Blog > Komentarze do wpisu
Bransoleta od króla

W weekend była Noc Muzeów, z tej okazji miałem publiczne wystąpienie. Zainteresowanym opowiadałem o losach polskich sportowców, którzy zginęli w trakcie II wojny światowej.

Kolejny raz przekonałem się, że warto opowiadać o sprawach, które w jakiś sposób dotykają słuchaczy bezpośrednio. Bo potem potrafią oni dopełnić historię własną opowieścią.

Opowiadając o losach Janusza Kusocińskiego, pierwszego Polaka*, który zdobył dla Polski złoty medal olimpijski, nie mogłem nie wspomnieć o tym, że zanim został rozstrzelany w Palmirach, pracował w czasie okupacji jako kelner w barze „Pod kogutem” przy ulicy Jasnej w Warszawie, zwanym Gospodą Sportowców.

Nazwa była nie od parady, w takim samym charakterze pracowała w tym barze m.in. mistrzyni tenisowa Jadwiga Jędrzejowska. Do czasów Agnieszki Radwańskiej była jedyną Polką, która wystąpiła w finale wielkoszlemowego singla (Wimbledon 1937).

W czasie wojny Jędrzejowska dostała wezwanie do gestapo. Tam zdumiona usłyszała, że jej wyjazdu do Szwecji życzy sobie król Gustaw V, który w ten sposób próbował uratować jej życie. Monarcha pamiętał ją, bo była jego partnerką w mikście. Niemcy polecili jej przygotować się do wyjazdu.

Tenistka wprawiła jednak informującego ją o niezwykłej propozycji gestapowca w osłupienie kiedy oświadczyła, że nigdzie się nie wybiera i że chce pozostać nad Wisłą.

Przeżyła wojnę i zapisała się trwale w historii Katowic, bo potem przeprowadziła się właśnie do tego wspaniałego miasta. W ciągu 40 lat kariery zdobyła aż 63 tytuły mistrza Polski (23 w grze pojedynczej, 15 w deblu i 25 w mikście). Po raz ostatni indywidualną mistrzynią kraju została w wieku 53 lat! Jej największym sukcesem był awans do finału Wimbledonu w 1937 roku. Jest jedyną Polką, która wygrała turniej wielkoszlemowy seniorów. A w Baildonie Katowice grała od 1957 roku (wcześniej Legia Warszawa i kluby z Bydgoszczy oraz Pogoń Katowice). Po zakończeniu kariery trenowała młodzież. Zmarła w Katowicach w 1980 roku.

Wyobraźcie sobie, że po moim wystąpieniu zahaczył mnie jeden ze słuchaczy i opowiedział mi, że po wojnie Jędrzejowska spotkała się jednak z Gustawem V. Szwedzki monarcha miał ofiarować jej drogocenną bransoletę ozdobioną drogocennymi kamieniami. Mój rozmówca zaznaczył, że tę drogocenną pamiątkę widział, bo tenisistka często bywała u niego w domu odwiedzając jego rodziców. 

Uwielbiam kiedy ludzie opowiadają mi takie historie.

 *tak, wiem

poniedziałek, 22 maja 2017, pavelczado

Polecane wpisy

  • Walcz do końca. Zaniosą cię na rękach do domu

    Często powtarza się, że w piłce nożnej trzeba walczyć do końca. Na tyle często, że nie robi to już większego wrażenia. Ale ciągle warto przypominać historie nie

  • W wannie, rok 1969. Niezwykła pamiątka

    Uwielbiam futbol i historię a najbardziej styk tych dwóch światów. Dzięki pracy mam szczęście być czasem tego styku tak blisko jak się da. Niedawno wdowa po pew

  • Tak łoiło się Związek Radziecki!

    Dokładnie czterdzieści lat temu, 8 kwietnia 1976 roku hokejowa reprezentacja Polski rozegrała najsłynniejszy mecz w historii. W Katowicach - gdzieżby indziej -