Blog > Komentarze do wpisu
Moja dziesiątka afrykańska

Uwielbiam Afrykę. Zwiedziłem tam siedem krajów. Ten kontynent uczy pokory. Nigdzie indziej nie nabrałem przekonania, że - tak, to górnolotnie brzmi - życie ludzkie łatwiej zdmuchnąć niż świeczkę. To paskudne uczucie, przekonałem się o tym na własnej skórze (w Tanzanii gorączka bez powodu podskoczyła mi w pięć minut o pięć stopni, leżałem potem bez życia kilka dni; w Zimbabwe lew leżał dwa metry od auta, którym kierowałem - szyba w przednich drzwiach była otwarta i okazało się, że korbka, która ją zakręca jest zepsuta...). Ale co tam - ludzie są spontaniczni i otwarci jak nigdzie indziej a przyroda i widoki zapierają dech.

Mam kolegę, który Afryką zachwyca się jeszcze bardziej niż ja, widział znacznie więcej ode mnie, śledzi uważniej co tam się dzieje, rozmawiał z wieloma gwiazdami afrykańskiej piłki. Michał Zichlarz napisał już nawet dwie książki o Afryce (choć tylko jedna traktuje o tematyce futbolowej). Michał prowadzi bloga "Afryka gola" i właśnie ogłosił plebiscyt w którym z przyjemnością biorę udział. 

Tak się składa, że 30 marca minie 25 lat od momentu kiedy pierwszy piłkarz z Afryki zagrał w polskiej ekstraklasie. Bardzo podniecałem się występem Noela Sikhosany, piłkarza z Zambii, który trafił do Wisły Kraków. Wprawdzie nic z tego nie wyszło, ale potem na nasze boiska trafiło wielu świetnych futbolistów z tego kontynentu.

"Afryka gola" wybiera najlepszego afrykańskiego piłkarza w Polsce ostatniego ćwierćwiecza. Przedstawiam moją dziesiątkę.

10. Costa Nhaimonesu (Zimbabwe - Zagłębie Lubin: 2008-2013)

Bardzo solidny obrońca, który cierpliwie przez cały rok czekał aż się nim w Polsce zainteresuje ktoś poważny kopiąc piłkę w KS Wisła. Żałowałem, że w końcu zainteresował się nim ktoś spoza Górnego Śląska. W Lubinie grał przez pięć lat, a potem potwierdził klasę w Sparcie Praga zdobywając miejsce w składzie (i mistrzostwo Czech) co nie udało się choćby Marco Paixão.

9. Takesure Chinyama (Zimbabwe - Dyskobolia Grodzisk Wlkp., Legia Warszawa: 2007-2011)

Poza Polską nigdzie się nie wybił, ale w historii naszego futbolu ma trwałe miejsce. To przecież jedyny czarnoskóry futbolista, który został (współ)królem strzelców polskiej ligi. Przypadek Chinyamy pokazuje, że nie warto za wcześnie wpadać w panikę. W Grodzisku nie chcieli go zatrzymać, bo ponoć stwierdzono u niego wadę serca. W Legii z kolei po konsultacjach z lekarzami orzeczono, że to pomyłka. 

8. Kenneth Zeigbo (Nigeria - Legia Warszawa: 1997-98)

Pamiętam wrażenie jakie na mnie sprawił kiedy zaliczał wejście smoka w polskiej lidze. Bardzo utalentowany facet. Wydawał mi się napastnikiem kompletnym. Potem nie potwierdził tych opinii, ale jestem sentymentalny a plebiscyty są przecież idealne do wyrażania sentymentów:)

7. Norman Mapeza (Zimbabwe - Sokół Pniewy: 1993-94)

Był u nas tylko rok, ale widziałem go na żywo i byłem pod wrażeniem jego gry. Miał strasznie długie nogi, z których potrafił zrobić właściwy użytek. Chwila nieuwagi rywala i już przejmował albo wybijał piłkę. Był jak gaz - niewidoczny a paraliżował. Paraliżował na tyle, że zrobiło to wrażenie na działaczach Galatasarayu Stambuł. 

6. Saïdi Ntibazonkiza (Burundi - Cracovia: 2010-2014)

Kiedy zdecydował się opuścić Kraków poczułem pustkę. Uwielbiam takich chyżonogich papierowych skrzydłowych. Fajnie, że w czasach gdy na boisku liczą się mięśnie, siła, wzrost, agresja ciągle jest miejsce dla bystrych ludzi, którzy mają 170 cm.

5. Dickson Choto (Zimbabwe - Górnik Zabrze, Pogoń Szczecin, Legia Warszawa: 2001-2013)

Najdłużej grał u nas w piłkę na poważnym poziomie. Widziałem go w akcji zanim jeszcze ktokolwiek znał go w Polsce. Było to w 2000 roku na trawniku szkoły średniej im.księcia Edwarda w Harare. Oglądałem trening olimpijskiej reprezentacji Zimbabwe. Trener woła do siebie roześmianych zawodników. W grupie wyróżniał się wielki dryblas. Świetnie zbudowany nastolatek rzucał się w oczy, także tym, że znakomicie potrafił podać piłkę na większe odległości. Choto w Polsce potwierdził umiejętności, choć miał pewną wadę, która raczej zdarza się napastnikom niż obrońcom. Był... "szklany" czyli dość często łapał urazy. W efekcie nigdy - przez tyle lat - nie zagrał wszystkich meczów w sezonie. Zdecydowanie najcięższy w tym gronie. Zdarzało się, że przekraczał sto kilogramów. Nie chcielibyście się z nim zderzyć.

4. Prejuce Nakoulma (Burkina Faso - Granica Lubycza Królewska, Hetman Zamość, Stal Stalowa Wola, Górnik Łęczna, Widzew Łódź, Górnik Zabrze: 2006-2014)

Modelowy przykład jak talent może sprawić, że z nołnejma pokopującego skórę w Lubyczy Królewskiej piłkarz przedzierzga się w najlepszego napastnika ligi i uczestnika mistrzostw kontynentu. Gdyby nie gra w Polsce na pewno nie zostałby wicemistrzem Afryki. Wiele jego akcji w Zabrzu było światowej klasy. Pomysłowość, technika, radość z gry - takich piłkarzy lubię. Przypuszczam, że mógłby zrobić większą karierę gdyby nie był taki zamknięty. Zamknięty do przesady.

3. Moussa Yahaya (Niger - Sokół Tychy, Hutnik Kraków, GKS Katowice, Legia Warszawa, Rega-Merida Trzebiatów, Mazur Karczew: 1996, 2000-2004, 2006)

Jedyny z tym gronie z rytualnymi bliznami na twarzy. Uwielbiałem tego gościa, jego uśmiech i chłopięcą niefrasobliwość. Poznałem go kiedy grał w Tychach, ale najlepiej pamiętam kiedy pierwszy raz przyszedł do GieKSy. Pierwszego gola na Bukowej strzelił w 90. minucie meczu z Legią, który dał zwycięstwo 1:0...

Mówiło się, że polubił mocne trunki, rozleniwił się, ale ja zawsze zapamiętam go jako świetnego piłkarza, który harował na boisku.

2. Kalu Uche (Nigeria, Wisła Kraków: 2001-2004, 2005)

W najlepszej formie był najlepszym piłkarzem najlepszej Wisły. Zachwycał mnie wielokrotnie. Ze zdumieniem dowiadywałem się, że jego początki w Polsce były bardzo trudne. Działacze Wisły sprowadzili go przy okazji pobytu w Hiszpanii na meczu Barcelony. Menedżer polecił im wtedy zawodnika, który "marnował się w rezerwach Espanyolu". Próby wprowadzenia Uche do pierwszej drużyny Wisły podejmowane przez Franciszka Smudę nie powiodły się. Gdy Bogusław Cupiał pytał Smudę, dlaczego Nigeryjczyk nie gra, trener odpowiedział: - On się nawet do rezerw nie nadaje. - To oddawaj 25 proc. kwoty transferowej, skoro się podpisałeś - skwitował prezes Cupiał, który wymagał, aby szkoleniowcy domagający się pozyskania Kalu podpisali się pod wnioskiem. Do Uche trafił za to Henryk Kasperczak. Włoscy obrońcy Parmy i Lazio podwajali, a nawet potrajali krycie Nigeryjczyka, bo nie potrafili sobie z nim poradzić. Szkoda, że Uche szybko uznał, że jest stworzony do wyższych celów niż gra w polskiej lidze. 

1. Emmanuel Olisadebe (Nigeria, Polonia Warszawa: 1997-2000)

Niezwykła historia, która już pewnie się nie powtórzy: jedyny w tym gronie reprezentant Polski. Wspominam go dobrze; szkoda, że nie został w Ruchu Chorzów, dla którego zresztą strzelał gole. W 1997 roku bawiliśmy się przy Teatrze Wyspiańskiego. Możecie przeczytać o tym TUTAJ. Piękne czasy...

Plebiscyt ogłoszony przez "Afryka gola" potrwa do końca kwietnia. Szczegóły znajdziecie na blogu Michała Zichlarza. Serdecznie polecam.

PS Zrobiłem 4500 km w siedem dni. W związku z projektem Y jeździłem ze spotkania na spotkanie. Niemcy, Szwajcaria, Luksemburg, Belgia. Naprawdę było warto:)

PS1 A poza tym reprezentacja Polski powinna wrócić na Stadion Śląski.

czwartek, 10 marca 2016, pavelczado

Polecane wpisy

  • Pele to super gość

    Uwielbiam spotykać się ze śląskimi piłkarzami, którzy robili kariery w XX wieku. Wielu z nich miało niezwykłe przeżycia - zarówno za bajtla, potem w szczytach k

  • Kolos

    Zastanawiam się czy kiedykolwiek jakikolwiek śląski obrońca znaczył aż tyle dla reprezentacji Polski jak teraz Kamil Glik. Wiadomo, że tacy piłkarze jak Stanisł

  • Za to szanuję Legię Warszawa

    Muszę przyznać, że ostatni mecz Legii tak mnie znudził, że przełączyłem po kilkunastu minutach, ale jednak i tak bardzo cieszę się, że włączyłem transmisję. War

Komentarze
Gość: Lubię placki, *.dynamic.chello.pl
2016/03/10 17:18:10
To ten projekt Y jeszcze nie jest skończony :( To czym Pan zrobił te 4500 tysiąca kilometrów, bo raczej Pan nie przebiegł, bo musiałby Pan nie spać, nie jeść i biec z prędkością 26,79 kilometra na godzinę, a o to akurat Pana jako dziennikarza sportowego nie posądzam. I czy widać dużo uchodźców u naszych zachodnich sąsiadów, bo Pan wspomina coś o Afryce ? Albo lepsze pytanie : Czy Europa zachodnia to już Afryka, czy jeszcze trochę im brakuje ?
-
Gość: BMG, *.gl.digi.pl
2016/03/10 21:04:50
@pavelczado
jestem rozczarowany, gdzie Zakari Lambo?
Ciekawe, czy John Phiri ma szansę wrócić kiedyś jako trener...?
-
Gość: laik, *.dynamic.chello.pl
2016/03/11 01:49:25
He he brak na pana liście Abdou Razacka Traore to rozumiem jakiś żart:) Albo zanik pamięci.
-
Gość: laik, *.dynamic.chello.pl
2016/03/11 01:52:15
Rozumiem, że brak na pana liście Abdou Razacka Traore to po prostu niedopatrzenie. To absolutnie TOP 5 w historii polskiej ekstraklasy
-
Gość: xxxx, 195.85.249.*
2016/03/11 10:04:36
Jest Yahaya i Chinyama, a nie ma Razacka Traore?
Dziwny ten ranking ;)
-
2016/03/11 23:54:35
@BMG
Zakari na początku drugiej dziesiątki:)
@laik, xxxxx
wiem, że najświeższe wrażenia są najmocniejsze, ale proszę mi wierzyć - widziałem właściwie wszystkich afrykańskich zawodników w naszej ekstraklasie. Traore to dla mnie początek drugiej dziesiątki
-
Gość: Rav, *.waldex.3s.pl
2016/03/21 21:44:02
Chinyama wrócił do Polski i gra w Piotrówce !!