Blog > Komentarze do wpisu
To ten cham

Tottenham przyjeżdża do Polski! Bardzo się ucieszyłem, bo autentycznie lubię ten zespół. Pewnie dlatego, że nie jest klubem z popcornowego kibicowskiego mainstreamu, będąc jednocześnie jedną z niewielu drużyn, która mogąc zdobyć tak wiele, osiągnęła tak niewiele - co budzi moją przekorną sympatię. Tottenham to fenomen: takie tradycje, tylu sławnych zawodników kiedyś i dziś, tyle kasy, tylu oddanych fanów i... prawie same frustracje. Ja Tottenham tylko lubię, tym,  którzy go kochają musi przysparzać wielu cierpień.

Przypomnę, że na Górnym Śląsku Tottenham jest doskonale kojarzony, zwłaszcza przez kibiców z Zabrza. Wszystko dzięki pamiętnym meczom z 1961 roku. Los sprawił, że na samym początku rozgrywek Pucharu Europy Mistrzów Krajowych* z londyńczykami zagrał Górnik. Zabrzanie mieli wtedy - jak na polskie warunki - świetny zespół. Nie było co prawda jeszcze Lubańskiego, ale zachwycały takie asy jak Pohl, Lentner, Wilczek albo Oślizło. W bramce stał Hubert Kostka, dla którego był to w Górniku inauguracyjny sezon. W pierwszym meczu na Stadionie Śląskim KSG prowadził już 4:0, ale po bardzo ostrych zagranich Anglików kontuzji doznali rozgrywający świetny mecz Jan Kowalski oraz błyskotliwy Jerzy Musiałek. Ten pierwszy mógł tylko statystować, ten drugi z rozoraną łydką w ogóle zszedł z boiska. Wtedy nie można było robić zmian. Anglicy wykorzystali fakt, że Górnik grał w dziewiątkę i w końcówce strzelili dwa gole. Ale w rewanżu nie było ”zmiłuj się”: Górnik poległ 1:8. Mimo to w narodzie rozniosło się, że gdyby nie te faule z pierwszego meczu, to polski zespół awansowałby dalej.

Przed kilkoma kwadransami o tamtych pamiętnych wydarzeniach pogadałem sobie z Janem Kowalskim. Wypowiedział się zaskakująco, burząc pewien mit:

Czy mogliśmy wyeliminować wtedy Tottenham? Uważam, że tak naprawdę nie mieliśmy z Anglikami szans! Górnik był wtedy bardzo niedoświadczonym zespołem, dopiero debiutował w Europie.  Zarówno ja, jak i Musiałek po pierwszym meczu mieliśmy nogi w gipsie, ale klub zabrał nas na rewanż do Londynu. Dzięki temu widziałem więc, co tam się działo (tam czyli na White Hart Lane, przyp. pacz) i zapewniam, że nasza drużyna nie mogła nic zrobić. Nic. Dynamiczny styl gry Anglików był dla nas zupełną nowością. Górnik nie mógł sobie poradzić z górnymi centrami w pole karne. Nasi bramkarze  - Kostka i Gomola - nie umieli wtedy jeszcze grać na przedpolu. Tottenham wygrał i zasłużenie awansował dalej. To była dla nas cenna nauka - powiedział mi Jan Kowalski.

Z dawien dawna pamiętam, że znajomi, starsi ode mnie kibice Górnika, nie mówili o londyńskim klubie inaczej jak ”To ten cham”.  Koguty stały się na Śląsku synonimem chamstwa i brutalności. Ponownie oddaję więc głos Janowi Kowalskiemu, który burzy kolejny mit:  

Owszem odniosłem kontuzję, ale nie było to wynikiem jakiejś szczególnie brutalnej gry Anglików. Mieli taki styl, grali po prostu zdecydowanie i tyle.  Oni nie byli złośliwi, nie byli chamscy. Wtedy i teraz nie mam pretensji.

Tak więc już wiemy: jednak nie ”To ten cham”, ale  ”Tottenham”!

Co jeszcze można dodać? Ciekawostkę. Mało kto pamięta, że Górnik dzięki rywalizacji z Tottenhamem nieoczekiwanie zyskał dodatkową korzyść. Otóż na Stadionie Śląskim jako support przed spotkaniem z Anglikami o mistrzostwo Polski zagrali juniorzy. Legendarny dziś Zryw Chorzów rozbił wtedy Górnika Wałbrzych chyba 10:1, a uwagę zabrzańskich działaczy zwrócił niepozorny, malutki chłopczyna. Działacze musieli szybko działać, bo chłopczynę wypatrzył też Ruch Chorzów i za przejście zdążył mu nawet zaproponować wypasiony garnitur za 3000 zł! Chłopczyna zrobił na zabrzanach tak wielkie wrażenie, że zmobilizowali się i przebili ofertę rywala. 

Tym chłopczyną był Zygfryd Szołtysik.

PS Na zdjęciu poniżej dwaj bohaterowie pamiętnęgo dwumeczu z Tottenhamem: Stanisław Oślizło (z lewej - zagrał w obu spotkaniach) i Jan Kowalski. Fotoreporter Grzesiek Celejewski zrobił to zdjęcie w kwietniu, podczas meczu oldbojów Górnika ze Spartą Mikulczyce. 71-letni Kowalski był trenerem tego zespołu, jego rówieśnik Oślizło zdecydował się na chwilę wejść na boisko!

oślizło i kowalski

PS2 Nie ma rady: znów trzeba się wybrać na oscypki;-) 

*PEMK - łza się w oku kręci...

piątek, 29 sierpnia 2008, pavelczado

Polecane wpisy

  • Dziękuję za wyróżnienie

    Miło mi zwrócić Waszą uwagę, że grono ekspertów (dziennikarzy sportowych, przedstawicieli branży) wybrało dziś "Sportową Książkę Roku" A.D.2017. Wyboru dokonano

  • Co Górnik Zabrze ma wspólnego z kurami

    Górnik Zabrze czy wygrywa czy nie - dorobił się wyjątkowo cennej opinii. A opinia czasami zdaje się być ważniejsza niż... wyniki. Ważniejsza w tym sensie, że w

  • Oto okładka mojej przyjemności

    Miło mi oznajmić, że w połowie września ukaże się na rynku książka pod tytułem "Górnik Zabrze. Opowieść o złotych latach" . Pracowałem nad nią rok, to była dla

Komentarze
2008/08/29 23:43:57
:)
Parę lat temu bodaj PN puściła w Prima Aprilis taki zonk, że w ramach polonizacji Europy Tottenham ma zmienić swą głupio kojarzącą się nazwę na Tonyeham;)))
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/30 10:04:29
tyui768
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/30 10:06:32
Tottenham ja bardzo lubie za to ile kasy wydają co roku, i jak wszyscy sie odgrażali, że Tottenham wypchnie Arsenal z 4 w lidze.... no i oczywiście Darren Bent wielka gwiazda światowego futbolu kupiona drożej niż T. Henry, 11 miejsce w lidze i nijaka gra. Tak trzymać
-
Gość: Boyd, *.generacja.pl
2008/08/30 11:31:46
arse za to kochamy za najdroższe bilety w Premiership, smętnych kibiców z City, całkowicie pozbawiona reprezentantów Albionu kadrę i ogólną pychę. A na razie ostatni mecz to Spurs-arse 5:1 :)
-
Gość: kibic, *.chello.pl
2008/08/30 12:50:59
czytamy +- totnam
-
Gość: Lechu, *.cust.tele2.se
2008/08/30 13:16:50
Ciekawy artykul , jakze inny od standartowych informacji. Trzeba dodac, ze dzisiejsze realia sa troche inne. Nikogo nie powienien zaskoczyc styl gry Tottenhama.
Ale wtedy kontakty byly ograniczone i swiat za zelazna kurtyna nieznany.
-
Gość: rai, 217.98.12.*
2008/08/30 13:17:25
Z tego co czytałem na stronie Tottenhamu, to dla nich ten dwumecz z Górnikiem był też pierwszym meczem w pucharach europejskich, dlatego też ten argument o braku doświadczenia Polaków w pucharach jest raczej mało trafny.
-
2008/08/30 13:20:09
żałosny tytuł, żałosny redaktor...
-
Gość: WG, *.ghnet.pl
2008/08/30 13:31:25
Patryk, napisz coś lepszego. acha, tylko ujadać potrafisz...
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/30 13:55:50
Mistrzowie Polski, zdaje się myślą, że oto złośliwy los postawił na ich drodze drużynę niewiele różniącą się poziomem od Arsenalu, Chelsea, Manchesteru United i Liverpoolu. A tak naprawdę los rzucił im 11. zespół ligi angielskiej, który z wielką czwórką ma tyle wspólnego co Dundee United z Celtikiem Glasgow.
To ten cham to az Tottenham lda Wisly ale tylko Tottenham w Angli, jak jest napisane wyzej do top 4 Tottenhamowi bardzo daleko i niech wydaja od groma pieniedzy a w Top4 i tak sie nie znajda bo to klub przecietny w porownaniu do top 4!
A sympatia autora do tego klubu nie wiem skad sie wziela, bo ani w pilke swietnie nie graja ani pieniedzy nie szczedza ani nic nie osiagaja...
-
Gość: JaRek, *.ssnet.pl
2008/08/30 14:03:21
Tottenham przez wiele lat byl wizytowka Londynu. JEszcze w latach 90 mieli najwiecej kibicow w Londynie.

W przeciwenstwie do Arsenalu i Chelsea to wlasnie Kogouty sa klubem z tradycjami i wiekszymi osiagnieciami na arenie miedzynarodowej.
-
2008/08/31 12:28:04
Przez tyle lat człowiek przyzwyczaił się do myśli, że w gruncie rzeczy naturalny stan kibica to gorzkie rozczarowanie - teraz jedynie myśl, że nagle ci, którym kibicujesz od tylu lat, nagle mają zjechać do twojego miasta, wydaje się jakaś niestosowna.
A tamten sezon Tottenhamu, kiedy przyszło im grać z Górnikiem, tkwi oczywiście w klubowej legendzie: półfinał Pucharu Europy, po zaciętym boju przegrany z przyszłym zdobywcą - Benficą, wielka drużyna prowadzona przez Billa Nicholsona, w składzie Danny Blanchflower, Dave Mackay i inni - drużyna, którą opiewał w swym nieśmiertelnym eseju "People's Game" Salman Rushdie... Coż, każdy ma swoją mitologię. Dziękuję za zrozumienie, pozdrawiam i dodaję do ulubionych :-)
-
Gość: bb, *.77.classcom.pl
2008/08/31 14:29:14
O ile w lidze Tottenham z góry przewidywany jest poza pierwszą trójką, o tyle w pucharze UEFA jest jednym z faworytów i to w dodatku mającym szczęście w losowaniu :)
Tottenham to jeden z najgroźniejszych rywali dla Wisły; drużyna ambitna, mocna fizycznie. Może być nawet groźniejszym przeciwnikiem niż Barcelona, nie uwzględniając oczywiście czynnika psychologicznego.
Wydaje mi się, że Tottenham w przeciwieństwie do Wisły za dużo pieniędzy wydaje na kupowanie zawodników, a za mało na kupowanie meczy.
Najlepsze drużyny nastawiają sie na największą kasę. Dlatego w lidze Tottenham nie błyszczy; premie za zwycięstwo w lidze są pokaźne, a znaczących rywali na krajowym podwórku nie brakuje. Awans do UEFY to porażka.
Bez wątpienia Tottenham to drużyna z charakterem i pasuje do niej przydomek Koguty. Nie ze względu na piłkarzy, ale na politykę klubu.
W Premiership pierwsza trójka w lidze i kiepska postawa w pucharach to dobry sezon.
W Polsce pierwsze miejsce w lidze i kiepska postawa w pucharach to stracony sezon.