niedziela, 09 września 2018
Nacisnąć guzik w odpowiedni sposób

Właśnie skończyłem czytać książkę „Che Pep. Związek Guardioli z futbolem argentyńskim”, którą napisał Vincente Muglia, dziennikarz z Buenos Aires. Nie mam pojęcia ilu ludzi w w Polsce ten dość egzotyczny z naszego narodowego punktu widzenia wątek może zainteresować. Ale jako czytelnik mam to oczywiście gdzieś. Najważniejsze jest, że mnie ta książka cholernie wciągnęła.

Opowieść Mugli (nie jest długa, za to konkretna i w przejrzysty sposób skonstruowana) to fascynujący przegląd kontaktów sławnego Katalończyka z argentyńskimi ludźmi futbolu (i nie tylko futbolu) oraz co to za sobą niosło. Tej współpracy, kontaktów, przyjaźni jest znacznie więcej niż każdy z nas mógłby się spodziewać...

Przypadkowo widziałem jak tamta wielka Barcelona Guardioli się rodziła. Przecież pierwszym oficjalnym meczem FCB pod wodzą Guardioli był w 2008 roku mecz z Wisłą Kraków w europejskich pucharach. Byłem na tamtym spotkaniu na Camp Nou; Wisła przegrała 0:4, a mnie nie śniło się wówczas, że rodzi się jedna z największych drużyn wszech czasów. Przez cztery sezony ekipa Guardioli wygrała 72 procent meczów, prezentując, jak wiadomo, zachwycający styl.

Ten styl był możliwy dzięki... Argentynie. Nie chodzi bynajmniej o Messiego, który właściwie nie był chłopcem z bajki Guardioli (dla Katalończyka idealny gol to taki kiedy w akcji uczestniczą wszyscy piłkarze, ostatni wbija piłkę do bramki, a przeciwnik nawet nie potrafi dotknąć futbolówki) ale przecież nie protestował kiedy Leo wbijał grady goli po samotnych rajdach). Chodzi o coś innego.

Magiczna „la nuestra”. Nikt kto kocha futbol nie może przejść obok niej obojętnie. Barcelona - obok stylu holenderskiego - inspirowała się właśnie nią. Guardiola dobrze wiedział, że w Argentynie wcześniej były już drużyny grające w sposób o który mu chodzi: choćby słynna La Maquina River Plate z lat 40., Rosario Central z lat 60. (z Menottim w składzie) czy Independiente z symbolem Ricardo Bochinim (z lat 80.). Uczeń przerósł mistrza: Newell’s Old Boys prowadzone Gerardo Martino (mistrz Argentyny z 2013) wzorowało się na Barcelonie i według świadków było najbliżej pierwowzoru.- W czasach, których przyszło mi żyć, tak pod kątem stylu gry jak i wyników Barcelona to najważniejsza drużyna w historii - przyznaje Martino.

Wpływ Guardioli na argentyński futbol jest oczywisty: znowu pchnął wahadło w drugą, tę jaśniejszą stronę. W Argentynie bowiem wszystko hula od ściany do ściany - dla jednych nie ma piłki bez piękna, dla innych - bez wyników. W Barcelonie Guardiola, jak wiadomo, to pogodził. Dzięki temu stał się inspiracją.

Osobiście wydaje mi się, że zwłaszcza jeden element w tej układance jest ważny: Guardiola uzmysłowił Argentyńczykom, że trzeba pracować nad ofensywą, że indywidualne talenty, uznanie, że „przecież z przodu zawsze to jakoś będzie” jest po części zostawieniem losów meczu przypadkowi.

Guardiola ma cechę, która ułatwia sukces i pomaga w życiu w każdej sferze: ciekawość. Jest cholernie, w niepowstrzymany sposób ciekawy futbolu u innych, u Argentyńczyków, jako nację, którą docenia - zwłaszcza. Zaznaczam - ciekawy, nie ciekawski.

Guardiola uczy się od kogo może. Jeśli ktoś go zainteresuje - chce się z nim spotkać. Jak choćby z Julio Velasco, legendarnym argentyńskim trenerem zajmującym się... siatkówką (chodziło o sposób zarządzania grupą i wypracowanie przywództwa - „kluczem do wszystkiego jest naciśnięcie odpowiedniego guzika” - brzmi banalnie, ale książkowe wytłumaczenie tego hasła jest interesujące, przy okazji Guardiola w obrazowy sposób opowiada podczas przemówienie w teatrze w Buenos Aires co stało się kiedy nacisnął guzik w nieodpowiedni sposób).

Cóż, świetna książka. Szczerze polecam wszystkim miłośnikom piłki nożnej.

PS Kiedy czytam jak Guardiola zziajany biegał za Diego Latorre (to miał być jeden z następców Maradony, nie udało się) w meczu Barcelona - Tenerife ogarnia mnie wesołość. Latorre był wybiegany i zmęczony Guardiola miał wołać za nim „ciulu, chodź tu, kurna”. Szacun za tłumaczenie;))).

PS1 Jeszcze wątek polski tej książki: Wisła przed grami z Barceloną wyeliminowała Beitar gdzie występował argentyński kumpel Guardioli Angel Matute Morales, z którym znał się z okresu gry w Meksyku. Morales mówi tak: "Kilka dni przed meczem Barcelony z Wisłą dostaję telefon. To Pep! Dzwonił by zapytać mnie, jak ci Polacy właściwie grają. Czy są wolni, czy napastnicy się łamią, czy grają wysokim pressingiem... Po tej rozmowie zrozumiałem, że Pep będzie wielkim trenerem. Choć ma mega drużynę, przejmuje się Polakami".

Vicente Muglia

„Che Pep. Związek Guardioli z futbolem argentyńskim"

wyd. Mandioca 2018

Archiwum