Blog > Komentarze do wpisu
Tak cudzoziemcy traktują nasze kluby!

Kiedyś jedną wielkich potęg nie tylko śląskiego, ale i polskiego futbolu był AKS Chorzów. Do dziś zastanawiam się jakim cudem temu klubowi ani razu nie udało się zdobyć mistrzostwa Polski.

Najlepsze lata dla „Koniczynek” to te tuż przedwojenne i te tuż powojenne. Warto jednak pamiętać, że już wcześniej historia AKS-u zawiera epizody niezwykłe.

Jeden z nich wiąże się z pierwszym profesjonalnym trenerem AKS-u, którym już w latach 20. był Austriak Karl Neidlinger. Regularne zajęcia przydały się futbolistom z Królewskiej Góry, bo choć w powszechnej kibicowskiej świadomości na stałe zaistnieli dopiero w drugiej połowie lat 30. dzięki nagłemu wdarciu się do ligowej czołówki to dekadę wcześniej też potrafili odnosić zaskakujące sukcesy. Jednym z nich było odniesione pod wodzą Neidlingera zaskakujące zwycięstwo 4:2 nad bardzo silną Spartą Praga w sierpniu 1924 roku, obwołaną wówczas najsilniejszą drużyną Europy Środkowej. Gole w tym niezwykłym meczu strzelili Urbański, Mikisz i Kłosek.

Polskie środowisko piłkarskie było zaszokowane, bo kilka dni wcześniej Sparta towarzysko dwukrotnie grała z ówczesnym symbolem polskiego futbolu – Cracovią i nawet nie straciła bramki (2:0 i 0:0).

„Miła niespodzianka nie tylko dla Śląska Górnego, ale i Europy. Sławna Sparta została pokonaną. Amatorski zwyciężył przez swoją ambicję (...). Zaznaczyć należy, że Czesi zachowali się na boisku wzorowo, jako karna, zdyscyplinowana drużyna. Raz tylko protestowali przy karnym, ale w sposób grzeczny bez jakichkolwiek awantur. (...) „Mecz Amat. z Król. Huty dowiódł, iż zapał i ambicja do gry, nawet przy znacznie niższych walorach technicznych, potrafią tryumfować nad rutyną i wysoką techniką. Drużynie górnośląskiej przypadło tym razem w udziale nie tylko obronić się przed porażką, ale przeciwnie, sukcesem swym umiała zwrócić na się oczy świata sportowego” – pisał „Tygodnik Sportowy”.

Właśnie z Neidlingerem związana jest niezwykła historia, którą po wojnie przypomniał Leonard Piontek, największy as chorzowskiej drużyny, uczestnik mistrzostw świata w 1938 roku. Neidlinger trenując AKS sam jednocześnie był zawodnikiem wiedeńskiej Admiry, grał na obronie. Według słów Piontka w 1926 roku Neidlinger wziął wypłatę i pojechał na mecz swojej Admiry z Vienną. Przebieg spotkania był dla niego tragiczny. Doznał poważnej kontuzji a przewieziony do szpitala zmarł po kilku dniach. Ale przed śmiercią zdążył poprosić żonę żeby za pieniądze, które dostał od AKS-u... kupiła dla drużyny z Królewskiej Huty komplet strojów. Małżonka spełniła jego życzenie. Właśnie w ten niecodzienny sposób AKS uzyskał pierwsze prawdziwe dresy w historii.

PS Na stadionie przy Roosevelta 81 akurat dokładnie 81 lat temu odbył się pierwszy poważny mecz. Niemiecki Górny Śląsk (w polskich gazetach zwany Opolskim) zagrał na Polski Górny Śląsk. Bohaterem był jeden z najlepszych piłkarzy świata lat 30. Swoją drogą stadion Górnika miał szczęście. Który obiekt może pochwalić się sześcioma bramkami w pierwszym meczu? Zobaczcie zdjęcia. Stadion wyglądał "trochę" inaczej:)

PS1 "Serdecznie proszę nie krzyczeć na małych piłkarzy." To hasło do którego przekonywano kilkuset trenerów dzieci podczas międzynarodowej konferencji, która odbyła się w Chorzowie. Było bardzo ciekawie! Co widziałem i słyszałem - opisałem TUTAJ.

PS2 A poza tym reprezentacja Polski powinna wrócić na Stadion Śląski.

czwartek, 24 marca 2016, pavelczado

Polecane wpisy

  • Walcz do końca. Zaniosą cię na rękach do domu

    Często powtarza się, że w piłce nożnej trzeba walczyć do końca. Na tyle często, że nie robi to już większego wrażenia. Ale ciągle warto przypominać historie nie

  • Bransoleta od króla

    W weekend była Noc Muzeów, z tej okazji miałem publiczne wystąpienie. Zainteresowanym opowiadałem o losach polskich sportowców, którzy zginęli w trakcie II wojn

  • W wannie, rok 1969. Niezwykła pamiątka

    Uwielbiam futbol i historię a najbardziej styk tych dwóch światów. Dzięki pracy mam szczęście być czasem tego styku tak blisko jak się da. Niedawno wdowa po pew

Komentarze
2016/03/24 09:46:21
Czytałem relację jak w 1930 roku AKS został załatwiony w barażach o wejście do ligi. Przedziwna historia.

Ten mecz ze Spartą to majstersztyk: www.slask.sport.pl/blogi/niebiesko-mi/2015/10/amatorski/1 (jakby ktoś miał ochotę poczytać :)

Najlepsze jest to, że AKS załatwił syn jednego z najsłynniejszych piłkarzy tej drużyny, a jego syn jest trenerem młodzików odrodzonego AKS-u
-
Gość: BMG, 157.158.86.*
2016/03/24 11:40:15
W inauguracyjnym meczu na Adolf-Hitler-Kampfbahn padło jednak trochę mniej, bo trzy bramki. Szczęśliwym strzelcem pierwszego gola był Hans Baron.
-
2016/03/24 13:14:16
Królewskiej... Góry? Chyba Huty... Chyba że chodziło o górę Redena, gdzie na nieistniejącym już dzisiaj stadionie Zielone Koniczynki rozgrywały swoje mecze od 1937 roku.

Ciekawy wpis, życzyłbym sobie takich więcej. Pozdrawiam Pana :)
-
2016/03/24 14:35:28
@grzegorzjo
fajny wpis:)
@BMG
Tobie trzeba ufać. Ciekawe jednak co uważano za mecz inauguracyjny wówczas?
@sympatyksportu
Dziękuję za zwrócenie uwagi. Oczywiście, że Huta:) Zresztą w innym miejscu w tekście jest huta. To jest efekt jednocześnie czytania, pisania, redagowania - w każdym przypadku chodzi o inny tekst:)
pozdrowienia
-
Gość: BMG, 157.158.86.*
2016/03/24 15:25:14
Na uroczystości otwarcia obiektu nie znalazło się miejsce na wydarzenie piłkarskie.
Inauguracja nie stadionu, ale piłkarskiej na nim aktywności, niezbyt wielkiej zresztą.
Reprezentacja Zabrza pokonała tę z Raciborza, a zysk przekazano na rzecz Działa Pomocy Zimowej.
-
Gość: AndrewZielony, *.static.3s.pl
2016/03/29 08:10:18
mnie ciekawi dlaczego po II wojnie światowe AKS został praktycznie odstawiony na boczny tor...czyżby miało to związek z tym że był za bardzo kojarzony z niemieckimi mieszkańcami ? może mnie ktoś oświecić ?
-
Gość: 787, *.dynamic.chello.pl
2016/03/29 23:20:05
@AndrewZielony
Po latach można już tylko gdybać, ale wśród potencjalnych przyczyn można wymienić i tę, którą Ty podałeś. Na pewno AKS nie został założony w czasie powstań i plebiscytu przy udziale Polskiego Komisariatu Plebiscytowego, lecz wcześniej przez śląsko-niemieckie mieszczaństwo. W czasie wojny drużyna święciła spore sukcesy jako "Germania". Do tego po wojnie trafił im się niezbyt silny sponsor, czyli Huta Kościuszko - to niewielkie wsparcie jeśli zważyć, że za niektórymi klubami stały nie pojedyncze zakłady a całe resorty. Wydaje mi się również, że Chorzów stał się zbyt małym miastem jak na dwa silne kluby, a pamiętajmy, że swego czasu, tuż po wojnie, spore ambicje, nawet zagrażające Niebieskim miały też Azoty. Słyszałem plotki wśród starszych kibiców, nie wiem na ile oparte na prawdzie, że to Ruch wykończył lokalnego rywala mniej lub bardziej czystymi zagrywkami. Ja osobiście stawiam na splot wyżej przytoczonych wydarzeń, wśród których wiodącą rolę odegrał słaby sponsor i dominacja, choćby tylko sportowa i medialna, zawsze silnego Ruchu. Być może o zepchnięciu AKS na boczny tor - przez przydzielenie umiarkowanie silnego sponsora - zadecydowały wojenne sukcesy Germanii, bo jakoś przedwojennym władzom Chorzowa niemiecka geneza klubu nie przeszkadzała w wystawieniu dla Aksy supernowoczesnego kompleksu sportowego w miejscu obecnego Carrefour. Generalnie zagadnienie bardzo ciekawe, niestety chyba nie do rozstrzygnięcia obecnie, bo kluczowe decyzje, o ile w ogóle stały za nimi konkretne osoby a nie zrządzenie losu, zapadały raczej w zaciszu gabinetów ważnych osób.
-
Gość: monter, *.dynamic.chello.pl
2016/03/30 19:49:14
Tak sobie myślę, że raczej gdyby powojennym władzom Chorzowa czy też Górnego Śląska, nierzadko z nadania stricte komunistycznego przecież, aż TAK BARDZO przeszkadzała historia AKSu vel niedawnej Germanii, to by ten klub skasowali, chociażby jakąś mniej lub bardziej zgrabną fuzją ;) Pewnie kogoś ta Germania gryzła, ale dogadano się - mimo wszystko we władzach też trafiali się ludzie tacy jak Ziętek, który jeszcze przed wojną zarządzał Radzionkowem i znał specyfikę regionu - dostali sponsora mimo wszystko, no ale pewnie faktycznie za dużo się tych silnych klubów w okolicy porobiło, ze zbyt dużymi ambicjami, Ruch wyszedł z tego mocniejszy.
-
Gość: monter, *.dynamic.chello.pl
2016/03/30 19:53:51
Znamy z historii naszego regionu jak po wojnie, często w barbarzyński sposób rozliczano się z tutejszą niemieckością (abstrahując od pojęcia odwetu za zbrodnie strony niemieckiej w czasie wojny), także myślę że z AKSem by się nie patyczkowano, gdyby faktycznie komuś przeszkadzał. Ale to tylko moje luźne dywagacje ;)
-
2016/03/31 17:51:27
Wyznaczenie klubowi odpowiedniego patrona (z odpowiednio ograniczonymi możliwościami) jest patyczkowaniem się czy nie?