Blog > Komentarze do wpisu
Jak zniechęcić psa do biegania

Na jedną ze stu najważniejszych książek przeczytanych w życiu nie trafia się przypadkiem, nic o niej wcześniej nie wiedząc. Mnie to się właśnie przytrafiło.

                                        ***

Lubicie spacerować po księgarniach przeglądając co wam wpadnie w ręce? Ja uwielbiam. Co prawda zawsze wcześniej namierzam książkę o którą mi chodzi, a w księgarni jedynie spadam na nią jak sęp kołujący nad padliną, łapię i zadowolony biegnę do kasy*. Oczywiście podczas kołowania chwytam w ręce różne, pierwsze z brzegu książki, bo na tym przyjemność kołowania polega, ale - choć później czasami do niektórych z tych książek nawet wracam - nigdy nie kupuję ich od razu tylko dlatego, że przeczytałem szybko jakiś ustęp.

Tym razem było inaczej. Niedawno podczas takiego rekonesansu moja ręka całkowicie przypadkowo omsknęła się na cieniutką książeczkę w czerwonej okładce. Wyciągnąłem ją z półki i zajrzałem. A kiedy zajrzałem to zamknąłem ją zdumiony po godzinie i poleciałem do kasy.

Przyznaję z rumieńcem na twarzy: nie wiedziałem wcześniej kim był Ota Pavel. Te zawstydzające braki uzmysłowił mi kolega z redakcji, kiedy zachłyśnięty lekturą spytałem go czy słyszał kiedykolwiek o kimś takim, a on bez wahania odparł, że to ten facet co napisał „Śmierć pięknych saren”.

Niektórzy pogardzają reporterami sportowymi, uważają ich za gorszy sort. Na pewno nie czytali więc prozy Pavla, który już w wieku trzynastu lat pracował jako górnik na kopalni w Kladnie. Krótko po wojnie został komentatorem sportowym w czechosłowackim radiu, a od 1964 roku jego reportaże o tematyce sportowej zaczęły ukazywać się jako książki. Właśnie wtedy, podczas zimowych igrzysk w Innsbrucku zapadł na ciężką chorobę psychiczną męczącą go do śmierci, która przytrafiła się dziesięć lat później. Od wpadnięcia w chorobę pisanie było dla niego formą terapii.

„Bajka o Raszce” to zbiór w niezwykły sposób "wymyślonych" prawdziwych opowieści. Tytułowa opowieść poprowadzona jest jak baśń, ale baśń do której autor zrobił szczegółowy research. Kiedy czytałem jak Emil Zatopek zniechęcił do biegania psa to prawie zapomniałem oddychać z wrażenia. Zawsze myślałem, że najlepiej pisze się o piłce nożnej, tymczasem na ten zbiór składają się teksty o skoczku narciarskim, dwa o kolarzach, o alpinistach, szczypiornistach, lotniku, gimnastyczce, hokeistach i biegaczu. To nie są reportaże w ścisłym tego słowa znaczeniu, to raczej jedyne w swoim rodzaju „otapavelortaże”. Czytelnikiem miotają uczucia podziwu dla bujnej wyobraźni, umiejętności niecodziennych skojarzeń i niezwykłego bogactwa języka.

                                         ***

Ale dlaczego właściwie piszę o tej książce w tym miejscu? Co ona ma wspólnego ze Śląskiem? Cóż; Adamowi Małyszowi zabrakło chyba tylko jednego: żeby ktoś opisał jego karierę tak jak Ota Pavel napisał o zmarłym cztery lata temu Jirzim Raszce... A pretekst od biedy też się znajdzie. Otóż pierwsze zdanie brzmi: „W niewielkim mieście Frenštát pod Radhoštěm, pośród beskidzkich lasów żył sobie szewc Oldrich Raszka”. Na Śląsku też są Beskidy, Frenštát leży w kraju morawsko-śląskim:)

Wiem, że pretekst trochę naciągany, ale czy żeby zachwycić się taką książką potrzeba pretekstu?

 

Ota Pavel

„Bajka o Raszce i inne reportaże sportowe

wyd. Dowody Na Istnienie

PS Na szczęście Ota Pavel pisał też o futbolu. Błagam: niech ktoś wyda w Polsce „Dukla mezi mrakodrapy” z 1964 roku!

PS1 Wszystkiego dobrego na święta wszystkim. Zdrowia!

*nie kupuję książek przez internet. Niczego nie kupuję przez internet. Kupowanie przez internet przypomina mi działanie orgazmotronu ("Śpioch", reż. Woody Allen, prod. USA, 1973). Dlatego własnoręcznego kupowania będę się trzymał już do końca - albo rzeczywistości pozainternetowej albo mnie.

sobota, 24 grudnia 2016, pavelczado

Polecane wpisy

  • Obsesja wreszcie puściła

    Przez ostatni rok bardzo ciężko pracowałem. Przejechałem tysiące kilometrów po Europie, przeprowadziłem dziesiątki rozmów, w archiwach spędziłem dziesiątki godz

  • Piłkarz-katolik ma większe skłonności do oszustwa?!

    Guillem Balague to znakomity reporter. Kolejnym dowodem jest jego biografia Cristiano Ronaldo. Autor ma dobry styl, umiejętnie prowadzi narrację, jest przenikli

  • Bardzo daleki rzut kamieniem młyńskim

    Polski futbol ma ogromne szczęście i wielkie sukcesy. Także dlatego, że jego siły budują nie tylko piłkarze, trenerzy, działacze, sędziowie i kibice (tych ostat

Komentarze
2016/12/24 13:45:43
Panie Pawle, czytając "Śmierć pięknych saren" obiecywałem sobie, że będę nią obdarowywał bliskich przy każdej możliwej okazji. Teraz ze wstydem przyznaję, że nie dotrzymałem słowa. Ale nic straconego, nadrobię w okresie świątecznym. Polecam każdemu, życie autora tej książki to niesamowita historia. Parę lat temu GW wypuściła znakomitą kolekcję Literatury czeskiej z dołączonymi adapcjami filmowymi na dvd, udało się skompletować całość. Pod 2 ukazało się dzieło Oty Pavla. Były też m.in. takie perełki jak "Krakatit" i "Lemoniadowy Joe".

Życzę Wesołych Świąt Redaktorowi i pomyślności w Nowym Roku wszystkim czytelnikom Czadobloga.

PS. Podoba mi się to Pana zaprogramowanie światopoglądowe, któremu jest wierny niezależnie od sytuacji i pokus. Życzę wytrwałości.

-
2016/12/25 10:28:46
Już mnie Pan namówił:)
-
Gość: f.wspanialy, *.static.chello.pl
2016/12/28 23:14:11
Ze wstydem przyznaję, ze również nie miałem pojęcia o istnieniu Oty Pavla. Narobił mi Pan apetytu. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.
-
2016/12/29 10:54:43
@silesium
nie wiedziałem, że Ota Pavel miał coś wspólnego także z "Lemoniadowym Joe"
To moja ulubiona parodia westernu!
czado.blox.pl/2012/03/Lemoniadowy-Joe.html
A "sarny" na pewno przeczytam!
@maras1971, f.wspaniały
cieszę się Panowie, że macie ochotę. Nie zawiedziecie się:)
-
2016/12/29 15:33:15
@pavelczado Miał tyle wspólnego że obydwie książki zostały wydane przez GW w świetnej kolekcji Literatury czeskiej :) A czy jest więcej wspólnych elementów, trzeba by sprawdzić. W przypadku "Lemoniadowego Joe" lepszy film. Pana wpis oczywiście pamiętam. "Bajka o Raszce" wchodzi na listę lektur obowiązkowych.
-
Gość: pm, 194.242.62.*
2016/12/30 10:28:41
We Frenstacie spędziłem kiedyś kilka wakacyjnych dni i tam się nauczyłem jak po czesku nazywa się skocznia narciarska. Otóż w czasie kiedy w ogródku piwnym pod naszą kwaterą raczyliśmy się świetnym czeskim piwem "Radegast" (nazwa od imienia pogańskiego mieszkającego podobno na Rodhoscie) obok co chwilę zatrzymywały się samochody i z okna padało to samo pytanie: "Mustku dolu?". My tylko wzruszaliśmy ramionami, nie mając pojęcia czego ludzie od nas chcą. Dopiero po kilku dniach zobaczyliśmy na widokówce zdjęcie największej miejscowej atrakcji - skoczni narciarskiej - z opisem "MUSTEK" ;-) Rzeczywiście od miejsca w którym piliśmy piwo trzeba było jechać do skoczni w dół (jakieś 100 metrów).
-
2016/12/30 19:13:59
@silesium
jak ja mogłem przeoczyć tę kolekcję czeskiej literatury? Czado debil:)
@pm
fajna opowieść, dziękuję.


Mustku dolu?:)
-
2017/01/05 23:05:53
Mnóstwo czeskich filmów można ściągnąć z ulozto.cz. Smrt krásných srnců.
-
2017/01/06 11:37:58
I to jest pozycja, którą zakupię podczas kolejnej wizyty w księgarni. Dzięki :)
-
Gość: brain008, *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2017/01/06 13:12:13
Jeśli o futbolu, to warto przeczytać "Klub jedenastu" - Eduard Bass.
-
Gość: L, *.net.obi.com
2017/02/02 14:35:29
Panie Pawle,
Jako kibic Legii kompletnie nie zgadzam się z większością Pana wpisów, które choć trochę traktują o moim Klubie. Stoimy po zupełnie innych stronach barykady. Jako czytelnik muszę podziękować za ten wpis na blogu bo "Bajka o Rasce" jest po prostu rewelacyjna! Przeczytałem jednym tchem, szybko i szkoda, że taka krótka ta książka :). Dziękuję i pozdrawiam.
-
2017/02/03 07:39:53
@L
rozumiem fakt, że na wiele spraw mamy inne zdanie i jednocześnie jest mi miło, że jednak zgadzamy się w kwestii książki. Rzeczywiście jest fantastyczna. Życzę wielu emocji w trakcie oglądania meczów ulubionej drużyny:) Pozdrowienia.