Blog > Komentarze do wpisu
Jacuś, piździelec, paciulok. Swój chłop

Właśnie wróciłem z Maroka. Byłem tam m.in. na Jemaa el Fnaa, niezwykłym miejscu w Marrakeszu. To plac od którego może zawrócić się w głowie. Kobry tańczą wśród ludzi w takt niepokojących melodii wygrywanych na fujarkach, zaraz obok wsadzają ci małpę na ramię żeby zrobić zdjęcie albo robią wykład o męskiej potencji...

W 2001 roku ten plac został uznany przez UNESCO za światowe dziedzictwo tradycji przekazu ustnego. Gdybym tego nie widział na własne oczy, nigdy bym nie uwierzył. Jakiś starzec w bardzo sugestywny sposób opowiadał bez pośpiechu po arabsku historię, która tłum stojący wokół doprowadzała raz do spazmatycznego śmiechu a raz do łez...

Do Maroka wziąłem ze sobą wspomnienia Jacka Gmocha, selekcjonera reprezentacji Polski w drugiej połowie lat 70. Połknąłem je już w samolocie. Muszę przyznać, że czyta się je fantastycznie. Uważam, że Jacek Gmoch zafascynowałby Jemaa el Fnaa, w równym stopniu co mnie. Oczywiście niektórzy mogliby się zastanawiać co w jego wspomnieniach jest prawdą, a co przypuszczeniem, że to prawda, lecz ja myślę o tej książce jedynie z sympatią.

Miałem przyjemność rozmawiać z Gmochem, kiedy pisałem książki o Antonim Piechniczku a potem o Górniku Zabrze i przekonałem się wówczas, że Śląsk wiele dla niego znaczy. Na oba interesujące mnie tematy wypowiadał się z dużą atencją.

„[Koledzy z boiska] nauczyli mnie kochać Śląsk. Przede wszystkim za etos pracy a nie gadanie po próżnicy - mówi we własnej książce [to wywiad-rzeka].Jest jednak w jego opowieści wątek, który nie dawał mi spokoju. Gmoch opowiada: „Pamiętam mecz z Ruchem Chorzów, w trakcie którego dałem lekcję Gienkowi Faberowi - wtedy ich najlepszemu napastnikowi, z którym prywatnie bardzo się lubiliśmy. Ciąłem go równo. Jak w końcu po moim wejściu poleciał aż za linię autową, to cały stadion skandował: „Jacuś lipa! Jacuś lipa!”. A po śląsku „Jacuś” to taki piździelec, nie do końca chłop...”

To stwierdzenie mnie zdumiało, bo nigdy z czymś takim w swoim życiu nie spotkałem. Rozmawiałem z kilkoma Ślązakami z dziada pradziada, zainteresowanymi futbolem od dziecka, rewelacyjnie znających śląski, pamiętającymi dobrze tamte czasy. Nie potwierdzili stwierdzenia, że „Jacuś” to piździelec. Zdaniem niektórych z nich kibice wtedy użyliby na stadionie raczej słowa „paciulok” albo „ciuluś”, bo „ciul” byłoby jednak zbyt wulgarnie...

Niemniej jego wspomnienia to jedna z najlepszych książek futbolowych jakie ostatnio przeczytałem. Gmoch to człowiek z talentem. Także narracyjnym o czy i wy możecie się przekonać.

Najlepszy trener na świecie. Z Jackiem Gmochem rozmawiają Arkadiusz Bartosiak, Łukasz Klinke

wyd.WAB. 

piątek, 18 maja 2018, pavelczado

Polecane wpisy

  • Czy to będzie piłkarz roku na świecie

    Przekonamy się właśnie jutro. Niedawno sięgnąłem po autobiografię tego faceta. Początkowo się przeraziłem... „Lubię wracać pamięcią do dawnych czasów, do

  • Mundialiści

    Mundial zawsze powoduje wykwit książek związanych z piłką nożną. Trafiają się lepsze, gorsze, bardziej i mniej infantylne. Właśnie trafiłem na bardzo dobrą. For

  • Piękny rok 1922

    Jak to jest, że kiedy polski futbol był światową potęgą powstawało o nim tyle książek co kot napłakał, a dopiero kiedy próbuje odbudować dawne pozycje w ciekawy

Komentarze
Gość: kibic tylko teoretycznie, *.centertel.pl
2018/05/20 15:19:35
Tu piłkarski poker kwitnie w Nice 1 lidze jak kasztany w maju a Pan nam pisze o jakichś Marakeszach których większość tutejszych w życiu nie zobaczy. Wziąść sie do rzetelnej dziennikarskiej roboty i przeprowadzić śledztwo dziennikarskie bądź chociaż nagłośnić problem bo biedni kibice Gieksy nadal chodzą dopingują z Blaszoka i marzą o awansie jakby sie szaleju nawp***li. ;)
-
2018/05/21 20:41:10
Panie Pawle,
czy teraz już tylko recenzje książek o tematyce piłkarskiej? Czy może planuje Pan wrócić do częstszego blogowania?
-
Gość: laprimera, *.static.ip.netia.com.pl
2018/05/22 10:01:15
Marakesz jak każdy inne targowisko -tylko sporo sprzedających a z kim na tej wyciecze z Abdulem czy All Maroko?