Blog > Komentarze do wpisu
Walcz do końca. Zaniosą cię na rękach do domu

Często powtarza się, że w piłce nożnej trzeba walczyć do końca. Na tyle często, że nie robi to już większego wrażenia. Ale ciągle warto przypominać historie niezwykłe i czasy gdy działo się coś niezwykłego.

Dziś mija dokładnie 80 lat od niezwykłego meczu. 22 sierpnia 1937 roku Ruch Wielkie Hajduki gra w ekstraklasie z Warszawianką. Gospodarzom nie idzie, są nieskuteczni. W dodatku w 87 minucie, jeszcze przy stanie 0:0 sędzia dyktuje rzut karny dla gości. Rudolf Pirych strzela, piłka wraca w pole, a Józef Smoczek dobija do pustej bramki. Warszawianka wychodzi na prowadzenie.

Dwie minuty do końca. Na widowni rozpacz.

Wznowienie gry od środka. Atak Ruchu. Zamieszanie podbramkowe. Główkuje Teodor Peterek. Gol!

Wznowienie gry od środka. Ruch natychmiast przejmuje piłkę. Gerard Wodarz biegnie na bramkę. Traci piłkę, ale... udaje mu się ją odzyskać. Pędzi z nią w stronę linii autowej. Stamtąd znienacka wali bombę na bramkę. Piłka wpada w górny róg.

Szał na trybunach. Owacje.

Koniec meczu. Kibice znoszą Wodarza na rękach z boiska. Nie zanoszą go do szatni. Zanoszą go prosto do domu.

PS Warszawianka rozzłościła piłkarzy Ruchu. W trzech meczach, które oba zespoły rozegrały do wybuchu wojny strzelili jej piętnaście bramek.

wtorek, 22 sierpnia 2017, pavelczado

Polecane wpisy

  • Bransoleta od króla

    W weekend była Noc Muzeów, z tej okazji miałem publiczne wystąpienie. Zainteresowanym opowiadałem o losach polskich sportowców, którzy zginęli w trakcie II wojn

  • W wannie, rok 1969. Niezwykła pamiątka

    Uwielbiam futbol i historię a najbardziej styk tych dwóch światów. Dzięki pracy mam szczęście być czasem tego styku tak blisko jak się da. Niedawno wdowa po pew

  • Tak łoiło się Związek Radziecki!

    Dokładnie czterdzieści lat temu, 8 kwietnia 1976 roku hokejowa reprezentacja Polski rozegrała najsłynniejszy mecz w historii. W Katowicach - gdzieżby indziej -

Komentarze
Gość: Tomasz, *.dynamic.chello.pl
2017/08/22 14:48:46
Z informacji podanej przez Andrzeja Gowarzewskiego zwycięski gol dla Ruchu padł bezpośrednio z rzutu rożnego a nie po akcji (tom 52 "EP", "Mistrzostwa Polski", s. 354).
-
Gość: wilimowski, *.direct-adsl.nl
2017/08/22 18:17:19
A co w danym momencie robił "jedyny prawdziwy klub z Warszawy"?
-
2017/08/22 19:29:16
@Tomasz
trudno mi się do tego odnieść. Informacje czerpałem z gazety, który ukazała się nazajutrz czyli 23 sierpnia 1937 roku.
@wilimowski
nie mam pojęcia o jaki klub mogłoby chodzić. Jedyną stołeczną drużyną, która w 1937 roku grała w ekstraklasie była Warszawianka...
-
2017/08/23 10:48:48
Ostatnie dwa wpisy to elementarz kibicowski. Praca u podstaw, tudzież praca organiczna, nic innego jak kultywowanie tradycji Ruchu Chorzów z cyklu: 'Ducha nie gaście...'. Chwali się Panu, Panie Pawle.