Blog > Komentarze do wpisu
Zapomniana krzywda

Pisałem kiedyś o Naprzodzie Lipiny. To bodaj najbardziej pechowy klub w dziejach polskiego futbolu. Pechowy, bo mógł zaistnieć w powszechnej świadomości jak Ruch Wielkie Hajduki, też pochodził z małej górnośląskiej miejscowości, też miał swoich wybitnych bohaterów. Nie udało się. W odróżnieniu od Ruchu nigdy jednak nie awansował do najwyższej klasy mistrzowskiej, choć był nieustępliwy i próbował wielokrotnie. 

A kiedy jeszcze w latach 60. działacze Naprzodu pojechali do Warszawy, poskarżyć się, że bez przerwy krzywdzą ich sędziowie, usłyszeli: "A po co w Lipinach ekstraklasa? Wy przecież nawet dworca kolejowego nie macie."

Tak się składa, że dokładnie 80 lat temu, 1 października 1933 roku z udziałem Naprzodu odbył się jeden z najbardziej skandalicznych meczów w historii polskiego futbolu.

Po kolei. W 1933 roku Naprzód w pięknym stylu wygrał rozgrywki ligi śląskiej. Drugi w tabeli 1.FC Katowice wyprzedził o dziewięć punktów, a trzeci Śląsk Świętochłowice - o dziesięć. Dzięki temu mógł zagrać w eliminacjach o awans do I ligi. W grupie okazał się lepszy od Unii Sosnowiec i Olszy Kraków - na tyle, że ostatni mecz z Olszą już się nie odbył, bo i tak nic nie zmieniłoby to w tabeli. Tym sposobem Naprzód awansował do półfinału eliminacji gdzie spotkał się z nowopowstałym właśnie Śmigłym Wilno (klub powstał z inicjatywy wojska po fuzji kilku wileńskich drużyn).

Naprzód najpierw przegrał u siebie, ale potem w Wilnie wygrał 1:0. Potrzebny był decydujący mecz, który odbył się 1 października 1933 roku w Częstochowie. Ten mecz miał zdecydować kto stanie do walki z Polonią Warszawa w ścisłym finale o awans.

Mecz zakończył się siedem minut przed końcem na skutek zdekompletowania śląskiej drużyny przy stanie 4:2 dla Wilna.

Zacytuję dwie gazety spoza Śląska (żeby było obiektywnie:):

"Przegląd Sportowy" z Warszawy:

"Mecz pozostawił po sobie przykry niesmak. Jeśli szukać przyczyn należy przede wszystkim wzrok swój skierować w stronę arbitra [...]. Pechem w tym meczu był fakt, że złośliwy los sprzyjał wilnianom, drużynie niewątpliwie słabszej pod każdym względem. Ślązacy bowiem jeżeli chodzi o jakość gry, o jej styl, a przede wszystkim o wartość napadu niewątpliwie górowali nad Śmigłym. A że publiczność zebrana dużo liczniej niż na przeciętnym meczu ligowym tym razem "sercowo" nie była absolutnie zainteresowana więc jej sympatie skierowały się odruchowo w stronę pokrzywdzonego przez los Naprzodu. [... Mecz] pozostawił po sobie tylko niesmak i rozczarowanie.

"Raz Dwa Trzy" z Krakowa:

"Mecz został przerwany w 83. minucie, fatalne sędziowanie miało duży wpływ na wynik spotkania. Złożony przez kierownictwo Naprzodu protest mimo przychylnej decyzji Wydziału Gier i Dyscypliny PZPN nie został zaakceptowany przez Zarząd PZPN."

Podobno (piszę podobno, bo nie ma filmu z tego meczu w archiwach więc nie widziałem na własne oczy) jedną bramkę sędzia uznał rywalom ze spalonego, a drugą  - wepchniętą ręką [rozbrajający opis reportera: "Naczulski dzięki skoordynowanej współpracy swej nogi z ręką ustala wynik na 2:0"]. Gra się zaostrzyła w czym celowali - jak przyznaje "Przegląd Sportowy" wilnianie ["szli na piłkę z ostrością wprost niebezpieczną. Naprzód nie pozostaje im też dłużny"].  Ekipa z Lipin się nie poddawała, dwa gole zdobył niezawodny Ryszard Piec. Tymczasem sędzia usunął z boiska Kanię i Kalusa. Potem kontuzjowani z boiska zeszli Nastula i Mozgalik. W efekcie sędzia był zmuszony gwizdnąć po raz ostatni wcześniej niż zamierzał przy stanie 4:2 dla Śmigłego.

Naprzód w tym historycznym meczu zagrał w składzie: Wysocki (z powodu kontuzji już w 2 minucie wszedł za niego Polak) - Michalski, Kalus, Szajblich [Scheiblich], Kania, Mozgalik, Stefan [Stephan], R.Piec, Nastula, Tauber, Kaczmarczyk.

Ryszard Piec i Erwin Michalski dwa lata poźniej zadebiutują w reprezentacji Polski, Piec za pięć lat zagra na mistrzostwach świata. Rochus Nastula w opisywanym tutaj 1933 roku skończył karierę. Trzy lata wcześniej był królem strzelców polskiej ekstraklasy w barwach Czarnych Lwów i pierwszym Górnoślązakiem, który dokonał tej sztuki.

Sprawiedliwości stało się zadość o tyle, że Śmigły w finale przegrał z Polonią i do ekstraklasy nie awansował.

Ciekawe, że rok później oba zespoły znów spotkały się w barażach o awans. Naprzód wygrał u siebie z Wilnem 5:1, na wyjeździe przegrał 2:3. Awansował jednak Śląsk Świętochłowice, który wygrał wszystkie mecze.

PS Chcę wierzyć, że Naprzód nie przegrał wówczas dlatego, że wileński klub przyjął miano od nazwiska Edwarda Rydza - Śmigłego, po śmierci Józefa Piłsudskiego Naczelnego Inspektora Sił Zbrojnych, a także marszałka i naczelnego wodza Wojska Polskiego (w 1926 roku, podczas przewrotu majowego Rydz-Śmigły podporządkował sobie cywilne władze Wilna). Przecież jego kult w Polsce rozpoczął się na dobre dopiero kilka lat później.

PS1 Dziś Naprzód gra katowickiej w A-klasie. Zajmuje czwarte miejsce, w weekend wygrał na wyjeździe z 1.FC Katowice 5:2. 

PS2 Piłkarz wreszcie wygrał walkę z bakterią i wraca na boisko. Czy wróci jeszcze do reprezentacji Polski?

PS3 A poza tym Omega powinna wrócić. A poza tym czwarta trybuna stadionu Górnika powinna zostać zbudowana jak najszybciej.

wtorek, 01 października 2013, pavelczado

Polecane wpisy

  • Bransoleta od króla

    W weekend była Noc Muzeów, z tej okazji miałem publiczne wystąpienie. Zainteresowanym opowiadałem o losach polskich sportowców, którzy zginęli w trakcie II wojn

  • W wannie, rok 1969. Niezwykła pamiątka

    Uwielbiam futbol i historię a najbardziej styk tych dwóch światów. Dzięki pracy mam szczęście być czasem tego styku tak blisko jak się da. Niedawno wdowa po pew

  • Tak łoiło się Związek Radziecki!

    Dokładnie czterdzieści lat temu, 8 kwietnia 1976 roku hokejowa reprezentacja Polski rozegrała najsłynniejszy mecz w historii. W Katowicach - gdzieżby indziej -

Komentarze
2013/10/01 14:39:53
Przecież samo nadanie klubowi nazwy Śmigły jest przejawem funkcjonowania takiego kultu (i przykładem, jak nieźle popapranym państwem była II RP, wyobrażacie sobie coś takiego w dzisiejszych czasach? Chociaż w sumie, jak mógł być ŁKS Ptak Łódź, to mógł też być Śmigły Wilno).
-
Gość: Arek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/10/01 17:02:38
@pavelczado
niestety w tytule nie pojawia się "Legia", ani "Boniek" to i do komentowania nikomu nie spieszno, mały ruch jakoś ostatnio u Ciebie..
-
2013/10/01 17:20:12
Sadlok w kadrze? Proszę się wybrać do lekarza.
-
Gość: hajnel, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/10/01 22:26:32
uwielbiam te historyjki futbolowe dotyczące małych wielkich klubów
-
2013/10/02 10:12:21
@airborell
cytat: "przecież samo nadanie klubowi nazwy Śmigły jest przejawem funkcjonowania takiego kultu (i przykładem, jak nieźle popapranym państwem była II RP, wyobrażacie sobie coś takiego w dzisiejszych czasach?"

Być może jest przejawem funkcjonowania kultu, ale nie "takiego kultu". Kult o który mnie chodzi zaczął jednak funkcjonować dopiero po śmierci Józefa Piłsudskiego.
Co do popaprania państwa - nie znam ani jednej osoby, która pamięta lub pamiętała jeszcze czasy II RP, a która twierdziłaby, że za PRL-u było jej lepiej niż za II RP. Jak w takim razie polskie państwo musiało być "popaprane" po wojnie?:)
Co do nazw klubów od jakiejś postaci - nie zawsze musiało to być przejawem kultu. Czy Baildon Katowice był przejawem kultu?:) Albo Thorez Wałbrzych?:) To oczywiście nie przystaje do przypadku Śmigłego, bo idzie po linii zakładowej:)
@aylarad1916
proszę przeczytać jeszcze raz:)
@hajnel
cieszę się:)
-
2013/10/02 10:32:37
Mały klubik (nie śląski) Puszcza przyjezdza na B1 ! Czy redaktor Czado wybiera sie na to widowisko ?
-
2013/10/02 11:17:06
"Co do popaprania państwa - nie znam ani jednej osoby, która pamięta lub pamiętała jeszcze czasy II RP, a która twierdziłaby, że za PRL-u było jej lepiej niż za II RP."

Bo II RP idealizowano niejako "na przekór" PRL, ale może pora by z tym w 25 lat po upadku PRL skończyć i powiedzieć, że było to państwo przeraźliwie biedne (i rozwijające się słabiej niż inne porównywalne państwa europejskie), niedemokratyczne (po 1926) i źle rządzone?

John Baildon od dawna nie żył, kiedy w Katowicach powstał klub nazwany jego imieniem. Thorez - no oczywiście, nadanie jego imienia kopalni (a pośrednio klubu sportowego) było przejawem kultu dla francuskiego komunisty. Ale jednak żaden klub za PRL nie nazywał się Bierut ani Gomułka.
-
2013/10/02 11:17:24
@huta.katowice
niestety ten mecz jest w sobotę. Akurat w sobotę z powodów osobistych nie pójdę na żaden mecz. Ale planuję pojawić się na Bukowej jeszcze parę razy w tym roku:)
-
2013/10/02 11:20:49
@airborell
Cytat: "Ale jednak żaden klub za PRL nie nazywał się Bierut ani Gomułka."
Moim zdaniem tylko z jednego powodu. Żadnemu z nich na tym nie zależało:)
-
2013/10/03 10:53:22
A propos tych, ktorym lepiej bylo za PRL niz za II RP - chyba nie tam gdzie trzeba pan ich szukal.

Bylo popytac tych, co pamietali sanacyjna biede, bezrobocie, brak opieki lekarskiej, szans na edukacje, etc. Nie dla kazdego II RP to byly polowania, rauty przy gramofonie i urocze kafejki.

To byla raczej gorsza wersja tego co mamy dzis - pozbawione przemyslu, nie szanujace obywateli panstwo, podzielone na swiete krowy i reszte.