sobota, 25 marca 2017
Najważniejsze dziś derby

Byłem dziś na WDŚ - Wielkich Derbach Świętochłowic. Dziś nie rozgrywano żadnych ważniejszych derbów w Polsce. Wiele znacznie większych miast nie może poszczycić się taką rywalizacją. Dwa wspaniałe kluby z niecodzienną historią: Śląsk Świętochłowice i Naprzód Lipiny ostro rywalizowały ze sobą w lidze już w latach 20. Wiosną 1921 roku w klasie A nie udało im się jeszcze zagrać, bo wybuchło III Powstanie Śląskie, ale potem między nimi działo się mnóstwo, najciekawiej oczywiście przed wojną...

Śląskowi dwukrotnie udało się wtedy awansować aż do ekstraklasy. W Lipinach do legendy przeszedł mecz kiedy oba zespoły walczyły o awans a słynny Erwin Michalski nie strzelił Świętochłowicom karnego w tak ważnym momencie. "Rozbieg... strzał... i piłka poszybowała wysoko, daleko, na sąsiadujący z boiskiem... cmentarz. Do dziś w Lipinach opowiadają, że Michalski pogrzebał jedną z największych szans awansu" - pisał "Sport" w 1960 roku.

W 1934 roku na mecze Śląska z Naprzodem przyszło 7 tysięcy kibiców. Reszty chętnych nie wpuszczono, bo nie było miejsc. Czasem dochodziło do meczów wręcz niezwykłych - choćby w 1938 kiedy Śląsk wygrał z Naprzodem 8:4 i wyprzedził go ostatecznie w tabeli ligi śląskiej (lipinianie zajęli drugie miejsce)...

Dzisiejszy mecz odbył się na Skałce, bardziej kojarzonej oczywiście z żużlem. Faworytem był - z oczywistych względów - Śląsk. Gospodarze w okręgówce walczą o awans, przed tym meczem mieli punkt straty do lidera - Odry Miasteczko Śląskie. Naprzód walczył o honor - zajmuje w tabeli ostatnie miejsce i nie będzie mu łatwo się utrzymać, bo miał siedem punktów straty do zespołu zajmującego... przedostatnie miejsce w tabeli.

Wstęp na dzisiejszy mecz był darmowy, można było bez problemów wjechać sobie samochodem na stadion i zaparkować przy trybunie. Na spotkanie przyszło około pół tysiąca kibiców. Nie było między nimi nienawiści znanej z lig wyższych. Obok mnie szalała pani, która nie ukrywała mięty do gości i nikt nie miał z tym problemu.

Przed meczem najbardziej podobało mi się... podejście do ławek rezerwowych. Otóż na Skałce - ze względu na bieżnię służącą żużlowcom - nie ma ich w miejscu gdzie jesteśmy przyzwyczajeni je oglądać. Pięć minut przed meczem rezerwowi zawodnicy przesunęli je tak żeby mogły być wykorzystane na specjalnych platformach pod trybuną główną. Podejrzewam, że takiego widoku na murawę nie mają rezerwowi na żadnym stadionie w Polsce!

Na boisku nie było widać różnicy w tabeli. W pierwszej połowie ambitnie grające Lipiny miały kilka świetnych okazji na bramkę, ale nic z tego nie wyszło. W drugiej - gospodarze wbili dwa gole i było po meczu. Ta wygrana dała Śląskowi pozycję lidera, bo Miasteczko Śląskie nieoczekiwanie przegrało dziś u siebie z Łazowianką.

Nie zmienia to faktu, że obu klubom życzę by rozgrywały kiedyś derby co najmniej tak wysoko jak przed wojną. Na przykład walcząc o ekstraklasę.

19:24, pavelczado , inne kluby
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 13 marca 2017
Obsesja wreszcie puściła

Przez ostatni rok bardzo ciężko pracowałem. Przejechałem tysiące kilometrów po Europie, przeprowadziłem dziesiątki rozmów, w archiwach spędziłem dziesiątki godzin.

Warto było. Usłyszałem i przeczytałem mnóstwo niezwykłych historii. Poznałem wielu wspaniałych ludzi. Czułem uniesienie, wzruszenie, oszołomienie, podziw, czasem złość lub niedowierzanie.

Właśnie skończyłem. Książka jest napisana. To był wspaniały okres, ale cieszę się także, że dziś wreszcie opuściło mnie pewne paskudne uczucie.

Przez ten rok za każdym razem kiedy zajmowałem się czymkolwiek innym niż pracą miałem poczucie marnowanego czasu. To stawało się moją obsesją.

Obejrzałem stary western z bliskimi w niedzielę - szept do ucha: "marnujesz czas, masz go coraz mniej".

Poszedłem do pracy na piechotę - szept do ucha: "marnujesz czas, mogłeś podjechać autem".

Znienacka wrzuciłem parę słów na Czadoblogu - szept do ucha: "głupi jesteś? Wiesz o ile mogłeś w tym czasie popchnąć książkę dalej?"

Złapałem infekcję - szept do ucha: "zwariowałeś?! Uważasz, że możesz sobie pozwolić na wylegiwanie w łóżku?"

Ale teraz jestem szczęśliwy i spokojny. Obsesja puściła. Dziękuję wszystkim, których przez ostatni rok spotkałem na reporterskim szlaku.

Wyłączam komputer i idę na spacer. Wreszcie będę mógł wystawić twarz do słońca na rynku w Katowicach bez poczucia, że marnuję czas.

I wiecie co? Jak nie będzie słońca to wystawię ją nawet do chmur. Mam to gdzieś. Koniec z pośpiechem.

11:46, pavelczado , Książki
Link Komentarze (8) »
wtorek, 07 marca 2017
Peru, Peru, Peru. Albo Kamerun

Super wiadomość!

Jeśli modernizacja Stadionu Śląskiego będzie przebiegać zgodnie z planem, a reprezentacja Polski wygra eliminacje mistrzostw świata jest szansa, że biało-czerwoni wkrótce zagrają w Chorzowie mecz towarzyski. Jeszcze w tym roku!

Jak dowiedział się Czadoblog chodzi o termin, w którym rozgrywane będą baraże o grę na mundialu (9-11 listopada lub 12-14 listopada). Jeśli Polska wygra eliminacje nie będzie musiała w nich brać udziału. Trener Adam Nawałka chciałby wtedy ten termin wykorzystać. W grę wchodziłaby rywalizacja z drużyną spoza Europy. Mogłaby to być reprezentacja Peru, ewentualnie któraś z drużyn afrykańskich, prawdopodobnie Kamerun. Przypomina Wam się Espana'82?:)

Dziś był na Śląsku Janusz Basałaj, szef departamentu ds. mediów i komunikacji w PZPN. - Rzeczywiście, powstał taki pomysł. Oczywiście, gdyby wszystko poszło jak należy, Śląski musiałby zdążyć z modernizacją. Dobrze byłoby gdyby wcześniej odbył się tam jakiś mecz piłkarski żeby sprawdzić czy wszystko spełnia odpowiedni poziom. Śląski to ważny stadion dla polskiej piłki, sam byłem w Chorzowie na wielu pamiętnych meczach Polski. Pierwszy raz na meczu z Portugalią w 1977 roku - powiedział mi Janusz Basałaj, którego złapałem w pociągu z Katowic do Warszawy.

niedziela, 05 marca 2017
Barras Bravas Buenos Aires [+18]

Moim niespełnionym dotąd marzeniem jest zobaczyć Buenos Aires. W głowie mam niezwykłe wyobrażenie tego miasta. Zaplanowałem dwa główne punkty pobytu.

Po pierwsze: przeżyć w ortodoksyjny sposób zwyczaj cabeceó przed tangiem. Trudno mi sobie wyobrazić lepszy sposób na to żeby faceta mógł przeszyć prawdziwy dreszcz*;

Po drugie: pójść na mecz piłki nożnej z sympatyczną wycieczką wykupioną u miejscowych Barras Bravas. Słyszałem, że to jeden z elementów budowania przez nich budżetu więc dlaczego z tego nie skorzystać?

Będę musiał chyba jednak zweryfikować te plany i punkt drugi. Na polskim rynku ukazał się właśnie komiks o Barras Bravas - czyli argentyńskich gangach futbolowych. Autorem jest Emilio Utrera, samouk, który mieszka w metropolii B.A. Miał okazję poznać tych "sympatycznych" chłopaków, bo prowadzi dobre studio tatuażu więc korzystają oni z jego usług. Jako że jest uzdolniony plastycznie, tworzy też murale o tematyce futbolowej. Z opowieści swoich klientów stworzył barwną komiksową opowieść. Ale od razu zaznaczam: to absolutnie nie jest komiks nadający się na prezent dla dzieci.

Na polski rynek wprowadza je wydawnictwo Mandioca, które do końca roku chce wydać sześć odcinków tej opowieści. Argentyńska kultura kibicowania doczekała się oczywiście przeróżnych analiz socjologicznych i historycznych, bo to niezwykłe zjawisko. Miłość do piłki stworzyła prawdziwego potwora! Żeby było jasne: komiks Utrery nie pretenduje oczywiście do miana "objaśniacza" tego brutalnego świata... Po raz kolejny przekonuję się, że w Argentynie wszystko zasadza się na skrajnościach. W moich wyobrażeniach tam wszystko musi być naj-: najpiękniejsze albo najgwałtowniejsze albo najbardziej żarliwe albo najwspanialsze albo też najbardziej plugawe. 

Dla mnie ważne, że w całości projektu wydawniczego macza również palce Radio Brazylia czyli Bartek Rabij. Wiadomo, że Bartek to najbardziej wnikliwy ekspert od latynoskiego futbolu w Polsce, właśnie jego radziłem się przed moim pierwszym wyjazdem do Ameryki Południowej na mundial w Brazylii. To facet, który żyje Ameryką Łacińską, a jego futbolowa (i nie tylko) wiedza z tamtego zakątka świata jest autentycznie porażająca. 

Bardzo ucieszyła mnie informacja, że Radio Brazylia ma w planach wydawniczych kolejne opowieści futbolowe rodem z Argentyny. To świetne wieści, trzymam kciuki za powodzenie tej idei. Im więcej fascynujących futbolowych argentyńskich opowieści na polskim rynku czytelniczym - tym lepiej.

* muszę jeszcze chwycić podstawy tanga, ale myślę, że choćby tylko dla cabeceó - naprawdę warto:)

Archiwum