wtorek, 10 stycznia 2017
Pazerność prowadzi do wypaczeń

FIFA zdecydowała, że od 2026 roku w finałach piłkarskich mistrzostw świata zagra 48 drużyn. Po "reformie" turnieju uczestnicy zostaną w pierwszej rundzie podzieleni na 16 grup po trzy drużyny. To oznacza zwiększenie łącznej liczby meczów z 64 do 80. 

W bajeczki FIFA o misji popularyzacji futbolu czy też wyrównywania szans mogą uwierzyć tylko naiwni. Wiadomo przecież, że jeśli kura znosi pięć złotych jajek naraz to dlaczego miałaby nie znosić siedmiu? Nawet to rozumiem (choć zrozumienie nie oznacza akceptacji).

Dla mnie - uważającego, że 32 uczestników finałów to ideał - problem nie polega nawet na fakcie, że będzie więcej meczów. Bardziej boli mnie, że nie zgadza się liczba uczestników. Nawet magicy z UEFA uznali, że 64 to byłoby za dużo. Ichniejsi prestigitatorzy wymyślili więc coś równie złego. A właściwie nie wymyślili. Przecież użyto tego już raz, w 1982 roku i od razu zarzucono. Grupa trójzespołowa na mundialu nie jest dobrym pomysłem. My - dzięki niezwykłym meczom z Belgią i ZSRR słusznie wspominamy ją świetnie, ale trzeba przypomnieć ile zespołów awansowało wtedy dalej z tych drużyn, które przegrały pierwsze mecze w ćwierćfinałach. Nie przegrać pierwszego meczu w trójzespołowej grupie może stać się myślą przewodnią tej fazy turnieju. Moim zdaniem to teoretyczne pole do wypaczeń.

1=> 2=> 4=> 8=> 16=> 32 to idealny zestaw. Nie ma tam miejsca na 48.

Jeszcze jedno: trudno mi sobie wyobrazić, żeby takie rozrośnięte mundiale organizował jeden kraj. A jeden organizator takiego turnieju zawsze był dla mnie jedną z najważniejszych idei.

Żałuję, bo mundial to jedna z niewielu spraw do których byłem szczególnie przywiązany. Niestety; FIFA żeruje na mnie i mnie-podobnych. Bo ja zawsze będę oglądać mundial. Nawet jeśli nie będzie mi się podobał regulamin tego turnieju, nawet jeśli wszyscy będziemy psioczyć. FIFA to doskonale wie.

Archiwum