Blog > Komentarze do wpisu
Pamiętajcie: wynik nie jest najważniejszy!

Piłkarska Europa odjeżdża nam w tempie zastraszającym. Czesi, Niemcy i Austriacy - nie mówiąc o Hiszpanach - szkolą dziś dzieci w taki sposób, że za kilkanaście lat będziemy cieszyć się że z nimi zremisowaliśmy. Jedyna rada - próbować pójść w ich ślady. Jak najszybciej. Z różnych względów nie będzie to jednak takie proste. Zdałem sobie z tego sprawę podczas międzynarodowej konferencji pod hasłem „Cele i filozofia szkolenia w wieku 7-13 lat na podstawie praktyk w wybranych europejskich klubach", która niedawno odbyła się w Chorzowie.

Od lat słyszę utyskiwania znajomych na to co się z tym światem porobiło. Za czasów naszej młodości wszystkie boiska i place były zajęte przez kopiących piłkę bajtli od rana (to ci, którzy wagarowali) do wieczora (to ci, którzy grali dopiero po szkole). Dziś właściwie wszystkie miejsca do gry są puste. Dwa boiska z czterech, na których regularnie grałem w dzieciństwie, zarosły chaszczami, z jednego zrobiono parking, ale przynajmniej na ostatnim założono sztuczną trawę. Gdzie podziała się nasza wszechobecna miłość do piłki nożnej?

Moim zdaniem dziś problem trzeba ustawić jednak inaczej. Jak grzyby po deszczu mnożą się przeróżne szkółki piłkarskie i jeśli ktoś tylko chce trenować ten sport – nie ma problemu, rodzice go zawiozą.

Problem tkwi moim zdaniem w czymś innym. Jeśli chcemy liczyć się w światowej rywalizacji musimy zdać sobie sprawę, że inne nacje europejskie odjeżdżają nam w tempie zastraszającym. Już niedługo nie będziemy marzyć o zwycięstwach ale co najwyżej o... remisach.

Hiszpanie, Czesi, Niemcy i Austriacy są w kwestii futbolowego szkolenia dzieci daleko przed Polską. Dobrze przynajmniej, że chcą się z nami dzielić doświadczeniami. Aż 370 trenerów dzieci uważnie słuchało tego co goście mają do powiedzenia. Podstawowy wniosek jest oczywisty: szkolenie dzieci to wyjątkowo ważny element w budowaniu siły krajowego futbolu, a specjalizacja w tak wąskim wydawałoby się kierunku jest posunięta do wręcz zdumiewających rozmiarów.

Co dziś jest u adeptów na piłkarzy poszukiwane najbardziej? Wcale nie siła, wcale nie technika. Najważniejsza jest inteligencja i wynikająca z niej samodzielna umiejętność wybierania najlepszych rozwiązań na boisku. Kiedyś trenerzy wymagali bezwzględnego posłuchu i egzekwowali wyrysowane przez siebie plany taktyczne. Dziś u dzieci to w ogóle nie jest ważne.

W Barcelonie rozróżniają cztery kroki rozwijania futbolowej inteligencji. Po pierwsze – sama gra. Po drugie – jej percepcja: można mieć przecież dobrze wyszkolonych zawodników, ale z gry nic nie wyniknie jeśli nie będą wiedzieć jak ten mecz rozegrać, jak współdziałać. Po trzecie – pytania. Zawodnicy muszą domyśleć się co jest nie tak i zastanawiać się jak to zmienić. Po czwarte – pomysły. Idealnie jest kiedy dochodzą do wniosków jakie rozwiązania mogą przynieść efekt. Trener ciągle ich pyta, nakłuwa ich a oni sami uczą się pokonywać problemy.

Dla Carlesa Romagosy Vidala* najważniejsze w grze dzieci jest wpojenie im dynamiki. Katalończyk zauważa, że kiedy kopiuje się wzorce od Barcelony w różnych miejscach na świecie często nie daje to efektu, bo kopiuje się strukturę a nie dynamikę. Barcelońska struktura gry, ustawienie taktyczne nie dają efektów jeśli gra w piłkę nie jest dynamiczna. Romagosa zauważa, że technika jest ważna, ale nic nie znaczy jeśli u dzieci nie wyćwiczy się właściwej koordynacji ruchowej czy umiejętności ruchu bez piłki. – Ważne jest nawet to, jak stawia się na boisku stopę albo czy krzyżuje się nogi – uważa Vidal. Koordynacja to proces rozwojowy, którego nie osiąga się przez ciągłe powtórzenia.

Katalonia Katalonią, wiadomo, że dziś to wzór i jeśli go nie dościgniemy to nikt nie będzie sobie z tego powodu czynił wyrzutów. Co innego Praga. Z Czechami lubimy się porównywać, choć tym razem wychodzi na to, że lepiej nie tym razem. Opowieść Jaroslava Vavricka** o tym jak to się robi w Sparcie Praga zrobiła na mnie olbrzymie wrażenie.

Sparta wykorzystała do tego celu olbrzymi stadion Strahov w dzielnicy o tej samej nazwie. To największy obiekt piłkarski na świecie. Jego budowę rozpoczęto w połowie lat 20., trybuny mogą pomieścić 250 tysięcy widzów. Kiedy upadł komunizm Czesi początkowo nie wiedzieli co począć z tak olbrzymim obiektem, powoli zaczął więc niszczeć. Sparta przy pomocy władz miejskich rozpoczęła jego modernizację kilkanaście lat temu. W efekcie dziś jest wykorzystywany jako obiekt treningowy – na płycie głównej, która ma rozmiary 310,5 x 202,5 m i zajmuje powierzchnię ponad 62 876 m² mieści się 8 boisk: 7 pełnowymiarowych piłkarskich (w tym jedno ze sztuczną murawą) i jedno do minifutbolu, również ze sztuczną nawierzchnią.

System, jaki stosuje Sparta praktycznie wyklucza utratę talentów. Zaczyna się od grup U-5 i U-6. Przyjść może każdy i nie stosuje się selekcji. Jeden trener przypada na ośmiu chłopaków, pomagają mu również panie opiekunki zatrudniane przez klub, bo wiadomo, że zapanowanie nad tłumem wydzierających się malców to raczej żeńska specjalizacja. Trener główny w każdej kategorii wiekowej ma dwóch asystentów, choć ten podział utrzymano głównie dla rodziców, bo w prowadzeniu zajęć wszyscy trenerzy są partnerami. Trzy główne pytania, którymi kierują się szkoleniowcy to: – co robić? Jak? Dlaczego tak?

Grupy U-6 liczą około 20-30 dzieci. Mają po dwa treningi tygodniowo.

Grupa U-7 jest już wyselekcjonowana. Zostaje 14 chłopaków. Trenerzy zwracają uwagę przede wszystkim na zdolności motoryczne. Nie uczą techniki. Obserwują pasję i energię, także w innych grach, bo na razie dzieci uprawiają nie tylko futbol. To jeszcze moment, żeby zdecydować czy dziecko nadaje się do dyscypliny indywidualnej czy zespołowej. W ogóle nie ćwiczy się jeszcze techniki strzału. Podczas różnych ćwiczeń (na przykład podczas balansowania na równoważni albo podciągania na ławeczce) trenerzy obserwują, w jaki sposób poruszają się dzieci. Aż 33 procent czasu poświęca się na zajęciach elementom ruchowym, bo to złoty okres rozwoju organizmu.

Grupy U-8 i U-9 uczestniczą już w turniejach międzynarodowych, rozgrywają dużo meczów (gra się czterech na czterech). Mają dwa lub trzy treningi tygodniowo. Zwraca się już uwagę na technikę użytkową i panowanie nad piłką. Pojawiają się trenerzy od przygotowania atletycznego i motorycznego. Grupy dzieci trochę się powiększają, liczą do 18 chłopaków, bo dołączają najzdolniejsi spoza Pragi.

Grupy U-10 i U-11. Trzy treningi tygodniowo, w grupie 16-20 chłopaków. Gra się w pięciu na pięciu, a potem ośmiu na ośmiu. Jest dużo gry w dziada (warunek – po pięciu udanych podaniach zmiana).

Grupy U-12 i U-13. Grupa liczy 18-22 chłopaków. Treningi pięć razy tygodniowo (w tym dwa w szkole) plus sesja regeneracyjna (basen). Od tego momentu dużo czasu poświęca się na taktykę, zaczynają się sesję teoretyczne (jak wiadomo czeski futbol jest wyjątkowo wyrafinowany taktycznie, starsi kibice dobrze pamiętają czarodziejską jedenastkę Rudolfa Vytlacila, która w dużej mierze tak że dzięki taktyce zdobyła wicemistrzostwo świata w 1962 roku). Fizjoterapeuci pracują nad rozwojem odpowiednich partii mięśni.

- Do 11 roku życia mali piłkarze nie są ustawiani na konkretnych pozycjach, grają wszędzie. Między 12 a 13 rokiem życia grają na trzech pozycjach. Kiedy osiągają czternasty rok życia następuje specjalizacja pozycji – tłumaczy Vavricek. W 2006 roku kiedy przechodził ze Slavii do Sparty zdecydował, że do U-9 w drużynach nie będzie... bramkarza. W efekcie chłopcy, którzy potem zostają bramkarzami doskonale grają nogami. Chodzi o stworzenie małych Manueli Neuerów.

Vavricek podkresla, że trenerzy w szkółce Sparty mają zakaz komentowania na gorąco gry swoich chłopaków. Chodzi o to, że często przeradzało się to w ocenę, wyśmiewanie, a to przecież niczego nie wnosi do podnoszenia poziomu. Oglądam czasami mecze dzieci w Polsce i uważam, że taki sam zakaz powinien zostać wprowadzony u nas.

Według Vavricka piłkarz Sparty po przejściu całej ścieżki wychowawczej ma być pewny siebie, odważny, skoncentrowany na grze, twórczy i komunikatywny. Celem nie są trofea a tworzenie indywidualności, które te trofea będą zapewniać jako dorośli. Dziś 38 zawodników Sparty gra w różnych reprezentacjach młodzieżowych Czech. Stanowili trzon reprezentacji, która zdobyła wicemistrzostwo Europy U-19 w 2011 roku (w finale przegrali 2:3 z Hiszpanią po dogrywce).

Marek Rzepecki*** z Red Bulla Salzburg opowiada, że w drużynach młodzieżowych obowiązuje zasada „powtarzanie bez powtarzania”. Ciągłe zmienianie ćwiczeń gwarantuje odpowiednią koncentrację. Wydarzeniem w Salzburgu jest raz w roku „Dzień Talentów”, zjeżdżają wtedy zdolne dzieci z całej Austrii. Red Bull ma do dyspozycji supernowoczesny ośrodek z internatem dla młodych piłkarzy i hokeistów (dziś mieszka tam 120 uzdolnionych sportowców).

Ogromne wrażenie zrobiły na mnie słowa Marka Wanika****, który pracuje w Niemieckim Związku Piłki Nożnej (DFB). Związek opłacił niezwykłą reformę: w każdej niemieckiej szkole jest przynajmniej jedna osoba będąca instruktorem i gwarantująca przeprowadzenie lekcji, na której dzieci zajmują się piłką nożną na odpowiednim poziomie. Wzięło się to z faktu, że 92 procent nauczycieli w tamtejszych szkołach to kobiety, które często nie mają predyspozycji do zajęcia się tym problemem. W całych Niemczech są aż 394 (sic!) ośrodki specjalistyczne zajmujące się trenowaniem dzieci (z piłkarzy, którzy zdobyli mistrzostwo świata w 2014 roku tylko jeden nie przeszedł przez zajęcia w takim ośrodku).

Wanik podkreśla oczywistość, o której niektórzy zdają się zapominać: trening dla dzieci absolutnie nie może być zredukowanym treningiem dla dorosłych piłkarzy, musi posiadać własną treść.

Wiosną przyszłego roku DFB wprowadzi zasadę, że mecze z udziałem najmłodszych będą prowadzone bez sędziów. Spytałem Wanika dlaczego. – Chodzi o to żeby dzieci nie nauczyły się zasady, że o tym czy jest faul decyduje sędzia. Żeby nie uczyły się na nim wywierać presji – wyjaśnił.

Nasze realia? Doskonałość zderza się z rzeczywistością. O wrażenia pytam uczestniczącego w zajęciach Roberta Łysika, który jest trenerem w GKS-ie Katowice grup z rocznika 2007 i 2008. – Nie możemy się porównywać. Tam trenerzy dzieci zajmują się tylko trenowaniem, w Polsce muszą zarabiać na życie dodatkowo w inny sposób, bo z tego zajęcia by się nie utrzymali. Różnica jest też taka, że tam trener dostaje bardzo dokładną rozpiskę. U nas dostaje jedynie informację, że na przykład we wtorek ma się zająć ćwiczeniami szybkościowymi, ale zestaw tych ćwiczeń musi już opracować sam.

W efekcie u nas każdy trener młodzieży tworzy własny plan. gdzie indziej wszędzie obowiązuje jeden schemat. – mówi Łysik.

Czy ktoś z was po przeczytaniu tego tekstu zanuci hasło: „a za cztery lata, a za cztery lata, Poooolska będzie mistrzem świata?”

To była już czwarta międzynarodowa konferencja poświęcona tematyce szkolenia dzieci, którą zorganizował Klub Sportowy „Akademia Piłkarska Silesia”. Klub zajmuje się szkoleniem dzieci między 4. a 12. rokiem życia. Działa w 70 miastach w Polsce, szkoli 3000 dzieci. Podkreśla podejście indywidualne, adepci ćwiczą w małych grupach. Poznałem Michała Tofilskiego z tej akademii, to bardzo energiczny i kontaktowy facet. Ma zaledwie 27 lat a jest prezesem i współzałożycielem tego przedsięwzięcia. Za bajtla marzył o karierze futbolisty, grał w jednej drużynie z Kamilem Glikiem, Kamilem Wilczkiem czy Krzysztofem Królem. Jeśli ktoś nie pamięta tego klubu - to była Wodzisławska Szkoła Piłkarska, której alfą i omegą był Janusz Pontus (Tofilski do dziś bardzo go szanuje). Wyobraźcie sobie: zakładacie sobie szkółkę niezwiązaną z żadnym klubem i z jednego rocznika wypuszczacie na świat trzech takich piłkarzy! To jest wyczyn...

Tofilski, który grał potem jeszcze w rezerwach Banika Ostrawa, Przyszłości Rogów i Rozwoju Katowice wyniósł stamtąd coś co w polskim futbolu niestety ciągle nie jest normą. Przekonanie, że piłce dziecięcej wynik naprawdę nie jest najważniejszy. Tego się trzymajmy! Może wtedy nasz futbol zacznie zmierzać w dobrym kierunku?

PS1 A poza tym Omega powinna wrócić.

Prelegentami konferencji na Stadionie Śląskim byli:
- Carles Romagosa Vidal* (dyrektor barcelońskiej Soccer Services - firmy szkolącej trenerów na całym świecie; doradca oraz dyrektor sportowy w wielu instytucjach piłkarskich, m.in. w Japońskiej Federacji Piłkarskiej. W przeszłości dyrektor w szkółce FC Barcelona oraz trener w grupach młodzieżowych FC Barcelona. Były trener m.in. Gerarda Pique, Jordi Alby, Carlesa Puyola i Cesca Fabregasa);
- Jaroslav Vavricek** (trener-koordynator grup wiekowych od U-5 do U-11 w Sparcie Praga z licencją UEFA-A; w przeszłości zawodnik i trener Slavii Praga, od 2006 roku związany ze Spartą; absolwent Uniwersytetu Karola w Pradze; wykładowca na Akademii ANOA w Pradze w tematyce zarządzania w sporcie);
- Marek Wanik*** (trener i wykładowca w Niemieckim Związku Piłki Nożnej; trener z licencją UEFA- PRO. Od 25 lat pracujący w Niemczech, należący do Rady Trenerów Dolnej Saksonii. Prowadził szkolenia dla polskich trenerów na zlecenie PZPN. W przeszłości zawodnik m.in. Zagłębia Sosnowiec);
- Marek Rzepecki**** (trener od 14 lat pracujący w Red Bull Salzburg. Odpowiedzialny za grupy wiekowe do U-16. W tym sezonie trener U-12, oraz asystent w U-16. Indywidualny trener w projekcie „Projeckt 12- OFB” dla największych talentów w Red Bull Salzburg. Zdobył m.in. mistrzostwo Austrii U-15 w 2012 roku, przez ostatnie trzy lata zdobywał mistrzostwo Austrii ligi szkolnej. W przeszłości zawodnik m.in. GKS Jastrzębie. 

piątek, 13 marca 2015, pavelczado

Polecane wpisy

  • Doceniony w Holandii

    Antoni Konderak, młodziutki piłkarz (wkrótce skończy 18 lat) został właśnie uznany za talent roku i zawodnika roku w akademii de Graafschap. Ubiegłoroczny laur

  • Nadchodzi piłkarz inaczej ukształtowany

    Marzę o czasach kiedy nadzwyczaj utalentowany synek nie będzie chciał Górnego Śląska opuszczać żeby nauczyć się dobrze grać w piłkę. Prędzej czy później takie c

  • A co jeśli Fornalik zdobędzie mistrzostwo

    Rozśmieszył mnie Zbigniew Boniek na konferencji prasowej wijąc się jak piskorz żeby nie powiedzieć, że szukał wcześniej trenera, bo przecież reprezentacja Polsk

Komentarze
Gość: gp, *.dynamic.chello.pl
2015/03/13 18:58:47
Czyli u nas nauka wychowabnia fizycznego jest na tak niskim poziomie, że trener jak ma robić ćwiczenia szybkościowe, to nie wie, jak one mają wyglądać i musi się nad tym zastanawiać?? Serio?
-
Gość: Rav, *.tktelekom.pl
2015/03/13 19:28:54
Ja zuważam jeszcze jedną smutną rzecz: ponad 20 lat temu, gdy miałem jakieś 9-10 lat i grałem w trampkarzu Ravii Rawicz, moda na gre w piłkę była tak duża, ze oprócz chłopaków kąpiących piłkę w lokalnych klubach z Rawicza, Kościana czy Gostynia, była jeszcze cała masa super zdolnych łepków z dzikich czy blokowych drużyn, którzy choć nie trenowali w klubach, to częstokroć byli naprawdę świetni na boisku. Ba, często bywali nawet lepsi! Po prostu tak wiele chłopaków kopało piłkę, ze było w czym wybierać nawet pod zwykłym blokiem czy jakieś zwykłej wiejskiej drużynie! Pamiętajmy, ze byli to chłopcy, którzy częstokroć grali w piłkę nieomal na okrągło, codziennie po szkole, a w wolne dni od rana do wieczora - wybieganie to była naturalna sprawa, a ile czasu można było szlifować technikę! I to na różnej wielkości boiskach. Sam pamiętam doskonale: w tygodniu miałem 4 treningi w Ravii, 3 w szkolnej drużynie, w soboty grało się często w dzikich drużynach (i organizowało turnieje!) od 9 do 20 z przerwą na obiad czy pomoc rodzicom; w niedzielę ligowy mecz w Ravii o 11.00, obiad, nauka do szkoły i znowu koło 16.00 do ciemka gra do upadłego. Ciągle człowiekowi było MAŁO TEJ PIŁKI. I jakoś to nie przeszkadzało w życiu, nie zawaliło sie w ten sposób nauki czy wykształcenia, pomocy w domu czy kontaktów z dziewczynami, itd. Dlatego ja mam Paweł inne pytanie: jak TY byś w ogóle zachęcił dzieciaki to dłuższej gry w piłkę: nie tylko w ramach treningu w Klubie, ale takze (a moze zwłaszcza) poza? Jak oderwiesz ich od internetu, komórek, czatów, gier czy nie daj Boże jakiś uzależnień? Sam doskonale wiesz w jaki sposób trenował choćby słynny Wilimowski: najpierw Ruch, a potem do nocy na dzikich boiskach zawsze było mało! Dlatego bez dawania z siebie czegoś extra przez dzieciaków niczego nie zbudujemy. No bo jak to jest to widzę po okolicznych smarkaczach: gówniarz nie pomaga w domu, przed komputerem siedzi po 4-5 godzin dziennie (na to jest zawsze czas!), a pójdzie na półtoragodzinny trening i już jest zmęczony! Ale za to był ubrany w koszulke Arsenalu czy Barcy... Zawsze to powtarzam: w piłce jest jak w miłosci, kto nie daje z siebie wszystkiego...
To mówiłem ja: mistrz województwa leszczyńskiego kat. junior młodszy 1998. I jestem z tego dumny!
-
Gość: gb, *.icpnet.pl
2015/03/13 22:08:36
Bardzo ciekawy wpis! Z Niemcami czy Hiszpanami faktycznie nie możemy się równać. Jeśli chodzi o Austriaków i Czechów - mam wrażenie, że jednak i Salzburg i Sparta Praga to 'zielone wyspy' w kwestii szkolenia w tych krajach. Myślę, że nam nie odjadą.

@Rav
Wiesz, kilka-kilkanaście lat temu w Niemczech bardzo narzekano w podobnym tonie, w jakim napisałeś komentarz. "Dzieciaki dzisiaj tylko playstation i komórki, nikt nie garnie się do piłki". Jak widać po efektach - jednak specjalizacja i profesjonalne szkolenie jest więcej warta niż granie osiedlowe.
-
Gość: f.wspanialy, *.play-internet.pl
2015/03/14 15:49:23
Znamienne, że są tylko 3 komentarze pod tak ważnym wpisem, a ligowa kopanina rozpala łącza do czerwoności. To jeszcze jedno potwierdzenie faktu, że rzetelna praca i sprawna organizacja nie są w naszym kraju priorytetowe.
-
2015/03/14 17:47:10
Bardzo ciekawy wpis.
Uważam, że jakość szkolenia młodych adeptów jest na słabym poziomie. I powodów takiego stanu rzeczy jest kilka..(kasa, trenerzy, programy szkolenia itp.).
Co ciekawe na moim kawałku boiska z dzieciństwa teraz systematycznie jest koszona trawa..a tam i tak pustki. Normalnie stałyby tam już domki jednorodzinne, ale okazało się, że pod boiskiem znajduje się lita skała (wyjaśniły się nierówności), która odstraszyła inwestorów ;))
-
2015/03/14 22:42:30
@gp
wydaje mi się, że ćwiczenia szybkościowe dla maluchów na WF-ie, dla kandydatów na pływaków, rugbystów czy futbolistów chyba się różnią
@Rav
gratulacje z mistrzostwo województwa:)
Sposób na zachęcenie dzieciaków jest kosztowny. Dziś nie wystarczą im opowieści. Trzeba wziąć je na stadion w Barcelonie, Mediolanie albo na Stadion Narodowy w Warszawie na mecz reprezentacji Polski (dopóki ta nie wróci na Śląski) i powiedzieć: chciałbyś tak jak oni, ci na dole w niecce? To trenuj...
@gb
teoria z zielonymi wyspami jest pocieszająca:)
@f.wspaniały
jeszcze kiedyś będzie przepięknie:)
@grzegorzjo
jest koszona trawa i bajtle z tego nie korzystają?! Czas umierać...
-
Gość: Michał Tofilski, *.dynamic.gprs.plus.pl
2015/03/15 00:45:59
Witam Autora i Czytelników, jeszcze raz dziękuję Panie Pawle za tekst. Jestem raczej z zasady optymistą, więc wierzę, że fakt, iż tekst tego typu pojawił się na poczytnym i opiniotwórczym blogu, jest kolejnym dowodem, że "będzie dobrze".
Wpis zostawia czytelnika z poczuciem, że Europa nam będzie uciekać. Ja staram się, jednak zaszczepić myślenie wśród trenerów w Akademii, że nie mamy wymówek. Infrastruktura piłkarska (powszechna) staje się bardzo dobra, ekonomicznie gonimy Europę, a co najważniejsze wiedza hiszpańska, niemiecka etc. poprzez globalizację, otwarcie granic i edukację jest "na wyciągnięcie ręki", czego Nasza konferencja była dowodem. Uważam, że na piłkę nożną w Polsce pracuje coraz to większa rzesza mądrych pasjonatów, która każe wierzyć w lepsze jutro. Co więcej w Akademii mamy wielką samokrytykę i chęć ciągłego doskonalenia. Cieszę się, że współpracujemy w Akademii ze świetnymi trenerami, bo dzięki temu przyczyniamy się do tego, żeby bez ironii śpiewać "za cztery lata Polska będzie mistrzem świata". Do zobaczenia Panie Pawle i jeszcze raz dziękuję za uświadamianie Czytelników.
-
2015/03/15 16:48:43
@Michał Tofilski
życzę sukcesów.
pozdrowienia
-
Gość: Artur, 95.160.190.*
2018/12/17 14:26:53
Jakby nie było dla dzieciaków które uczęszczają do akademii piłkarskich właśnie wyniki się liczą najbardziej. Oczywiście trenerzy im to również tłumaczą gdyż nauka gry w piłkę nożną to nie tylko bramki, ale również taktyka i psychika zawodnika. U nas w akademii wdrożono ostatnio fajny systemsportbm.pl dzięki któremu wiem, że zarządzanie samą szkółką piłkarską stało się o wiele prostsze i przystępne dla trenerów.