Blog > Komentarze do wpisu
Dla mnie mundial się skończył

Wpis poniewczasie, ale musiałem dojść do siebie po niezwykłym meczu Argentyny z Francją, porozmawiać z drzewami, skałami i wiatrem... Znowu się nie udało i znowu trzeba będzie czekać cztery lata na mistrzostwo.

Wiadomo, że futbol nienawidzi gdybania, ale nie mogę się powstrzymać: gdyby w 6. minucie doliczonego czasu grypo centrze di Marii piłeczka poleciała trochę inaczej - widzielibyśmy najpiękniejszą chyba remontadę w historii mundiali. Nie udało się. Szkoda. Szkoda. Szkoda...

Jestem rozżalony, ale to przynajmniej nie była klęska po której trzeba się wstydzić. Piszę „klęska”, bo brak Argentyny w finale mistrzostw świata to dla mnie zawsze klęska. Z Francuzami Argentyńczycy grali moim zdaniem bardzo dobrze i przy szczęściu mogli rywali wyeliminować.

Niemniej byłbym wariatem gdybym stwierdził, że Francuzi wywalczyli awans niezasłużenie. Obie drużyny zagrały doprawdy świetnie i ktoś musiał być lepszy. Muszę się z tym pogodzić, że nie „Albicelestes”.

Mówi się, że Argentyna nie była faworytem nawet do wyjścia z grupy, że to kolos na glinianych nogach, którego futbolowa słabość odzwierciedla stan argentyńskiego państwa, że Argentinidad („Argentyńskość”) generalnie ma się źle...

Ale przecież co dzieje się na mundialu - nie zawsze (albo wręcz nigdy) jest odzwierciedleniem siły futbolu poszczególnych państw uczestników. Czy niemiecka piłka jest tak słaba jak jej start na mundialu, czy rosyjska jest tak silna jak jej start na mundialu? Moim zdaniem fakt, że ktoś przed chwilą miał kryzys, był w kłopocie, w nerwach, tłamsiła go niemożność - nie ma znaczenia. Bo to było przed chwilą...

Pytacie może: co dalej z Messim? Pewnie odejdzie, choć ja oczywiście bardzo chciałbym żeby pokazał się za cztery lata w Katarze. Ale już na innych zasadach... Jego geniusz nie może być jak dominujący jak jakaś potężna jarakanda mimozolistna kładąca cień gdzieś na argentyńskich pampasach. Nie może być tak, że jak źle do to wujka Lionela. Myśleć i brać odpowiedzialność za wynik muszą brać wszyscy. Wszyscy!

Jednocześnie chciałbym żeby Otamendi i Mercado zniknęli już z reprezentacji Argentyny. Nie potrafią trzymać nerwów na wodzy w trudnych chwilach - w efekcie przynoszą jej wstyd swoim zachowaniem i powodują niechęć całego piłkarskiego świata. Nie wolno tracić nerwów aż tak. To już nie jest viveza. To niestety szaleństwo w złym tego słowa znaczeniu.

Idę się napić yerba mate.

 

niedziela, 01 lipca 2018, pavelczado

Polecane wpisy

  • Nacisnąć guzik w odpowiedni sposób

    Właśnie skończyłem czytać książkę „Che Pep. Związek Guardioli z futbolem argentyńskim”, którą napisał Vincente Muglia, dziennikarz z Buenos Aires. N

  • Proporczyk

    W 1976 r. reprezentacja Polski zagrała na Stadionie Śląskim towarzyski mecz z Argentyną. Kiedy goście wychodzili na rozgrzewkę, jeden z nich (chcę wierzyć, że t

  • Argentyńskie wahadło

    "Aniołowie o brudnych twarzach" rzeczywiście mogą zachwycić. Nie zawiodłem się. Jonathan Wilson napisał kolejną fantastyczną książkę. Nie pozbył się wpr

Komentarze
2018/07/02 17:06:57
Żeby było jasne: piszę jako fan Lionela Messiego i reprezentacji Argentyny. Popisy Albicelestes w Rosji oglądałem ze smutkiem i zniechęceniem. Patrząc na fazę grupową w meczu z Francją rzeczywiście zaprezentowali się godnie, ale czy zagrali bardzo dobrze? Niestety nie zgodzę się.
Moim zdaniem zagrali w sposób całkowicie samobójczy. Absolutnie każda, powtórzę: każda akcja Francuzów stwarzała olbrzymie zagrożenie pod bramką i bardzo mocno pachniała golem. Gra defensywna reprezentacji Argentyny istniała tylko teoretycznie. Ktoś powie, że grali z wielką Francją. Owszem, ale tą wielką Francję potrafiły całkiem dobrze powstrzymywać przeciętna Australia i solidna Dania. Z obroną Argentyny robili absolutnie co chcieli. Pamiętam gdy oglądałem mecz przy stanie 2:2 pomyślałem: nie, o dogrywce nie ma tu mowy bo każde przyspieszenie Francuzów po prostu siało popłoch. I owszem, remontada byłaby piękna, gdyby to weszło w ostatniej akcji, ale myślę, że to jedynie odwlekłoby to, co było nieuniknione, czyli zwycięstwo Francji. Ostateczny rezultat meczu zaś nie odzwierciedla jego obrazu - Francuzi byli o dwie klasy lepsi, przede wszystkim pod względem taktycznym, organizacji gry.
Drużyna słabsza personalnie (a taką była Argentyna) potrzebuje mądrego trenera z logiczną koncepcją gry a nie szaleńca rzucającego się z szablą na czołgi.
Niestety, argentyńska federacja AFA to bagno większe niż PZPN w najgorszszych czasach. Sampaoli został zatrudniony na długim kontrakcie do 2022, a teraz federacja domaga się od niego rezygnacji, licząc, że będzie idiotą i sam zrezygnuje z olbrzymiej gaży. Na odszkodowanie będą musieli wydać miliony, więc zapewne zatrudnią taniego, trzeciorzędnego trenera (jakość kosztuje) i znowu zacznie się ta sama historia.
Bezsensowne sparingi w Singapurze i innych dziwnych miejscach z marnymi przeciwnikami, grane dla pieniędzy (oczywiście Leo musi grać bo bez niego nikt nie zapłaci kokosów).
Mecze towarzyskie organizowane na ostatnią chwilę, bez ładu i składu, bez wiedzy trenera a często wbrew niemu, jak odwołany mecz z Izraelem przed Mundialem. Argentyna przed mistrzostwami zagrała jeden sparing - z Haiti (!). Nic dziwnego, że jak wyszli na w miarę dobrze zorganizowane ekipy (o Francji nawet nie wspominając), to byli bezradni jak dzieci.
I nie zapowiada się na zmiany na lepsze. Spójrzmy na ekipy europejskie. Każda, w tym i Polska, ma zaplanowany kalendarz gier na resztę 2018 roku. Argentyna - jak zwykle burdel, nikt nic nie wie: gdzie, z kim i po co. Jak się zorientują, że trzebaby jakiś sparing zagrać, to już nie będzie z kim, bo wszyscy najlepsi będą dawno zajęci. I trzeba będzie tłuc się z jakąś Malezją, Gwatemalą albo Panamą.
I w tym wszystkim on. Lionel Messi. Czy zostanie? Oby. Czy ma szansę coś jeszcze osiągnąć z tą reprezentacją? Ale gdzie się podziali utalentowani pomocnicy i obrońcy z tego kraju...
-
Gość: pedem nabede, *.85.pxs.pl
2018/07/03 13:15:53
hehehe, fanatyzm pokarany. i masz ten swój rowerek ugć ugć haha
-
2018/07/05 08:46:46
Panie Pawle,
nie ma potrzeby ogłaszać rozbratu z turniejem w Rosji po odpadnięciu Argentyny, skoro - z tego, co pamiętam - reprezentacja Francji (z Pogbą, Griezmanem) pozostaje Pana opcją nr 2. Proszę zatem przy Mundialu wytrwać do piątku, kiedy to Francuzi rozbiją się o Urugwaj.
-
Gość: Tomasz, *.dynamic.chello.pl
2018/07/07 10:23:50
@ zielononam

Cóż, o Urugwaj się nie rozbili, za to Urugwaj rozbili.
-
2018/07/07 15:11:09
Cóż, Francuzi wygrali zasłużenie. Teraz Belgia wydaje się robić najlepsze wrażenie, zobaczymy, jak to się potoczy...
-
2018/07/08 21:10:33
Żeby zastapić Mercado i Otamendiego, to trzeba mieć lepszych na ich miejsce, a tu jak na razie brak.
-
Gość: ogo, *.dynamic.chello.pl
2018/07/09 22:17:46
Argentina zdobędzie majstra tylko bez Messiego, on (pomyliłem się ON :) ciąży zespołowi. To samo pisałem przy 0:4 z Niemcami