Blog > Komentarze do wpisu
Oto Górnik. Zdziwieni?

Właśnie wróciłem z meczu Górnika ze Śląskiem Wrocław. Wreszcie stało się to co stać się musiało. Zabrze pokazało prawdziwe oblicze.

Co mi się podobało:

a) wprawdzie trener Adam Nawałka ciągle powtarza, że skupia się na własnej drużynie i jej postępach, ale wiadomo, że we współczesnej piłce nie warto koncentrować się jedynie na sobie. Brak wiedzy o rywalu albo brak pomysłu jak go rozpracować to już nie jedynie dezynwoltura, a zwykłe niechlujstwo...

Wiadomo, że tylko wariat będzie opowiadał o tym jak rozpracował przeciwnika po zwycięskim meczu. O tym się nie mówi, to się stosuje:)

Zwróciłem jednak uwagę na żale napastnika gości Łukasza Gikiewicza, który zauważył, że Górnik grał bez Magiery więc piłkarze Śląska spodziewali się ataków raczej drugiej strony. Tymczasem - jak podkreślił - Górnik w pierwszej połowie zaatakował lewą stroną siedem razy. Wyobrażacie sobie taką samoświadomość?! Piłkarz tuż po meczu wie ile rywal zaatakował konkretną stroną boiska? Wiadomo, że nie mógł tego sam liczyć. Ktoś musiał mu na to zwrócić uwagę w szatni przy jednoczesnej korekcie taktyki, jeśli uwaga była rozpowszechniona w przerwie:)

b) powrót do formy Prejuce'a Nakoulmy. Piszę ''powrót'' choć trener Nawałka podkreślał na pomeczowej konferencji, że w sztabie wszyscy wiedzieli, że żadnego załamania formy u Afrykańczyka nie ma. Kluczem do pojęcia problemu jest chyba stan jego formy fizycznej. Musi bezwarunkowo dobrze przepracować okres przygotowawczy, bo impuls, zwody, sposób zgrania piłki ma wrodzone. Co powoduje, że jest tak dobry? Zwrócił mi ma to uwagę Mietek Agafon. Powiedzmy, że w polskiej lidze zawodnicy przebiegają w meczu średnio tyle samo co w hiszpańskiej. Okazuje się jednak, że clou tkwi w czym innym. Nasi piłkarze zaledwie 150-200 metrów z tego dystansu przebiegają pełnym sprintem. Nakoulma jest w stanie przebiec 500-600 metrów, to już poziom międzynarodowy. W polskiej lidze oczywiście całkowicie wystarcza.

Stare piłkarskie porzekadło mówi, że ''lepiej mądrze stać niż głupio biegać.'' Wydaje mi się, że w obecnych czasach odchodzi do lamusa. Hasło na dziś brzmi: ''lepiej mądrze biegać niż mądrze stać''. Tak jak abecadłem dla ucznia jest pisanie i czytanie, tak abecadłem dla piłkarza obecnej doby jest niestety bieganie. Bez biegania nie osiągniesz już nic.

c)  że najprostsze rozwiązania są często najbardziej skuteczne. Jeśli uda się opanować środek pola - łatwiej o zwycięstwo. Dziś Górnik w kółku i wokół niego panował niepodzielnie i nie był w stanie przeciwstawić się temu klasyczny playmaker czyli Sebastian Mila. Duża w tym zasługa Bartosza Iwana, który osiągnął wysoką formę. Kiedy ma się trójkąt z ostrzem wysuniętym w przód Iwan - Przybylski - Kwiek można myśleć o czymś więcej. A jeśli do tego są odpowiednie skrzydła, center itd, itp - można myśleć o czymś więcej i więcej. Najbliższy mecz z Podbeskidziem zapowiada się frapująco;

d) że w grze Górnika można dostrzec coś nowego. Mnie nowym wydało się natarczywe rozgrywanie akcji w podobny sposób: dojście do linii końcowej i płaskie wycofanie do nadbiegającego zawodnika. Przyniosło to dziś efekt przy pierwszej (na dwa uderzenia) i przy czwartej bramce; 

e) pewność siebie Górnika. Czuli się dobrze i pierwszy stracony gol ich nie zdeprymował. Czasem zdarza się, że pierwszy tracisz gola, nie należy wtedy spuścić głowy. Maszynka nie zwolniła obrotów. Pewność siebie w meczu z aktualnym ciągle mistrzem świadczy o dobrej formie. Pewnym siebie bez odpowiedniej formy mógłby czuć się tylko idiota; 

Co zauważyłem:

a) że w strefie vipów założono pokrowce na foteliki z konkretnymi nazwiskami. Jest fotelik ''Banaś'', jest fotelik ''Anczok'' itd. Pewne nazwisko jest aż na dwóch fotelikach, ale akurat te - co mnie nie zdziwiło - były puste. Chodzi o foteliki ''Lubański''.

PS A poza tym Omega powinna wrócić.

niedziela, 30 września 2012, pavelczado

Polecane wpisy

  • Co Górnik Zabrze ma wspólnego z kurami

    Górnik Zabrze czy wygrywa czy nie - dorobił się wyjątkowo cennej opinii. A opinia czasami zdaje się być ważniejsza niż... wyniki. Ważniejsza w tym sensie, że w

  • Oto okładka mojej przyjemności

    Miło mi oznajmić, że w połowie września ukaże się na rynku książka pod tytułem "Górnik Zabrze. Opowieść o złotych latach" . Pracowałem nad nią rok, to była dla

  • Fajny mecz widziałem

    Zgodnie z oczekiwaniami Górnik Zabrze pokonał Legię Warszawa na inaugurację ligi. Okazało się, że Czadoblog jest pesymistą, typowałem tylko 2:1 (mam świadków).

Komentarze
Gość: Kibic Widzewa, *.zone9.bethere.co.uk
2012/09/30 19:34:04
Moim zdaniem poziom naszej ekstraklasy jest żenująco niski, skoro po 6 kolejkach liderem jest ciągle Widzew. Eksperci mówią/piszą, że to kandydat do spadku, że miał szczęście, że rywale byli słabi. Proszę mi pokazać inną ligę europejską, w której taki kandydat do spadku byłby liderem. Jakoś w Anglii, Hiszpanii, Niemczech czy we Włoszech jest nie do pomyślenia taka sytuacja. Cóż, mamy poziom jaki mamy.

Każdy może wygrać z każdym i każdy może przegrać z każdym. Kiedyś było inaczej. Rządziła Wisła albo Legia, reszta stara się równać w górę. Teraz każdy równa w dół.

Kiedyś Malinowski, Szyndrowski czy Grzyb to byli słabeusze albo co najwyżej solidni średniacy, tera zdobywają 2 miejsce w lidze. Kiedyś Iwan i Kwiek tułali się po Widzewach, Odrach Wodzisław, Wisłach i innych klubach, gdzie grali padlinę i nikt ich nie chciał, teraz zachwycają formą, grają niby cudownie. Kilka lat temu byli słabeuszami, teraz raptem na stare lata zaczęli szybciej biegać, dokładniej podawać i celniej strzelać? Wątpię.

Cała ta nasza liga to jedna wielka padlina.

Wyniki są zaskakujące. Widzew wygrywa z Lubinem, a Legia nie potrafi z tym Lubinem wygrać. Pogoń przegrywa u siebie z Lechią, w Poznaniu gra dobrze w pierwszej połowie, potem Lechia wygrywa z Lechem. Jagiellonia remisuje u siebie z Górnikiem, przegrywa z Piastem, wywozi punkty z Konkwiktorskiej i ze Szczecina.

Poziom naszej piłki leci w dół na łeb na szyję. To, co grają piłkarze, to śmiech na sali. Jak oglądam mecze, to widać, jak piłkarze zagraniczni są szybsi i lepiej wyszkoleni technicznie od naszych. Choćby w Widzewie. Okachi - defensywny pomocnik, Abbes - stoper, a technicznie kładą na łopatki wielu polskich graczy ofensywnych.

Najwyższa pora wziąć się za szkolenie młodzieży, bo z czasem może być za późno.
-
Gość: Rav, *-static.easy-com.pl
2012/09/30 20:14:50
Jak pisałem po meczu z Lechem, że Górnik dla mnie to drużyna na puchary, to niektórzy się dziwili, o co mi chodzi. A przecież Górnik - jak choćby Ruch w zeszłym sezonie - ma z czego "wyskoczyć" i tyle. W polskiej lidze kondychą i zaangażowaniem wygrywa się mecze. I tyle.

Górnik jest dla mnie rasową drużyną na puchary.
-
2012/09/30 20:19:39
Rav czemu piszesz że są drużyną na puchary,celem rozgrywek ligowych jest zdobycie tytułu MP ,czy tam 2 lub 3 miejsca.
Niewiem czemu teraz większosć kibiców mówi o rozgrywkach w kontekście awansu do pucharów.
Lepiej napisać że Górnik jest drużyną na podium ,czy nawet na MP.
-
2012/09/30 20:44:09
Górnik od początku sezonu gra równo i ofensywnie. Do tej pory nie zagrali ani jednego słabego meczu. Z perspektywy kibica Widzewa uważam, że 1 punkt z Zabrzanami jest na razie naszą najcenniejsza zdobyczą. Chociaż oczywiście powinniśmy tydzień temu wygrać, bo byliśmy lepsi:)
-
2012/09/30 20:58:02
Pięknie się oglądało dzisiejszy mecz :) I ta pewność, że mimo straconej bramki i tak wygrają. To jest jakość.
quasi-nazi akurat z Wami zagraliśmy najsłabszy mecz w tym sezonie, co nie znaczy, że słaby :)
-
Gość: Rav, *-static.easy-com.pl
2012/09/30 20:59:26
@masz1308
A wiesz, że zastanawiałem się czy aby nie napisać, że Górnik to dla mnie absolutny kandydat na majstra? Ale trochę jeszcze chyba na to za wcześnie - za mało kolejek, za dużo remisów. Poczekajmy jeszcze ze 2- 3 serie. Wtedy coś nam się rozjaśni bardziej.

-
Gość: gp, *.ip.netia.com.pl
2012/09/30 21:24:24
Na razie liderem jest Widzew, a nie Górnik głównie dlatego, że Widzew grał u siebie jeden raz więcej niż inni, a Górnik jeden raz mniej. Górnik gra najlepiej i powinien być mistrzem jesieni, zwłaszcza, że odpalił Nakoulma. A jeżeli utrzyma skład, to będą spore szanse na mistrzostwo.
-
Gość: Kibic Widzewa, *.zone9.bethere.co.uk
2012/09/30 21:27:03
@Rav
"A wiesz, że zastanawiałem się czy aby nie napisać, że Górnik to dla mnie absolutny kandydat na majstra?"

Właśnie w tym rzecz i właśnie to mnie boli. Nie chodzi mi o to, że mistrzem będzie Legia, Wisła, Lech czy Górnik. Nie w tym rzecz.

Rzecz w tym, JAKI to będzie mistrz. Wystarczy spojrzeć na kilka ostatnich sezonów.

Ja zauważyłem coś niepokojącego - tak, jak napisał Rav - "W polskiej lidze kondychą i zaangażowaniem wygrywa się mecze. I tyle"

W 38-milionowym kraju mecze wygrywa się "kondychą i zaangażowaniem", a nie umiejętnościami, taktyką, celnością i innymi elemantami piłkarskiego rzemiosła? Przecież to jest straszne.

Spójrzmy na czołowe zespoły sprzed kilku/nastu lat i topowe zesoły obecnie. Dawna Wisła - Szymkowiak, Kosowski, Żurawski, Kalu Uche, bracia Brożkowie, Pater, Kuźba, Gorawski i paru innych, dawny Groclin czy Amica - Rasiak, Dawidowski, Bieniuk, Mila itp. itd. Kiedyś o sile naszych ligowców stanowili reprezentanci kraju, naprawdę dobrzy piłkarze. Z mniejszym lub większym powodzeniem grali za granicą, ale w kraju mieli swoją markę.

A teraz co? Śląsk został mistrzem z piłkarzami przeciętnymi (no, może poza Milą i niezłym Sobotą), Ruch został wicemistrzem tylko dzięki temu, że piłkarze nie grali przeciwko prezesom i trenerowi i w każdym meczu zostawiali na boisku serce.

Teraz dobrze gra Górnik, który ma w swoim składzie paru piłkarzy, których kilka lat temu nie chciała Wisła (Kwiek - swego czasu za słaby na Wisłę) czy Iwan (swego czasu za słaby na Widzew). A teraz ci piłkarze, którzy kilka lat temu byli za słabi, by grać w czołówce, w tej czołówce są.

Dalej - zachwycamy się Ljuboją, Saganowskim czy braćmi Żewłakow - ok, mają grubo ponad 30 lat i w polskiej lidze się wyróżniają. Jaka to musi być słaba liga, skoro nikt ich nie chciał na Zachodzie, a tu dzielą i rządzą? Jaka to musi być słaba liga, skoro Saganowski kariery nie zrobił nawet w lidze duńskiej czy 2 lidze angielskiej, w Polsce grał niedawno w słabeuszu z Łodzi, a po powrocie do Legii stał się ponownie reprezentantem kraju?

Nawet jeżeli Widzew zostanie mistrzem albo załapie się na puchary, to to będzie tragifarsa. Ja widzę doskonale, że to zespoł przeciętny. Mroczkowski bardzo dobrze go ustawił. Widzewiacy mądrze się bronią, ale w ataku są bardzo słabi. Jakim cudem mój Widzew po 6 kolejkach ciągle lideruje?

Nie chodzi mi o przynależność klubową, chodzi mi to, co z polską piłką będzie za 5, 10, 15 lat. Jeżeli nie zaczniemy szkolić młodzieży na przyzwoitym poziomie, to za jakiś czas w pucharach będą nas klepać wszyscy, łącznie z Azerbejdżanem, Kazachstanem czy Estonią.

Pisze Pan - "Oto Górnik". I co? Myśli Pan, że Górnik jest taki potężny? Europuchary, mecz ze średniakiem z Niemiec czy Serbii i Górnik ma bęcki. Nie jestem złośliwy, jestem realistą.

Pan twierdzi, że celem samym w sobie powinno być wygranie ligi, a nie sukces w pucharach. Bzdura. Takie cele to może sobie stawiać klub z Łotwy, San Marino czy Luksemburga, ale nie z kraju, który ma 38 milionów ludzi. Malutkie Holandia, Belgia, Dania, Norwegia, Szwecja czy Czechy biją nas na głowę, jeśli chodzi o umiejętności piłkarskie.

Może zamiast zachwycać się tym, że jeden czy drugi klub są najlepsze spośród oferm, słabeuszy i miernot, warto spojrzeć prawdzie w oczy i próbować naprawiać naszą piłkę nożną? Bo póki co leżymy i kwiczymy.

Jak dla mnie to wygląda tak - ligi zachodnie - sprinterzy - biegają na setkę 9,80 s. Liga polska - biegamy na setkę 11,5 s. A Górnik biega 11,3 s. I wielka sprawa, bo Górnik jest najszybszy.

Tak odbieram naszą ligę. Dziwię się dziennikarzom, że zamiast pisać, jak to wygląda, zachwycają się najsilniejszymi ze słabych.

Chodzić na mecze ligowe w Polsce? Płacić za bilety i patrzeć, jak piłkarze (bez urazy, nie chcę nikogo obrazić) GKSu Bełchatów, Zagłębia Lubin czy Podbeskidzia łamią sobie nogi? Wolne żarty.

-
Gość: Kibic Widzewa, *.zone9.bethere.co.uk
2012/09/30 21:35:37
Szefowie Legii, Śląska, Lecha, Lechii i Wisły zapełnią stadiony wtedy, gdy nasza liga będzie atrakcyjna sportowo. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie chodził na mecze, żeby oglądać kopaninę. Nikt też nie będzie chodził dla dopingu, bo poza ludźmi robiącymi doping każdy tenże doping ma w dupie.

Ludzie śmieją się, że na Zachodzie nie ma atmosfery, nie ma opraw. Jasne, że nie ma, bo jak po boisku śmiga Rooney, van Persie, Messi, Ronaldo czy Ibrahimovic, kto będzie takim idiotą, żeby zasłaniać sobie oczy jakąś płachtą albo odwracać się plecami do boiska? Po co? Żeby przegapić choć jedno zagranie? Żeby przeoczyć choćby jeden moment?

Dopóki włodarze polskich klubów nie zrozumieją, że stadion zapełnią tylko i wyłącznie wtedy, gdy polska liga będzie silna i kiedy widz przyjdzie na mecz skuszony możliwością zobaczenia ciekawego meczu, nigdy nic nie ruszy się w tym naszym polskim gównie zwanym dla niepoznaki "piłką nożną".

Też bez urazy, ale późną jesienią czy wczesną wiosną nikt normalny nie pójdzie w złą pogodę oglądać zmagań piłkarzy, którzy przewracają się na piłce.

A jeśli chodzi o doping - ultrasi psują piłkarzy. Tych kolesi z młyna nie obchodzi poziom sportowy, oni w ogóle często nie znają się na piłce. Piłkarze grają padlinę, ale grzecznie podchodzą do młyna, dziękują za doping, młyn się wypełnia, klub kasuje kasę za te bilety, reszta trybun jest pusta, bo zwykły kibic chce meczu, a nie darcia ryja przez jakichś idiotów.

Jeśli tak ma wyglądać i funkcjonować polska piłka, to ja ją pierdolę i to równo. Jesteśmy w UE, ciężko ruszyć swoje PZPNowskie czy dziennikarskie dupska, pojechać na Zachód, przyjrzeć się, poobserwować, wrócić do Polski i zacząć coś robić, żeby u nas dzieciaki lepiej grały w piłkę?

Bo z tego, co widzę, to tak naprawdę większość ludzi związanych z polską piłką (piłkarze, działacze, trenerzy, politycy) ma głęboko w dupie to, co za 20 lat wyrośnie z naszych piłkarzy.
-
Gość: fan z TG, *.internetdsl.tpnet.pl
2012/09/30 21:42:20
Bardzo się cieszę z formy Górnika. I życzę mu tego 15 majstra z całego serca. Jednak jest pewien problem. Górnik może zostać nawet mistrzem jesieni. Później będzie gorzej. Zima Górnik będzie musiał sprzedać kilku piłkarzy. Każdy wie, jaka jest sytuacja finansowa w Górniku. A to źle wróży na wiosnę.
-
Gość: Kibic Widzewa, *.zone9.bethere.co.uk
2012/09/30 21:43:46
Jak założę bloga, dam Panu linka i mam nadzieję, że stoczymy niejedną bitwę słowną.
-
2012/09/30 21:47:10
Pewne nazwisko jest aż na dwóch fotelikach, ale akurat te - co mnie nie zdziwiło - były puste. Chodzi o foteliki ''Lubański''.

Czy pan Włodzimierz aż tak utył?

Eksperci mówią/piszą, że to kandydat do spadku, że miał szczęście, że rywale byli słabi. Proszę mi pokazać inną ligę europejską, w której taki kandydat do spadku byłby liderem.

W Hiszpanii liderem w zeszłym roku po bodaj dziesięciu meczach było Levante.
W Niemczech długo w ścisłej czołówce była Borussia MG, też uważana przed sezonem raczej za kandydata do spadku.
-
Gość: Kibic Widzewa, *.zone9.bethere.co.uk
2012/09/30 22:01:29
@airborell

"W Hiszpanii liderem w zeszłym roku po bodaj dziesięciu meczach było Levante."

Levante skończyło sezon na 6 miejscu (na 20 drużyn) ze stratą 3 punktów do 4 Malagi.

"W Niemczech długo w ścisłej czołówce była Borussia MG, też uważana przed sezonem raczej za kandydata do spadku."

Morussia M'gladbach zajęła 4 miejsce ze stratą 4 punktów do 3 Schalke.

Czyli te zespoły to były solidne firmy, a nie chwilowe wyskoki.

Analogicznie - uważasz, że na koniec sezonu Widzew będzie w pierwszej 5?
-
2012/09/30 22:13:54
@Kibic Widzewa
A dlaczego nie miałby być w Top5? Przecież sam sobie zaprzeczasz, wspominając choćby wysoką pozycję w ubiegłym sezonie niezbyt cenionego przed rozpoczęciem rozgrywek Ruchu.

Jakby mi się chciało, to poszukałbym trochę przykładów "piłkarzy, którzy kiedyś byli za słabi w jakimś dobrym klubie, a potem zostali gwiazdami".
-
2012/09/30 22:21:16
Levante skończyło sezon na 6 miejscu (na 20 drużyn) ze stratą 3 punktów do 4 Malagi.

W sezonie 2010/11 było piętnaste, dwa punkty nad strefą spadkową.

Morussia M'gladbach zajęła 4 miejsce ze stratą 4 punktów do 3 Schalke.

W sezonie 2010/11 grała baraż o utrzymanie się w Bundeslidze.

Na początku sezonu 2011/12 NIKT tych drużyn nie uważał za "solidne firmy".

Jeszcze o Montpelier zapomniałem - w sezonie 2010/11 czternaste miejsce trzy punkty nad strefą spadkową, w 2011/12 mistrz Francji.
-
2012/09/30 22:41:02
Przepraszam Panów, ale założyłem swojego bloga, jeśliby chcieli Panowie ze mną podyskutować, zapraszam - bezkomentarza86.blox.pl/html

Mam nadzieję, że nie zrobiłem nic złego publikując swoją wypowiedź napisaną na tym blogu.
-
2012/09/30 22:45:59
@airborell

"W sezonie 2010/11 było piętnaste, dwa punkty nad strefą spadkową."

Ruch też nie grał rewelacyjnie w sezonie poprzedzającym zdobycie 2 miejsca.

"W sezonie 2010/11 grała baraż o utrzymanie się w Bundeslidze.

Na początku sezonu 2011/12 NIKT tych drużyn nie uważał za "solidne firmy".

Jeszcze o Montpelier zapomniałem - w sezonie 2010/11 czternaste miejsce trzy punkty nad strefą spadkową, w 2011/12 mistrz Francji."

Ma Pan rację, ale musiałbym przeanalizować sytuację kadrową tych drużyn - transfery, zmiany trenerów/zarządu, stan finansowy. Rzadko się zdarza, żeby drużyna ot, tak wystrzeliła z formą. Coś musiało spowodować, że ekipa zaczyna nagle grać lepiej.

Zgadzam się, że nikt tych drużyn nie stawiał w roli faworytów do zajęcia wysokich miejsc.
-
Gość: Kibic Widzewa, *.zone9.bethere.co.uk
2012/09/30 22:47:49
@bartoszcze

"A dlaczego nie miałby być w Top5? Przecież sam sobie zaprzeczasz, wspominając choćby wysoką pozycję w ubiegłym sezonie niezbyt cenionego przed rozpoczęciem rozgrywek Ruchu."

Chodzi mi o to, że wysoka pozycja Ruchu i ewentualna wysoka pozycja Widzewa to dowody na słabość naszej ligi.

Na dziś wystarczy pisania, słyszę głosy, że spamuję czadobloga;>
-
Gość: Mały, *.zabrze.vectranet.pl
2012/09/30 23:29:31
@Kibic Widzewa
ta nasza liga jest słaba to fakt ale jeśli Górnik zdobyłby tego 15-go majstra, to nawet jak później ma odpaść z jakimiś kucharzami i piekarzami z Wysp Owczych czy z Kazachstanu to ja i tak będe płakał ze szczęścia i cieszył sie jak małe dziecko :) a co do słabości piłkarzy takich jak Kwiek czy Iwan to właśnie może musieli przez te kilka lat dojrzeć mentalnie i trafić na odpowiedniego szkoleniowca, który potrafi z nich wykrzesać wszystko co najlepsze :) jeśli ligę da się wygrać zaangażowaniem i wybieganiem to jak to świadczy o "wielkiej" Legii czy tam Wiśle?
a i co do przykładu Montpellier to nie tak dawno temu jeszcze Auxerre z Jeleniem w składzie ;)
-
Gość: Rutim, *.adsl.inetia.pl
2012/10/01 00:11:10
Panie Pawle, co do tej samoświadomości... Świat się zmienia. Tak się to robi wśród możnych: wyscout.com/video-platform3/
wyscout.com/clients/
-
Gość: pablot, *.zabrze.vectranet.pl
2012/10/01 00:11:53
"Słabość" (wg. Kibica Widzewa) naszej ligi dla mnie jest jednym z jej największych atutów. Czy ciekawsza była by sytuacja, jakby rok za rokiem o MP walczyły tylko 3 zespoły? Ewentualnie co jakiś czas każda ekipa miałaby swój złoty okres. A reszta to tylko tło - plankton, który jest naturalnym łupem "wielkich ryb". Czy o mocy naszej ligi świadczyłby obraz w którym np. Legia i Wisła stanowią siłę na podobieństwo Barcelony i Realu? Mnie osobiście to nie rajcuje.
Druga sprawa, to ocenianie i planowanie po dwóch miesiącach od startu e-klasy. Przypominam, w poprzednim sezonie kilka kolejek przed zakończeniem sezonu, szanse na majstra miało 5 zespołów! A dwa lata temu wicemistrzem został Śląsk Wrocław, który miał przecież beznadziejną jesień.
I ostatnia sprawa. Kibicu Widzewa. Nie ma cudów. Jak to się mówi " nie od razu Kraków zbudowano". Narzekać każdy potrafi. No tak - bo Niemcy, bo Anglicy.. bo Hiszpanie.. Taka sama sytuacja dotyczy gospodarki i innych dziedzin. Nie będziemy jak Niemcy czy Anglicy, bo to nie te realia ( nie trzeba chyba tłumaczyć dlaczego..). Jak pewnie wiesz wynagrodzenia roczne poszczególnych piłkarzy w najlepszych klubach europy to kwoty przewyższające budżet roczny naszych najbogatszych zespołów. Nie mamy Szejków, Abramowicza czy Gazpromu. Nasze kluby od niedawna mają nowe stadiony (niektóre dopiero budują), kuleje jeszcze system szkolenia, a więc ciężko zarabiać na transferach jakieś lepsze pieniądze. Sytuacja jest taka, a nie inna i nie zmieni tego PZPN nawet gdyby powołano do niego całkowicie nowych fachowców - choćby z zachodniej europy! Dla Ciebie jest jedna rada.. masz wybór - nie oglądaj więc tego, co uważasz za słabe:)
-
Gość: Rutim, *.adsl.inetia.pl
2012/10/01 00:13:25
Tylko nie wiem jak "Bobo" Kaczmarek sobie z tym radzi ;) Pewnie pomagają 'asystenci' (ci odpowiedzialni za indywidualne "porady").
-
2012/10/01 00:39:03
Tekstu nie czytałem, ale radziłbym się tak nie podniecać. Dzisiaj Śląsk nie grał w piłkę, on stał w miejscu, przy wszystkich golach to swietnie widac, Levy ich zajechal albo w korki odlane z metalu mieli. Pelno zawodnikow WKS w polu karnym stoi nie biega nie rusza sie - stoi! Wystarczy ktos z odrobina ambicji i Gornik by miał ciezej. Mimo wszystko podopieczni Nawałki w tym sezonie wygladaja dobrze, ale nie podpalać sie po takim meczu :)
-
2012/10/01 01:13:55
@ Kibic Widzewa:

Jak sobie czytam te Twoje boleściwe lamenty, z coraz większym szacunkiem zaczynam patrzeć na ludzi domagających się logiki na maturze. Farmazon goni farmazon i przed farmazonem zmyka. Żeby odnieść się tylko do tych co ładniejszych kwiatków:

W 38-milionowym kraju mecze wygrywa się "kondychą i zaangażowaniem", a nie umiejętnościami, taktyką, celnością i innymi elemantami piłkarskiego rzemiosła? Przecież to jest straszne.

W zeszłym sezonie Mistrzem Włoch, sześćdziesięciomilionowego kraju o krokodylion razy większych tradycjach piłkarskich, niż Polska, został Juventus. Muszę coś więcej tłumaczyć?

Kondycha i zaangażowanie (plus jeszcze może konsekwencja taktyczna) to generalnie jeden z najlepszych sposobów wygrywania rozgrywek ligowych pod każdą długością i szerokością geograficzną. Zwłaszcza tam, gdzie występują chwilowe problemy z podażą Abramowiczów, Glazerów, Mansourów i reszty.

Spójrzmy na czołowe zespoły sprzed kilku/nastu lat i topowe zesoły obecnie.

No to spójrzmy. Tamte rzekomo wielkie ekipy grały po 3-4 poważne spotkania ligowe w sezonie. Pozostałe dwadzieścia parę meczów to były spacerki. Dziś tego nie ma. Dziś każdy punkcik musisz sobie wyszarpać i wydrapać. Nikt nie położy się plackiem na ziemi i nie poprosi, żeby jak najmniej bolało.

Pan twierdzi, że celem samym w sobie powinno być wygranie ligi, a nie sukces w pucharach. Bzdura.

Nie, nie bzdura, tylko poważne traktowanie własnej ligi. Coś jak w Anglii, Hiszpanii, Niemczech, Włoszech...

Szefowie Legii, Śląska, Lecha, Lechii i Wisły zapełnią stadiony wtedy, gdy nasza liga będzie atrakcyjna sportowo.

Mrzonki, szanowny. Jak ktoś leci na poziom sportowy, to łapie za pilota. Pstryk! I już ma Messiego, Ronaldo, Rooneya, Ibrę...

Nikt też nie będzie chodził dla dopingu, bo poza ludźmi robiącymi doping każdy tenże doping ma w dupie.

Cóż za fenomenalna znajomość ludzkich dup, fiu-fiu... Niewiele jest na tym świecie złym rzeczy śmieszniejszych, niż jakiś neptek, co to wbił się w przekonanie, że każdy myśli tak, jak on.

(cdn)
-
2012/10/01 01:22:36
(cd)
Ludzie śmieją się, że na Zachodzie nie ma atmosfery, nie ma opraw. Jasne, że nie ma, bo jak po boisku śmiga Rooney, van Persie, Messi, Ronaldo czy Ibrahimovic, kto będzie takim idiotą, żeby zasłaniać sobie oczy jakąś płachtą albo odwracać się plecami do boiska? Po co? Żeby przegapić choć jedno zagranie? Żeby przeoczyć choćby jeden moment?

Ja, ale heca! A patrz taki Man City - na boisku Aguero, Silva, Tevez i paru innych całkiem niekiepskich grajków. Tymczasem ich kibice... do the Poznan! Idioci, nie? A może po prostu ludzie, do których dociera, że futbol to jednak ciut więcej, niż 22 facetów i nadmuchane syntetyczne coś?

reszta trybun jest pusta, bo zwykły kibic chce meczu, a nie darcia ryja przez jakichś idiotów.

Osz kurde, znów z kolegi trybun ludowy wyłazi.

Jeśli tak ma wyglądać i funkcjonować polska piłka, to ja ją pierdolę i to równo.

Tylko ci się zdaje. Pierdolić trzeba mieć czym. A naprawdę trudno o większą intelektualną bezjajeczność, niż wypisanie paru bzdur, podlanie ich zwykłym chamstwem i oczekiwanie poklasku.
-
Gość: Kibic Widzewa, 87.238.84.*
2012/10/01 11:36:57
@albiceleste
Odpisze, jak wroce z pracy.
-
Gość: KSG, *.internetdsl.tpnet.pl
2012/10/01 12:09:25
@albiceleste10 1000% poparcia.

Mnie przykładowo o wiele mniej obchodzą puchary jak zdobycie 15 MP i to jest dla mnie najważniejsze. a jakby Górnik miał wygrać ligę tylko zaangażowaniem, to co z tego ? Jeżeli pokonał bogate zespoły zaangażowaniem, to lepiej żeby on zagrał w pucharach niż chodząca po boisku Legia/Wisła/Śląsk. Chociaż do tego daaaaleka droga i nie ma co o tym pisać.
-
Gość: Marko, *.dynamic.chello.pl
2012/10/01 15:46:43
-
Gość: Rav, *-static.easy-com.pl
2012/10/01 16:50:24
Tak. Bardzo ciekawa dyskusja, ale chyba jednak coś jest nie tak. Kluby nie maja prawie sukcesów w pucharach (oprócz jednorazowych wyskoków Lecha, Legii czy Wisły), kadra nie wyszła z grupy na żadnej wielkiej imprezie od 1986, nie wygrała żadnego meczu w swojej historii występów na Euro; po upadku komuny nie zaliczyła ani jednego udanego turnieju jak znacznie mniejsze Czechy w 1996 czy 2004, nieco leniwi Grecy w 2004, bracia Rosjanie w 2008, czy niegdyś bardzo solidnie Rumuni (1994, 2000) lub Bułgarzy (1994). O Skandynawach gdzie częstokroć na boisku rządzi zima nie wspomnę. Po prostu nie ma nas jako Polski na wielkich imprezach i to jest absolutnie niepojęte - a może to tylko my się dziwimy, a nie piłkarze.

Nie dają z siebie wszystkiego - i to jest straszne. Jasne, że kondychą czy zaangażowaniem wygrywa się pod każdą szerokością geograficzną - ale dlaczegóż sukces potrafią odnieść tacy Portugalczycy, Grecy, Włosii? A moze oni jednak walczą zawsze?

Mecz Lecha w Gdansku w ubiegłą niedziele. Pierwsza połowa przechodzona bez walk przez lechitówi, druga już lepsza ale jednak przegrana.
Gdański - rok wcześniej. Remis 0;0 - pierwsza połowa przedreptana przez Lecha, druga lepsza w efekcie remis...

A kazdy mecz z Legią na Bułgarskiej to jest jednak walka na boisku - nawet za Bakero, jak Lech był slaby to jednak ambitnie walczyli. Po polski piłkarzyk to taki liczykrupa - on np. wie w jakim meczu musi powalczyć, bo inaczej ludzie go wyniosą z bramą, a w którym kompletnie mu się opłaca.

Rafał Murawskji miesięcznie zarabia w Lechu 125 tyś. Niech mi ktoś powie - po jaką cholerę 31 - zawodnik ma na boisku zdechnąć za mistrzoostwo Polski. Dla pieniędzy? Nie. Dla prestiżu i własnej satysfakcji. A po cóż mu ona?
-
2012/10/01 17:07:37
Czyim Ireczku? Bo przecież w Katowicach nikt go nie kocha poza jego flamą?
-
Gość: Z Miasta Łodzi, *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2012/10/01 18:27:06
Panie Pawle, tak dla Pana. Lubi Pan historię piłki, więc może to Pana zaciekawić.

Pozdrawiam,

sport.interia.pl/pilka-nozna/ekstraklasa/news-tablica-upamietniajaca-pierwszy-w-polsce-pilkarski-mecz-ligo,nId,639215
-
Gość: Kibic Widzewa, *.zone9.bethere.co.uk
2012/10/01 18:38:01
@albiceleste

"Jak sobie czytam te Twoje boleściwe lamenty, z coraz większym szacunkiem zaczynam patrzeć na ludzi domagających się logiki na maturze. Farmazon goni farmazon i przed farmazonem zmyka."

Logikę miałem na studiach. Przyznaję się bez bicia, że z egzaminu miałem 3+. Poza tym logika życiowa z logiką uniwersytecką niewiele ma wspólnego.

"W zeszłym sezonie Mistrzem Włoch, sześćdziesięciomilionowego kraju o krokodylion razy większych tradycjach piłkarskich, niż Polska, został Juventus. Muszę coś więcej tłumaczyć?"

Myślę, że technicznie, taktycznie i pod względem umiejętności czysto piłkarskich Juventus jst bardzo obrym zespołem. Nie śledziłem uważnie meczów Juve, widziałem mecz Juve u siebie z Interem. Nie wygrali tego meczu tylko kondycją i zaazngażowaniem.

"Kondycha i zaangażowanie (plus jeszcze może konsekwencja taktyczna) to generalnie jeden z najlepszych sposobów wygrywania rozgrywek ligowych pod każdą długością i szerokością geograficzną."

Bzdura. To tylko podwaliny. Każdy zespół powinien (teoretycznie) mieć dobrą kondycję i grać z zaangażowaniem, a mimo to w ligach zachodnich do odniesienia sukcesu sama kondycja i pasja to za mało.

"Dziś tego nie ma. Dziś każdy punkcik musisz sobie wyszarpać i wydrapać. Nikt nie położy się plackiem na ziemi i nie poprosi, żeby jak najmniej bolało."

Nie ma, bo wszyscy są jednakowo słabi.

"Nie, nie bzdura, tylko poważne traktowanie własnej ligi. Coś jak w Anglii, Hiszpanii, Niemczech, Włoszech..."

Jakiś czas temu bodajże Arjen Robben powiedział, że nie chce grać w LE, że to dla niego będzie kara. Topowe zespoły z lig zachodnich (te prawdziwe topowe) walczą o dobre miesce w lidze, bo wiedzą, że sława i pieniądze są tylko w LM.

"Mrzonki, szanowny. Jak ktoś leci na poziom sportowy, to łapie za pilota. Pstryk! I już ma Messiego, Ronaldo, Rooneya, Ibrę..."

Nie mrzonki, w latach 90., 80., czy 70., gdy nasz futbol stał na wyższym poziomie, na mecze ligowe waliły tłumy.

"Cóż za fenomenalna znajomość ludzkich dup, fiu-fiu... Niewiele jest na tym świecie złym rzeczy śmieszniejszych, niż jakiś neptek, co to wbił się w przekonanie, że każdy myśli tak, jak on."

Moja wina, przesadziłem z generalizowaniem, ale to nie znaczy, że masz mnie wyzywać.

"Ja, ale heca! A patrz taki Man City - na boisku Aguero, Silva, Tevez i paru innych całkiem niekiepskich grajków. Tymczasem ich kibice... do the Poznan! Idioci, nie?"

Wszyscy kibice City "do the Poznan"? A z kibicami pozostałych klubów?

"A może po prostu ludzie, do których dociera, że futbol to jednak ciut więcej, niż 22 facetów i nadmuchane syntetyczne coś?"

Do kina chodzi się, żeby oglądać filmy, do teatru - spektakle, na mecze - oglądać widowiska sportowe. Jak nazwiesz człowieka, który idzie do kina, w trakcie seansu nie zobaczył choćby minuty, nie wie, o czym był film, tylko cały czas przeszkadzał innym oglądać? Nie twierdzę, że doping przeszkadza pozostałym kibicom. Nie każdy i nie zawsze. W Polsce często przeszkadza, bo zamienia się w agitację polityczną.

"Osz kurde, znów z kolegi trybun ludowy wyłazi."

Zagalopowałem się.

"Tylko ci się zdaje. Pierdolić trzeba mieć czym."

Uwierz mi, że zdecydowanie mam czym pierdolić, o jakość mojego pierdolenia bądź spokojny.

"A naprawdę trudno o większą intelektualną bezjajeczność, niż wypisanie paru bzdur, podlanie ich zwykłym chamstwem i oczekiwanie poklasku."

Dziwne. A naszym politykom i dziennikarzom przyklaskuje większość. Widocznie jestem za cienki w uszach. Nie sądzę też, żebym wypisywał bzdury. Owszem, niepotrzebnie przeklinałem.




-
Gość: nik, *.13-1.cable.virginmedia.com
2012/10/01 19:09:20
Gornik to tacy sami nieudacznicy jak nasi rewelacyjni pucharowicze ze Slaska i Ruchu haha.
-
Gość: McCuskey, *.toya.net.pl
2012/10/01 20:49:11
Co będzie tak niezwykle frapującego w meczu jednej z najlepszych drużyn w tym sezonie z jedną z najsłabszych? Nie wiem jakim kluczem pan się kieruje, ale coś mi się zdaje, że wedle tego klucza równie frapująco zapowiada się pozostałe 7 spotkań następnej kolejki.
-
2012/10/01 21:05:22
Nie zdziwieni. Ciężka praca Nawałki i Górnika musiała w końcu wystrzelić, trafiło na słaby dzień Śląska(zmęczenie pucharem w środku tygodnia?).
angamoss.blox.pl/2012/10/Mistrz-Polski-na-kolanach.html
-
2012/10/01 21:17:33
Jakiś czas temu bodajże Arjen Robben powiedział, że nie chce grać w LE, że to dla niego będzie kara. Topowe zespoły z lig zachodnich (te prawdziwe topowe) walczą o dobre miesce w lidze, bo wiedzą, że sława i pieniądze są tylko w LM.

Aleś palnął. Topowe zespoły z lig zachodnich walczą o mistrzostwo w swojej lidze, bo jest ono dla nich wartością samą w sobie - może większą niż jakiś przypadkowy sukces w LM (zapytaj fanów Liverpoolu, czy nie oddaliby pucharu ze Stambułu za pierwsze od dwudziestu dwóch lat mistrzostwo).
-
Gość: Kibic Widzewa, *.zone9.bethere.co.uk
2012/10/01 22:17:35
@airborell

"(zapytaj fanów Liverpoolu, czy nie oddaliby pucharu ze Stambułu za pierwsze od dwudziestu dwóch lat mistrzostwo)"

Jak będzie okazja, zapytam jutro w pracy. Znam fana Liverpoolu, jakoś nie przyszło mi do głowy, żeby go o to zapytać.

Zapytam też fanów West Hamu, Chelsea czy United, co dla nich jest ważniejsze - mistrzostwo czy triumf w LM.
-
2012/10/01 22:41:12
@ Rav:

Kluby nie maja prawie sukcesów w pucharach (oprócz jednorazowych wyskoków Lecha, Legii czy Wisły), kadra nie wyszła z grupy na żadnej wielkiej imprezie od 1986, nie wygrała żadnego meczu w swojej historii występów na Euro; po upadku komuny nie zaliczyła ani jednego udanego turnieju jak znacznie mniejsze Czechy w 1996 czy 2004, nieco leniwi Grecy w 2004, bracia Rosjanie w 2008, czy niegdyś bardzo solidnie Rumuni (1994, 2000) lub Bułgarzy (1994). O Skandynawach gdzie częstokroć na boisku rządzi zima nie wspomnę. Po prostu nie ma nas jako Polski na wielkich imprezach i to jest absolutnie niepojęte

Nie no, jasne, wszycho prawda. Nie zauważyłem, aby ktoś temu przeczył. Nie zgadzam się z jednym jedynym słowem: "niepojęte". Bo i niby czemu niepojęte? Przecież to norma. Tak u nas było zawsze. Zawsze pomijając jedną dekadę z okładem, od końca lat 60tych po początek 80tych. Najpierw pohulały nieco kluby (dwa), potem szczerym fuksem trafiła nam się banda utalentowanych piłkarzy, którzy również szczerym fuksem dostali się w ręce właściwego trenera (na czym potem jechali jego następcy). To może luźne porównanie, ale coś podobnego przeżywają w ostatnich latach nasi szczypiorniści. Ot, udało się. No ale łatwo przyszło, to i łatwo poszło, w 83cim normal service was restored.

I tyle. Od tamtej pory - a to już trzydzieści lat będzie - trafiają nam się wyłącznie okazjonalne wyskoki. A to Legia trochę poskacze, a to Wisła, albo Lech. Albo śp. Groclin. Może za rok swoje pięć minut będzie miał Górnik, kto wie? Tak, czy inaczej, śmieszą mnie opowieści o tym, jak to jeszcze niedawno było zayeahbiście. Nie było. Było to, co teraz. Tylko stadiony jakby brzydsze i liga bardziej nudna.

Rafał Murawskji miesięcznie zarabia w Lechu 125 tyś

I to faktycznie jest problem. Realny problem, nie jakieś tam popierduszki o ultrasach rozpieszczających piłkarzy.
-
2012/10/01 22:51:12
Zdecydowanie nie jestem zdziwiony, a obecny poziom gry Górnika, to zwyczajnie efekt świetnej pracy Nawałki i dobrego doboru zawodników.
Warto jednak dawać szansę dłużej popracować szkoleniowcom w jednym klubie.
Coś więcej na ten temat tutaj:

zmiloscidolegii.blox.pl/2012/10/Plusy-i-minusy-szostej-kolejki-ekstraklasy.html
-
2012/10/01 23:04:34
@ Kibic Widzewa:

logika życiowa z logiką uniwersytecką niewiele ma wspólnego.

Aha. Niewiele. No dobra, zostawmy.

technicznie, taktycznie i pod względem umiejętności czysto piłkarskich Juventus jst bardzo obrym zespołem

Co tzn. "bardzo dobrym"? Na tle np. Górnika Zabrze - na pewno. W zestawieniu z Milanem, Interem, Romą, Napoli, Udinese - mam tu na myśli zeszły sezon - już niekoniecznie. A mimo to wydarł i wyszarpał sobie scudetto nie przegrywając żadnego spotkania.

Każdy zespół powinien (teoretycznie) mieć dobrą kondycję i grać z zaangażowaniem, a mimo to w ligach zachodnich do odniesienia sukcesu sama kondycja i pasja to za mało.

Co tzn. "powinien"? PSG nie miał i nie grał, mistrzem zostało Montpellier. Milan nie miał i nie grał, mistrzem został Juve. Bayern nie miał i nie grał, mistrzem została BVB. Legia nie miała i nie grała, mistrzem został Śląsk. Widzisz schemat, prawda? No, chyba, że Ligue 1, Bundesliga i Serie A to nie są "ligi zachodnie".

Nie ma, bo wszyscy są jednakowo słabi.

Hmmm... w zasadzie wolę ligę złożoną z szesnastu zespołów słabych, niż z dwóch słabych i czternastu bardzo słabych.

w latach 90., 80., czy 70., gdy nasz futbol stał na wyższym poziomie, na mecze ligowe waliły tłumy.

W latach 70tych i 80tych futbol był jedną z bardzo niewielu rozrywek. Co więcej, dla przeciętnego Kowalskiego wypad na mecz dobrej zagranicznej drużyny był mniej więcej tak samo realny, jak wakacje na Księżycu. Czaisz różnicę, prawda? Co zaś się tyczy rzekomo cudnych lat 90tych:

6 kolejka Ekstraklasy sezonu 1995/6 (przypominam, sezon pod hasłem Legia w LM!) - 9 spotkań, 27847 widzów, średnio 3094 osoby na mecz (dziki tłum, nie ma co). 6 kolejka Ekstraklasy sezonu 2012/3 - 8 spotkań, 53520 widzów, średnio 6690 osób na mecz. (cdn)
-
2012/10/01 23:13:41
(cd)
to nie znaczy, że masz mnie wyzywać

Proście, a będzie wam dane. Tym niemniej, przepraszam.

Wszyscy kibice City "do the Poznan"? A z kibicami pozostałych klubów?

Jacy znowu "wszyscy"? A wszyscy kibice, dajmy na to, Górnika to zapamiętali ultrasi?

Do kina chodzi się, żeby oglądać filmy, do teatru - spektakle, na mecze - oglądać widowiska sportowe. Jak nazwiesz człowieka, który idzie do kina, w trakcie seansu nie zobaczył choćby minuty, nie wie, o czym był film, tylko cały czas przeszkadzał innym oglądać? Nie twierdzę, że doping przeszkadza pozostałym kibicom. Nie każdy i nie zawsze. W Polsce często przeszkadza, bo zamienia się w agitację polityczną.

Co tzn. "chodzi się"? Nieśmiało chciałbym przypomnieć, że od generalizowania nie zostaje się generałem. Można chodzić na film i do kina, można chodzić na mecz i do młyna...

Aha, pokaż te "częste przykłady agitacji politycznej".

Dziwne. A naszym politykom i dziennikarzom przyklaskuje większość.

1. Ale żeś sobie wybrał towarzycho, powinszować.
2. Nie, nie większość. Wskazówka: sprawdzić frekwencję wyborczą.
-
Gość: Rav, *-static.easy-com.pl
2012/10/01 23:22:51
@albiceleste10
No tak, masz rację - chciałem tylko zasygnalizować, ze drużyny z naszego bloku "wschodniego" po 1989 (oczywiscie nie Grecy czy Skandynawia) roku potrafią co jakiś czas coś osiągnąć. A my nie bardzo.

Moim zdaniem obecnie jest gorzej niż choćby w latach 2001-02 czy 2005-08. Wtedy choćby kadra potrafiła jakoś samodzielnie awansować do wielkiej imprezy, można było mówić o pewnej stabilizacji. Od meczu ze Słowacją w Bratysławie jesienią 2008 zaczął się jakiś koszmar, który trwa pomimo tego, że euro otrzymaliśmy bez kwalifikacji.

Coś w tym jest masz racje - dzisiaj podczas spaceru doszedłem do wniosku, ze kompletnie nie istniejemy razem z "bratankami" z Węgier. Czy to nie symptomatyczne, ze obie ekipy od Mexico 86' grają mniejszy lub większy piach? A co ciekawe - obie potrafiły wznieść się w przeszłości na piłkarski olimp - ale za nimi stał mus i trochę komunistycznego bata... Czy to nie ciekawe? Coś w tym jest, może problem tkwi w naszej mentalności? Nie wiem.

Kadra Górskiego dośc szybko rozpadła sie po tak udanych finałach WM 74' Myślę, ze można jednak mówić o pewnej stabilizacji w polskiej pilce w latach 1971-86. Pamiętajmy też, że kiedyś trudniej było awansować do turniejów a liczba uczestników finałów była mniejsza. To co dzieje od 1986 roku do jakiś koszmar - jedynie Barcelona 92' to był jakiś przebłysk i nadzieja na podobne sukcesy w seniorskiej piłce.

Trochę masz racji - była niezła generacja piłkarzy, sporo szczęścia na Wembley, świetne finały w 74' ale potem to się jakoś rozmyło. Ostatnio zdałem sobie sprawę, ze na Espna 82' polacy tylko w trzech meczach strzelali gole! Lanie sprawione Peru, geniusz Bońka z Belgią, ogranie rozbitej dramatycznym półfinałem z RFN drużyny Francji...

I zawsze coś innego nami potrafi rządzić - a to Musiał się napił, a to Gadocha wziął kasę za załatwienie meczu z Włochami, a to napastnik Lecha Wojciechowski poszedł na dyskotekę przed lanie z Walią w 1973 roku i stracił tym samym szansę na reprezentacyjną karierę... To mnie wlaśnie przeraża najbardziej - porazka w kieskim stylu a kolega Peszko piję sobie gorzałe z kolegą Iwanskim. Naprawdę niepojęte!

I jak to jest - gdy oglądam Lecha to nawet po wygranym meczu mam wrażenie że nie dali z siebie wszystkiego; po przedreptanych porażkach mam zaś ochotę wywalić telewizor. Czy kiedyś miałem ochotę wywalić telewizor po meczu ukochanego Evertonu, czy kiedyś miałem wrażenie, ze nie walczyli na boisku. A skąd!

No nic, trzeba kłaść się spać. No powiem szczerze niewesołe mam ostatnio myśli. Dobijam do 30 - tki, futbolem interesuje się od meczu Lech- Zawisza z 1989 roku (1:5!) i przez lata myślałem, ze choć liga to może i słaba ale piłkarze starają sie jak mogą przy biednej infrastrukturze, mają ambicję, a mecze kupują tylko nieliczni i to tylko w ostatniej kolejce sezonu. Minęło ponad 20 lat i co? To samo! A nawet gorzej...

Na koniec przypomniała mi sie fraszka z 1993 roku z "PN"

"Wczoraj męczyli się z Kamerunem,
dziś San Marino udziela rad,
jutro Etipia nas przestraszy,
pojutrze czadu da nam Czad."

No nic, dobranoc! Jakby co jestem jutro dopiero wieczorem.
-
Gość: Rav, *-static.easy-com.pl
2012/10/01 23:24:47
Oczywiście kraj "Etipia" nie istnieje...
-
2012/10/02 14:19:21
@ Rav:

To co dzieje od 1986 roku do jakiś koszmar - jedynie Barcelona 92' to był jakiś przebłysk i nadzieja na podobne sukcesy w seniorskiej piłce.

Wciąż nie rozumiem, jaki koszmar? Przecież to zwykła, szara rzeczywistość:) Jesteśmy futbolową nacją-średniakiem. Jak się nam przyfarci, jedziemy na Mundial/Euro. Jak wybitnie przyfarci, przywozimy medal. Jak się wybitnie nie przyfarci, no to Wisła dostaje w pędzel od Levadii. Albo Pogoń od Fylkiru. Albo Widzew łapie dziewiątkę we Frankfurcie. Wg mnie, tak po prostu było zawsze.

Owszem, mamy wszelkie szanse piąć się w górę. Ale nie możemy zaczynać tego pięcia się od roztaczania morfinowych wizji tego, jak to niby kiedyś było fajnie. Nie było. 72gi, 74ty, 82gi, 92gi - to wszystko były pojedyncze wyskoki właśnie. Coś na zasadzie starej flinty, co to wisi na ścianie nienabita, a i tak od czasu do czasu wypali. Sportowego systemu, po którym można spodziewać się wyników, nie było w naszej piłce nigdy.

Dlatego, powtarzam, śmieszą mnie te różowiuchne klechdy ludowe o dawnych czasach. Ludzie mieli całkiem niedawno wieczną bekę z Antoniego Piechniczka i innych leśnych dziadów, że to niby im się czas zatrzymał i nadal żyją Wembley i meczem na wodzie. A tu proszę, samozwańczy cenzor polskiej piłki, Kibic Widzewa, robi w zasadzie to samo. I jeszcze dorzuca do wyliczanki rzekomo piękne lata dziewięćdziesiąte. Kurde, ja naprawdę aż za dobrze pamiętam Ekstraklasę w tamtej dekadzie. Kartofliska otoczone trybunami w stanie kompletnej ruiny. Wszechogarniającą korupcję. Mecze, podczas których na trybunach siedziało półtora tysiąca widzów. Dwie setki łudziły się po głupiemu, że tym razem wyjątkowo wynik nie został ustalony pod stołem. A reszta tak, czy inaczej miała to w poważaniu, bo zajmowała się wysoce interesującymi czynnościami typu wjazdy z bramą i regularna napierdalanka na wyrwane deski. Jeśli okres +/- '68-'82 był Złotą Erą polskiego futbolu, lata 90te były erą gównianą...
-
Gość: Rav, *-static.easy-com.pl
2012/10/02 16:12:09
No tak trafiłeś w sedno - sportowego sytemu pod tworzenie wyników nie było u nas nigdy.

Trochę sie nie zgodzę z tym przyfarceniem - lata 1971-82 to były naprawdę dobre lata polskiej piłki, na wcale dobrym poziomie. 2 medale olimpijskie, 2 trzecie miejsca, 5-8 miejsce w Argentynie...

Co ja mogę powiedzieć? Szkoda słów. Wczoraj przeczytałem, że Bełchatów chciał załatwić mecz z Lechem w 1997 - siedziałem wtedy na Bułgarskiej, mało ludzi bo ostatnia kolejka, nasi walczyli; w efekcie remis 1;1 i spadek GKS-u do drugiej ligi. Człowiek był wtedy przekonany, że była wówczas ambitna walka w imię szacunku do historii i tradycji klubu innych wyższych wartości, a teraz się okazuję, ze nie puścili tego meczu tylko dlatego ... że ktoś dał po prostu więcej (Bełchatów dawał 400 tyś.)! No i któż to mógł być - zachodzę od rana w głowę - Wisła (ograła wtedy Stomil 5:2), czy jak zawsze "czysty" Ruch (ograł Polonię 2:0)?!

Tak. Nie ma ambicji, nowatorskich pomysłów, wylatywania "nad poziomy", odejścia od schematów - kompletnie niczego. Jest kunktatorstwo, kombinację, handel, przechodzenie obok meczu, brak ambicji, itd. Na dodatek sytuację psują kiepscy dziennikarze, którzy jakby przyzwyczaili się do słabych wyników i nie wymagają od zawodników Bóg wie czego. Ostatnie euro to była klasyka - 2 remisy (i ciągle bez zwycięstwa w historii swych występów na euro), a tu narodowa euforia pismaków, że pierwszy raz od 1986 roku mamy szansę na wyjście z grupy! W normalnym piłkarsko kraju - Holandii, Anglii czy Francji to byłby istny ryk, itd. A tu ciche zadowolenie.

No właściwie nie wiem co jeszcze powiedzieć. Dlatego może nie powiem już nic. Ciszej nad tą trumną...

"Bili po głowie,
kopali w plecy,
walili wszędzie gdzie tylko można,
a Ona stała wciąż bez słowa,
skopana polska Piłka Nożna"

"PN" z bodaj 1993 roku. Otóż to - mamy wpier... piłkarski od wszystkich, ale czy komuś to przeszkadza? Kibicom chyba nie skoro za ostatnie pieniądze włóczą sie za swoimi drużynami gdzieś po Kazachstanach czy na drugii koniec Polski, prezesom też n ie - skoro płacą piłkarzom świetne pieniądze, no i samym grajkom tez raczej nie. Kochanie, czegóż Ci jeszcze trzeba?!