomu nie zagrażającej, a na pewno nie silnemu Rzymowi, osłabionej Kartaginy. Pańskie nawoływania, w pańskim przekonaniu były motywowane patriotyzmem lokalnym, przywiązaniem do swojego regionu i obawą by bogaty w tradycje futbol śląski nie zniknął z piłkarskiej mapy polski. Niestety w rzeczywistości pańskie słowa i lobbing całego środowiska jest odpowiedzialny za kolejne wypaczenie w piłce...
Muszę to powiedzieć mocno, takie działania to nic innego jak tępy szowinizm i szkodliwa głupota, krótkowzroczność i egoizm, który jest jedną z przyczyn obecnego stanu polskiej piłki. Polonia Bytom nie miała prawa grać w ekstraklasie. Pan jako dziennikarz nie umiał zachować obiektywizmu i powodowany regionalnym egoizmem przyczynił się do obecności tego klubu w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce. Ma pan obowiązek wzięcia odpowiedzialności za swoje słowa, za swoją postawę, za swój upór i szowinizm. Bo nie sadzę by bronił pan w podobnej sytuacji i podobny sposób innego nieśląskiego klubu... I to jest jeden z dużych problemów Polski, nie tylko Polski piłkarskiej. Egoizm regionalny, zawodowy, subkulturowy doprowadza do niszczenia całości i wstrzymuje jakiekolwiek próby reformy. Następnym razem gdy będzie pan pisał dla Gazety o korupcji, o indolencji piłkarskich działaczy, o nieuctwie trenerów, o skandalicznym chuligaństwie polskich kibiców, niech pan z łaski swojej szukając kolejnych winnych zapaści polskiego futbolu spojrzy w lustro. Znajdzie pan tam kogoś kto choćby bardzo nie chciał musi wziąć odpowiedzialność za jej stan. Bo pewnych rzeczy zapomnieć nie można i pewnych zdarzeń jeśli sie broniło źródła ich powstania nie wypada nie komentować. Życzę zdrowia...
Pozdrawiam
-
Gość: Katon Młodszy, *.chello.pl
2008/08/18 20:27:49
A przepraszam za co Polonia miała by nie grać w Ekstraklasie bo chyba nie za ten wybryk idiotów rzucających kamieniami bo jeśli tak to dlaczego mają grać kluby pokroju Wisły i Legi (ostatni finał pucharu Polski) bo co bo ITI bo Telefonika!? proszę to właśnie jest szowinizm ....

P.S. A tak pozatym to uważam że 90% klubów w polsce nie powinna otrzymać licencji.

Z sportowym pozdRowieniem
-
Gość: jj, *.chello.pl
2008/08/18 20:31:02
Blanik uciekł ze śląska bo tam niestety nie ma gdzie trenować. Skończył studia na gdańskim AWFie bo na śląsku nie ma uczelni sportowej o takim poziomie. Mieszka z rodziną w Gdańsku, o powrocie na śląsk nawet nie myśli. Sam powiedział przed eliminacjami że tamtejszy syf i brud przeszkadza mu na astmę. Teraz to jest Gdańszczanin, tutaj uczył się skakania na najwyzszym poziomie, tutaj osiągał sukcesy, także nie przypisujcie sobie tego medalu jako sukcesu ślązaka bo to jakis zart :):)
-
Gość: blabla, *.skawsoft.com.pl
2008/08/18 21:33:44
zawsze myślałem, że komentarze do tekstu na blogu powinny być krótkie. I nie odbiegać za bardzo od meritum. A czy ktoś wie jak wygląda sprawa w takiej np Ostrawie? Bo wrażenia z tamtąd pokrywały mi się zupełnie ze Śląskiem.
-
Gość: Wicked, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/18 22:29:51
@msbrokos, jako mieszkaniec Bytomia mogę się trochę na ten temat wypowiedzieć. Niestety, część kibiców chodzących na polonię, to zezwierzęcone szczeniaki. Znam parę z tych osób i aż wstyd że takie coś chodzi po tym łez padole. Ale z drugiej strony w innych śląskich miastach nie jest lepiej.
Ale gardłowanie za zwróceniem polonii licencji to jest całkowicie inna sprawa.
-
2008/08/18 23:39:42
gościu jj. Widać , że nie byłeś na Śląsku i nie wiesz jak wiele się tam zmieniło. I pamiętaj,
że to Śląsk harował i był brutalnie eksploatowany abyś ty miał np. prąd w gniazdku.
Skąd ten szowinizm u ciebie. Nie posądzam o to prawdziwych Kaszubów , bo oni
są Ślązakom bliscy. Blanik znalazł swoje miejsce na ziemi i tyle , ale ty widzisz to w innym , pieniacko - szlacheckim wymiarze. Ale za bardzo odbiegam od tematu.....
-
2008/08/19 00:13:32
I pamiętaj, że to Śląsk harował i był brutalnie eksploatowany abyś ty miał np. prąd w gniazdku.

Dostaję śmiechawki jak czytam te martyrologiczne śląskie teksty, jak to wam źle było/jest z powodu posiadania węgla. Ta brutalna eksploatacja... harowanie... za niezłe pieniądze. Któż bronił otworzyć sklepik warzywny zamiast zjeżdżać pod ziemię? W innych regionach Polski nie ma do wyboru opcji pt. "górnictwo". A ludzie jakoś żyją.

To wyliczanie jak byśmy zmarzli bez polskiego węgla (jakby był jedyny na świecie).
I każdy z wypominających reszcie Polski kupowanie "waszego" węgla (jakby dano nam jakiś wybór) regularnie zapomina, że jadłby korzonki bez dostaw jedzenia od rolników z [...] i rybaków z [...], mieszkał w drewnianym baraku bez dostaw betonu i szkła z [...] i śmierdział jak skunks bez środków czystości z [...].

Postrzeganie wycinkowe doprowadzone do perfekcji.

Ale za bardzo odbiegam od tematu.....
Nie tylko od tematu. Od rzeczywistości.
-
2008/08/19 08:45:49
Nie wydaje mi się, żeby za komuny (a o tych latach mówimy) każdy mógł sobie otworzyć sklepik warzywny. Mnie też, jako Ślązaka, wkurzają martyrologiczne teksty o eksploatacji Śląska, ale to nie zmienia faktu, że Śląsk był eksploatowany ;).
-
2008/08/22 17:34:18
Widzę, że komentarze dalece odbiegają od tematu wpisu, więc i ja swoje trzy grosze wtrącę :) ktoś wspominał o Ostravie- to w znacznej mierze miasto górnośląskie, po części również morawskie. DO użytkownika pieniacza z Gdańska- to gdzie Blanik mieszka to konsekwencja jego wyborów i nie twoja brocha je komentować. Natomiast katowicki AWF jest w trójce najlepszych uczelni sportowych, polecam pamięci.

Napawa mnie smutkiem konstatacja, że wybitni sportowcy (i nie tylko) decydują się na kontynuowanie karier w innych stronach Polski, Europy i Świata. Nie jestem obserwatorem życia sportowego na Górnym Śląsku, lichy ze mnie kibic, ale będąc w miarę blisko spraw wokół 1.FC Katowice, wiem z jakimi trudnościami muszą się borykać pasjonaci organizujący życie sportowe dla młodzieży w zamożnych przecież Katowicach. Obawiam się, że wkrótce również ci działacze sportowi, poświęcający własne pieniądze i czas często kosztem rodziny, poddadzą się. Wówczas pozostanie już tylko pustynia i kilku głównych pierwszoligowców w ogonie tabeli.