Blog > Komentarze do wpisu
Mundialiści

Mundial zawsze powoduje wykwit książek związanych z piłką nożną. Trafiają się lepsze, gorsze, bardziej i mniej infantylne. Właśnie trafiłem na bardzo dobrą.

Formuła jest prosta (wywiady-rzeki), ale nadzwyczaj zajmująca. Udaje się wydobyć niezwykle ciekawe historie, mięsne anegdoty, spostrzeżenia i wrażenia ludzi, którzy dotąd często o nich (albo w ogóle) nie mówili.

Interesujący jest dobór rozmówców - czasem są to sławy, a czasem ludzie (użyję tego sformułowania, choć jest nieco krzywdzące) „drugiego planu”. Polska grała dotąd na mistrzostwach świata siedmiokrotnie (w 1938, 74, 78, 82, 86, 2002 i 06 roku). To świetny pretekst żeby porozmawiać ze świadkami i uczestnikami tamtych wydarzeń. Autor przeprowadził więc długie, a przede wszystkim wnikliwe rozmowy z polskimi piłkarzami, trenerami, sędziami (Michał Listkiewicz opowiada akurat o mundialu z 1990 roku, Polski tam nie było, ale on sędziował na linii aż siedmiokrotnie, w tym mecz otwarcia i finał) i działaczami (z jednym wyjątkiem, o pierwszym przedwojennym mundialu opowiada jeden z dziennikarzy). 

Często są to informacje praktyczne, wskazówki, które niby są oczywiste, ale trzeba je sobie uzmysłowić i wyartykułować. Jak choćby stoper Bartosz Bosacki, który strzelił jedyne gole dla Polski w 2006 roku: „Nie można w trakcie spotkania analizować, co się zrobiło źle a co dobrze. Nigdy. Na to jest czas po końcowym gwizdku, gdy już nie można zepsuć meczu. Takie analizy i rozpamiętywanie w trakcie są bardzo groźne - trener Piechniczek zawsze powtarzał, że najłatwiej strzelić gola drużynie, która chwilę wcześniej sama strzeliła. Zawsze mówił, że po zdobytej bramce trzeba koniecznie przerwać pierwszą akcję rywala - faulem, wybiciem, jakkolwiek.”

Warto przy tym pamiętać, że zawodnicy, których występy nie przeszły do powszechnej kibicowskiej świadomości nie są przez to automatycznie mniej interesującymi rozmówcami. Wręcz przeciwnie! Bardzo podobały mi się wywiady choćby z Bohdanem Masztalerem (kto jeszcze pamięta, że wyszedł w podstawowym składzie meczu otwierającym mundial w Argentynie w 1978 roku) albo Pawłem Sibikiem (wpisał się do historii mistrzostw świata pięcioma minutami gry w zwycięskim meczu o honor z Amerykanami w 2002 roku).

Nie ze wszystkimi opiniami się zgadzam (choćby niektórymi Dariusza Dziekanowskiego), ale wszystkie są zajmujące. Ciekawym zabiegiem autora jest zadawanie na koniec wywiadu tego samego zestawu pytań wszystkim rozmówcom. Składają się nań: „walentynka od selekcjonera” - czyli w jakich okolicznościach dowiedziałeś się, że jedziesz na mistrzostwa, „na własne oczy” - czyli największa różnica między wyobrażeniami a rzeczywistością, „ten moment” - chwila, która najbardziej zapadła w pamięć, „zamknięta szuflada” - czyli nieznane zdarzenie, „transfer z maszyny czasu” - czyli jakiego piłkarza z innej epoki dołączyłbyś do własnego zespołu; „kiedyś to były czasy” - czyli czego obecna reprezentacja mogła zazdrościć tamtej; „dziś to są czasy” - czyli czego dawne reprezentacje mogą zazdrościć obecnej” i ostatnie słowo. 

Naprawdę dobrze się to czyta!

Nikodem Chinowski

Mistrzowskie rozmowy. Biało-czerwoni mundialiści

wyd. Magnus

wtorek, 19 czerwca 2018, pavelczado

Polecane wpisy

  • Czy to będzie piłkarz roku na świecie

    Przekonamy się właśnie jutro. Niedawno sięgnąłem po autobiografię tego faceta. Początkowo się przeraziłem... „Lubię wracać pamięcią do dawnych czasów, do

  • Jacuś, piździelec, paciulok. Swój chłop

    Właśnie wróciłem z Maroka. Byłem tam m.in. na Jemaa el Fnaa, niezwykłym miejscu w Marrakeszu. To plac od którego może zawrócić się w głowie. Kobry tańczą wśród

  • Ciarki

    Styk futbolu, polityki i historii zawsze wywołuje we mnie dreszcz. Książka Zbigniewa Rokity sprawia, że na plecach występuje mi ten najbardziej ulubiony przeze

Komentarze
2018/06/21 22:04:56
Pavel, ta Argentyna naprawdę zamierza odpaść?
-
2018/06/28 02:08:02
:)