Blog > Komentarze do wpisu
Pewność zamiast przekonania

Zgodnie z oczekiwaniami Ruch ograł Legię w Warszawie. To żadna niespodzianka, przynajmniej dla mnie, w Polsce wyraźna hegemonia jednego klubu nad innymi wynikająca z działań systemowych to bowiem ciągle bajka mocowana jedynie przez marzenia dziennikarzy kibicujących tej drużynie. Legia sobie, przypuszczam, poradzi, zapewne nawet awansuje w tym sezonie do pucharów. Obiektywny obserwator musi również zauważyć, że dziś rzeczywiście starała się, walczyła, szarpała do samego końca i dlatego za ambicję należą się jej słowa uznania. Jednak przegrać z lepszym to naprawdę nie wstyd. Warszawiacy nie muszą się więc wstydzić tej porażki.

Dla Legii ten mecz nie był jednak tak istotny - trzeba to przyznać - jak dla Ruchu. Dla chorzowian dzisiejszy wynik to przecież świetna wiadomość, ale i sygnał dla innych. Mogło być do zera, ale nie ma co marudzić, bo wynik i tak zacny.

Widać jak na dłoni: w tej lidze nie ma przeciwnika, z którym nie dałoby się wygrać. Ruch w tym składzie personalnym jest w stanie osiągnąć wyśniony cel czyli czternaste miejsce w lidze - nawet mimo skandalicznego zabierania punktów. Ten mecz sprawia, że piłkarze już nie tylko w to wierzą. Oni już o tym... wiedzą! Nie muszą mieć już tylko przekonania, mogą mieć już pewność, że ten cel da się osiągnąć.

I to dziś było najważniejsze. 

PS Legia to całkiem duży klub więc nic dziwnego kibicuje mu także ichniejszy lumpenproletariat. Tak się składa, że lumpenproletariat zawsze kibicuje przecież największym... Od niektórych przedstawicieli owej warstwy społecznej (tych, którzy nie dostali ode mnie jeszcze za typowe lumpenproletariackie chamstwo bana na twitterze) dostałem przed meczem pozdrowienia pod hasłem "Legia rucha Rucha".

Nie za bardzo wiem o co im chodziło, ale i tak życzę im wszystkiego dobrego. Ja szanuję Legię, bo walczyła dziś do samego końca i opłaciło się: stać ją było nawet na honorową bramkę. Za to należą się brawa.

Biję więc brawo.

niedziela, 19 lutego 2017, pavelczado

Polecane wpisy

  • Czy Zbigniew Boniek był na Gwiezdnych Wojnach

    Śmiać mi się chce. Werdykt w sprawie Ruchu zostanie przez niektórych przyjęty tak, że klub jest winny, bo są minusowe punkty. Ale jeśli przyjrzycie się werdykto

  • Dziwne ruchy

    Wybuchła afera związana z chorzowskim Ruchem. Wypada rozpocząć od podstawowej i NAJWAŻNIEJSZEJ konstatacji: pacta sunt servanta więc chorzowski klub musi wreszc

  • Dlaczego Waldemar Fornalik złapał się za głowę

    Byłem dziś na meczu Ruchu. Znów przekonałem się, że trenerzy bardzo często wiedzą co stanie się za chwilę. W 44. minucie sędzia podyktował rzut wolny dla Jagiel

Komentarze
Gość: hans33, *.e-sbl.net
2017/02/19 22:37:17
Mojymu Opie na 3 dni przed śmierciom tyż sie poprawiło...
-
Gość: ogo, *.dynamic.chello.pl
2017/02/19 22:53:39
@hans33, *.e-sbl.net
Mecz z Ajaxem jest chyba za 4 :)
-
Gość: garcia, *.dynamic.chello.pl
2017/02/19 23:24:56
"...Zgodnie z oczekiwaniami Ruch ograł Legię w Warszawie..."

Hehe, jestem sympatykiem Ruchu, ale - bez obrazy - jest Pan jednak trochę świrem.
-
2017/02/20 01:55:10
@ Pavel:

Jeśli faktycznie potrafisz przewidywać takie rozstrzygnięcia, to ja mam dla Ciebie dobrą radę: rzuć w cholerę tę Gazetę i zacznij grać u buków. Za pół roku będziesz milionerem. O dziennikarską pasję się nie martw. W końcu za dwa i pół będziesz już tak bogaty, że sobie Gazetę kupisz. Na własność.

A poważniej: dla Ruchu, rzecz jasna, gratulacje. Wygrał - i to na trudnym terenie - a zwycięzców się nie sądzi. Obiektywny obserwator mógłby jednakowoż zauważyć, że bardziej, niż z Niebieskimi, Legia przegrała dziś sama z sobą. I to na co najmniej dwóch płaszczyznach. Po pierwsze, jeśli tworzysz w meczu tyyyle sytuacji, a wciąż nie potrafisz nawet zremisować, to możesz mieć pretensje tylko do siebie. Po drugie, patrząc znacznie szerzej, warszawski klub ma ostatnimi czasy zdumiewające ciągotki do ba-a-ardzo dalekich poszukiwań czegoś, co w zasadzie już ma. Albo miał. Weźmy takiego trenera: po enigmatycznym rozstaniu ze Stanisławem Czerczesowem w maglu przewijała się cała masa nazwisk. Wyłącznie zagranicznych. Ostatecznie stanęło na belgijskim Albańczyku Besniku Hasim, który się - delikatnie rzecz ujmując - średnio sprawdził i bardzo szybko zastąpił go... Jacek Magiera. Ten sam Jacek Magiera, który jeszcze wcale niedawno był za słaby na... rezerwy Legii. Dziś kolejny odcinek tego samego cyklu: po przewidywalnym (dla każdego laika, a nie tylko najtęższych futbolowych umysłów;)) odejściu duetu napastników o serbskich korzeniach do legijnego ataku ściągnięto Nigeryjczyka z Chin i Czecha z Turcji. Pierwszy jak do tej pory nie łapie się nawet na ławkę, drugi póki co prezentuje się niczym klasyczny good player for a wrong team - niby widać, że umiejętności jakieś ma (i to niemałe, inaczej nie byłby czterdziestoparokrotnym reprezentantem swego kraju), niestety zupełnie nie pasują one do tego, co chce, a nawet - wziąwszy pod uwagę jej pozostały personel kopiący - musi grać Legia. Tymczasem wychodzi na to, że następca Nikolicia/Prijovicia już ma podpisany kontrakt z Legią i nazywa się Jarosław Niezgoda. Jeśli spojrzeć na trwałą przynależność klubową strzelców goli w omawianym meczu, wynik brzmi przecież 2:2. Ot, chichot losu, nie?

A wracając do Ruchu: tu nie chodzi o żadną "hegemonię". W Ekstraklasie faktycznie każdy może wygrać z każdym. Nie jest to żadna tajemnica i do jej odkrywania nie trzeba wybitnych zdolności profetycznych;) wystarczy tę ligę w miarę systematycznie oglądać. Sęk w tym, że w przypadku Ruchu pomiędzy "możemy wygrać", a "możemy regularnie wygrywać" zionie gigantyczna przepaść. I dzisiejszy mecz jest na to doskonałym dowodem. Zwycięstwo Ruchu nie było owocem genialnego, niemożliwego do rozszyfrowania planu taktycznego Waldemara Fornalika. Nie szło też o to, że Niebiescy ściśle zamurowali bramkę Libora Hrdlicki, a jednocześnie potrafili raz po raz rozdzierać na strzępy defensywę Legii i zmuszać Arkadiusza Malarza do nadludzkiego wysiłku. Nie. Ruch wygrał, bo akurat w jednym meczu aż dwóm jego zawodnikom wyszły fenomenalne strzały. Jakie są szanse na to, że Patryk Lipski i Maciej Urbańczyk będą powtarzać takie uderzenia na porządku cotygodniowym (co pozwoliłoby uznać to za jako-taką receptę na w miarę regularne punkty dla Niebieskich)? Znikome, nieprawdaż? W końcu gdyby były chociaż średnie, to... ani jednego, ani drugiego już dawno by w Ruchu nie było.

Czy to oznacza, że wg mnie Ruch na pewno spadnie? A gdzie tam. To Ekstraklasa, nie takie rzeczy już się zdarzały. Wciąż jednak za najbardziej prawdopodobny scenariusz uważam ten, w którym dzisiejsza wiktoria okaże się li tylko miłym przystankiem na drodze Niebieskich do tzw. I ligi. A już na pewno ze zwycięstwa odniesionego w takich okolicznościach nie wyciągałbym absolutnie żadnych wniosków na przyszłość.
-
Gość: Aylarad1916, *.dynamic.chello.pl
2017/02/20 01:58:15
O lumpenploretariackim zachowaniu Pazia u rana redaktora oczywiście ani słowa? Równie zaskoczony byłem, gdy w Wigilię usłyszałem w radiu kolędy.
-
2017/02/20 02:41:36
U Czado bez zmian.
Przez jakis czas - dawno temu - myślałem, że ten blog pisany jest przez sportowego dziennikarza.
Nic bardziej mylnego - za klawiaturą chowa się dorosły dzieciak o mentalności kibola - nie mylić z kibicem - któremu szczeniacką frajdę sprawiają wciąż te te same tanie gierki. I ciągle bidula nie może zauważyć, że te jego napinki bardziej żenują i śmieszą, niż są traktowane serio.

Graty dla Ruchu, świetny mecz.

-
2017/02/20 05:29:24
Gdzie jest ta Legia?

Ruch 14 razy MP
Górnik 14 razy MP
Wisła 13 razy MP
-
Gość: Matej2001, *.tktelekom.pl
2017/02/20 10:32:20
@czadoblog
"nawet mimo skandalicznego zabierania punktów"
Też uważam to za skandal i że powinna być degradacja ;)

A co do wyniku, to bym go za mocno nie przeceniał. Nie tak Ruch na Ł3 wygrywali. Jak ktoś już napisał Ruchowi potrzeba regularności, inaczej ten mecz będzie tylko ciekawostką, że ostatnia drużyna ograła MP na jego terenie.

Widownia, jak to widownia na meczu, ani lepsza, ani gorsza od każdej innej w Polsce, tej w Chorzowie również. Natomiast tytuł chama meczu trafia do piłkarza Pazio. Hołota czystej próby.

I na koniec. Szkoda, że tak dobry dziennikarz jak Pan, przy każdym tekscie o Legii, a zwłaszcza, gdy przegra ona z kimś z Górnego Śląska, zmienia się w chłopaczka, który odkrył uroki masturbacji.
-
Gość: dekka, *.internetdsl.tpnet.pl
2017/02/20 10:40:16
"w Polsce wyraźna hegemonia jednego klubu nad innymi wynikająca z działań systemowych to bowiem ciągle bajka mocowana jedynie przez marzenia dziennikarzy kibicujących tej drużynie"
So true. Świętym graalem Polów i Stanowskich tego świata była Liga Mistrzów, o której marzyli 120 lat a po której świat miał ulec cudownej przemianie a Legia mocarzom wyzwanie rzucić by mogła. Naprawdę ciężko zrozumieć, z czego ten hurraoptymizm wynikał. Przecież nie z historii wielokrotnych uczestników tych rozgrywek takich jak Steaua, Sparta Praga czy Dinamo Zagrzeb. Z pewnością miło jest zagrać w LM (mniej miło dostawać sześć czy osiem goli, ale okazało się, że w stolicy można się entuzjazmować i takimi wynikami), przypominam jednak, że to z czego żyją największe ligi to nie żadne rozgrywki UEFA tylko sprzedaż praw telewizyjnych. Legia zarobiła te kilka czy kilkanaście milionów- fantastycznie, ale ostatnia drużyna ligi hiszpańskiej (wcale nie najbogatszej) dostanie od TV tych milionów czterdzieści, nawet gdyby rozgrywki zakończyła z zerowym dorobkiem. Żadni sensowni zawodnicy, którzy będą mogli się zaczepić w takiej Granadzie czy Empoli (nie wspominając o Rosji, Chinach, Indiach, potężnych finansowo ligach w Ameryce Południowej czy Meksyku itd.) nigdy nie trafią do Legii.
To potwierdza tezę Czadobloga- nie ma żadnego powodu, żeby Legia, nawet z pieniędzmi z LM (choć te w związku z rychłymi reformami rozgrywek się skończą, co wtedy z napompowanym jak bańka mydlana budżetem?) była dominatorem. Oczywiście, często będzie faworytem rozgrywek ale nie będzie to różnica skali, jaką chcieli by widzieć propagandyści. Taką różnicę mogłyby stworzyć tylko działania niesystemowe, czyli wariant rosyjsko- ukraiński, ale nie widzę na ulicach Warszawy tłumu Surkisów czy Achmetowów, gotowych dla propagandowo- sentymentalno- ambicjonalnych celów topić w prowincjonalnym europejskim klubie prowincjonalnej ligi dziesiątki milionów Euro.
A pomysł na Europę? Polski Ajax. Coś, co zdaje się jest idee fixe Mioduskiego. Jak to- zakrzykną Pole i Stanowscy z PPB (Partia Przyjaciół Bogusia), my nie chcemy na długofalowe efekty czekać, chcemy Europę podbijać, na salonach błyszczeć, gwiazdy kupować! Kupować za pieniądze, których nie mamy.
-
Gość: lukasz, *.static.ip.netia.com.pl
2017/02/20 11:05:13
Po meczu każdy jest cwany. Następnym razem proszę napisać przed meczem, że ma Pan pewność. Przynajmniej sobie skorzystam, bo kurs na zwycięstwo Ruchu był powyżej 12 ;-)
-
2017/02/20 18:46:30
Wpis Autora prowokujący. Zdanie pierwsze, otwierające - zaciekawia, zapraszając do dalszej lektury. Czyli wszystko zgodnie z kanonami.... Ale po przeczytaniu tekstu mam gigantyczny niedosyt.

Czy nie lepiej było, Panie Pawle skonstatować krótko, (w odniesieniu do poprzedniego wpisu), że najwyraźniej RUCH POSŁUCHAŁ?).

Byłoby krótko, zwięźle i bardzo na temat.


-
Gość: , *.dynamic.chello.pl
2017/02/20 18:50:44
@Aylarad1916
Lumpenproletariackie zachowanie Pazia było sprowokowane lumpenproletariackim zachowaniem warszawiaczka -gwiazdeczki ,która nie mogła przezyć porażki. I jednemu i drugiemu należała się czerwień. Sędzia się zlitował nad "słoikami" bo czwarta bramka wisiała w powietrzu.
Kibicować Legii to nie sztuka. Kibicować Ruchowi to zaszczyt i wielka odwaga oraz poświęcenie. Szacunek da wszystkich kibiców Ruchu.
Jesteśmy z Wami "Niebiescy"
-
Gość: Matej2001, *.tktelekom.pl
2017/02/21 07:27:44
@*
Danie komuś w pysk, to szczyt buractwa, nawet gdy ten drugi prowokuje.

Z Ruchem mam problem. Podoba mi się kadra, oparta na Polakach, gdzie pierwsze skrzypce grają młodzi. I dlatego życzę im utrzymania. Z drugiej strony organizacyjny burdel, życie ponad stan i szantażowanie wszystkich dookoła gdy się kończą pieniądze. Z tego powodu należy im się spadek. Historia pokazuje, że czasem lepiej zrobić krok do tyłu...

PS. Co się dzieje z Mazkiem? Trener Fornalik dał do zrozumienia, że powody absencji nie są czysto sportowe.
-
2017/02/21 13:00:08
Świetny tekst. Oczywiście momentalnie pojawiają się kibice ze stolicy Mazowsza z bólem czterech liter, bo to nie "Ruch wygrał, ale Legia przegrała", "przegrali lepsi wygrali gorsi" itp itd. Ale cóż - opary znad białoruskich bagien ścielą się gęsto nad grodem Warsa i Sawy. Zaciemniają trzeźwy ogląd sytuacji, prowadzą do zaburzeń psychicznych i zwyczajnej plebejskiej bufonady .
-
Gość: pablo sarachman, *.play-internet.pl
2017/02/22 00:01:05
Czado masz kompleksy, że to aż śmieszne. Ruch spadnie z ligi i będzie grał derby z Górnikiem a Legia będzie mistrzem. Zagryź zęby i znieś to po męsku. Ślaska już w piłce praktycznie nie ma i niestety nie będzie. Kopalnie się zamykają, Gierek umarł i choćby za 100 lat żadna drużyna ze Ślaska nie będzie mistrzem.
Napisz coś lepiej o kradzieży 32 mln państwowych pieniędzy na rzecz Górnika. Mogly być żłobki, szkoły. Wiesz, że szpital zabrzański ma zamknąć chirurgię ze względu na brak środków?
Pozdro Panie Kompleksik.
-
Gość: Rest, *.centertel.pl
2017/02/22 20:01:42
Dobry tekst, widać jakie wrażenie nadal robi Legia na panu Pawle :-)
PS. Chciałbym Panu ułatwić i uprzyjemnić pracę, pracę polskiego dziennikarza sportowego, zleciłem więc uszycie koszulki która będzie składała się z fragmentów strojów Celtiku, Molde, Dundalk i ...no właśnie, zostało wolne ćwierć pola - co ma być, Ajax? Pozdrawiam :-)
-
2017/02/23 14:45:04
@albiceleste

Zachowujesz się, jakby Lipski pierwszy raz w życiu bramkę z daleka strzelił, a dla Twojej wiadomości - on to robi po kilka razy na rundę. A opowiadanie, że Legia była lepsza dostając 3-0 - żart. Popraw się, stary.
-
2017/02/24 03:45:40
@ Grzespelc:

Zauważ, proszę, że ja się o żadnej "lepszości" Legii nawet nie zająknąłem. Lepszość w futbolu nie jest funkcją jakichś niewymiernych, subiektywnych kryteriów estetycznych. Ustala się ją licząc zdobyte bramki. Tu sprawa jest bajecznie prosta: Legia 1, Ruch 3. I tyle.

Ja natomiast chciałem o czymś zupełnie innym. Otóż Pavel wysnuł wniosek, że na podstawie tego jednego meczu Niebiescy nabrali pewności, że (a) mogą w tej lidze wygrać z każdym oraz, co ważniejsze, (b) utrzymanie jest w ich zasięgu.

Odnośnie (a) - a to, przepraszam, do tej pory tego nie wiedzieli? No bez jaj. Jest w tej drużynie kilku ludzi - ze szczególnym uwzględnieniem jegomościa z czwórką na plecach - którzy na Ekstraklasie zęby zjedli. Sami musowo wiedzą i bez wątpienia młodszym kolegom tę wiedzę przekazują, że obecności Bayernów i Juventusów w tej lidze nie stwierdzono. A jeśli smarkateria zgredom nie wierzy, niech sobie zerknie na liczby: 13/30, 10/30, 11/37, 18/37, 16/37 - w tylu meczach Mistrzowie Polski z ostatnich pięciu lat tracili punkty. Odkąd zmieniono system rozgrywek (2013/4) dwucyfrowa liczba porażek nie przeszkadza nawet w załapaniu się na podium. Ruch zresztą powinien coś o tym wiedzieć. Trzy lata temu finiszował trzeci z bilansem 16-11-10 i ujemnym (!) stosunkiem bramek.

Tyle tylko - i tu gładko możemy przejść do punktu (b) - że Ruchowi, jak już wspominałem, ani ta wiedza, ani nawet okazjonalne opstrykanie jakiegoś mocarza na nic się zdadzą, jeśli Niebiescy nie będą (w miarę) regularnie punktować. Tu właśnie, moim zdaniem, a nie w prestiżowym, lecz potencjalnie pyrrusowym triumfie przy Łazienkowskiej, leży ich nadzieja na pewne utrzymanie. Znowu kilka cyferek: 78, 81, 73, 75, 75, 72 - to rzeczywiste (bez podziału) ilości punktów traconych przez poszczególnych spadkowiczów w sezonach rozegranych systemem ESA37. W sezonie bieżącym pozostało jeszcze piętnaście kolejek, tymczasem Ruch już zdążył stracić 43, kolejne 4 zabrała mu komisja, razem 47. Czy Niebiescy mają szanse tych oczek (aż tak hurtowo) nie tracić? Odpowiedzi na to pytanie poszukiwałbym nie w wyniku spotkania z Legią, a w jego przebiegu.

I tutaj zonk. Ruch wygrał, bo - po pierwsze - do bramki dość regularnego Niezgody udało się dokleić trafienia Urbańczyka i Lipskiego. O tym pierwszym w ogóle nie zamierzam się w tej chwili wypowiadać, bo to był jego pierwszy gol w dorosłej karierze. Co zaś się tyczy tego drugiego - strzela po kilka podobnych bramek na rundę? No to sprawdźmy: do dnia dzisiejszego Patryk Lipski rozegrał 59 spotkań w Ekstraklasie. Zdobył w nich 9 bramek, w tym jedną z karnego, którą odrzucamy (skuteczność Lipskiego z wapna w Ekstraklasie: 1/3 - o jakiejkolwiek regularności trudno mówić). Dla równowagi odetnijmy też dwa występy, w których nasz bohater ledwie symbolicznie (poniżej pięciu minut) przebywał na murawie, tylko niepotrzebnie zaniżałyby statystyki. Zostaje nam 57 gier i 8 goli, w tym ten z Legią ostatnio. Nie pamiętam, niestety, pełnej pozostałej siódemki, dla potrzeb dyskusji przyjmijmy może, że co do sztuki nie były to żadne tam dary losu, tylko tak, jak w Warszawie - precyzyjne, przemyślane, powtarzalne uderzenia. Wychodzi z tego jedna bramka na siedem meczów. Nie no, jasne. Jak na pomocnika, w dodatku grającego w niekoniecznie topowej ekipie, całkiem fajnie. Przypominam jednak, że mowa nie o osiągach P.L. samego w sobie, a o szansach Ruchu na utrzymanie. Ile razy ten Lipa jeszcze trafi, zanim sezon się skończy? Dwa? Trzy? No, może cztery, w końcu ma tendencję zwyżkową, ale o więcej to bym już się nie zakładał. Ile punktów dadzą Ruchowi te trafienia? Tu to już w ogóle trudno zgadywać, nieprawdaż? Znacznie łatwiej by było, gdyby dało się dostrzec jakiś sensowny plan taktyczny, jakiś koncept, z którego te gole mogą się rodzić. Ale w Warszawie niczego takiego nie było. Ot, wziął chłopak piłkę, ustawił ją i ślicznie kropnął. I tyle.

(cd)
-
2017/02/24 03:58:33
(cd)

Po drugie, Ruch wygrał, bo Legia była przerażająco nieskuteczna. Nie jest to wyraz mojej sympatii do ekipy z Łazienkowskiej, nie posiadam takowej, tylko chłodna konstatacja faktów. Legioniści powinni byli pokonać Hrdlickę nie raz, a - lekko licząc - pięć razy. Nie zrobili tego, przegrali, ich problem. Gdyby jednak mieli ciut lepiej nastawione celowniki, liczba bramek straconych przez Ruch stałaby się najwyższa w lidze. I to, moim skromnym zdaniem, oddawałoby istotę rzeczy. Łęczną zostawmy, bo to też poważny kandydat do spadku. Korona bywa siarczyście dziurawiona (trzykrotnie 0:4, raz 0:6), ale niemal wyłącznie na wyjazdach. Ruch tymczasem przecieka praktycznie w każdym spotkaniu, gdzie i z kim by nie grał.

Ofensywa oparta o indywidualne zrywy, defensywa, której najskuteczniejszym pomysłem jest wiara w nieskuteczność rywali - nie wygląda to najlepiej. Jedyne, co Ruchowi pozostało, to wierzyć, że przynajmniej dwa zespoły okażą się jeszcze słabsze. I pojedynczy mecz w Warszawie nic tu nie zmienia.
-
Gość: Cabaal, *.hsoit.pl
2017/03/20 15:21:25
z perspektywy:
23 kolejka: Ruch - Śląsk 2-0
24 kolejka: Nieciecza - Ruch 0-0
25 kolejka: Ruch - Lechia 2-1
26 kolejka: Lubin - Ruch 0-1.

jak widać całe te rozwlekłe wynurzenia o Ruchu przeprowadzone przez Pana albiceleste są niewarte funta kłaków.