piątek, 31 sierpnia 2012
Policja ma całkowitą rację

''Organizatorzy powinni przeprowadzać imprezy w godzinach, które umożliwią kibicom w każdym wieku bezpiecznie na nie dotrzeć, wziąć w nich udział i równie bezpiecznie wrócić do domów''.

Tak właśnie uważa policja z Rudy Śląskiej w sprawie meczów piłkarskich i uważam, że to kapitalny pomysł.

Moim zdaniem powinniśmy pójść dalej. Osobiście pozamykałbym wszystko w całej Polsce o godzinie 18 (zimą o godzinie 15).

Duchowieństwo powinno przeprowadzać nabożeństwa w godzinach, które umożliwią wiernym w każdym wieku bezpiecznie na nie dotrzeć, wziąć w nich udział i równie bezpiecznie wrócić do domów.

Dyskonty, supermarkety i wszelkie inne sklepy powinny prowadzić sprzedaż w godzinach, które umożliwią klientom w każdym wieku bezpiecznie na zakupy dotrzeć, wziąć w nich udział i równie bezpiecznie wrócić do domów.

Właściciele knajp powinni otwierać lokale w godzinach, które umożliwią bywalcom w każdym wieku bezpiecznie dotrzeć, wziąć udział w towarzyskim spotkaniu (jeśli ktoś woli pić do lustra to niech nie bierze udziału) i równie bezpiecznie wrócić do domów.

Ordynatorzy powinni otwierać oddziały szpitalne w godzinach, które umożliwią pacjentom w każdym wieku bezpiecznie dotrzeć, położyć się, bezpiecznie wstać i równie bezpiecznie wrócić do domów.

Komendanci policji powinni otwierać posterunki w godzinach, które umożliwią ich podwładnym w każdym wieku bezpiecznie dotrzeć, popracować i równie bezpiecznie wrócić do domów.

Pomyślcie: jeśli życie będzie się toczyło między godz. 8 a godz 15., a potem będzie zamierać w domowych pieleszach o ile mniej będzie niebezpiecznie, o ile bardziej bezpiecznie? To przecież fan-tas-tycz-ne.

Nie kumacie? To rewelacyjny pomysł, który można rozszerzyć na całe nasze życie. Dziękuję!

PS Omega też chce bezpiecznie wracać do domu przed zmrokiem.

11:25, pavelczado , Kabaret
Link Komentarze (17) »
czwartek, 30 sierpnia 2012
Chciałbym żeby Messi odszedł

Jak w tytule. Wiadomo, że to rozważania czysto teoretyczne i w związku z uczuciami Messiego do Barcelony nie mają szans się zmaterializować. Ugć-ugć-ugć w klubie jest spełniony, nie musi szukać nowych wyzwań, nowych wrażeń. Bez przerwy ma to zapewnione w miejscu, które pozwoliło mu zaistnieć i które w rewanżu on wyniósł na niebotyczny poziom.

Po wczorajszym meczu Barcelony z Realem chciałbym jednak żeby Messi odszedł. Najlepiej do Realu Madryt.

Z kilku powodów:

a) mam narastające przekonanie, że bez Messiego tiki-taka Barcelony nie urosłaby do miana sztuki. Choć, nie - może by urosła, ale jednak nie do miana "sztuki bezwzględnie skutecznej"*;

b) wydaje mi się, że ta najlepsza, zachwycająca Barcelona już była. I raczej nie wróci. Zaznaczam - nie twierdzę, że Barcelona przestanie odnosić sukcesy. Wydaje mi się, że będzie, bo zbyt się rozrosła. Ale to będą sukcesy odnoszone przez drużynę grającą w innym stylu;

c) bardzo interesujące byłoby zobaczyć jak Mourinho wpasowuje styl Messiego do sposobu gry Realu;

d) bardzo interesujące byłoby zobaczyć czy i jak Barcelona (nie) radzi sobie z powstrzymaniem najlepszego piłkarza świata;

e) interesujące byłoby przekonanie się czy miłość nadal może przerodzić się w nienawiść, pamiętając, że miłowany (Messi) zrobił dla miłujących (cules) tak wiele.

Podkreślam, że w wyścigu Barca - Real jestem bezstronny. Piszę te słowa powodowany względami estetycznymi.

Nie wiem kiedy pojawi się kolejny wpis. Istnieje ryzyko, że Czadoblożek po przeczytaniu tego fragmentu zrobi zamach i będzie chciał przejąć Czadobloga. Jeśli kolejny wpis będzie peanem na cześć Barcelony - wiedzcie, że tak właśnie się stało.

PS Jest również powód dla którego nie chciałbym żeby Messi przeszedł do Realu. W momencie transferu skończyłby się wyścig, którym pasjonuje się cały świat. Nie mówię, że Real zdublowałby Barcelonę, ale zaciętej walki na przestrzeni sezonu by nie było.

PS1 A poza tym Omega powinna wrócić.

PS2 Myślałem, że w życiu tylko trzy zjawiska są niezmienne:

- obezwładniająca piękność Michelle Pfeiffer, najwspanialszej kobiety świata wszech czasów;

- szerokość kanału La Manche między Anglią i Francją;

- ławki na Blaszoku katowickiej GieKSy.

Myliłem się. Koniec pewnego Blaszoka. Koniec pewnej epoki.

*termin wymyślony na potrzeby tego wpisu.

wtorek, 28 sierpnia 2012
Zieloni się nie poddają. Wręcz przeciwnie

Jeszcze kilka miesięcy temu bardzo złe wieści dochodziły z obozu Szombierek. Stary dług o którym zarząd nie wiedział miał zweryfikować plany. Garb miał spowodować, że w najbliższym czasie Szombry miały tylko trwać.

Tymczasem klub wychodzi z dołka! Nie tylko nie ''trwa'', ale nawet się wzmocnił. Okazuje się, że działacze dogadali się w wierzycielami, ustalili harmonogram spłat, komornik zszedł z konta...

Miałem wybrać się w sobotę na Kocinę żeby zobaczyć mecz Szombierek z 09. Nie udało mi się i bardzo żałuję. Zieloni wygrali na wyjeździe 2:0, a jedną z bramek zdobył bohater transferowego hitu czyli znany i lubiany Hubert Jaromin. Życzę mu powodzenia, mam tylko nadzieję, że po nieudanych zagraniach nie będzie już tak sztorcował kolegów z drużyny jak dawniej i z wiekiem zyskał nieco wyrozumiałości...

Szombry zajmują w tabeli pierwszej grupy IV ligi czwarte miejsce (trzy zwycięstwa i porażka) i mają punkt straty do lidera (jest nim Lot Konopiska). Oprócz Jaromina doszło jeszcze kilku piłkarzy m.in. Andrzej Wiśniewski, rezerwowy bramkarz GKS Katowice, a także Kamil Thiel. Wiem, że za niektórymi ruchami kadrowymi stoją Czytelnicy Czadobloga, ale jako że są skromni, wolą pozostać w ukryciu. Szanuję to!

Najważniejsze, że z przodu nadal hasa Marek Kubisz. Najbliższe kolejki zweryfikują na co stać Szombry. W ten weekend Szombry grają u siebie z wiceliderem (Pilica Koniecpol), w następny jadą do lidera z Konopisk. Będzie się działo!

PS Kibice Szombierek robią zbiórkę na specjalistyczny aparat fotograficzny. Zależy im żeby powstała galeria z meczów Szombierek i innych wydarzeń. Dorzucicie się? Czadoblog ma zamiar. Szykuje się fajna okazja żeby dorzucić się osobiście:)

PS1 Interesująca wojenka szykuje się w Bytomiu. 16 września odbędą się wybory samorządowe. Na prezydenta miasta startuje m.in. były prezes Polonii Damian Bartyla, który nadal wiele znaczy. Tyle, że to właśnie on dostał się do zarządu Śląskiego Związku Piłki Nożnej (obecnemu prezesowi Radosławowi Nowakowskiemu się nie udało). Kontrkandydatem Bartyli będzie m.in. Mariusz Wołosz, były prezes hokejowej Polonii i właśnie jego popiera Andrzej Kajzer, były prezes, a obecny dyrektor Szombierek!

PS2 Jako że Czadoblog trajluje do Was od dłuższego czasu mam wrażenie, że Czytelnicy ŚLĄSK.SPORT.PL znają go dokładnie i wiedzą co się w głowie telepie. Musicie się odświeżyć. Dawno zauważyłem, że jest w sieci mnóstwo ludzi, którzy mają wiele ciekawego do powiedzenia. Niektórzy widzieliby się w dziennikarce, inni - całkowicie odwrotnie. Wolą pozostać wręcz anonimowi, co nie zmienia faktu, że ich zapiski są często bardziej przenikliwe, zaskakujące czy złośliwe (uzasadniona złośliwość to coś co Czadoblogi lubią najbardziej) niż teksty etatowych dziennikarzy.

Chcę żeby na ŚLĄSK. SPORT.PL działało blogowe towarzystwo. Żeby dyskutowało, może przekonywało, może inspirowało się wzajemnie albo... wręcz przeciwnie. Żeby w ogóle nie oglądało się na "towarzyszy niedoli'' i wyznaczało własny kurs tematyczny. 

Na początek przywitajcie się z trzema blogerami.

Jeden to A. 

Drugi to B.

Trzeci to nie C. Pisałem o wrażeniach z ''Jeszcze dalej niż północ''.  Trzeci będzie pisał z ''Jeszcze dalej niż południe''. Ale pewnie nie tylko stamtąd:)

PS3 Omega też by chciała poblogować, ale nie potrafi. Za to pozdrawia.

niedziela, 26 sierpnia 2012
Wykroczenie z art. 65 § 2 KW. To kibole!

Oczywiste jest, że w walce ze stadionowym chuligaństwem polska policja powinna być wspierana. Ale zawsze wydawało mi się, że w demokratycznym kraju policja jest dla obywatela, a nie obywatel dla policji i że policja powinna być wspierana w walce z kibolstwem, a nie kibicami.

Z tego co wiem, podróże kibiców na mecze wyjazdowe generalnie nie są zakazane. A skoro nie są zakazane to policja nie powinna robić na złość, nie powinna robić pod górkę.

Pod poprzednim moim wpisem o Górniku Zabrze i jego występie w Białymstoku wpisali się kibice Górnika oburzeni tym, co spotkało ich na gościnnym - wydawałoby się - Podlasiu.

Głos 1: "(...) Wyjazd grzeczny jak wycieczka zakładowa, ŻADNYCH incydentów w drodze i na postojach. I milicja trzymająca nas przez ponad godzinę na polnej dróżce w lesie "bo tak", "bo my tu rządzimy i jak chcemy to meczu nie zobaczycie". Państwo prawa?! Ludzie brali urlopy, wydali niemałe pieniądze, spędzili ponad 10h w jedną stronę w autokarze i zobaczyli las i pola. Czekamy aż obrońca uciśnionych czyli GW zainteresuje się tematem i go nagłośni."

Głos 2: "kibice Górnika zatrzymani przez policję 10 km przed stadionem, do Białegostoku autobusy kierowane bocznymi drogami (niektóre z tych dróg nie miały asfaltu!!!) Policja w szczerym polu sprawdza listę wyjazdową (takie czynności należą do kompetencji ochrony przy wpuszczaniu na stadion) Efekt - pierwsi kibice Górnika pojawiają się pod stadionem w 50 min meczu. Relacji z pierwszej połowy słuchają w radio w szczerym polu. Co najważniejsze przejazd kibiców Górnika w jedną jak i w drugą stronę spokojny. Żadnych incydentów, które uzasadniałyby takie działania. Ludzie brali urlopy, wydali pieniądze. Co to k**wa ma znaczyć?!

Portal Śląsk.Sport.Pl poprosił o komentarz rzecznika Komendy Wojewódzkiej białostockiej policji. "Cztery autokary z kibicami Górnika Zabrze dojechały do miejscowości Tołcze (10km od Białegostoku), gdzie systematycznie funkcjonuje punkt kontrolny Policji, o godzinie 20.00. W tym miejscu tradycyjnie już odbywa się sprawdzanie kibiców podróżujących autokarami i jak do tej pory (kilkadziesiąt, a być może nawet i kilkaset takich kontroli) nie było z tym żadnych problemów. Autokary zawsze dojeżdżały odpowiednio wcześniej, a kibice natychmiast i bezproblemowo byli legitymowani, aby mogli jak najszybciej dojechać na stadion. W tym przypadku podlaska Policja otrzymała informację, że kibice przemieszczający się tymi autokarami nie zostali sprawdzeni przed wyjazdem, stąd też brak było informacji kto faktycznie podróżuje autokarami. (...) Funkcjonariusze przystąpili do legitymowania, jednak kibice odmówili wykonania tej czynności, co jest wykroczeniem z art. 65 § 2 KW oraz opóźnili tym samym dodatkowo dotarcie na stadion. Po pewnym czasie osoby podróżujące autokarami poddały się sprawdzeniu i po szybkim i sprawnym legitymowaniu ruszyły dalej (pojazdy wyjeżdżały pojedynczo, gdyż infrastruktura drogowa w rejonie stadionu nie pozwala na przyjęcie 4 autokarów jednocześnie i bezpieczne przeprowadzenie blisko 200 osób na obiekt - ruchliwa i wąska ulica). Pomimo tego po dotarciu na stadion organizator spotkania umożliwił śląskim fanom piłki nożnej wejście na trybuny w trakcie meczu. Jednak kibice odmówili i dopingowali swoją drużynę sprzed stadionu" - poinformował rzecznik podlaskiej policji Kamil Sorko. 

Takie tłumaczenia mnie osobiście rozśmieszają, stary jestem i niejedno widziałem. ''Dotychczas nie było żadnych problemów'' tylko ci rozwydrzeni kibice Górnika nie wiadomo dlaczego bezczelnie denerwowali się, że poświęcają czas i pieniądze i  - wyobraźcie sobie - nie chcieli się spóźnić. Czy policja nie mogła się postarać żeby ułatwić ludziom życie? Dlaczego sprawdzała ich na jakimś polu?

Stary jestem, niejedno widziałem. Mierzi mnie założenie, że każdy kibic, który nie zgadza się z policją to już kibol. Dlatego mogę powtórzyć to co pisałem już na Czadoblogu w związku z historią, która przydarzyła mi się na początku lat 90.:

''Zawsze będę popierać policję w walce z kibolstwem. Jednocześnie zawsze będę jednak podkreślać: nie wolno wszystkich ludzi lubiących chodzić na stadiony po to żeby oglądać mecze piłkarskie wrzucać do jednego wora. Być może bym tak nie uważał gdyby nie pewne zdarzenie w moim życiu, które uzmysłowiło mi jak mogą czuć się kibice potraktowani jak bandyci, a z bandytyzmem nie mający NIC wspólnego.

Zwolennicy zdecydowanej postawy policji przy zwalczaniu chuligaństwa podczas meczów piłkarskich twierdzą, że gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą. Ja mam inne zdanie, bo wiem, jak to jest być wiórem. Kiedyś znienacka oberwałem na ulicy pałką, bo policjanci myśleli, że jestem jednym z eskortowanych przez nich szalikowców. Dostałem znienacka, dech mi zaparło. Nie mogłem oddychać. Usłyszałem szyderczy śmiech i krótkie "szybciej, k..., dołącz do grupy". Sina pręga na plecach przeraziła mamę, więc poszedłem złożyć skargę do komendy wojewódzkiej. Miła policjantka kazała mi opisać przebieg wydarzeń. Po miesiącu do domu przyszedł list. Z informacją, że nie udało się zidentyfikować bijącego policjanta i radą, żebym na przyszłość unikał tak niebezpiecznych miejsc jak ulica niedaleko stadionu.

Czego życzyć policjantom podczas ich trudnej pracy? Żeby tępiąc chuligaństwo, sami nie stawali się chuliganami.

Tak było... Rada ''żebym na przyszłość unikał tak niebezpiecznych miejsc jak ulica niedaleko stadionu'' boli mnie do dziś. Bo do dziś odbieram ją jako wielkie szyderstwo i jednocześnie arogancję władzy. Arogancję, która dotknęła mnie osobiście."

Skoro mnie przytrafiło się coś takiego to czy mogło przydarzyć się komuś innemu?

PS A poza tym Omega.

sobota, 25 sierpnia 2012
Ruch maleje. Ktoś wie dlaczego?

Kiedy przegrywa się z lepszym trudno mieć pretensje. Kiedy przegrywa się z gorszym trudno ich nie mieć. To co pokazał Ruch w Łodzi było wstrząsające.

Dlaczego chorzowianie po stracie pierwszego gola właściwie przestali grać? Dlaczego Ruch nie stworzył już żadnej groźnej sytuacji podbramkowej? Dlaczego nie dał rady drużynie, która nawet w jedenastu pilnowała wyniku przeciw dziesięciu? Dlaczego niebiescy byli tak niepewni przy stałych fragmentach gry pod swoją bramką? Dlaczego w ogóle nie udawały im się akcje skrzydłami? Dlaczego Ruch dał się stłamsić w środku pola? Dlaczego nikt nie próbuje strzelać z dystansu? Co stało się z Marcinem Malinowskim? Co stało się z Maciejem Jankowskim? Co się stało z Łukaszem Janoszką? Dlaczego Arkadiusz Piech do momentu kiedy potrafił stworzyć groźne sytuacje był tak przerażająco nieskuteczny? Dlaczego Djokić i Sadlok w tak beznadziejnym stylu całkiem bezsensownie osłabili drużynę?

Nie ma prądu. Nie ma szybkości. Nie ma zajadłości. Nie ma pomysłu. Druga połowa w wykonaniu Ruchu była najgorsza od niepamiętnych czasów. Nie zmieni tego fakt, że drugi gol dla Widzewa padł z ewidentnego spalonego.

Z całym szacunkiem dla łodzian, ale normalnie dysponowany Ruch nie powinien był z nimi dziś przegrać. Rozpaczliwie zszywany z anonimowych cudzoziemców i młodzieży zespół oprócz ambicji nie pokazał dziś nic co w meczu z Ruchem będącym w normalnej formie dałoby mu jakąkolwiek nadzieję na remis. W poprzednim meczu w Łodzi Widzew nie miał żadnych szans, a był wtedy lepszym zespołem niż dziś.

I to właśnie jest wstrząsające. NIC wystarczyło dziś na Ruch.

Najważniejsze pytania do Tomasza Fornalika brzmią:  coś nie wypaliło czy raczej coś się zawaliło? I jak wygrzebać się z tak wielkiego dołu?

Stało się coś strasznego. Ruch musi się jak najszybciej pozbierać, bo został w blokach. Teraz chodzi o to żeby z tych bloków wyjść zanim konkurenci przebiegną całe okrążenie. Bo wtedy ważne będą już nie tylko umiejętności i forma, ale także sposób w jaki powstrzymać narastające walenie w czaszce i sercu. Strach może być rozsadnikiem wszystkiego.

PS Omega wierzy, że się pozbierają. Ale ona wierzy zawsze.

piątek, 24 sierpnia 2012
Górnik rośnie. A z nim Milik

Czadoblog ma satysfakcję. Lubi kiedy coś się sprawdza*.

Jeszcze niedawno na Arkadiusza Milika psioczyli nawet kibice Górnika. Na własne uszy słyszałem. Teraz okazuje się, że podobnej perełki, która gra na tak pożądanej pozycji, która tak pewnie czuje się jako center, nie ma nikt w polskiej ekstraklasie. A on będzie coraz lepszy!

Zauważcie jak bardzo jest wszechstronny. Potrafi nie tylko uderzyć głową - jak na Piaście. Potrafi również puścić perfidnego, precyzyjnego szczura ze stojącej piłki mimo muru - jak na Jagiellonii. Potrafi też zgasić trudną piłkę, przyjąć, potrafi i świetnie podać...

A wiecie co jest najlepsze? Że co go nie zabiło to go wzmocniło. On z tym "największym wrogiem młodego piłkarza puszczonego na szerokie wody" już sobie poradził. Presja - bo o nią mi chodzi - już nie będzie na nim robić wrażenia, piłkarz będzie już pewnie zawsze pamiętał jak mu liczono kolejne mecze bez strzelonej bramki. Tamte przejścia stały się paradoksalnie jego dodatkowym atutem. Nastolatkowi brakuje już tylko tego co zdobyć najłatwiej, bo jako jedyne piłkarzowi samo przychodzi: doświadczenia.

Ale oczywiście, jakkolwiek zaskakująco to nie zabrzmi, obecny Górnik Zabrze to nie tylko Arkadiusz Milik. KSG jest moim zdaniem zespołem o którym w polskich warunkach już niedługo będzie można powiedzieć, że nie ma słabych punktów (a może... już można?).

Bramkarz? Środek obrony? Boki? Pomoc? Center? Oni mogą puknąć każdego. Nawet z młodymi, zdolnymi, niepełnoletnimi, takimi jak Konrad Nowak, w składzie. Dziś wprawdzie Jagiellonii nie puknęli, ale niewiele przecież brakowało, do tego większość meczu grali w dziesięciu na jedenastu. Pamiętajmy też, że to zabrzanie mieli najlepszą zaraz po golach sytuację podbramkową (myślę o słupku po strzale Szeweluchina).

Nie chcę zagłaskać tej ekipy, ale moim zdaniem można już powiedzieć, że etap budowy Górnika Zabrze w tym składzie został  zakończony. Klocki są poukładane, ten zespół ma styl, pomysł na grę i warunki żeby go realizować. Teraz trzeba tylko szlifu. Nieustannego szlifu.

Gdyby na cały sezon udało się utrzymać przeznaczonych na eksport Nakoulmę i Skorupskiego - Górnik będzie w tym sezonie groźny dla najlepszych.

Czas wskoczyć na stopień wyżej. Czas samemu znaleźć się w gronie najlepszych. Tego Górnika w tym sezonie w tej ekstraklasie  stać na to. Dla mnie zabrzanie są odkryciem początku sezonu.

PS Szkoda, że Marcin Borski nie puścił akcji kiedy wlepił Rafałowi Grzybowi w końcówce czerwoną kartkę za taktyczny faul na Nakoulmie. Przecież Górnik mógł wtedy strzelić gola! A prawo korzyści? Kartka zawsze może zaczekać.

PS1 Gdybym miał kogoś z Jagiellonii wziąć do Górnika byłby to jeden piłkarz: Dawid Plizga.

PS2 A poza tym Omega.

*chodzi mi zwłaszcza o piąty i szósty akapit:)

czwartek, 23 sierpnia 2012
Do ostatniego wystrzału czy... bez wystrzału

Nie przepadam za używaniem sformułowania "papierek lakmusowy". Ale fakt, że jutrzejszy zjazd sprawozdawczo-wyborczy Śląskiego Związku Piłki Nożnej, który odbędzie się w Urzędzie Wojewódzkim w Katowicach - takim właśnie ''papierkiem'' jest.

Podstawowe pytanie brzmi: będzie zmiana warty czy nie będzie? To bardzo istotna kwestia. Gdyby niezadowolonym udało się zmienić władzę w Śląskim Związku Piłki Nożnej oznaczałoby to ostry wiatr w żagle tych wszystkich, którzy chcą zmian. Bardzo często jest tak, że kiedy wszyscy oglądają się na wszystkich, wystarczy jeden wyłom i twierdza pada. Gdyby "nowi" objęli władzę na Górnym Śląsku bardzo prawdopodobne byłoby, że byłby to koniec ancien regime'u. Tak ważny ośrodek dla "nowych" mógłby oznaczać koniec Grzegorza Laty.

Dlatego te wybory są ważne nie tylko dla Górnego Śląska, będzie  im się zapewne przyglądać cała piłkarska Polska.

Nieoficjalne wieści są sprzeczne i lepiej nie przesądzać jak to wszystko się potoczy. "Nowi" mają zamiar walczyć do końca, choć nie wiadomo czy starczy im amunicji. Rudolf Bugdoł to wytrawny taktyk jeśli chodzi o personalne zakulisowe gierki. Trudno wyrokować jak to się stało, ale według jednego ze źródeł zdobył m.in. poparcie władz Zabrza, a miasto jest głównym akcjonariuszem Górnika. Byłby to osobisty policzek dla przywódcy "nowych" Jana Ozgi, który przecież wiele lat był szefem ds. bezpieczeństwa właśnie na Górniku i to z zabrzańskim klubem jest kojarzony.

Wydaje się, że jak zwykle działa zasada "coś za coś". Według innego dobrze poinformowanego źródła prezes Bugdoł miał porozdzielać już wszystkie przyszłe łupy czyli posady w zarządzie i komisjach.

Nowi kandydaci na szefa związku mogą pojawić się nawet w ostatniej chwili, ale moim zdaniem już się nie pojawią. Zwolennicy "starego" skupią się wokół Bugdoła, a zwolennicy "nowego" - wokół Ozgi. Według źródła ''nowi'' mogą liczyć na około 30 procent głosów. Oznaczałoby to, że w Śląskim Związku Piłki Nożnej do żadnych zmian nie dojdzie.

Pewności do tego co się stanie nie ma, na pewno będzie ciekawie. Wybory będzie dla Was relacjonował Wojtek Todur, śledźcie wszystko na Śląsk.sport.pl

PS Bałagan w związku z wyborami (ale nie tymi jutrzejszymi, lecz październikowymi wyborami do PZPN-u) nagrany potajemnie przez śląskiego delegata możecie obejrzeć - TUTAJ.

PS1 Relację na żywo z wyborów możecie śledzić - TUTAJ.

PS1 A poza tym Omega powinna wrócić.

UPDATE. Było ciekawie. Rudolf Bugdoł pokonał Jana Ozgę 89:25. Tak więc bez zmian.

13:51, pavelczado , ŚZPN
Link Komentarze (7) »
środa, 22 sierpnia 2012
Który stadion ma najpiękniejsze kible [SONDA]

Mamy coraz wspanialsze stadiony w Polsce. Zostały już wielokrotnie ocenione w przeróżny sposób. Szał oceniania: z lewej, z prawej, z boku, z tyłu. Pozostał już chyba tylko ten jeden ostatni sposób...

Postanowiłem w ostatniej chwili ubiec natchnionych oceniaczy i pochylić się (niedosłownie) nad toaletami. Oceniaczom to umknęło, a na terenie stadionów są przecież coraz wspanialsze kible! Są tak wspaniałe, że chce się wręcz do nich w trakcie meczu wyjść i poczytać jakąś gazetkę...

Czadoblog ogłasza sondę: które kible Waszym zdaniem są naj-naj-najwspanialsze?

a) kibel na Bułgarskiej - wpisz w komentarzu literkę B;

b) kibel na Cichej - wpisz literkę C;

c) kibel na Drzymały - wpisz literkę D;

d) kibel na Konwiktorskiej - wpisz literkę K1;

e) kibel na Krygiera - wpisz literkę K2;

f) kibel na Łazienkowskiej - wpisz literkę Ł;

g) kibel na Okrzei - wpisz literkę O;

h) kibel na Piłsudskiego - wpisz literkę P;

i) kibel na Pokoleń Lechii Gdańsk - wpisz literki PLG;

j) kibel na Reymonta - wpisz literkę R1; (wcześniej przez pomyłkę napisałem "na Reymana", ale wierzę, że kibice Wisły wybaczą małą nieścisłość:-)

k) kibel na Roosevelta - wpisz literkę R2;

l) kibel na Rychlińskiego - wpisz literkę R3;

ł) kibel na Skłodowskiej-Curie - wpisz literki SC;

m) kibel na Sportowej - wpisz literkę S1;

n) kibel na Słonecznej - wpisz literkę S2;

o) kibel na Ściegiennego - wpisz literkę Ś;

p) jeśli podoba Ci się kibel na jakimkolwiek innym stadionie - wpisz odpowiednią literkę.

PS Omega głosuje oczywiście na C, choć nie wiem czy wszyscy kibice z Chorzowa podzielą jej zdanie...

PS1 Wybaczcie, że nie zrobiłem z tego fotostory.

PS2 Jeśli chodzi o osobiste odczucia Czadobloga to najlepiej korzystało mi się ze stadionowych ubikacji we Wrocławiu i Lwowie. Oczy mi zwilgotniały, że może być tak przepięknie... Jeszcze tylko jakaś barokowa melodia w tle by się przydała i miałbym wrażenie, że robię jeśli nie coś heroicznego to przynajmniej pompatycznego...

15:33, pavelczado , Kabaret
Link Komentarze (39) »
poniedziałek, 20 sierpnia 2012
Zaniesiony na rękach do domu

Smutny okres dla kibiców Ruchu. Wchodzą do baru, a kelner pyta: co podać? Pięć pilznerków, cztery lechy czy 0,7 czystej?*

Ruch teraz gra na Widzewie więc obstawiałbym, że prędzej wygra 7:0 niż przegra 0:7, ale właściwie nigdy nic nie wiadomo w tej naszej nieprzewidywalnej lidze...

Smutny okres dla kibiców Ruchu, ale zawsze warto pamiętać, że po nocy jest dzień. A czasem dzień przychodzi jeszcze w środku nocy:-) Tak jak zdarzyło się to choćby prawie dokładnie 75 lat temu.

22 sierpnia 1937 roku Ruch grał u siebie ligowy mecz z Warszawianką. Zlekceważył gości i ku rozpaczy fanów w 87 minucie stracił bramkę na 0:1 z dobitki po źle wykonanym rzucie karnym.

Ale Ruch to Ruch. Wtedy nie poddawał się nigdy. Wznowienie i hajduccy piłkarze ruszają na stołeczną ekipę jak dziki. Zamieszanie pod bramką i Teodor Peterek - oczywiście głową - wyrównuje. Znów wznowienie. Ostatnia akcja. Gerard Wodarz przejmuje piłkę. Traci ją, ale znów przejmuje, potem biegnie z futbolówką aż na linię autową. A wtedy wali z całej siły bombę w górny róg...

Z takich bramek w latach 60. zasłynął Amarildo, który w 1962 roku na mistrzostwach świata zastąpił w podstawowym składzie Brazylii kontuzjowanego w pierwszym meczu Pelego.

Śląska publiczność miała własnego Amarildo już wcześniej. Gerard Wodarz został tego dnia zniesiony z boiska na rękach. Ale tamten hołd nie oddawał uwielbienia i szaleństwa fanów. To musiało być coś więcej! Zanieśli więc bohatera na rękach aż... do domu.

PS Tego zdarzenia Omega nie pamięta, ale najlepszego lewoskrzydłowego polskiej piłki ery przedtelewizyjnej - owszem.

* za Czytelnikiem Czadobloga o nicku ''bochyn''

niedziela, 19 sierpnia 2012
Kiedy rozpacz zżera mózg

Ruch przegrał wczoraj w Poznaniu aż 0:4. Nie byłem, nie widziałem, trudno mi się wypowiadać. Mogłem się jednak spodziewać, że hejterzy będą domagać się wpisu na ten temat. Pozdrawiam ich czule:)

W skrzynce znalazłem zaskakujący list od kibica Ruchu Chorzów*. Człowiek jest chyba dosyć rozgoryczony, a jego tezy, przemyślenia i sugestie są tak przenikliwe i obezwładniające, że musicie się z nimi zapoznać. List jest m.in. do mnie i chyba m.in. o mnie:)

Szanowni Państwo!
Ten tekst  dedykuję dziennikarzom Gazety Wyborczej, którzy zaciekle bili brawo w momencie spekulacji w temacie awansu na trenera reprezentacji Pana Waldemara Fornalika i lobbowali u właściciela Ruchu Chorzów na stanowisko trenera tego klubu pana Tomasza Fornalika. Jednocześnie jest on apelem o jak najszybsze poukładanie sztabu szkoleniowego Ruchu Chorzów oraz "twardą" rozmowę z piłkarzami naszego klubu.
Panowie dziennikarze katowickiego dodatku GW jesteście współwinni tej degrengolady, kompromitacji i bezradności Ruchu Chorzów bo to za Waszym wstawiennictwem trenerem jest niezdecydowany człowiek, beznadziejnie nieporadny trenersko, który stał przez swoim bracie jak kukiełka co niestety widać dopiero jaskrawo dziś. Człowiek, który nie ma za sobą doświadczenia do prowadzenia a- klasowej drużyny a co dopiero wicemistrza Polski. Niedobrze się robiło jak czytało się Wasze artykuły namawiające do zatrudnienia w Ruchu Tomasza Fornalika. Nawet trener IV-ligowy poprowadził by Ruch lepiej niż Wasz pupil. A może to była celowa dywersja żeby wykończyć razem z PZPN nasz klub? To przede wszystkim prasa kreowała naszego trenera na BOSSA reprezentacji. Dajcie spokój Ruchowi Chorzów. Przestańcie dawać "judaszowe" rady prezesowi Smagorowiczowi i zajmijcie się swoimi Górnikami, Gieksami i Zagłębiami i KP Katowice-Poloniami. Mamy dość wpływu waszych nawiedzonych ego na nasz klub. Nigdy nie byliście i nie jesteście kibicami Ruchu a wasze gaże za pisanie bzdur są tak samo wypchane bezsensem jak kilkudziesięciotysięczne wypłaty piłkarzy Ruchu. I Wy i oni robicie wszystko dla mamony a nie dla sportu i jego szlachetnych idei. Wy piszecie dla kasy co dzień stek bzdur a oni biorą kilkudziesięciotysięczne kwoty z kilka godzin biegania po boisku. Cytuję tu wpis pewnego kibica, który trafnie sumuje to co Wy razem z trenerem Tomaszem Fornalikiem nawarzyliście.  Broń Boże nie doradzajcie więcej Prezesowi Smagorowiczowi bo zrobiliście już dość złego dla naszego klubu. Może Wam się wydawać śmieszne, że posądza się Was o to co się w Ruchu dzieje ale przypominam to co czytałem w prasie i internecie kiedy jak LWY WALKI forsowaliście opcję trenera bez warsztatu i doświadczenia, którego atutem były tylko koneksje rodzinne. Przy okazji apeluję do Prezesa Smagorowicza o rozsądek a tym wydaje się jak najszybsza zmiana trenera by sezon ten nie został zmarnowany i o zgrozo byśmy nie padli ofiarą kryzysu i wylądowali bez pieniędzy w I lidze. To nie jest z naszej, kibiców strony panikowanie (bilans 1-12 w meczach mówi sam za siebie).
Eksperyment z klonowaniem pod tytułem „owieczka Dolly” zakończył się fiaskiem, a żaden z klonów komórki macierzystej nie był w stanie zachować „właściwości oryginału”. Szczególnie pod względem żywotności. Klonowanie to zasadniczo nienajlepszy pomysł, a do ludzi z kopią zapasową w postaci bliźniaka zawsze trzeba podchodzić nieufnie. Kino hollywoodzkie już lata temu nauczyło nas przecież, że z pary bliźniaków zawsze jeden musi być demonicznym psycholem. Dlaczego więc łudziliśmy się, że naszego Króla zastąpi jego kopia?
Gdy Waldek Fornalik odchodził do reprezentacji wielu z nas miało mieszane uczucia. Z jednej strony niesamowity awans zawodowy naszego ulubieńca, nobilitacja samego Ruchu, którego przedstawiciel zostanie trenerem numer jeden w polskiej piłce. Z drugiej… szydera. Z „polskości” tej kadry, która stała się zbieraniną wszystkich nacji, ale i z samej kadry, przez tych kibiców mniej związanych z flagą biało-czerwoną, bardziej zwracających się w stronę żółtych i niebieskich kolorów. Waldek zostawił świetny zespół, który potrafił solidnie namieszać w lidze i w pucharze, niezłą atmosferę oraz spory potencjał na przyszłość. Działacze dodali do tego jeszcze Kikuta, Sadloka, Sultesa i Pankę, czyli zawodników z dużym doświadczeniem i umiejętnościami, które od lat pozwalają im na występy w najwyższej lidze. Można na nich narzekać, ale jakiś poziom powinni chyba gwarantować, patrząc po samym przebiegu ich kariery zawodniczej. Ja wiem, że to ciężkie przejmować skład po takiej legendzie jak „Waldek King”, no ale to nie był gorący fotel w kandydującym do spadku Widzewie, czy w rozbitym organizacyjnie Bełchatowie tylko dość wygodna miejscówka w poukładanym klubie.
No i jedziemy do Pilzna, dostajemy PIĘĆ do zera w czapkę. Nasi gracze chodzą jak zagubione dzieci we mgle, jak koloniści, którzy pogubili wychowawcę, jak szczeniaki bez matki. Może mam zbyt wielką wiarę w Waldemara Fornalika, ale nie wierzę by pozwolił na taki pogrom! Przecież wychodzi na to, że lepiej było w ogóle odpuścić te puchary, dobrze, że trafiliśmy Pilzno nie Azerbejdżan, bo byśmy jeszcze na minus finansowo wyszli. I po tej całej kompromitacji, Tomek Fornalik wychodzi z szatni i mówi, że jego piłkarze nie mają za co przepraszać kibiców, bo dali z siebie sto procent. No to ch.... mają to sto procent!
Już się śmieją – „0:7 zgłoś się”. Ale dali z siebie wszystko, no to jednak jestem spokojny. Liga się jeszcze nie zaczęła, a my zamiast czekać z utęsknieniem drżymy przed pierwszym meczem, czy czasem nasz Ruch nie utrzyma wysokiej formy z europejskich pucharów. Czy Fornalik po 0:5 z Górnikiem Zabrze też wyjdzie i powie, że jego podopieczni dali z siebie wszystko? Zmieniałbym trenera póki jest czas, w lidze może być już za późno. Na rynku szkoleniowców jest milion sporych nazwisk, które pewnie zgodziłyby się pracować za bezcen, byle powrócić na ekstraklasową karuzelę. „Eksperyment Ojrzyński” czy „Eksperyment Mroczkowski” się udały, ale „Eksperyment owieczka Dolly” już teraz wygląda na jeden wielki niewypał.
Szegda Wolfgang

Nie wiem co napisać - ten list demaskuje wszystkie niecne zagrywki Czadobloga. Wszystkie ustalenia, które spisałem własną krwią na ostatnim posiedzeniu naszej tajnej loży zostały ujawnione...
Bracia w kapturach już mnie ścigają za niewybaczalną nieostrożność, przecież wszystkie tajne pakty tracą ważność. Jedyne co mi zostało to w ramach przeprosin podarować prezesowi Smagorowiczowi płaszcz naszego bractwa MZCZRCh** na znak kajania się za wszystkie moje winy.

PS Szegda, uprzejmie proszę, opisz jeszcze nasze posępne spiski kiedy Ruch Chorzów walczył o licencję w ekstraklasie:)
PS1 Omega patrzy na mnie ze zgrozą. ''To wszystko przez ciebie?!'' - woła, a potem się krztusi i przestaje nawet na chwilę tikać.
PS2 Podczas czytania tego listu rozdziawiłem usta, ale muszę przyznać, że zdanie ''Nigdy nie byliście i nie jesteście kibicami Ruchu a wasze gaże za pisanie bzdur są tak samo wypchane bezsensem jak kilkudziesięciotysięczne wypłaty piłkarzy Ruchu'' znamionuje pewne obeznanie literackie;-)
PS3 Pozdrawiam Tomasza Fornalika i mam nadzieję, że będzie trenerem Ruchu nie tylko przez te trzy krótkie lata.
PS4 Piszcie do mnie nawet gdy rozpacz zżera Wam mózg...

*no chyba, że to prowokacja
** ''Mającego Za Cel Zniszczenie Ruchu Chorzów''
 
1 , 2 , 3
Archiwum