Blog > Komentarze do wpisu
Co dalej z reprezentacją Polski

Siła naprawdę mocnej polskiej reprezentacji moim zdaniem nigdy nie opierała się na jakości jej największych gwiazd. To co pokazuje w tych eliminacjach Robert Lewandowski jest niezwykłe, ale zaraz nasuwa się wątpliwość - "a co jeśli coś mu się przytrafi albo zakończy karierę". Czy bez niego reprezentacja Polski byłaby dziś jak Jacques Anquetil tak daleko przed peletonem?

Nie mam oczywiście zamiaru umniejszać zasług innych piłkarzy obecnej kadry, wszyscy spisują się znakomicie. Ale we wczorajszym meczu z Rumunią dostrzegłem coś co znacznie zwiększa mój optymizm przed mistrzostwami świata w Rosji.

Podczas ostatnich mistrzostw Europy biało-czerwoni walczyli wspaniale. Wydaje się, że z tamtej drużyny udało się wycisnąć maksimum. Najpiękniejsze jednak jest to, że to może być tylko drugi albo trzeci obóz przez atakiem szczytowym, że prawdopodobnie to nie było apogeum możliwości kadry Adama Nawałki (choć oczywiście nie można tego przesądzać).

Do rzeczy: we wczorajszym meczu najbardziej wcale nie podobał mi się Robert Lewandowski. Bardziej urzeczony byłem grą Piotra Zielińskiego. Jego bystrością, techniką użytkową, swobodą w poruszaniu, szybkością reakcji, nagłymi zmianami tempa i kierunków rozgrywania akcji.

To powinien być playmaker kadry na lata (dziś modne jest budowanie drużyn bez playmakerów, ale zwolennikami tej koncepcji są zazwyczaj ci, którzy nie mogą na kogoś takiego liczyć:). Wydaje mi się, że właśnie współpraca ciągle rozwijającego się Zielińskiego z Lewandowskim powinna być elementem, który mógłby wznieść reprezentację na jeszcze wyższy poziom.

W związku z tym rodzi się kilka ciekawych pytań. Przy założeniu, że Zieliński ma pewne miejsce w składzie (pamiętacie, że dla reprezentacji odkrył go jako nastolatka jeszcze Waldemar Fornalik) można zastanawiać się czy za nim powinno grać dwóch defensywnych pomocników (jak wczoraj) czy tylko jeden. Bo jeśli dwóch to gdzie znaleźć miejsce dla wracającego do pełnej dyspozycji Arkadiusza Milika?

Zawsze miło mieć takie dylematy. Przez ostatnie dekady te dylematy przypominały raczej problem człowieka dysponującego zbyt krótką kołdrą. Gdzie ustawić i jak wykorzystać tego najbardziej wartościowego piłkarza żeby ukryć braki.

Polska piłka rzeczywiście jest coraz silniejsza. Miło przypomnieć sobie czasy z dzieciństwa.

niedziela, 11 czerwca 2017, pavelczado

Polecane wpisy

  • Dziękuję i proszę o więcej

    Dziękuję reprezentacji za zwycięstwo z Armenią i za przedłużenie realnych szans na awans do mistrzostw świata. Jeśli w tych eliminacjach każdy następny mecz Pol

  • Rozśmieszają mnie szmaciarze

    Rzeczywiście jest coś niezwykłego w tej piłce nożnej, że obok normalnych ludzi przyciąga także szmaciarzy. Szmaciarze wyróżniają się tym, że łatwo wpadają ze sk

  • Od miłości do nienawiści jeden krok

    To było świetne. Polacy wytrzymali fizycznie, nie dali się stłamsić, byli lepsi. Rozumiem pozasportowe aspekty tej euforii, po raz ostatni awans pierwszej repre

Komentarze
Gość: rav ravicki, *.dip0.t-ipconnect.de
2017/06/11 11:42:34
Dzisiaj Lewy jest ganz genau w sytuacji Bonka z lat 1984-86. Jak kadrze nie idzie to wszyscy licza ze Lewandowski sam cos zalatwi.
Z ta silna polska pilka to bym sie uspokoil. Teraz latwo awansowac, nie to co kiedys...tak ze dopiero finaly sa miarodajnym wynikiem. A polska pilka klubowa? Toz jej prawie nie ma!
-
Gość: Tomasz, *.dynamic.mm.pl
2017/06/11 15:47:17
Polemizowałbym, że teraz łatwiej awansować niż kiedyś. Raczej trudniej. Po pierwsze, w latach 80. Europa miała przyznane 14 miejsc na Mundialu, obecnie - 13. Po drugie, w latach 80. w Europie rywalizowały 33 reprezentacje, obecnie - 53-54. Po trzecie, 30 lat temu wystarczyło rozegrać 4-6 meczy, aby awansować, obecnie - 10. Więcej konkurentów, mniej miejsc, większy wysiłek włożony w awans obecnie niż 30 lat temu.
-
Gość: albiceleste10, *.play-internet.pl
2017/06/11 23:46:00
@ Pavel:

gdzie znaleźć miejsce dla wracającego do pełnej dyspozycji Arkadiusza Milika?

Na skrzydle. Generalnie może się okazać, że zdrowy i w formie Milik będzie dla selekcjonera niczym gwiazdka z nieba. Błaszczykowski to obecnie cień samego siebie. Wczoraj aż przykro było na chłopaka patrzeć. Kapustka kompletnie zginął w Leicester i nie bardzo wiadomo czy, gdzie i ewentualnie kiedy się odnajdzie. Sam Grosicki obu flanek nam nie pociągnie, zwłaszcza że miewa niepokojące skłonności do znikania w końcówkach spotkań. A Peszków i Wszołków to ja bym wolał już w kadrze nie oglądać.

Ale to jest pikuś. Znacznie bardziej mnie martwi to, o czym pisze kol. Rav. Znaczy nie że niby awansować łatwiej, niż kiedyś (pionowe porównania generalnie uważam za bezsensowne), a że piłka ligowa zdycha. Wspomniany przez Ciebie Zieliński to kolejny po Lewandowskim, Krychowiaku, Gliku i Piszczku potencjalny gwiazdor reprezentacji Polski praktycznie wyprodukowany zagranicą. Jak długo jeszcze będziemy mogli liczyć na to, że Niemcy, Francuzi i Włosi będą nam szkolić takich zawodników?
-
Gość: kibic który zmądrzał, *.centertel.pl
2017/06/12 15:11:09
@Albiceleste
Niech szkolą. Napewno zrobią to lepiej niż nasi fachowcy. Puki co jeszcze zachodnia my$l szkoleniowa jest bardziej zaawansowana od naszej. Chyba że nadchodzące ME U21 pokażą że i w tym temacie poszliśmy do przodu. Choć pamiętam że u nas szkolenie młodzieży nie było tak słabe. Tylko te młode talenty jako$ szybko przepadały w seniorskiej piłce. Sądze że sukcesy 1 rep.pociągną jednak młodsze roczniki do przodu i dodadzą pewności siebie, że jednak Polak potrafi
-
2017/06/12 17:49:13
@ Kibic, który zmądrzał:

Ależ ja nie mam nic naprzeciw temu, że inne nacje szkolą nam reprezentantów. Obawiam się tylko (i to mocno), że w pewnym momencie po prostu przestaną. Przecież nie mają w tym żadnego interesu. Wręcz przeciwnie. Tacy Niemcy wciąż pewnie plują sobie w brodę, że nie wyhaczyli Lewandowskiego wcześniej i przynajmniej nie spróbowali wcisnąć mu paszportu. Z takim killerem na szpicy byliby niemal niezwyciężeni.

Co zaś się tyczy naszego szkolenia - ono zawsze było słabe. Orly Górskiego to ludzie wytrenowani na podwórkach. Potem podwórka przestały wystarczać i zaczęliśmy mieć pod górkę. Medale juniorskich reprezentacji Polski nie brały się ze świetnego wyszkolenia, a z prostego faktu, że nasi chłopcy byli więksi i silniejsi od rywali i potrafili ich stłamsić. W dorosłej piłce różnice fizyczne się zacierały i wychodziły na wierzch elementarne braki w technice i taktyce.
-
Gość: rav ravicki, *.dip0.t-ipconnect.de
2017/06/12 18:05:24
Nie kolego albiceleste10 - Lewy to produkt polskiej pilki!;Znicza i Lecha! powiem Ci cos: Lewandowskiego widzialem po raz pierwszy w akcji w marcu 2008 roku. w barwach Znicza. To bylo niesamowite doswiadczenie, mialem wrazenie ze tworzy sie historia;wrociwszy do podrawickiej wsi powiedzialem miejscowym chlopom: "widzialem dzisiaj na boisku chlopaka ktory zrobi kariere w europejskim klubie na miare Zbyszka Bonka". Smiali sie..
Gralem tylko w 4. lidze, ale kazdy kto choc troche gral spokojnie oceni talent i mozliwosci nowego grajka: tak kolego Lewy to polski produkt, okey szlifowany tam ale tutaj wykreowany! Mozna? Mozna!
-
2017/06/12 18:33:37
@albiceleste
Na którym skrzydle? Przypominam, że Milik jest lewonożny.
-
Gość: rav ravicki, *.dip0.t-ipconnect.de
2017/06/12 19:53:41
@albiceleste
W tej sytuacji proponowalbym klasyczne 4-4-2 z Milikiem w ataku i bez klasycznych skrzydlowych, za to z bardzo ofensywnymi obroncami bocznymi grajacymi na malej przestrzeni pilke z pomocnikami na obieg i tzw. klepe. I wrzuta na glowe Arka!
Milik nie moze grac na skrzydle bo jest po prostu za wolny i ma nadal spore problemy z koordynacja ruchowa. Moim zdaniem predzej kolo 30 tki zostanie cofniety do srodka pomocy
@pawel
Przeciez jak pilkarz na lewa noge to powinien grac z prawej strony zeby mogl zejsc do srodka na strzal czy gre
-
2017/06/12 23:44:06
@ Rav:

Ćwierćprodukt polskiej piłki nazwiskiem Lewandowski został dwukrotnie odpalony z Legii. Nie, nie. Spokojnie, nie czas na heheszki. Znam jednego kibica stołecznej drużyny, którego zdanie w tematach piłkarskich bardzo cenię. Facet twierdzi, że w omawianym okresie widział Lewego w warszawskich rezerwach i dałby sobie wówczas rękę uciąć, że to chłopak na miarę jakiejś - z całym szacunkiem - Ożarowianki, albo Bugu Wyszków, a może i to nie. A ja mu wierzę, że sprawy faktycznie tak wyglądały.

Za drugim razem R.L. na Ł3 nie chciano, bo przychodził Arruabarrena. Ja rozumiem. Mimo lat nadal brzmi to jak jeden z najlepszych dowcipów sytuacyjnych w historii naszej kopanej. Tyle że w tamtym konkretnym momencie ta decyzja wyglądała na zupełnie rozsądną. Sam powiedz: ilu widziałeś chłopaków, co to na zapleczu Ekstraklasy nastrzelali krokodylion bramek, a piętro wyżej radzili sobie w najlepszym wypadku średniawo? No właśnie. To teraz sobie wyobraź, że masz wybór pomiędzy takim gostkiem, a napadziorem sprawdzonym w La Liga.

Lech takiego wyboru nie miał i zaryzykował. Opłaciło się. I to bardzo. Wciąż jednak muszę Cię spytać: a ilu widziałeś takich, co to strzelali gole w Ekstraklasie, łapali się nawet do kadry, szum wokół nich był nieziemski, a i tak z zagranicznych wyjazdów wracali z podkulonym ogonem? Albo grzęźli gdzieś w środku tabeli 2. Bundesligi?

Półprodukt polskiej piłki nazwiskiem Lewandowski wyjeżdżał z Poznania właśnie w takim stanie. Przez pełen sezon musiał poterminować u Kloppa i pooglądać plecy Lucasa Barriosa (pamiętasz w ogóle, że kiedyś był taki piłkarz?). Dopiero wtedy osiągnął poziom obiecującego piłkarza Bundesligi.

A to jeszcze nic. Półprodukt piłki już niemieckiej nazwiskiem Lewandowski zagrał na ME'12. Choć w zasadzie "zagrał" to jednak semantyczne nadużycie. Wystąpił, a złożyły się na ten występ przede wszystkim wymachiwanie rękami w stronę kolegów oraz żenujący wywiad udzielony... no, jak temu stojakowi pod mikrofon było? O, już wiem. Ale nie powiem, bo to typ z Wyborczej, jeszcze się Pavel będzie musiał za niego wstydzić;))) W każdym razie w tymże wywiadzie nasz supergwiazdor tonem skretyniałej primadonny obsmarował wszystkich wokół, ze szczególnym uwzględnieniem selekcjonera i trenera przygotowania fizycznego, obwiniając ich za "porażkę" na Euro. Dopiero transfer do Monachium, gdzie natężenie gwiazdorstwa na metr kwadratowy szatni nie ustępuje chyba nawet temu barcelońskiemu i madryckiemu, spowodował iż Robert stał się nie tylko poważnym piłkarzem, ale i poważnym człowiekiem. Danke schoen, Meine Herren!

@ Pavel:

Na którym skrzydle? Przypominam, że Milik jest lewonożny.

Oczywiście, że na prawym. Właśnie dlatego, że jest lewonożny. Przecież chodzi o 4-2-3-1, gdzie zadaniem skrzydłowych nie jest bieganie przy linii i dośrodkowywanie, a - jak trafnie zauważa Rav - zejście do środka i szukanie podania/strzału.

A tak w ogóle, to mi się marzy, żeby Biało-Czerwoni grali czymś, co kiedyś we Francji określano mianem 4-2-fantazja. Płaska czwórka z tyłu, dwóch środkowych pomocników w stylu box-to-box i ofensywny kwartet, którego zadania w fazie ataku opierałyby się na wiecznej improwizacji.
-
2017/06/13 07:56:49
@albiceleste10
"Ależ ja nie mam nic naprzeciw temu, że inne nacje szkolą nam reprezentantów. Obawiam się tylko (i to mocno), że w pewnym momencie po prostu przestaną. Przecież nie mają w tym żadnego interesu."

Trochę to zalatuje jakimś dziewiętnastowiecznym determinizmem narodowym;) Przecież Bayern czy Chelsea w swoich działaniach nie kierują się interesem kraju, lecz tylko i wyłącznie swoim (a często jest tak, że interes klubu jest całkowicie rozbieżny z interesem krajowego związku). Będą więc szkolić i to coraz częściej, bo po prostu Bayernowi czy Chelsea łatwiej jest wyjąć 15 latka z Mielca, Chorzowa czy Pruszkowa, niż z Hamburga czy Norwich. A skala objęcia kontraktami piłkarzy "tak na wszelki wypadek" już dziś jest przeogromna, i kluby biedniejsze zaczynają robić za "farmy" dla bogatszych na wzór amerykański. Piszę to ze smutkiem, bo to oznacza, że na polskich boiskach prawdziwych talentów raczej już nie uświadczymy. Spowoduje to też to, że zamienimy się w naród niedzielnych, telewizyjnych kibiców, takich, co to z cztery razy do roku przeżywają mecz reprezentacji i by wypełnić pustkę mówią o sobie "my" myśląc Barcelona, Real czy inny ManU. A nie, ten etap już chyba nastąpił.
-
2017/06/13 12:41:09
@albi:

Nie no bez jaj, Lewy był już piłkarzem niemal kompletnym ok. 2012-13 roku. Tyle że dopiero Nawałka znalazł sposób na niego w kadrze.

@pavel:

Znajdź mi jedną poważną drużynę reprezentacyjną czy klubową, która gra z jednym defensywnym pomocnikiem. To byłaby tym większa głupota, że mamy na tej pozycji naprawdę bardzo dobrych zawodników. Double pivot Krychowiak-Linetty czy Krychowiak-Mączyński był naszą siłą na Euro i może być nią na MŚ. Po co psuć coś, co działa dobrze?

Natomiast możliwości taktycznych jest sporo. Albo Zieliński jako część double pivota w 4-4-2 (wątpię czy da radę), albo Zieliński rozgrywający ze skrzydła jak David Beckham, albo Milik na skrzydle. Nawałka będzie miał sporo do testowania.
-
Gość: rav ravicki, *.dip0.t-ipconnect.de
2017/06/13 18:31:59
@albiceleste
Bzdury niesamowite wypisujesz stary. Tak jakbys chcial udowodnic ze w polskich warunkach nie da "stworzyc" pilkarza doskonalego. Dzisiaj ide na wodke, jutro lub pojutrze postaram sie cos jeszcze skrobnac.
-
Gość: grzespelc, *.inet-siec.pl
2017/06/13 21:16:16
Airborell - veto. Obejrzałeś przecież mecz i trudniej o lepszy przykład na wady gry z jednym napastnikiem - niby podchodzisz co chwilę pod pole karne, ale nie ma komu zagrać. Milik musi grać, Zieliński da radę jako ósemka, a kto za nim to już się okaże. Krychowiak w firmie to lepsza opcja.
Natomiast jest super, że mamy dylemat, kogo posadzić na ławce, bo każdy zasługuje na grę. Zresztą w zależności od rywala i wyniku można grać różnie. Na silnego 4-5-1, a jak musimy strzelić to Milik, Zieliński i Linetty.
-
2017/06/14 21:20:36
@albiceleste
'Przez pełen sezon musiał poterminować u Kloppa i pooglądać plecy Lucasa Barriosa'

No i na zdrowie młodemu Lewemu to wyszło. Barrios (nota bene, tak, ja pamiętam Barriosa z Bundesligi, sprawdził się - przez 3 lata w Dortmundzie, strzelił blisko 40 goli).

Oglądanie pleców Barriosa wyglądało u Lewandowskiego tak, że trafił w 33 meczach 8 razy do bramki rywali w swoim pierwszym sezonie w Niemczech. Jak dla mnie - bardzo dobry sezon inauguracyjny. Lewy wyrobił się dopiero w Monachium? Excuse me? Gruba przesada i bardzo ekonomiczne wykorzystanie prawdy ;-) A może w Borussii trafiał tak często, jak nie przymierzając Stępiński we Francji?
-
Gość: adas, *.rudaslaska.vectranet.pl
2017/06/15 18:32:44
Nie wiem, czy Zielińskiego - nadal uważam, ze trochę przesadnie ocenianego - nie warto by spróbować na prawej pomocy. W Napoli jak jest wpuszczany, to chyba na lewą, ale Grosicki jest od roku w takim gazie, że nie można go pominąć. Imho Krychowiak grający w klubie na poziomie Sewilli musi być w pierwszej jedenastce, choć teraz jest modna teza ze lepiej gramy bez niego, czego kompletnie nie rozumiem. Krychowiak z wiosny 2016 to był chyba najlepszy polski piłkarz (bo Lewy akurat w kwietniu-maju i potem na Euro grał trochę słabiej).

Milik już w kadrze grał skrzydłowego, i to po obu stronach, choć bardziej po lewej. To też jest opcja, a ze swoją lewą nogą (strzał to poziom światowy absolutnie) z prawej strony może być skrajnie niebezpieczny. Na pewno po rozegraniu z rożnego właśnie w taki sposób zdobył bramkę w poprzednich eliminacjach.

Lewy miał sporo farta w Polsce, takiego przekornego (jego powołanie to chyba ostatnia dobra rzecz jaką zrobił Leo w kadrze, to musiał być duży kop, po jakichś trzech meczach w ekstraklasie gra z najlepszymi polskimi piłkarzami) i wyjeżdżał już jako absolutnie czołowa postać ligi i nadzieja repry. Klopp mu bardzo pomógł, ale w kontekście kadry chyba najważniejszy był mecz z Danią latem 2013, kiedy został słusznie wygwizdany przez kibiców.

Inna rzecz, że imho MS to jest absolutne apogeum tego pokolenia i potem będzie z 6 lat biedniejszych.
-
Gość: rav ravicki, *.dip0.t-ipconnect.de
2017/06/15 20:41:06
Strasznie sie to czyta kolego "albi" jestem po kielichu, zatem doslownie dwa zdania...
Jakis kibic Legii cos widzial i nie dowidzial: skoro On w tym samym czasie tego nie widzial co ja to jest widocznie skonczonym idota...
Lech chcial Roberta juz w 2007. Jak stwierdzil swego czasu prezes Kadzinski, ludzie z Kolejorza nie bardzo wierzyli w powodzenie calej akcji bo przeciez obok Legia a Robert z tych okolic... A Legia byla slepa...
Produkt, polprodukt - Jezu czlowieku do pilkarza przykladasz miare jak do pralki czy kuchenki! Robert byl juz dobrym pilkarzem latem 2008 roku i my wszyscy na Lechu wiedzielismy ze trafil nam sie talent jakich malo. Jaki polprodukt? Ten chlopak wiele zawdziecza swojemu charakterowi i pracowitosci, na dodatek trafil wtedy na niezly okres w historii Lecha.
Nie kochany - to nie gwiazdorzenie - to ambicja! Mysle ze Lewy zarowno u Smudy jak i Fornalika mial wielka swiadomosc tego ze przez ich defensywna taktyke i miernych kolegow uciekaja mu trofea...
-
2017/06/16 12:09:43
Ten styl gry daje wiele możliwości, można w połowie meczu zmienić całkowicie taktykę gry z defensywnej na ofensywną, co z pewnością dostarczy znacznie więcej emocji!
-
Gość: przecinek, *.opera-mini.net
2017/06/17 01:24:52
Dziwię się że nikt nie podjął tematu błyskotliwych zmian Nawałki, na formację 4-3-3 jeśli nie 4-1-5.
-
Gość: przecinek, *.opera-mini.net
2017/06/17 01:38:33
@albiceleste10
"Spokojnie, nie czas na heheszki. Znam jednego kibica stołecznej drużyny, którego zdanie w tematach piłkarskich bardzo cenię. Facet twierdzi, że w omawianym okresie widział Lewego w warszawskich rezerwach i dałby sobie wówczas rękę uciąć, że to chłopak na miarę jakiejś - z całym szacunkiem - Ożarowianki, albo Bugu Wyszków, a może i to nie. A ja mu wierzę, że sprawy faktycznie tak wyglądały. "

I ja również wierzę, tak Tobie, jak koledze, to znaczy wierzę że miał takie szczere wrażenie. Tylko ile kolega ma w CV odkryć piłkarskich, jako zawodowy skaut?

To wbrew pozorom nie jest takie proste, wszak Nikolić i zmiennik Lewego w Borussi - Auba, w notach skautów mieli dość podobne oceny, różnicą jest wyłącznie szybkość. Niby niewiele, a wystarczy aby jeden grał w Borussi, drugi w USA. Dlaczego jednak Auba nie przepadł? Ponieważ oceniający go skauci byli kompetentni.

A mając piłkarza w drużynie, jest tylko prościej - nie tylko można ocenić jego umiejętności, ale - przede wszystkim - etykę pracy. Tym Lewandowski wyróżniał się od zawsze.
-
2017/06/25 00:13:53
Cóż, brak czasu miewa niekiedy swe dobre strony. Trochę mnie nie było i wyszło na to, że - ekhem, ekhem - szara rzeczywistość napisała taki komentarz do "oszczędnego korzystania z prawdy" i "strasznego czytania", że choćbym skisł, lepiej bym nie potrafił.

Produkty polskiej piłki to nie Piszczek, Glik, Krychowiak, Zieliński, Milik i Lewandowski, a Kędziora, Bednarek, Murawski, Moneta, Lipski, Piątek... Podobało się Wam, chłopaki? ;]