Blog > Komentarze do wpisu
Pazerność prowadzi do wypaczeń

FIFA zdecydowała, że od 2026 roku w finałach piłkarskich mistrzostw świata zagra 48 drużyn. Po "reformie" turnieju uczestnicy zostaną w pierwszej rundzie podzieleni na 16 grup po trzy drużyny. To oznacza zwiększenie łącznej liczby meczów z 64 do 80. 

W bajeczki FIFA o misji popularyzacji futbolu czy też wyrównywania szans mogą uwierzyć tylko naiwni. Wiadomo przecież, że jeśli kura znosi pięć złotych jajek naraz to dlaczego miałaby nie znosić siedmiu? Nawet to rozumiem (choć zrozumienie nie oznacza akceptacji).

Dla mnie - uważającego, że 32 uczestników finałów to ideał - problem nie polega nawet na fakcie, że będzie więcej meczów. Bardziej boli mnie, że nie zgadza się liczba uczestników. Nawet magicy z UEFA uznali, że 64 to byłoby za dużo. Ichniejsi prestigitatorzy wymyślili więc coś równie złego. A właściwie nie wymyślili. Przecież użyto tego już raz, w 1982 roku i od razu zarzucono. Grupa trójzespołowa na mundialu nie jest dobrym pomysłem. My - dzięki niezwykłym meczom z Belgią i ZSRR słusznie wspominamy ją świetnie, ale trzeba przypomnieć ile zespołów awansowało wtedy dalej z tych drużyn, które przegrały pierwsze mecze w ćwierćfinałach. Nie przegrać pierwszego meczu w trójzespołowej grupie może stać się myślą przewodnią tej fazy turnieju. Moim zdaniem to teoretyczne pole do wypaczeń.

1=> 2=> 4=> 8=> 16=> 32 to idealny zestaw. Nie ma tam miejsca na 48.

Jeszcze jedno: trudno mi sobie wyobrazić, żeby takie rozrośnięte mundiale organizował jeden kraj. A jeden organizator takiego turnieju zawsze był dla mnie jedną z najważniejszych idei.

Żałuję, bo mundial to jedna z niewielu spraw do których byłem szczególnie przywiązany. Niestety; FIFA żeruje na mnie i mnie-podobnych. Bo ja zawsze będę oglądać mundial. Nawet jeśli nie będzie mi się podobał regulamin tego turnieju, nawet jeśli wszyscy będziemy psioczyć. FIFA to doskonale wie.

wtorek, 10 stycznia 2017, pavelczado

Polecane wpisy

  • List do Michała Pola

    Kiedy zżymałem się w poprzednim wpisie na niesprawiedliwy system Ligi Mistrzów Michał Pol, naczelny "Przeglądu Sportowego" odpisał mi na tweeterze: "mamy niesp

  • Na barykady! Niech bunt wybucha!

    Okazuje się, że nie tylko wielkie kluby, ale też sama UEFA chce odwrotu od słusznych reform w Lidze Mistrzów . Trzeba utrudnić klubom ze słabszych lig (między i

  • 110 lat. Niezwykłe głosowanie internetowe

    Chyba nie ma drugiego takiego klubu w Europie gdzie tak wielki wkład w osiągnięcia i historię mieliby piłkarze z Polski i z Górnego Śląska. AJ Auxerre dokładni

Komentarze
2017/01/10 20:18:02
Spoko, do 2026 roku i tak będzie wojna światowa.

A jeśli nie, to ja tych MŚ nie będę oglądać. Zresztą tych w Katarze pewnie też już nie.
-
2017/01/10 20:31:38
Malkontencisz.
Jak najbardziej trzeba zrobić 64-drużynowy mundial, z 16 turniejami grupowymi w 16 państwach, najlepiej rozrzuconych w strefach czasowych, żeby można było oglądać po 4 grupy dziennie.
A potem oldskulowy 16-drużynowy play-off w 17 państwie.
Powiedz, że nie oglądałbyś!
-
2017/01/10 22:00:50
A wszystko po to, by wreszcie Puerto zagrało z Rico, a Capo z Verde. Grupy zrzeszające trzy reprezentacje zostały jakby stworzone dla U, S oraz A. I tyle. Jak pisał Szekspir: wiele hałasu o nic.
-
Gość: ogo, *.dynamic.chello.pl
2017/01/10 22:32:35
Ciekawe, kto będzie startował do organizacji imprezy?
Argentyna - Urugwaj - Brazylia,
USA - (Meksyk? - chyba nie bo murTrump) - Kanada,
Japonia - Chiny - Korea,
Europa w ramach poprawności i za kare wspólnej (prawie) strefy czasowej, raczej co piąte mistrzostwa. A może nawet Euro lepiej przenieść na inny kontynent.
Żenada ale żadnej z federacji krajowej to nie przeszkadza. Zero sprzeciwu. Kluby to jednak są lepiej zorganizowane :) Niemcy, Włosi, Hiszpanie, Anglicy nie chcą grać z amatorami to sobie zrobili własne rozgrywki pod tytułem LM.
-
Gość: Matej2001, *.tktelekom.pl
2017/01/11 11:09:09
1. Prestiż takiego turnieju w zasadzie nie istnieje.
2. Podział miejsc
Europa 16
AFRYKA 9
AZJA 8+baraż
CONCACAF 6+baraż
Ameryka Pd 6
OCEANIA 1
Z całym szacunkiem dla federacji pisanych wielkimi literami, to po ilu przedstawicieli każdej z nich nie zaniży diametralnie poziomu turnieju?
Co do Ameryki Pd, to więcej zespołów się kwalifikuje niż nie, więc również i turniej kwalifikacyjny straci mocno na prestiżu.
3. Grupy 3zespołowe. Wyobraźmy sobię grupę: Polska, USA, Chile
1szy mecz Polska-USA 1-1
2gi mecz Polska-Chile 1-1
3ci mecz USA-Chile 2-2.
Polakom dziękujemy. Wyobrażacie sobie, jakie rozpęta się u nas piekło, nie ważne, czy mecz był uczciwy, czy nie?
Jest jeszcze pomysł kończenia meczów remisowych karnymi, ale to nie zmienia niczego.
4. Szlagiery
Już na Euro było kilka spotkań niepasujących do turnieju, ale nawet mecz Albania-Rumunia będzie ciekawszy niż np Indie-Trynidad
-
2017/01/11 14:02:07
Widzę tylko jeden, ale jakże potężny, pozytyw rozdęcia mistrzostw - nieprzewidywalność turnieju. Dopuszczenie nowej, świeżej, krwi do rozgrywek spowoduje więcej niespodzianek. Nadęta do granic wytrzymałości drabinka pucharowa po fazie grupowej skonfrontuje ze sobą wiele dumnych i sytych nacji z młodymi wilkami. 9 na 10 meczów wygra faworyt, ale na mistrzostwach stajesz do jednego meczu - tu i teraz. Musisz udowodnić swoją wyższość. Outsiderzy, do tej pory uwikłani w wieloetapowe eliminacje, dostają szansę sprawdzenia się przeciwko zawodnikom, których widzieli tylko w telewizji. Ospali i ślamazarni po bajecznie prostej fazie grupowej faworyci mogą sie obudzić za poźno i zostać wysadzeni bardzo szybko z siodła. Islandia i Walia pokazały, że można zdrowo namieszać. Zdaję sobie sprawę, że Infantino poszukuje nowych terenow zysku oraz nowych państw, które będą do zawsze popierać podczas wyborów, lecz z tej pazerności może urodzić się coś ciekawego. Poczekajmy...
-
2017/01/11 14:35:14
@airborell
nie ma co zbierać na emeryturę
@bartoszcze
oczywiście że oglądałbym. Klnąc
@zielononam
wiele hałasu o wiele. O nasze kamienie milowe:)
@ogo
obawiam się, że będą tworzone "konglomeraty" gospodarzy. Przy takiej ilości uczestników to nie problem
@Matej2001
wpuszczenie do regulaminu grupy trójzespołowej to jak podgrzewanie granatu w rondlu:)
@michal.uszpulewicz
nieprzewidywalność turnieju nie będzie większa. Zespół w drodze po tytuł rozegra przecież mniej meczów niż dotychczas: dwa w grupie, 1/8, 1/4, 1/2 i finał czyli razem 6 a nie 7. No chyba, że chodzi o nieprzewidywalność wyniku na przykład w parze Indie - Fidżi, to rozumiem
-
2017/01/11 14:53:40
Panie Pawle,

z tego co czytalem z grupy wyjdą dwa zespoły, co daje nam jeszcze 1/16 finału i po tytuł nadal sięgnie zespół z siedmioma rozegranymi meczami. Upieram się przy tym, że para 1/16, dajmy na to, Nowa Zelandia - Włochy nie musi z góry czynić Włochów wygranymi. Podobnie w parach np. Paragwaj - Francja, Tunezja - Anglia itp. Twierdzę, że będzie dużo więcej niespodzianek niż dotychczas. W fazie pucharowej na pewno nie będzie zespołów typu Fidżi, Indzie czy inne Uzbekistany, które przepadną w fazie grupowej. Przejdą tam jednak zespoły, które przy odrobinie szczęścia i biorąc pod uwagę, że jest to jeden mecz bez rewanżu, mają szansę wykopać faworyta.
-
2017/01/11 22:02:36
@michal.uszpulewicz
kiedy usłyszałem o grupach trójzespołowych za pewnik przyjąłem, że wychodzi z nich jedna drużyna. Wyjście dwóch z trzech to już całkowity absurd i jeszcze bardziej utwierdza mnie w zdaniu, że światowy futbol skręca w złą stronę
-
Gość: , *.opera-mini.net
2017/01/11 23:35:17
ftu
-
2017/01/12 00:11:36
1) Wiele wskazuje na to, że Airborell niestety ma rację. A jeśli Airborell ma rację, to MŚ'26 rozegrają (ewentualnie) karaluchy. I podług swego karaluszego rozeznania zdecydują, ile konkretnie drużyn dopuścić do finałowej rozgrywki. Ponieważ uważam je za rozsądne stworzenia, raczej nie spodziewałbym się liczby 48 i głupawego formatu. Ale o tym zaraz.

2) Gdyby Airborell jednak nie miał racji (na co szczerze liczę), to ja MŚ'26 nie obejrzę niemal na pewno. Nawet nie ze względu na jakiś bojkot (choć bojkotować zamierzam, ale o tym też zaraz). Ot, po prostu: albo będę wąchać kwiatki od spodu (niewykluczone), albo normalnie pracować zawodowo. W obu wypadkach szans na obejrzenie osiemdziesięciu spotkań nie będę mieć żadnych.

3) Co do bojkotu: następny Mundial odbędzie się w kraju, który - ze względów dla mnie absolutnie oczywistych - nie powinien w obecnym stanie rzeczy organizować żadnej międzynarodowej imprezy sportowej. Jeszcze następny zostanie rozegrany na stadionach wybudowanych ku uciesze garstki nadzianych ćwoków. Część z nich (pół)jawnie wspiera terroryzm, wszyscy natomiast mają głęboko w zadzie, że owe stadiony będą efektem niewolniczej harówy, staną zatem na ludzkiej krwi i łzach. I co, mam oglądać kopaninę organizowaną na takich obiektach i cieszyć się, że ten, czy inny skórokop wepchnął gałę do siatki? Pieprzę. Futbol jest ważny, ale generalnie Shankly żartował. Naprawdę.

4) Zresztą, z tą ważnością futbolu to śliska sprawa się robi. Coraz bardziej. Piłka klubowa od ładnych paru lat przypomina podrygi gżących się we własnym stadzie maszynek do robienia pieniąchów. Wmawia się nam, że powinniśmy kibicować (kibicować, ku*wa...) tej, albo tamtej, albo jeszcze siamtej korporacji, choć nigdy nic nie mieliśmy z nią wspólnego. I podskakiwać jak naćpane szympansy na kanapie przed telewizorem w przerwach pomiędzy obżeraniem się odpowiednimi czipsami i żłopaniem odpowiedniego piwska. Za które, rzecz jasna, zapłaciliśmy odpowiednią kartą wydaną przez bank z odpowiedniej grupy.

5) Jedyna, moim zdaniem, nadzieja na zmiany na lepsze tkwi w... telewizji. Znaczy w jej upadku. Od dawien dawna wydaje mi się, że kres (a przynajmniej poważne ograniczenie) rozbuchanej komercjalizacji futbolu może nastąpić wyłącznie wtedy, gdy jakość darmowej (czyli w większości przypadków nielegalnej) transmisji internetowej przestanie ustępować jakości oficjalnej transmisji telewizyjnej. W krajach w miarę rozwiniętych to się już właściwie stało (ba, nawet u nas jest w miarę możliwe). I na efekty nie trzeba było długo czekać. W zeszłym roku Sky, obsypujący miliardami najbardziej na świecie skomercjalizowaną ligę angielską, zanotował niemal dwudziestoprocentowy spadek liczby abonentów. Nie pomogła ani zwyczajowo nachalna promocja, ani wciskanie kitu o najlepszej lidze na świecie, ani nawet sztuczne dogrywanie odgłosów z trybun. W samej, niebiednej przecież, Anglii ludzie mają już tego coraz bardziej dość. Zamiast wysupływać sto funtów miesięcznie, wolą podłączyć się pod piracki stream, albo w ogóle olać cały ten cyrk. Dziś. Znaczy wczoraj. Znaczy, no, w zeszłym roku. A przecież za dziewięć lat telewizor będzie - w najlepszym wypadku - gadżetem dla znudzonych hipsterów. Coś jak magnetofon-kaseciak. Jeśli Infantino liczy na to, że w 2026tym stacje telewizyjne zapłacą mu krocie za prawa do pokazania meczyku Singapur contra Kenia, to ja mu życzę wszelkiego powodzenia.

6) Na koniec chciałbym nawiązać do tego, o co zahaczył już kol. Matej. O tym, że już niedługo doczekamy się afrykańskiego medalisty MŚ (ba, Mistrza nawet!) słychać +/- od Il Mondiale'90. I co? Ano, z całym szacunkiem dla ekip z Czarnego Lądu, gó... rzyste poletko. Jeszcze gorzej rzecz się ma z Azjatami. Gdyby nie skur*ysyńskie przepychanie Korei Płd przez sędziów w 2002gim, nikt z nich strefy medalowej do dziś by nie powąchał. A mimo to oba kontynenty będą mieć 17tu, może nawet 18tu przedstawicieli na Mundialu. Plus jeszcze szóstka, albo i siódemka z ConCaCafu. Norrrmalnie samiusieńkie potęgi... Podobnie, jak kol. Michał, ja też lubię niespodzianki. (cdn)
-
2017/01/12 00:20:08
(cd) Tyle tylko, że przy takim obniżeniu poziomu żadnych niespodzianek nie będzie. No dobra, będą. Ale później. Znaczy dopiero wtedy, gdy już wszyscy siostrzeńcy wujka Gianniego pojadą do domu. Czysto piłkarska różnica pomiędzy Anglią, a Islandią nie jest wcale taka znowu przepastna (co w oczywisty sposób świadczy o Anglikach, ale to jakby ich problem). Walia dorobiła się jednego piłkarza klasy absolutnie światowej, któremu w dodatku (w przeciwieństwie do takiego Giggsa) chce się grać w kadrze. Co więcej, ma on (również w przeciwieństwie do Giggsa) paru całkiem zdolnych pomagierów. Jakoś-takoś podobnie rzecz ma się z naszą reprezentacją. A w związku z tym, dobre występy wszystkich trzech w/w ekip na ostatnich ME może i są (mniejszą, bądź większą) niespodzianką, ale raczej nie sensacją. Wygrana Tajlandii z Niemcami też sensacją nie będzie, bo... po prostu do niej nie dojdzie. Gładkie 0:5 do przerwy, po przerwie jeszcze ze dwa gole dla Die Nationalelf (pewnikiem autorstwa rezerwowych) i już, lulu.
-
2017/01/12 00:25:22
@a-c10
Nie przesadzajmy z tymi 9 latami. Prawdopodobieństwo że będziemy fizycznie niezdolni do oglądania za 9 lat nie jest wiele większe niż za 9 tygodni.
Shankly nie żartował. Ale nie miał na myśli futbolu reprezentacyjnego i nie przewidział dzisiejszego kształtu futbolu w ogóle.
Jeśli chodzi o niespodzianki i układ sił:
- Afryka ma piłkarzy na poziomie europejskim (w skrócie), ale nie ma drużyn
- Azja ma drużyny na poziomie europejskim (jw) ale nie ma piłkarzy.
-
2017/01/12 02:07:01
@ Bartoszcze:

Nie przesadzam. Ogólnoświatowa zawierucha w jakiejś niezbyt odległej przyszłości nie wydaje mi się, niestety, wykluczona. A jeśli do niej dojdzie, najprawdopodobniej nie zostanie po nas nic. Co gorsza, znając swą własną skłonność do robienia krzywdy sobie samemu, raczej wolałbym się nie zakładać, że w 2026tym wciąż będę spacerować po tym łez padole. Tak na wszelki wypadek;)

Nawet jednak, jeśli wojny (oby!) nie będzie, a my obaj (i wszyscy pozostali dyskutanci nie inaczej) będziemy wciąż cieszyć się dobrym zdrowiem, to... masz rację. Przynajmniej jeśli chodzi o mnie. Fizycznie byłbym niezdolny do obejrzenia osiemdziesięciu spotkań nawet dziś, a co dopiero za ileś tam lat. Ba, z sześćdziesięcioma czterema miałem poważne problemy, co tu wspominać o jakichś dokładkach. Ale przy (wciąż) obowiązującym formacie chciało mi się starać. OK, miałem już od kilku edycji świadomość, że obowiązki rodzinno-zawodowe nijak nie pozwolą mi na pełną 64kę. Robiłem jednak co tylko się dało, aby chociaż z pięćdziesiąt parę zaliczyć. Czy będzie mi się chciało kombinować, przekładać, skracać, reorganizować, nadrabiać, etc. dla pasjonujących bojów Singapuru z Kenią? Przy pełnym szacunku dla obu w/w nacji (i wszystkich im podobnych) - nie. I tyle.
-
2017/01/12 23:19:54
@albiceleste, bartoszcze
nastroiliście mnie jeszcze bardziej pesymistycznie. A myślałem, że to niemożliwe
-
2017/01/24 02:18:47
Cały czas myślę, że to tylko jakiś durny projekt? Naprawę to przyjęli???
Kasa kasa kasa, tylko to ich interesuje.
Jeżeli już, to niech rozkład będzie trochę inny, niż wg kolegi wyżej, Europa powinna mieć ok. 20, Conmebol 7 (tak, wiem, eliminacje będą parodią, ale to lepsze zespoły niż w innych konfederacjach), Oceania oczywiście 1, Afryka może być 9 , Concacaf 5, Azja 6 to i tak za dużo.... I widzę te mecze typu Bahrajn-Mali, fascynujące...
Nie będę tego oglądał. Spróbuję od 2 rundy.
-
2017/01/24 21:57:58
@ Grzespelc:

Czekaj, ale po co w ogóle się bawić w jakieś arbitralne przydzielanie ilości miejsc poszczególnym konfederacjom? Przecież gdyby szło naprawdę o zrobienie dobrze tym "niedoreprezentowanym", sprawę można by załatwić następująco:

1) zostawiamy obecny system rozgrywek finałowych;

2) kasujemy kontynentalny system eliminacji. 32 miejsca w finałach dla 212 (bodajże) federacji krajowych zrzeszonych w FIFA. Jedno miejsce idzie dla gospodarza, pozostaje 31 dla 211. No to dzielimy te 211 nie podług klucza kontynentalnego, a wg rankingu FIFA* na siedem koszyków. Z tych koszyków losujemy 31 sześcio-siedmiozespołowych grup. Zwycięzcy symetrycznych rozgrywek w tych grupach jadą na MŚ.

Bajecznie proste, nieprawdaż? Po pierwsze, 32-zespołowy format finałów jest (a) spójny i logiczny, (b) chroni zarówno przed nadelitarnością, jak i przed drastycznym obniżaniem poziomu. Po drugie, ilość członków poszczególnych konfederacji uczestniczących w MŚ zależałaby tylko i wyłącznie od ich występów w kwalifikacjach. Skoro Afrykanie i Azjaci faktycznie zrobili się tak silni, że należy im się więcej miejsc na Mundialu, mieliby doskonałą okazję, aby to udowodnić na boisku. Po trzecie, tzw. sympatyczne drużyny z różnych stron świata, które nawet nie ukrywają, że nawet 128-zespołowy Mundial byłby dla nich za ciasny, też miałyby swoje pięć minutek. Ot, wizyta na jakimś słynnym stadionie. I to nie w charakterze turystów, a zupełnie poważnych piłkarzy. Albo możliwość ugoszczenia takiego CR, Messiego, czy innego Neymara. Nie w ramach jakiegoś miękkiego, komercyjnego sparringu, a w prawdziwym meczu o realną, eliminacyjną stawkę.
-
2017/01/24 22:00:20
Echhh..., zapomniałem.

* wiem, ranking FIFA w chwili obecnej jest cokolwiek zabawny. Gdyby jednak reprezentacje z różnych kontynentów zaczęły na co dzień grać ze sobą o eliminacyjne punkty, raczej szybko zrobiłby się znacznie poważniejszy.
-
Gość: szachmat, 185.13.106.*
2017/01/30 13:57:46
F**K FIFA
-
2017/01/30 21:22:14
@ac10
Twój pomysł z eliminacjami panświatowymi bardzomisię, tylko faktycznie bym go skorygował o tyle, że skoro w czterech z sześciu konfederacji i tak się gra wielostopniowe eliminacje dla odsiania słabeuszy, to w podobny sposób można byłoby zrobić eliminacje wielostopniowe panświatowe.
Miejsce dla gospodarza i mistrza.
1 runda: 30 grup po 3 drużyny, pierwsze 2 wychodzą.
2 runda: 30 grup po 4 drużyny, w tym 60 rozstawionych i 60 z 1 rundy, pierwsze 2 wychodzą.
3 runda: 30 grup po 4 drużyny, w tym 60 rozstawionych i 60 z 2 rundy, zwycięzcy wychodzą.
Rundy 1 i 2 grane turniejami u najsłabszych.
;)
-
2017/02/12 18:22:53
Jak tak dalej pójdzie to nie będzie żadnych eliminacji. Z jednej strony to i dobrze, przy takim obciążeniu piłkarzy kilkanaście meczów mniej będzie robiło różnicę. salon optyczny warszawa Na pewno wpłynie to pozytywnie na poziom rozgrywanych meczów, bo nie będzie wymówki że piłkarze są zmęczeni.