Blog > Komentarze do wpisu
Nie grają. Ale istnieją

Brutalne czasy takie, że klub piłkarski może istnieć bez... pierwszej drużyny. Podejrzewam, że może stać się to u nas nawet jeśli ''nienagminne'' to przynajmniej ''nieincydentalne'' ...

Warto więc zapoznać się z doświadczeniami prezesa śląskiego klubu, w którym... nie ma pierwszego zespołu. Dawno temu ten klub utrzymywał się m.in. ze składek w wysokości 50 groszy miesięcznie. Te czasy nie mają jednak szans wrócić.

W 1785 roku w Radzionkowie było 28 kmieci, 20 poddanych ogrodników, 7 wolnych zagrodników, 2 wolnych chałupników i 2 karczmarzy. Węgiel zaczęto wydobywać prawie sto lat później - w 1874 roku - więc miejscowość bardzo się rozrosła. Kiedy powstawał klub piłkarski żyło tam już około 15 tysięcy ludzi. Najlepiej opisał to Piotr Warzecha, prezes Ruchu w latach 1928-39. "Klub nie był oficjalnie na garnuszku żadnego zakładu pracy. Oficjalnie to nie znaczy faktycznie. Realna pomoc, jakiej na przykład kopalnia "Radzionków'' nam udzielała szła linią telefoniczną Gmina Radzionków - Kopalnia. Ot, zawodnik był bezrobotnym, pułkownik Ziętek [tak, tak; ten Ziętek. Był naczelnikiem radzionkowskiej gminy w latach 1929-39, przyp.pacz] dzwonił do dyrektora kopalni inżyniera Koraszewskiego. Tenże dyrektor, obdarzony podobne jak pułkownik Ziętek, tytułem honorowego prezesa Klubu uruchamiał, kiedy mógł, jakieś finansowe rezerwy (...) Oprócz tych źródeł, utrzymywaliśmy się ze składek członkowskich w wysokości 50 groszy miesięcznie oraz z opłat za bilety na mecze.''*

Ruch Radzionków zawsze był organizacją środowiskową, związaną z zakładami pracy raczej więzami personalnymi niż sponsorskimi. Konkurencja wokół była bardzo silna, gdzie indziej Ruch na pewno wybiłby się szybciej, tymczasem na własne 50-lecie czyli w 1969 roku akurat spadał z III ligi do A-klasy...

Teraz nie spada, bo nie ma... jak spaść. Ale najważniejsze, że istnieje. I będzie istniał. Młodziutki prezes Marcin Wąsiak nabywa doświadczeń, których nigdy nie nabędą starsi koledzy z innych klubów. A jak wszystko dobrze pójdzie znów będziemy mogli kibicować Ruchowi Radzionków.

Czego sobie i Państwu życzę.

PS A poza tym Omega.

* z jubileuszowego wydawnictwa ''50 lat Ruchu Radzionków'' wydanego w 1970 roku, które Czadoblog ma w kolekcji.

poniedziałek, 15 października 2012, pavelczado

Polecane wpisy

  • Połączenie Radzionkowa z Barceloną [WIDEO]

    Wiosna idzie. Wiadomo nie dzięki temu, że zaczęła grać ekstraklasa, że zaczęła grać I liga, że zaczęła grać II liga, że zaczęła grać III liga, ale raczej dzięki

  • Cidry. Zmartwychwstanie. Nadzieja

    Zaimponowali mi. Przetrwali trudny czas w sposób godny. Nie podpinali się pod czyjąś licencję. Uznali, że nie stać ich na drużynę seniorów więc wycofali się z p

  • To byłoby świństwo

    Z całego serca życzę Ruchowi Radzionków pozostania w pierwszej lidze. W ostatnich latach pisał piękne epizody w swej historii, podniósł się z opłotków i nic dzi

Komentarze
Gość: will, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/10/15 17:48:09
Cidry są przykładem upadku piłki na śląsku. W jednym rzędzie z Polonią, Gieksą, Szombrami, itd. A namacalnym, widocznym gołym okiem symbolem kondycji śląskiej piłki jest SŚ- ruina. Jak dalej wszystko będzie szło w tę stronę, w którą idzie to na szczeblu ogólnokrajowym zostaną Chorzów, Górnik i Śląsk, reszta pospada do rozgrywek regionalnych albo przestanie istnieć.
-
Gość: Kibic Widzewa, *.zone9.bethere.co.uk
2012/10/15 19:11:19
Chciałem napisać, że pamiętam, jak Ruch Radzionków zlał Widzew 5-0 (to była bodajże jedna z pierwszych kolejek sezonu, z tego, co pamiętam, Ruch był beniaminkiem ówczesnej 1 ligi, ale głowy sobie nie dam uciąć), kliknąłem w link, przeczytałem artykuł, a na koniec bramka z tego meczu:)

Szkoda mi Cidrów, podobnie jak szkoda mi Stomilu Olsztyn, GKSu Tychy czy (w mniejszym stopniu) Wisły Płock. Jak byłem dzieckiem, te drużyny grały w 1 lidze i miały naprawdę niezłe widownie, zwłaszcza Stomil.
-
Gość: Kibic Widzewa, *.zone9.bethere.co.uk
2012/10/15 19:21:26
Tak, dobrze pamiętałem. 1 kolejka sezonu 98/99, Ruch grał u siebie z Widzewem. 5-0 dla Ruchu, 8 000 ludzi na trybunach (za 90minut.pl). W tym samym sezonie Widzew zajął 2 miejsce w tabeli, Cidry były na 6, najlepszym ze wszystkich ekip z Górnego Śląska, przed Górnikiem, Ruchem, Odrą Wodzisław i GieKSą, która zajęła zresztą ostatnie miejsce w tabeli i spadła do ówczesnej 2 ligi. Gdzie są te czasy?

W 1998 roku, 14 lat temu, z 1 ligi spadł Raków Częstochowa. Zbyt długo w niej nie pograł, raptem 4 sezony, ale jak byłem dzieckiem, kojarzyłem ten klub z elitą.

Szkoda, że dzięki pieniądzom Amicki, Grocliny, Zagłębia (Lubin) czy Bełchatowy mieli/mają się dobrze, a zasłużone kluby z tradycją i kibicami ledwo wiążą koniec z końcem.
-
Gość: Varak, *.dynamic.gprs.plus.pl
2012/10/15 19:58:33
Z tradycją i kibicami, powiada kolega. No to nic prostszego, niż żeby się owi zagorzali kibice skrzyknęli i zrobili coroczną zrzutkę na klub. Dziesięć tysięcy kibiców, po pięć dyszek - już jest pół miliona, co dla takiego Radzionkowa w A klasie byłoby niemałym zastrzykiem. A i pewnie jakiś zagorzały kibic - biznesmen pospieszy pewno z dotacją.

Ale że jak to? Nie ma takich/tylu? Ojej. A to pech.
-
Gość: Kibic Widzewa, *.zone9.bethere.co.uk
2012/10/15 20:48:10
@Varak

Rozumiem animozje między kibicami, bo sam np. szczerze nie znoszę Legii Warszawa, ale nie rozumiem życzenia czegoś złego komuś innemu. Nie rozumiem, jak można cieszyć się z upadku drugiego klubu czy ze spadku innego. Nie cieszy mnie fatalna sytuacja w ŁKSie ani w GieKSie. Wolę oglądać mecze Widzew - ŁKS i Ruch - GieKSa niż, bez urazy, Stróże - Nieciecza albo Świnoujście - Łęczna. Nie życzę Flocie źle, życzę Zawiszy i Cracovii awansu do ekstraklasy. Piłka nożna dla dużych ośrodków. Amica i Groclin to przykłady, ile te kluby tak naprawdę znaczą. Wczoraj klub był, dzisiaj nie ma (teoretycznie). Nikt za nimi nie płacze, nikt za nimi się nie wstawia. Za poważnymi firmami ludzie staną murem.

Kibice nie są od tego, żeby utrzymywać kluby (pośrednio są, bo kupują bilety i pamiątki), ale od tego jest prezes i zarząd, żeby potrafił spiąć budżet (umowy z reklamodawcami, telewizją, dogadanie się z władzami miasta itp).

Przykro patrzeć, jak stacza się kolejny klub. Dobrze, że po wielu latach tułaczki po niższych ligach do elity wrócili Portowcy, a na skok na awans czai się Zawisza.
-
Gość: Varak, *.dynamic.gprs.plus.pl
2012/10/16 00:20:34
No nie, przepraszam, ale jak można na serio pisać w jednej notce, że żałuje się Radzionkowa, Szombierek czy tam innego Wodzisławia, a w następnej, cytuję "Piłka nożna dla dużych ośrodków."? Pomijając fakt, że zacytowane zdanie to czysta herezja.

Otóż nie. Piłka nożna jest dla tych, którzy potrafią się odpowiednio zorganizować i posiadają ten, wymieniony przez kolegę, kompetentny zarząd i prezesa. I tyle. A czy kibiców ma taki klub dziesięć tysięcy, czy może pięćdziesiąt to akurat znaczenia nie ma, ponieważ w Polsce i tak prawie nikt na stadiony nie przychodzi, a jak już przychodzi to woli się żreć z klubem (reguła praktycznie w każdym z tych "dużych ośrodków", a często i w mniejszych).
-
Gość: wastyland, *.icpnet.pl
2012/10/16 17:02:04
Radzionków w 1969 roku nie mógł grać w III lidze. Grali w okręgówce na poziomie wojewódzkim (bodajże 2 grupy na Śląsku wtedy były) i faktycznie spadli do A-klasy, czyli piątej ligi.
-
2012/10/16 20:26:04
@Kibic Widzewa, Varak
Panowie, obaj macie rację. Polska piłka w swym uroku jest tak pojemna, że starcza miejsca na argumenty Was obu.
-
Gość: Rkolano, *.centertel.pl
2012/10/16 21:25:24
cIdry przetrwaja

-
2012/10/17 07:50:00
@Rkolano
tu nie chodzi o samo przetrwanie. Grać trzeba:)
-
Gość: AndrewSzombry, *.static.3s.pl
2012/10/17 08:30:51
mam nadzieje że zgodnie z planami CIDRY wystartują od nowego sezonu, nawet od najniższej ligi...wiem że "wycieczki" po urokliwych miejscowościach mogą doprowadzić do depresji ale ZIELONI to przeżyli i można krok po kroczku piąć się w górę...oczywiście nie na wariata aby znów za kilka lat przeżywać upadek... planowo z rozsądkiem
trzymcie się Cidroki