Blog > Komentarze do wpisu
Argentyńskie wahadło

"Aniołowie o brudnych twarzach" rzeczywiście mogą zachwycić.

Nie zawiodłem się. Jonathan Wilson napisał kolejną fantastyczną książkę. Nie pozbył się wprawdzie trochę nieznośnej angielskiej maniery wyższości (a może ja niesprawiedliwie tak to oceniam), ale blaski i cienie futbolu argentyńskiego zostały przezeń oddane nie tylko rzetelnie ale i finezyjnie.

Opowieścią o piłkarskiej historii Argentyny jestem zauroczony. Początkowo chciałem ją jak najszybciej połknąć, ale pierwszy raz od dawna zmieniłem sposób czytania - powolutku i po trochu, rozsmakowując się.

Zakres i ogrom materiału sprawił, że Wilson musiał raczej "cienkować" niż "grubasić" a i tak wyszło ponad 630-stronicowe dzieło zamknięte w siedemdziesięciu ekscytujących rozdziałach. Podoba mi się, że na poły jest to opowieść reporterska (autor spotyka się z wieloma dawnymi asami, czuć, że był w Argentynie), na poły historyczna.

W trakcie opowieści autor przeskakuje z dziejów klubów w dzieje reprezentacji i z powrotem. Przytacza mnóstwo rewelacyjnych anegdot i fantastycznych historii, których nie ma sensu tu przytaczać, trzeba samemu się w nich zanurzyć... 

Wynika z nich jedno: argentyńskie wahadło nigdy się nie zatrzyma. Skąd wahadło? Generalnie co jakiś czas następuje w Buenos i okolicach zwrot o 180 stopni. Albo finezyjna, zachwycająca "la nuestra" albo skuteczny i pragmatyczny "antifutbol". Decydowały o tym bolesne klęslo: cios obuchem w postaci 1:6 z CSRS na mistrzostwach świata w Szwecji czy też brak awansu na meksykański czempionat w 1970.

Ale co najciekawsze, obie szkoły, romantyzm i pragmatyzm, inspirowanie i funkcjonalność przenikają się wzajem. Najpiękniejszy gol padł przecież w szczytowym okresie "bilardismo"... No i ta szczypta (a może cysterna) vivezy!

Bezwzględnie warto. Po rosyjskiej traumie lek na duszę. Nota 10 w dziesięciopunktowej skali! Bardzo polecam.

PS Myślałem, że scena z filmiku to skecz. Otóż nie - w latach 70. u zdolnego argentyńskiego trenera Carlosa Griguola w Rosario Central i Ferro Carril Oeste (ciekawy wątek o tym ostatnim klubie, jak wszystkie zresztą) był to prawdziwy sposób na motywowanie zawodników! Romantyczne to czy pragmatyczne?:)



niedziela, 29 lipca 2018, pavelczado

Polecane wpisy

  • Dla mnie mundial się skończył

    Wpis poniewczasie, ale musiałem dojść do siebie po niezwykłym meczu Argentyny z Francją, porozmawiać z drzewami, skałami i wiatrem... Znowu się nie udało i znow

  • Otwarte!

    Argentyna wydaje się dziś stara i brzydka. Wiadomo jednak przecież, że tak naprawdę była, jest i będzie olśniewająca. Gdyby w Rosji zdobyła mistrzostwo świata -

  • Zamknięte

    Do odwołania.