Blog > Komentarze do wpisu
Epitafium ciderlandzkie

Znów fatalna wiadomość. Ruch Radzionków wycofuje się z pierwszoligowych rozgrywek. Zabrakło 400 tysięcy zł. 

W latach 1995-2012 widziałem na własne oczy wiele meczów Ruchu Radzionków (a nawet jego rezerw). Różnych: ligowych, pucharowych i towarzyskich. Wybrałem pięć najbardziej dla mnie pamiętnych.

Miejsce V

3 czerwca 1995: MK Górnik Katowice - Ruch Radzionków 1:0

To był pierwszy mecz, w którym widziałem Cidry. Tego dnia sędziował im mój nauczyciel WF-u ze studiów. Ruch grał wtedy w III lidze (czyli według dzisiejszej nomenklatury na trzecim poziomie rozgrywek). Z tamtych piłkarze wielu pewnie nawet radzionkowscy kibice nie pamiętają zbyt dobrze. Ale byli tacy co się wybili. Nawet na króla strzelców ekstraklasy:-)

Oto ówczesny skład Ruchu: Mosz - Grozmani, Nocoń, Paruzel - Cegiełka, Maj, Sołtysik, Pietryga, Sysiak - Czekański, Kompała.

Miejsce IV

26 sierpnia 1995: Ruch Radzionków - CKS Czeladź 2:0

Moja pierwsza wizyta na stadionie Ruchu i pierwsze zwycięstwo widziane na własne oczy. Pogadałem wtedy z Janem Pietrygą, który przed meczem dostał złoty zegarek z okazji 25-lecia kariery piłkarskiej. - Zdrowie mi dopisuje, a gra nadal sprawia przyjemność. Nie myślę o skończeniu kariery - powiedział mi 40-letni wówczas pomocnik.

Zwycięstwo Ruchu było zasłużone. Już w 1. minucie Marian Janoszka z rzutu wolnego trafił w poprzeczkę. Pierwszego gola zdobył po rzucie wolnym Kompały, Klukowski. Na 2:0 podwyższył rezerwowy Cegiełka. Mecz zaostrzył się, ale sędzia nie wyciągnął ani razu czerwonej kartki. W szeregach gości wyróżniał się agresywny 19-latek Berliński. Brał udział niemal w każdym starciu, nie oszczędzał nawet jubilata. Od tego momentu kiedy miałem okazję przyglądałem mu się w każdym meczu i na tej podstawie sądzę, że był to najbardziej brutalny zawodnik w województwie śląskim grający na przełomie tysiącleci.

Miejsce III

8.08.1998: GKS Katowice - Ruch Radzionków 1:0

Wtedy pierwszy raz widziałem Cidry w ekstraklasie. Jeszcze rok wcześniej w ogóle nie do pomyślenia byłoby, że faworytem tamtego meczu mogli być radzionkowianie. A jednak! Ruch spisywał się wtedy znakomicie, a w osłabionych kadrowo Katowicach myślało się przede wszystkim o utrzymaniu ekstraklasy na Bukowej. GKS wtedy wygrał, ale i tak zleciał.

Tak się złożyło, że właśnie wtedy był szczytowy moment wojny w PZPN-ie. Akurat GKS i Radzionków poparły Mariana Dziurowicza i dzięki temu był to jedyny mecz w tamtej kolejce, który się odbył (większość klubów próbowała powalczyć z "Magnatem" i ich spotkania odbyły się dopiero w listopadzie).

Miejsce II

9 czerwca 2001: Ruch Radzionków - Ruch Chorzów 2:3

Jeden z najsmutniejszych dni w historii radzionkowskiego klubu. Właśnie ten mecz w praktyce przesądził o spadku Cidrów z ekstraklasy. Trzy lata grali na najwyższym szczeblu, czwartego sezonu nie było.

A szczęście było tak blisko... 86. minuta meczu, 2:1 dla gospodarzy, o piłkę na środku boiska walczyli Wojciech Myszor i Mariusz Śrutwa. Myszor wyskakuje do piłki w nienaturalny sposób i dotyka ją ręką. Piłkarze z Radzionkowa protestują, tłumaczą, że feralne zagranie ich kolegi było efektem faulu Śrutwy. Sędzia jest innego zdania i pokazuje Myszorowi drugą tego dnia żółtą kartkę. - To był decydujący moment meczu. Przecież to Myszor był faulowany. Przez tę czerwoną kartkę przegraliśmy wygrany mecz - ówczesny trener radzionkowian Jan Żurek nie krył rozpaczy, chowając twarz w dłoniach. - Mariusz trochę mnie pchnął, straciłem równowagę. Nic nie widziałem. W trzy minuty straciliśmy pierwszą ligę i to w 50 procentach przez moją głupotę - żałował piłkarz gospodarzy. - Przecież to Myszor wskoczył mi na plecy - przekonywał Śrutwa.

Potem okazało się, że emocje były niepotrzebne, bo u gospodarzy zagrał nieuprawniony Klaczka więc goście z Chorzowa i tak dostaliby walkowera.

Miejsce I

Mecz, którego... nie widziałem. W tym czasie byłem z piłkarzami Ruchu na meczu w Portugalii z Estrelą Amadora. Pamiętam jak dziś kiedy na lotnisku Mariusz Śrutwa powiedział: ''słyszeliście jak Radzionków grał w Widzewem? Było 5:0!''

Nikt z obecnych nie mógł w to uwierzyć. A przecież to był inauguracyjny mecz Cidrów w ekstraklasie. Stadion pełniusieński i takie święto. Najlepszy mecz w historii w debiucie na najwyższym szczeblu. Znacie jakiś inny klub, któremu się to przytrafiło? Po pierwszej kolejce Ciry były liderem!

W zastępstwie daję więc inny ekstraklasowy mecz Ruchu z Widzewem, który odbył się niespełna trzy lata później. Radzionkowianie wygrali go "tylko" 1:0.

22.04.2001: Ruch Radzionków - Widzew Łódź 1:0

To była niespodzianka - także dlatego, że w dwóch wcześniejszych kolejkach cidry przegrały po 0:3 z Lechem Poznań i KP Katowice (wtedy te kluby nazywały się Amica Wronki i Groclin Dyskobolia Grodzisk Wlkp.). - Pokazaliśmy radzionkowski charakter - mówił z dumą Marian Janoszka.

                                        %

Mija jedenaście lat, a Ruch Radzionków się rozlatuje. Mam nadzieję, że nie rozleci się na amen. Tomasz Baran nie daje już rady, ale myślę, że do niebytu w Radzionkowie nie dopuszczą.

Czego sobie i Państwu życzę.

PS A poza tym Omega.

PS1 A na Bukowej odbył się protest kibiców.

środa, 18 lipca 2012, pavelczado

Polecane wpisy

  • Połączenie Radzionkowa z Barceloną [WIDEO]

    Wiosna idzie. Wiadomo nie dzięki temu, że zaczęła grać ekstraklasa, że zaczęła grać I liga, że zaczęła grać II liga, że zaczęła grać III liga, ale raczej dzięki

  • Cidry. Zmartwychwstanie. Nadzieja

    Zaimponowali mi. Przetrwali trudny czas w sposób godny. Nie podpinali się pod czyjąś licencję. Uznali, że nie stać ich na drużynę seniorów więc wycofali się z p

  • Nie grają. Ale istnieją

    Brutalne czasy takie, że klub piłkarski może istnieć bez... pierwszej drużyny. Podejrzewam, że może stać się to u nas nawet jeśli ''nienagminne'' to przynajmni

Komentarze
2012/07/18 12:23:57
Nie wiem w którym mieście smutniej.
-
2012/07/18 12:29:12
Zabrakło 400 tysięcy zł.

zbyt duże uproszczenie. zabrakło dużo więcej. w takich przypadkach trzeba myśleć długofalowo. przypuśćmy, że "cidrom" ktoś pod drzwi podstawia walizkę z taką sumą. no i co dalej?
-
Gość: pkp, *.ultranet.net.pl
2012/07/18 13:16:54
@lukasz.anczyk
Zgadzam się. Myślę, że przychodzi czas, w którym warto porozmawiać o tym na co stać polskie kluby. PZPN w imię podnoszenia standardów wymusza spore inwestycje. Problem w tym, że stać na to nielicznych. Dochodzą do tego przepłacani piłkarze. Może po prostu przyznać, że na takie "skoki cywilizacyjne" nie stać naszej piłki i trochę zwolnić?

Spora część naszego piłkarskiego światka żyje ponad stan. Niestety niewiele się robi by z tym walczyć, a to nie przyniesie nam nic dobrego.
-
Gość: Jabol, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/07/18 13:40:00
Nie zapominajmy o Piotrze Gierczaku.
-
2012/07/18 14:24:13
@pkp
Najpierw piszesz, że PZPN wymusza na klubach inwestycje a potem, że nic się nie robi żeby walczyć z życiem klubów ponad stan... Trochę to się ze sobą kłóci, jak na mój gust;)
---
Na "skokach cywilizacyjnych" absolutnie nie wolno nam oszczędzać. Wymuszanie przez PZPN inwestycji w infrastrukturę, organizację klubów (przekształcanie w spółki), czy szkolenie młodzieży to coś na co absolutnie nie powinniśmy się obrażać. A jeśli klubu nie stać na taki "skok cywilizacyjny", to może warto zdewaluować swoje ambicje i zamiast za wszelką cenę dobijać się do wyższych lig, skupić się na grze w II czy niższej klasie rozgrywek?

No a skoro piłkarze coraz drożsi, to dlaczego by nie zainwestować w szkolenie własnych? W perspektywie 5-10 lat powinno wyjść taniej. Więcej dobrych akademii piłkarskich, to też większa podaż zawodników i niższe ceny. Wszystkim to wyjdzie na dobre. A że dla większości prezesów i właścicieli klubów liczy się to co tu i teraz, to wydaje się za dużo i często na kredyt. Efekty są takie jak widać.
-
2012/07/18 14:34:00
Panie Pawle... offtop, ale nie mogę się powstrzymać:)

www.sport.pl/sport-slask/1,121862,12148783,Przeklety_Stadion_Slaski__To_nie_jest_ponury_zart.html

A nie mówiłem?:D
-
2012/07/18 16:20:51
@donpablo85
przyczepię się tylko do "dlaczego by nie zainwestować w szkolenie własnych? W perspektywie 5-10 lat powinno wyjść taniej" - bo to jeden z chętniej i bezrefleksyjnie powtarzanych mitów. policzyłeś sobie ile kosztuje wychowanie piłkarza, a ile zatrudnienie wychowanego? na przyzwoitego piłkarza (jak na nasze warunki) któremu kończy się kontrakt trzeba wydać około pół miliona rocznie. a teraz szkolenie. pomijam koszty początkowe które Radzionków musiałby ponieść (dwie murawy, w tym jedna podgrzewana, szatnia i zaplecze, wyposażenie - buty, piłki, stroje, autobus). teraz koszty stałe. aby wychować kogoś kogo sprzedamy za pół miliona musimy wychować pewnie z 500 mniej uzdolnionych. to 25 grup treningowych. 10 trenerów - każdy po średniej krajowej na głowę - daje około 35 tys miesięcznie, około pół miliona rocznie z premią. każda z grup wyjeżdza na dwa obozy rocznie (w tym jeden zagranicę - dzieciaki trzeba zachęcać do piłki na wszelkie sposoby). kazda grupa codziennie ma trening - 500 pryszniców dziennie - sam sobie policz. oświetlenie boiska wieczorem. autobus dla każdej grupy na mecz wyjazdowy. odzież się niszczy - trzeba dokupić. wynajem mieszkania dla przyjezdnych. no i dalej myślisz, że wychowanie jest tańsze niż zatrudnienie przeciętnego kopacza? no chyba, że wychowywałbyś samych Messich. ale wtedy nakłady początkowe i potem stałe też się zwiększają - żeby trafić na taki diament musisz przekopać się przez dziesięciotysięczne pokłady dzieciaków. a do tego 2 murawy i 10 trenerów nie wystarczy
-
Gość: McCuskey, *.toya.net.pl
2012/07/18 19:14:33
@greedoo I dlatego, dzięki takiemu właśnie myśleniu, polska piłka będzie jeszcze długo w czarnej dupie. I żaden Fornalik, Smuda, Piechniczek, Engel ani nawet Mourinho, gdyby było nas na niego stać, nic tu nie pomogą. Reprezentacja jeszcze długo będzie rozpaczliwie walczyć o awanse do turniejów mistrzowskich, czasem może nawet się do nich załapie, ale to wszystko. Bo liczy się fundament, szkolenie i nie są to "bezrefleksyjnie powtarzane mity". Popatrz, za jakie pieniądze i do jakich klubów trafiają ze swoich lig anonimowi dla nas (zanim wyjadą) gracze duńscy, chorwaccy, w pewnym sensie również serbscy, szwedzcy, Czesi. Powód? To szkolenie, postawienie na bazę i na system szkolenia. U nas od 20 lat idzie się na skróty, a szkolenie się nie opłaca, taniej można podpisać kontrakt z wolnym zawodnikiem. Tylko po co? Żeby kolejny niedouczony uczestniczył w kopaninie, od której bolą oczy?
-
2012/07/18 19:20:36
@greedo
Gdyby było tak jak piszesz, to nikt nie szkoliłby młodzieży, tylko wszyscy kupowali już ukształtowanych piłkarzy... Tylko skąd oni by się wtedy brali?
Nikt nie mówi, że Ruch Radzionków, czy jakikolwiek inny klub, ma wydawać na akademię piłkarską 5 czy 10 mln rocznie. Niech wyda 1 mln (wg Twoich rachunków to równowartość dwóch przyzwoitych grajków). Za takie pieniądze można spokojnie utrzymać 2 boiska treningowe, szatnie, wyjazdy, itp. dla ok. 80-100 wychowanków. To jest mało? Niech dwudziestu z nich gra później co najmniej na poziomie II ligi, 5 na poziomie I ligi i jeden (co roku) trafia do E-klasy. To jest w zupełności do osiągnięcia, tylko trzeba zatrudnić odpowiednich fachowców i opracować odpowiedni plan szkolenia. Nawet mimo nieco większych kosztów początkowych.

No i jeszcze jedna kwestia. Do drużyn juniorskich nie przyjmujemy jak leci, tylko mamy skautów, którzy wyszukują najzdolniejszych chłopców po różnych turniejach szkolnych i im zapewniamy naukę gry za darmo (tzn. klub płaci, oni nie) tak długo, jak długo odpowiednio przykładają się do treningów - to już kwestia rozpisania odpowiedniego programu szkolenia i wymagań z nim związanych. Dzięki temu rośnie prawdopodobieństwo, że w przyszłości na większości z nich zarobimy. Dla pozostałych opłaty. Chcesz wysłać dziecko na treningi piłki nożnej, to płać. Jak się sprawdzi, to dostanie od nas zwolnienie z opłat plus sprzęt, z czasem stypendium a docelowo kontrakt zawodowy, etc., a jak nie - no to płać dalej. Skoro płaci się za wysyłanie dzieciaków na kursy tenisa, tańca czy czegokolwiek innego, to dlaczego nie płacić i tu (w większości akademii takie opłaty jak najbardziej obowiązują)?

O psychologicznym aspekcie grania wychowankami nawet nie ma się co rozpisywać, bo wiadomo, że tacy będą z siebie flaki wypruwać za klub w którym są od dziecka. To jest zupełnie inny poziom motywacji. Kibice też się bardziej identyfikują z klubem, który stawia na swoich. A to może jak najbardziej przełożyć się na wzrost zysków ze sprzedaży wejściówek, gadżetów klubowych a w dalszej kolejności na zainteresowanie potencjalnych sponsorów.
Dlaczego np. nie można znaleźć sponsora, który opłaci funkcjonowanie akademii, a w zamian obiecać mu % od przyszłych zysków ze sprzedaży piłkarzy do innych klubów oraz możliwość reklamowania się na koszulkach drużyn juniorskich, na stadionie, itd.

To wszystko można zrobić, tylko w polskim futbolu mało kto myśli z wyprzedzeniem większym, niż 1-2 lata. Jak to jest, że największe kluby w Europie potrafią inwestować w szkolenie młodzieży dziesiątki milionów euro i im się opłaca, a u nas szkoda czasem położyć równą murawę, coby chłopaki mogli się nauczyć prosto kopać piłkę?

---

PS."[...]Aby wychować kogoś kogo sprzedamy za pół miliona musimy wychować pewnie z 500 mniej uzdolnionych[...]"

Dam za przykład Legię Warszawa, bo to chyba najlepsza obecnie akademia piłkarska w kraju:
Zgodnie z tym dokumentem: legia.com/pliki/sprawozdanie_merytoryczne_2011.pdf, w zeszłym roku szkoliło się tam 230 chłopców, z czego, zgodnie z Twoimi rachunkami, do pierwszej drużyny trafił - statystycznie rzecz biorąc - 1 piłkarz wart 230 tys. zł. Jeśli interesujesz się choć trochę rozgrywkami Ekstraklasy, to wiesz, że prawda jest nieco inna...
Powyższy dokument warto przeczytać z jeszcze jednego powodu. Otóż można się z niego dowiedzieć, że akademia piłkarska może na siebie zarabiać. Zaskakujące, prawda?
-
2012/07/18 20:17:04
@McCuskey
"I dlatego, dzięki takiemu właśnie myśleniu, polska piłka będzie jeszcze długo w czarnej dupie"
to nie sposób myślenie tylko zobrazowanie faktu. tak wygląda rzeczywistość w Polsce. mi się to nie podoba, tobie się to nie podoba, ale to fakt. jak sam zauważasz podstawa to baza i fachowcy. czyli kasa. a tego na razie nie ma.

@donpablo85
powiedz o "trochę większych kosztach początkowych", "opłatach za treningi" i "możliwości zarabiania przez akademie piłkarskie" w Wałbrzychu, Mielcu, a właściwie wszędzie poza Warszawą. nie musisz mnie przekonywać do opłacalności wychowywania i grania wychowankami. to się opłaca dopiero po osiągnięciu pewnego poziomu infrastrukturalnego i organizacyjnego, a ten jest możliwy tylko po inwestycjach. teraz wygląda to tak, że co dwudziestemu Grunwaldowi Halemba raz na 20 lat trafia się Sobiech. więc upieram się, że w tej chwili stwierdzenie granie wychowankami, czy wychowywanie swoich zawodników jest tańsze to mit. nie jest tańsze
-
2012/07/18 21:18:17
@greedoo - "[...]więc upieram się, że w tej chwili stwierdzenie granie wychowankami, czy wychowywanie swoich zawodników jest tańsze to mit. nie jest tańsze[...] "

Patrzysz na to przez pryzmat aktualnego budżetu, aktualnych wydatków i dochodów. Ale co będzie tańsze w perspektywie 10-20-30 lat? Inwestycja czy status quo?
Takim myśleniem w klubach nigdy nic się do przodu nie ruszy. Bo lepiej wydać pół miliona na ukształtowanego piłkarza, niż np. na wymianę murawy na boiskach treningowych. Bo lepiej wydać pół miliona na piłkarza, niż zatrudnić kilku profesjonalnych trenerów do pracy z młodzieżą na pełnym etacie. Bo lepiej tu i teraz zarobić, niż zainwestować i zarabiać więcej w przyszłości.

Oczywiście, że wkład początkowy w infrastrukturę kosztuje, ale mierzmy siły na zamiary. Parę lat temu taki Arsenal Londyn wydał na nowy ośrodek treningowy kilkadziesiąt milionów funtów (a może i ok. 100 mln, nie pamiętam w tej chwili); klubowi z 5 tysięcznej miejscowości wystarczy jedno boisko treningowe, barak z szatnią i ze dwóch trenerów w pracy na pełnym etacie do szkolenia 30 dzieciaków. Jaki będzie koszt takiej inwestycji? 1-2 mln zł na start plus ze 100 tys/rok. To nie jest wydatek poza zasięgiem klubu czy gminy. Wszystko to kwestia ustalenia sobie priorytetów. A że może się nigdy nie zwrócić? No może. Autostrady też się nie zwrócą, stadiony się nie zwrócą, i lotniska, i parę innych rzeczy. A mimo wszystko się w nie inwestuje. Dlaczego? Bo zyski z nich, to nie tylko cyferki w podsumowaniu rocznym na biurku prezesa.

10 lat temu mało kto miał u nas nowy stadion. Jak w końcu zaczęły się budować, to nagle w kraju każdy taki chce - bo to się opłaca, bo przyciąga kibiców, sponsorów, etc. Z profesjonalnym szkoleniem młodzieży będzie tak samo. Kilka klubów w kraju już daje dobry przykład - że można i że to daje efekty. Kto pierwszy, ten lepszy.
-
2012/07/18 22:06:20
donpablo85
ale ty mnie nie musisz przekonywać który model jest lepszy. co do tego się zgadzamy. przedstawiam tylko stan bieżący. obecnie bardziej niż w murawę prezesowi opłaca się "inwestycja" w podstarzałego wracającego z zachodu kopacza - bo to mu da gwarancję, że jeszcze jeden sezon doczłapiemy do końca.
-
Gość: McCuskey, *.toya.net.pl
2012/07/18 22:59:57
@donpablo85 "Ale co będzie tańsze w perspektywie 10-20-30 lat? Inwestycja czy status quo? Takim myśleniem w klubach nigdy nic się do przodu nie ruszy. Bo lepiej wydać pół miliona na ukształtowanego piłkarza, niż np. na wymianę murawy na boiskach treningowych. Bo lepiej wydać pół miliona na piłkarza, niż zatrudnić kilku profesjonalnych trenerów do pracy z młodzieżą na pełnym etacie."
Masz rację. Tylko, że polskie kluby wciąż są zbyt zależne od kilkuletnich - tak ich nazwijmy - właścicieli. Wojciechowski jest tu najbardziej ekstremalnym przykładem. Ale podobnie jest w Śląsku, Wiśle - gdzie nikt o piłkarskich szkółkach nie słyszał. Mało kto patrzy na 10 lat naprzód, skoro władował 10 mln i chce jak najszybciej przynajmniej część odzyskać.
-
2012/07/18 23:00:33
@greedoo - wcześniej pisałeś, że opłacalność szkolenia młodzieży "to jeden z chętniej i bezrefleksyjnie powtarzanych mitów" a teraz, że się ze mną zgadzasz. To ja już nie wiem jakie jest Twoje zdanie na ten temat;)
-
Gość: NOKŁO, *.i-bud.eu
2012/07/19 07:44:54
OT odnosnie SS.Niestety to takie nasze typowo polskie,narodowe.Zyjemy wiecznie historia,martyrologia itp.pierdolami.Anglicy nie bali sie pogrzebac starego trupa pod nazwa Wemblay a na jego zgliszczach wybudowac zupelnie nowy.Przy obecnej technice taniej i szybciej jest wybodowanie nowego niz reanimacja trupa.
Co raz czesciej lapie sie na tym,ze przyznaje racje zwolennikom wybudowania kilku stadionow wiekszym klubom regionu za te utopione w SS pieniadze.
-
2012/07/19 08:03:34
donpablo
w polskiej rzeczywistości to mit. granie kopaczami zaciężnymi jest tańsze niż wychowywanie młodzieży. pomyśl ilu graczy przewinęło się przez taką Odrę Wodzisław przez ostatnie lata , a ilu graczy dała lidze sama Odra. Woś czy Malinowski to nie są nazwiska powalające ani transfery nawet ze średniej krajowej. a jednak Odra, klub z garstką kibiców, zdołał się utrzymywać na powierzchni ekstraklasy przez wiele lat. bo tanio kontraktował graczy bez kontraktów, nie inwestował w infrastrukturę, szkółki były pewnie opłacane przez miasto,trenerzy na umowach nauczycielskich. aż się przejechali doprowadzając swoją filozofię do absurdu - gdyby zachowali konsekwencję, podejrzewam, że dzisiaj graliby w ekstraklasie lub pierwszej lidze.
-
2012/07/19 08:10:19
Jaki klub zajechał daleko traktując szkolenie dzieci jako działalność stricte komercyjną, a nie edukacyjną?
-
2012/07/19 08:31:26
Cidry trzymajcie się ! nie takie straszne zaczynać od A klasy, trochę człowiek jest podłamany jeżdżąc na "wyjazdy" po tych miłych malutkich miejscowościach gdzie przyjdzie się tułać ale cóż począć, kto ma swój Klub na zawsze w sercu przetrzyma i takie rzeczy
-
2012/07/19 09:22:45
myślę, o jakimś systemowym rozwiązaniu, które będzie premiowało dobre szkolenie młodzieży. są owszem prowizje dla klubu wychowującego przy przyszłych transferach - vide Grunwald i sprawa Sobiecha - ale w praktyce wygląda to różnie. może dobrym posunięciem byłoby gdyby PZPN płacił klubowi za każdy występ wychowanka w reprezentacji. nie muszą to być jakieś powalające kwoty. jednak na tyle duże by taki Pasjonat Dankowice odczuł, że opłacało się chować Sadloka, bo za jeden jego występ w reprezentacji opłaci np. zestaw nowych strojów i butów dla dzieciaków. PZPN miałby wtedy poczucie wypełnienia misji, a system byłby przejrzysty (uniezależniony od ilości wypitej w terenie wódki) i czytelny dla każdego - wychowujesz - dostajesz nagrodę.
-
2012/07/19 09:57:47
myślę, o jakimś systemowym rozwiązaniu, które będzie premiowało dobre szkolenie młodzieży. są owszem prowizje dla klubu wychowującego przy przyszłych transferach - vide Grunwald i sprawa Sobiecha - ale w praktyce wygląda to różnie. może dobrym posunięciem byłoby gdyby PZPN płacił klubowi za każdy występ wychowanka w reprezentacji. nie muszą to być jakieś powalające kwoty. jednak na tyle duże by taki Pasjonat Dankowice odczuł, że opłacało się chować Sadloka, bo za jeden jego występ w reprezentacji opłaci np. zestaw nowych strojów i butów dla dzieciaków

No chyba żarty sobie robisz. Może jeszcze na lizaki starczy?

Generalnie model, w którym małym klubom opłacało się stawiać na szkolenie, załamał się w wyniku wejścia prawa Bosmana i Webstera - oraz tendencji do transferowania coraz młodszych piłkarzy. Jeśli nawet taki Ruch Radzionków wychowa u siebie perełki, to co z tego, skoro:

1) bogate kluby rzucą się na nie jeszcze przed podpisaniem kontraktu zawodowego - Ruch dostanie tylko ekwiwalent za wyszkolenie,
2) jeśli jakimś cudem je przeoczą, to chwilkę później wezmą je sobie na Websterze.
-
2012/07/19 10:25:35
@airborell
przyjąłeś za ciasną perspektywę. myślisz o Fabregasach wyciąganych za młodu z domu i tym podobnych przypadkach. jasne, że takie perełki zostaną szybko wyłowione - system jest szczelny, nie ma nieodkrytych talentów. tatuś przeprowadzi się z synem na drugi koniec Europy, gdzie za polewanie trawy dostanie dziesięciokrotność tego co ma z bycia motorniczym. ale nie o Fabregasów tu chodzi czy Messich, ale o Sadloków i Sobiechów. porządnych grajków na nasze podwórko. widziałeś śliniących sie na ich widok skautów MU i Realu? są możliwości uregulowanie tych spraw systemowo, tylko trzeba je stosować. zacznijmy może masowo produkować własnie takich kopaczy, takich "Cechów" i "Duńczyków". boisz się, że podbiorą nam Fabregasa - słusznie. ale ja się bardziej boję, że trudno nam wychować Sadloka czy Sobiecha. może więc zacznijmy od systemu produkcji Sobiechów, a potem będziemy się martwić, że jak pojawi się mega talent to nam go podbiorą.
co złego w opłacaniu przez PZPN klubu, w którym wychował się reprezentant?
-
2012/07/19 10:58:21
co złego w opłacaniu przez PZPN klubu, w którym wychował się reprezentant?

Ależ pomysł jest bardzo dobry, ale żeby to się opłacało, to zachęta musi być naprawdę znacząca.
-
Gość: McCuskey, *.toya.net.pl
2012/07/19 12:11:52
greedoo - a gdzie jest teraz Odra? Jej upadek to nie tylko efekt szaleństw pana piekarza, ale również skutek tej krótkowzrocznej polityki wcześniej. Przecież, gdyby szkolenie było na wysokim poziomie, to klub mógłby dalej grać w wyższej lidze i może nawet szybko się odbudować. Zresztą umówmy się - w Wodzisławiu nie było klimatu na Ekstraklasę - te 3-4 tys. ludzi na lepszych meczach jest zbyt słabym wynikiem, ciężko było przyciągnąć sponsorów. I liga to dla Odry max i może kiedyś tam wrócą.
bartoszcze - szkolenie ma zarówno przynosić profity jak i mieć walor edukacyjny. To oczywiste i nie ma sensu tego rozdzielać. Tak jest wszędzie na świecie.