Blog > Komentarze do wpisu
Dlaczego Kambodża nie wygrywa mundialu?!

Wiadomo, ze futbol tego kraju nie liczy sie, reprezentacja nigdy nie grala w finalach mistrzostw swiata, ale wlasnie tam zlapalem sie za glowe jak nigdzie indziej.

Jestem w Siem Reap, stolicy prowincji w polnocno-zachodniej Kambodzy. Wlasnie tutaj przy drewnianym mostku obok Psar Chaa (Old Market) spotykaja sie milosnicy niezwyklej gry. Wlasciwie nie wiem nawet czy to gra czy raczej forma przyjemnosci.

Przypadkowo przechodzilem i... zatrzymalem sie na cala godzine. Tylko wybaluszalem slepia. A potem przychodzilem popatrzec co wieczor przez cztery dni z rzedu.

Widzialem wiele ulicznych popisow w wielu czesciach swiata, ale czegos takiego jednak nigdy. Ci ludzie schodza sie o roznej porze, sa w roznym wieku. Od nastolatkow po starcow. Wyczyniaja cuda. Od razu przypomnial mi sie skorpion Higuity. 

 Tyle, ze to bylo jednorazowe, a panowie ze Siem Reap powtarzaja to kilkanascie razy podczas jednej akcji. Ustawiaja sie w kolku i przebijaja obcasami plasko zakonczona lotke (maly fragment gumowego weza do ktorego przytwierdzone sa piora). Kazdy z nich ma wlasny popisowy numer. Przebicie tej lotki jedna noga w stylu skorpiona to nic. Jeden najpierw lapie lotke na kark, inny przebija przez obrecz z wlasnych rak. Najbardziej zaimponowal mi starszy pan, ktory robil skorpiona na lezaco, jakby robil pompki.

Na bialych turystkach nie robilo to wrazenia. Ale widzialem, ze kazdy ich towarzysz ubrany w koszulke jakiegos europejskiego klubu byl w szoku.

Spytalem autochtonow jak nazywa sie ich sport. - Sey dark - odpowiedzieli. 

- Ile trzeba trenowac zeby tak odbijac? - pytam.

- Co najmniej dziesiec lat. Dzien w dzien - uslyszalem. 

Ponizej filmik obrazujacy co potrafia, choc nie oddajacy maestrii grupy ze Siem Reap. Co wazne - nie popisuja sie wcale dla pieniedzy. Ich przedstawiciel nie chodzi z kapeluszem. Po prostu sie bawia...

 

PS Jesli bedziecie z Kambodzy MUSICIE zobaczyc Angkor - nawet jesli nie interesujecie sie historia i zabytkami. Kiedy u nas rzadzili Piastowie - w Kambodzy powstal gigantyczny wyrafinowany kompleks budowli. To niesamowite, mogliby tu krecic kolejnego Indiane Jonesa. Juz nie mowie nawet o najslynniejszym Angkor Wat (jest na fladze Kambodzy) - zobaczcie jak drzewa pozeraja kamien w Ta Prahm... Warto wziac trzydniowy bilet za 62 dolce. Mnie w tym czasie udalo sie zobaczyc czternascie swiatyn porozrzucanych w dzungli. 

PS1 W roznych okolicznosciach mialem do czynienia z policja, ale w Kambodzy mnie zamurowalo. Dwukrotnie otrzymalem od funkcjonariuszy propozycje kupna odznaki. Nie zdecydowalem sie. Kupilem cos lepszego... 

środa, 03 maja 2017, pavelczado

Polecane wpisy

  • Smigus-dyngus po tajsku

    Jestem w tej chwili w Indochinach - w miescie Udon Thani na pograniczu tajlandzko-laotanskim. Trafilem akurat na niezwykle swieto Songkran, Tajowie fetuja Nowy

  • Mam kandydata na następcę Milika w Górniku

    Bylem juz na meczu ligi angielskiej, bylem na meczu ligi szkockiej, ale jeszcze nigdy nie bylem na meczu ligi polnocnoirlandzkiej (co zaskakujace w oficjalnej n

  • Nie bądź małpą

    Pamiętam kiedy pierwszy raz wyjechałem całkiem sam zagranicę. Miałem wtedy 20 lat i pojechałem w wakacje szukać pracy we Francji. Co prawda nie znalazłem, ale p

Komentarze
Gość: rav ravicki, *.easy-com.pl
2017/05/03 19:15:34
Świat głupstwa i tyle. Chomontek podbijał piłkę tysiące razy, a nie potrafił się odnaleźć w podrawickim LZS Szymanowo...
Nie wiem Paweł co Cię tak bardzo kręci w tym dziwactwie... A swoją ja Cię naprawdę podziwiam: Górnik Zabrze już umarł, Ruch Chorzów własnie umiera, Polonia Bytom wykorkowała już dawno, GieKSa i Zagłebie Sosnowiec skutecznie próbują nie awansować do ekstraklasy a ten - jak zwykle niewzruszony maestro - "jeżdżo" cholera wie gdzie, zamiast bić na alarm i dziennikarskim piórem dawać "krytyczne spojrzenie" na cały ten dziadowski śląski futbol...
-
Gość: 787, *.dynamic.chello.pl
2017/05/03 19:53:38
Też się nad tym zastanawiam...no chyba, że Pan Redaktor zaszyje się w jakimś buddyjskim klasztorze a potem powróci niczym Rambo III.