piątek, 30 października 2009
W łeb sobie strzelić

Dawno nie było tak fatalnego piątku w śląskiej piłce. Na własnych stadionach zagrały o ligowe punkty Górnik Zabrze, Piast Gliwice i GKS Katowice. Jak było? Wszystkie trzy przegrały do zera i wszystkie trzy mają jakiś większy problem! Górnik przegrał trzeci mecz z rzędu, a Piast i GKS - drugi.

Górnik Zabrze

Na meczu w Widzewem były tłumy, była piękna oprawa, ale nie było dobrej gry. Porażka w meczu na szczycie wywołała rozgoryczenie klubowych władz. Wygląda na to, że czyjaś (czyja?) głowa poleci. Michael Mueller narzekał na grę zespołu, ale przecież niedawno deklarował poparcie dla Ryszarda Komornickiego. Dotąd zawsze było łatwiej zwolnić trenera niż piłkarzy. Czy tym razem w przerwie zimowej Górnik - któremu grozi, że może nie awansować - pójdzie pod prąd?

Piast Gliwice

Czy fakt, że brakowało pięciu podstawowych graczy może jakoś uspawiedliwiać Piast z porażki z Lechią? Może. To i tak lepsze niż styl przegranej z tym samym zespołem na tym samym stadionie w zeszłym sezonie. Wtedy trener Dariusz Fornalak poprosił po meczu o "spuszczenie na ten występ zasłony milczenia". Wtedy nie wszyscy kibice Piasta się martwili, bo tamto zwycięstwo pomagało Lechii zostać w ekstraklasie kosztem niezbyt przez nich lubianego Górnika. Teraz nie ma żadnego „zastępczego” powodu do radości.  Tym bardziej, że znów trzeba przenieść się na stadion do Wodzisławia...

GKS Katowice 

Żadnym pocieszeniem nie będzie, że kiedyś katowiczanie już z Kluczborkiem przegrali. Było to w sezonie 1973/74 na tym samym poziomie rozgrywek co teraz. Tamto spotkanie uznałem kiedyś za jedną z najgorszych porażek w historii katowickiego klubu. To co powiedzieć o tej dzisiejszej?!

PS Jedynym klubem który nie dopisał się do fatalnej śląskiej passy był GKS Jastrzębie. Mało tego: podopieczni Jerzego Wyrobka wygrali dziś pierwszy raz w obecnym sezonie na własnym stadionie. Brawo! Przynajmniej tyle...

Czy róż przyniesie szczęście niebieskim

Miały być dobre wieści dla Ruchu Chorzów i są!

Ruch zyskał nowego sponsora - firmę Tauron Polska Energia, która właśnie została oficjalnie przedstawiona w tej roli. Przeszedłem się dziś na Cichą, szczegóły przeczytacie tutaj. W Chorzowie z tej okazji pojawiło się kilku ważnych menedżerów Tauronu z dyrektorem departamentu komunikacji rynkowej i public relations na czele. Dlaczego o nich piszę? Bo wszyscy byli w charakterystycznych różowych krawatach. Okazuje się, że tak jak Ruch opiera się na niebieskim, tak Tauron opiera się na różowym. Podczas prezentacji nawet cukierki były zapakowane w jednakowe różowe papierki.

A może to nie do końca róż? Określiłbym taką barwę raczej jako fuksję (zwaną też kolorem biskupim). Fuksja to intensywny kolor fioletowy zmieszany z różowym. Zobaczcie zresztą jakiej barwy prezentowany poniżej byczek ma kopytka i różki. Takiego samego byczka  - tylko znacznie większego  - dyrektor z firmy energetycznej podarował pani prezes Ruchu. Owinęli go jeszcze klubowym szalikiem, co miało symbolizować udany związek...

byczek

Dla mnie Ruch mógłby związać się z firmą stawiającą na seledynowy, beżowy lub amarantowy. Obojętnie, byle tylko był z tego dla klubu jakiś pożytek. Choć oczywiście bez przesady - nie chciałbym, żeby Ruch nagle wyszedł na boisko w całkowicie nowych kolorach. Przecież róż, seledyn albo beż nie mógłby wypchnąć niebieskiego!

A może jednak mógłby? Właśnie dla tego pytania które teraz zadam, powstała ta notka. To pytanie do kibiców: czy uważacie, że wszystko jest właściwie tylko kwestią ceny? Czy zgodzilibyście się, żeby Wasz zespół grał ciągle na przykład w błękicie zmieszanym z amarantem za jakieś 10 milionów za sezon?

czwartek, 29 października 2009
Ministrant, tancerz, piłkarz

Dawno nie widziałem tak wzruszającego momentu w sporcie. W Radzionkowie, podczas uroczystej akademii z okazji 90-lecia Ruchu, znakomity kolarz Lucjan Lis, wicemistrz olimpijski z 1972 roku, który specjalnie na galę przyjechał z Niemiec, z trudem powstrzymywał łzy.  - Po igrzyskach w Monachium dostałem telegram od „Jorgusia”, znaczy się wojewody Jerzego Ziętka. Napisał „Na was można liczyć”. Mam ten telegram do dziś, ale teraz... oddaję go wam. Bo to na was można liczyć! - Lisowi łamał się głos. Pozdrawiał radzionkowską rodzinę, a całe Centrum Kultury „Karolinka” zgotowało mu owację na stojąco. To naprawdę było spontaniczne i autentyczne. Brawo!

Na ręce Tomasza Barana, obecnego prezesa Ruchu, złożono dziś mnóstwo życzeń i podziękowań. Mnie najbardziej podobały się słowa o tym, że w Radzionkowie bajtel może albo służyć do mszy jako ministrant, albo tańczyć w zespole „Mały Śląsk”, albo trenować piłkę nożną w Ruchu. Dyrektorka którejś z podstawówek podkreślała, że dzięki klubowi chłopcy mogą realizować swoje marzenia, pasje, ambicje. 

Wiadomo, że cidry głównie piłką nożną stoją. Na oficjałce mnóstwo piłkarzy dostało mnóstwo odznaczeń, ale wcale nie było sztywno (jak zwykle na tego typu imprezach). W momencie kulminacyjnym spod sufitu na którym... oglądaliśmy historyczne zdjęcia i filmiki z bramkami, zjechała koszulka z numerem 10. Na środek wyszedł „Ecik” Janoszka, który na chwilę zostawił swoją pięknie wyglądającą Szanowną Małżonkę. Okazało się, że klub przyjął uchwałę, że odtąd w Ruchu ten numer będzie zastrzeżony. Inni piłkarze cidrów będą mogli zagrać z „dziesioną”, tylko jeśli „Ecik” wyrazi na to zgodę. Jako że to człowiek niekłótliwy, nie robiący problemów, spodziewam się, że dziesiątka w Radzionkowie pewnie nadal będzie w użyciu;-)

Marian Janoszka i jego dziesiątka

Po części oficjalnej wszyscy goście przenieśli się na piętro, gdzie czekały na nich przeróżne pyszności. Czadoblog niestety musiał już opuścić towarzystwo, bo śpieszył się do roboty, śpieszył się również, żeby jak najszybciej zdać Wam relację:-) A oni tam pewnie jeszcze ucztują:-)

PS Mamy nowego trenera reprezentacji Polski. To człowiek z Lubomii koło Raciborza. Prawie dziesięć lat temu, w styczniu 2000 roku, napisałem o nim tekst, który pokazuje tego trenera od innej strony. Ale nie będę go linkować. Choć nie jest to szkoleniowiec z mojej bajki, mam nadzieję, że Franz Smuda jako selekcjoner wykaże się samymi zaletami, a wady nie będą mieć żadnego wpływu na cokolwiek istotnego. 

środa, 28 października 2009
Żółto-czarna ojczyzna

Ruch Radzionków świętuje 90 lat istnienia. To piękny przykład małego klubu ze śląskiego miasteczka, który wzbił się wyżej niż można było się spodziewać. Wzbił się raz i, wiedząc jak to smakuje, chce wzbić się znowu. Na razie piłkarze liderują w grupie zachodniej II ligi (ostatni mecz wygrali 6:1), ale plany są znaaacznie bardziej ambitne.

Ruch Radzionków jest nawet starszy od Ruchu Chorzów, choć obowiązującą do dziś nazwę przyjął jednak nieco ponad miesiąc później niż „niebiescy” (28 maja 1920 roku) Przegłosowano ją na walnym zebraniu, ale warto podkreślić, że nie była to jedyna propozycja. Zamiast Ruchu mógł być Piast, Radzin albo Jastrząb. Radzin Radzionków: jak Wam się podoba?

Jutro w Centrum Kultury „Karolinka” odbędzie się uroczysta akademia z okazji 90-lecia klubu. Ma się na niej stawić m.in. najsłynniejszy sportowiec Ruchu, bynajmniej nie piłkarz, od lat mieszkający w Niemczech (kto to? rozwiązanie zagadki na końcu tekstu). Czadoblog dostał zaproszenie i jeśli wszystko dobrze pójdzie, to Wam wydarzenie zrelacjonuje.

Okrągłe rocznice są dobrym pretekstem do wydawania monografii. „Żółto-czarna ojczyzna” powinna być obowiązkową lekturą każdego kibica Cidrów, ale nie tylko dla niego. Autorami są Wojciech Cieszyński, sekretarz klubu i Darek Leśnikowski, dziennikarz „Sportu”, który ogląda mecze w Radzionkowie odkąd pamiętam. Jak podkreślają, nie jest to jednak monografia Ruchu. ”Zbyt wiele dokumentów, zapisków i kronik zaginęło w okresie wojennej zawieruchy” - zaznaczają.

O czym jest więc ta książka? „O tym co na Górnym Śląsku najważniejsze: o domu, o rodzinie, o sąsiadach. O dobrej robocie i jej umiłowaniu. O małej ojczyźnie na którą składa się własny dom, podwórko, ogródek, szkolne boisko, droga do kościoła i sobotnie popołudnie spędzone na stadionie”...

Zapewniam, że znajdziecie w tej książce wiele zabawnych, ale i dramatycznych historii ludzi związanych z Ruchem. Ozdobą książki jest również mnóstwo unikalnych zdjęć.

książka o Ruchu Radzionków  

PS Chodzi oczywiście o kolarza Lucjana Lisa, srebrnego medalistę olimpijskiego z Monachium.

PS2 Stadion Śląski będzie mieć czerwone krzesełka i biały dach. Okazuje się, że wielu internautów ze Śląska wolałoby, żeby stadion był raczej żółto-niebieski. 

PS3 Poznajcie nowego członka Rady Nadzorczej Ruchu Chorzów. Wygląda na człowieka przebojowego, nie bojącego się mówić co myśli. Będzie wrzało w Chorzowie, Katowicach i okolicach...

PS4 Kibice Polonii próbowali swoją obecnością wywrzeć presję na radnych, którzy debatowali nad budżetem i zmniejszeniem miejskiej dotacji na modernizację bytomskiego stadionu. Nic nie wskórali, w dodatku kiedy opuszczali Urząd Miejski wszystkich spisała policja.

16:14, pavelczado , Książki
Link Komentarze (12) »
poniedziałek, 26 października 2009
Piękność w Ruchu

"Miejsce Ruchu jest w Chorzowie" - tak przynajmniej twierdzi 28-letnia szefowa zarządu warszawskiej firmy, która posiada teraz większościowy pakiet akcji chorzowskiego klubu (przy okazji: zobaczcie jaka ładna dziewczyna, zdjęcie podesłał rzecznik prasowy firmy). Szefowa zapewnia, że nikt nie myśli o zmianie lokalizacji klubu. Zapewnia, że nie ma szans, żeby akcje trafiły do jakiegoś nieodpowiedzialnego inwestora.

To ważna deklaracja, o której trzeba pamiętać. Ale przy okazji pojawiają się pytania na które nie znam odpowiedzi. Chyba ważne, w kontekście przyszłości Ruchu.

Po co właściwie Mariusz Klimek w ogóle sprzedał udziały, skoro i tak ma decydujący głos w sprawie notowanego na giełdzie klubu? Jaki był cel i sens takiego postępowania? Jaki interes ma w tego typu działaniu nowy, formalny właściciel oddelegowujący do klubu właśnie Mariusza Klimka? Dlaczego pani prezes nie chce zdradzić czy doszło do transakcji gotówkowej? Kto stoi za cypryjską firmą Untums Limited, która jest ponoć jedynym właścicielem nowego właściciela Ruchu?

Czy coś wkrótce może się wydarzyć? Coś paskudnego, nieprzyjemnego, zaskakującego? Zastanawiam się nad tym, bo pewne osoby będące blisko Ruchu się nad tym zastanawiają.

Ważne, że przy tym wszystkim przed Ruchem pojawia się interesująca wizja rozwoju (jeśli info się potwierdzi to w odpowiednim czasie podepnę szczegóły, jeśli się nie potwierdzi, to nie podepnę).

PS Ciekawie dzieje się nie tylko w Ruchu. Michael Mueller, szef rady nadzorczej Górnika podkreśla: sto procent poparcia dla Ryszarda Komornickiego! A Piotr Mandrysz, który wprowadzał do ekstraklasy Piasta Gliwice, teraz główkuje jak go wyeliminować z Pucharu Polski.

niedziela, 25 października 2009
Ale zasieki!

W Ruchu Chorzów coraz wyraźniejszy staje się podział na dwie frakcje: frakcję Klimka i frakcję Patermana. Mariusz Klimek formalnie pozbył się akcji klubu, ale słowo "formalnie" jest w tym miejscu najwłaściwszym ze wszystkich właściwych słów... Teraz najważniejsze, żeby nieporozumienia i niedopowiedzenia między działaczami nie zaszkodziły „niebieskim” w pogoni za 15. tytułem mistrza Polski.

Poza boiskiem musi się jeszcze dużo wyjaśnić, ale na boisku jest coraz lepiej. Warto zwrócić uwagę na mistrzowską formę defensywy Ruchu. Na razie straciła najmniej goli ze wszystkich drużyn w ekstraklasie! Trener Waldemar Fornalik, sam przecież kiedyś obrońca, znakomicie ją poustawiał. W ostatnim meczu ta formacja zagrała w składzie: Krzysztof Nykiel - Rafał Grodzicki - Maciej Sadlok - Tomasz Brzyski. Uważam, że przynajmniej dwóch z tych ludzi powinno spróbować swoich sił w reprezentacji Polski. Dla przyzwoitości dodajmy jednak, że na ten imponujący wynik zapracowali także w większym lub mniejszym stopniu jeszcze trzej inni obrońcy: Ariel Jakubowski, Piotr Stawarczyk i Piotr Kieruzel.

Na razie chorzowianie w jedenastu meczach stracili tylko pięć goli. Do tego trafiła ich tylko trójka rywali: Wisła, Bełchatów i Odra.

Gol nr 1. Stracony w I kolejce (mecz z Wisłą rozegrany 1 sierpnia) w 20 minucie. Autor: Arkadiusz Głowacki. Dośrodkowanie Patryka Małeckiego trafiło na 5 metr wprost na głowę Głowackiego.

Gol nr 2. Stracony w I kolejce (mecz z Wisłą rozegrany 1 sierpnia) w 24 minucie. Autor: Wojciech Łobodziński. Piłkarze Wisły podają piłkę jak po sznurku, ta w końcu trafia do Łobodzińskiego, który strzałem z kilkunastu metrów nie daje szans Pilarzowi.

Gol nr 3. Stracony w VI kolejce (mecz z Bełchatowem rozegrany 12 września) w 54 minucie. Autor: Jakub Tosik. Najładniejsza bramka jaką stracił Ruch w tym sezonie. Z lewej strony centruje Maciej Korzym, a Jakub Tosik będąc w niewygodnej pozycji popisuje się pięknym i precyzyjnym strzałem głową.

Gol nr 4. Stracony w VI kolejce (mecz z Bełchatowem rozegrany 12 września) w 88 minucie. Autor: Mariusz Ujek. Mateusz Cetnarski nie mógł uwierzyć kiedy w świetnym stylu Pilarz broni jego strzał w sytuacji sam na sam. Przy dobitce Ujka z najbliższej odległości, chorzowski bramkarz był już jednak bezradny.

Gol nr 5. Stracony w IX kolejce (mecz z Odrą rozegrany 3 października) w 87 minucie. Autor: Aleksander Kwiek. Sędzia dyktuje rzut wolny z 17 metrów. Mur chorzowian i Pilkarz całkowicie zaskoczeni chytrym i precyzyjnym strzałem (piłka odbija się jeszcze od słupka)

Myślicie, że gol nr 6 padnie na Łazienkowskiej w XII kolejce czy nie padnie? W tym roku widziałem już jeden mecz Ruchu na Legii. Wygrany przez "niebieskich" do zera.

PS A teraz o czymś przykrym. W składzie którym dysponuje Górnik, zabrzańska drużyna powinna wciągnąć zespół z Ząbek przez dziurkę w nosie. Przecież na każdej pozycji zabrzanie mają lepszego piłkarza niż ząbczanie! Ale dlatego wszyscy lubią futbol, że słabszy może wygrać i zdarza się to dość często.... Nie byłem na tym meczu, ale do teraz nie mogę uwierzyć w tak paskudną porażkę. Górnolotnie zaznaczę: nie sądziłem, że dożyję porażki Zabrza z Ząbkami... Czy drużyna ma może dość trenera Ryszarda Komornickiego i chce się go pozbyć? Komornicki - jak wynika z jego słów - zaczyna mieć powoli dosyć... 

sobota, 24 października 2009
Nie rozumiem mieszkańców Tychów

Byłem dziś na drugoligowym hicie w Tychach. Fajnie, że wszystkie trzy drużyny z woj. śląskiego ciągle mają szanse na awans z tej grupy. GKS Tychy strzelił gola Zagłębiu Sosnowiec z rzutu karnego po jednej z najdziwniejszych zagrań ręką jakie widziałem. Zawodnik gości potknął się o piłkę, klapnął na tyłek i zahaczył ją ręką. Po meczu goście wściekali się, że sędzia nie widział ewidentnego faulu na Sławomirze Pachu i puścił akcję, po której padł jedyny gol meczu. Humor na stadionie trochę przygasł, kiedy spiker obwieścił, że Radzionków, który przegrywał 0:1 rozbił rywali z Janikowa 6:1. Cidry wszystkie gole zdobyły w ostatnich dwóch kwadransach. Ekipa z Radzionkowa przegrywała jeszcze w 61 minucie. To się nazywa siła ognia!

Nie rozumiem kibiców w Tychach. Jak to możliwe, że na najciekawszy mecz w rundzie jesiennej, po którym GKS awansował na pozycję wicelidera, przychodzi niespełna tysiąc widzów (wcześniej organizatorzy obwieścili, że fani gości nie będą wpuszczani)?! Organizatorzy robią co mogą, żeby przyciągnąć ludzi: na ten sam bilet będzie można zobaczyć również najbliższy mecz ligowy za tydzień! To chyba przesadne hołubienie kibica...

Na hokej też przychodzi mało ludzi, nie mówiąc już o koszykówce. Czy mieszkańców Tychów sport nie interesuje? Chyba nie doceniają tego co mają.

23:06, pavelczado , GKS Tychy
Link Komentarze (32) »
Ruch pany

Właśnie wróciłem z meczu Polonia Bytom - Ruch Chorzów. Teraz już wiadomo kto o co walczy. Ruch może nadal marzyć, Polonia już nie. Polonia może się otrząsnąć i spokojnie budować drużynę.  Z akcji bramkowych było 3:3 (tak sobie wyliczyłem nie tylko ja, ale i trener Szatałow), ale goście okazali się sprytniejsi. Każdy kibic na Śląsku wie, że ostatnią porażkę na własnym boisku poloniści ponieśli w marcu z Ruchem. Oczywiście nie wynika z tego, że Szatałowa zmieni teraz Motyka (po tamtym meczu Szatałow zmienił Motykę:-).

Ten mecz udowodnił, że Ruch nie musi się bać w Polsce nikogo. A co tam, napiszę to: widzę szanse na piętnasty tytuł! Teraz niebiescy jadą do Warszawy na mecz z Legią. - Kolejny hit. I dobrze, bo my lubimy takie mecze - stwierdził Wojciech Grzyb.

Co mi się podobało:

a) jego gra zewnętrzną częścią stopy. Grzyb potrafi podawać i strzelać w ten sposób jak mało kto w Polsce. Udowodnił to w Bytomiu, ale już wcześniej zauważyłem, że to jego znak firmowy.

b) tempo. Cały mecz był bardzo szybki. Nie ma w kraju piłkarza, który tak szybko przebierałby nogami jak Andrzej Niedzielan. Od kibica Górnika usłyszałem po meczu, że Niedzielan zabiera Zabrzu kibiców. Małolatów z pogranicza, którzy dopiero zastanawiają się "za kim iść". "Ktoś taki może ich pociągnąć w stronę Ruchu" - mówił z zazdrością fan KSG. Trudno odmówić mu racji. "Niedzielan to pierwszy piłkarz od dawna na Śląsku, dla którego warto przychodzić na mecze" - to opinia innego dziennikarza.

c) świetny doping kibiców. Przez cały mecz byli bardzo głośni. W całym swoim życiu nie widziałem tak wielu ludzi na stadionie w Bytomiu (wiadomo, że kiedyś przyszło na ten stadion ponad 50 tysięcy, ale to było jeszcze w czasach kiedy nawet mojego ojca na świecie nie było). Głośniejsi byli oczywiście bytomscy, choć chorzowskim też trudno coś zarzucić - jeszcze nigdy nie byłem w Bytomiu na meczu, podczas którego byłby aż taki tumult. No i znamienny transparent: "28.10.09. Urząd Miejski - Patrzymy Wam na ręce". Chodzi o to, że tego dnia radni będą ustalać budżet miasta na następny rok - bytomscy fani nie wyobrażają sobie, a ja razem z nimi, że mogłoby zabraknąć pieniędzy na modernizację  stadionu Polonii. Ale wiadomo: kryzys, kryzys, kryzys... Trudno więc powiedzieć,  jak zostaną rozdzielone pieniądze...

d) atrakcje pozameczowe. W 19 minucie cała trybuna prasowa przestała oglądać mecz, bo przechodziły dwie zjawiskowe blondynki... Do atrakcji pozameczowych należały także plotki w przerwie. A to, że nowym kierownikiem reprezentacji będzie Marek Koźmiński. A to, że selekcjonerem nie będzie wcale Franciszek Smuda tylko Henryk Kasperczak. A to, że praca Adama Nawałki w Gieksie jest ceniona na tyle, że wkrótce przeniesie się do ekstraklasy (konkretnie do Korony Kielce). A to, że ludzi na meczu jest aż tylu dlatego, że ktoś skserował w dużych ilościach bilety i rozdawał przez kraty... Ciekawe czy choć jedna z nich okaże się prawdą.

Co mi się nie podobało:

a) marketing marketingiem, ale nie podoba mi się dmuchanie nazwy "Najstarsze Derby Śląska". Można wynaleźć parę starszych. Precyzyjniej byłoby "Najstarsze Derby Śląskich Klubów Grających Obecnie w Ekstraklasie". O tym kiedy odbył się pierwszy mecz Ruchu z Polonią przeczytacie tutaj.

b) sędziowanie Marcina Borskiego. Ktoś powinien pożyczyć temu arbitrowi okulary, mogę nawet ja. Bo nie widział tego co widziałem ja i nie tylko ja. Ostatnio Borski prowadził zawody Wisła - Lech, teraz trafił mu się mecz na szczycie w Bytomiu. Oznacza to, że jest uważany obecnie za najlepszego polskiego arbitra. Jeśli to prawda, można tylko załamać ręce.

PS Trzeba jeszcze dodać, że Ruch to pany także z innego powodu. Niebiescy są najlepszą górnośląską drużyną na półmetku. Wygrali ze wszystkimi: 2:0 z Piastem, 3:1 z Odrą i 1:0 z Polonią.

Tabela:

1. Ruch  3  9  6:1

2. Polonia  3  6  5:1

3. Piast  3  3  2:7

4. Odra  3  0  2:6

Gratulacje dla Ruchu!

środa, 21 października 2009
Znak ponurych czasów

Oczywiste jest, że współczesny futbol bez sponsorów sobie nie poradzi. Kluby więc na nich chuchają i dmuchają. Czasy nadeszły jednak tak ponure, że sponsor coraz mniej daje, a coraz więcej wymaga - może to przybrać tak karykaturalne formy jak w przypadku GKS-u Katowice. Okazuje się, że  wielkim problemem stały się faktury, które GKS musi wystawiać bardzo ważnemu (wręcz najważniejszemu) ze swojego punktu widzenia sponsorowi. To faktury za świadczone usługi reklamowe. Klub z Katowic musi co miesiąc opłacać 22-procentowy podatek VAT. W efekcie na współpracy ze sponsorem klub traci konkretną kasę, bo ten obecnie nie daje Gieksie żadnych pieniędzy!

Znacie takie przypadki w innych klubach?

PS Tymczasem ikona Gieksy jest zaangażowana w kupno akcji, ale... Odry Wodzisław.

PS2 Wielki mecz Polonia - Ruch coraz bliżej. Bardzo pięknie o dawnych czasach i rywalizacji obu drużyn wypowiadają się Gerard Cieślik i Kazimierz Trampisz. "Potem oba kluby zdominował Górnik Zabrze, ale teraz znów Polonia i Ruch są u góry tabeli" - zauważa as Polonii. Tymczasem według Mariusza Śrutwy, który grał w obu klubach, "niebiescy" są bardziej wyrachowani. A Mariusz Klimek nie chce już sprzedawać akcji chorzowskiej drużyny. Przy okazji: Ruch wypuści dodatkowe akcje za 10 mln złotych.

wtorek, 20 października 2009
Zdzichu i jego sposób: fraternizacja

Polecam symptomatyczny portret najważniejszego działacza PZPN z województwa śląskiego. Bynajmniej nie jest to Antoni Piechniczek.

To ten, który zanim trafił do PZPN-u, pracował w browarze.

To ten, który podkreśla, że Polska nie jest na tyle dobra, żeby jeździć na każdy turniej mistrzowski.

To ten, który może pobić rekord Leszka Rylskiego w długości pełnienia funkcji sekretarza generalnego PZPN.

To ten, który czyta na głos na konferencji prasowej popierające go sms-y od uczniów z Wilamowic (jeden z kolegów poszedł tym tropem, oto wyniki jego dochodzenia).

 Ten człowiek cały czas wiele znaczy w polskim futbolu. Liczy się z nim cała wierchuszka. Jak to się dzieje, jak to w ogóle jest możliwe? Moim zdaniem to proste. Tajemnicę jego sukcesów wyjaśnia w tekście jeden z działaczy:

„Ludzie w terenie go lubią, bo nie stwarza żadnego dystansu. Pojawia się w nieznanym sobie środowisku i po kilku minutach już jest swój. Nie czeka aż ktoś wykona jakiś gest, sam wyciąga z kieszeni wizytówki z namiarami. Zachęca, by w razie problemu dzwonić”.

Proste i skuteczne. Po prostu Zdzichu i jego fraternizacja. On wie, że ludzie lubią czuć się docenieni...

Uwaga: proszę czytać ze zrozumieniem.

PS Nie mogę się doczekać piątkowego meczu Polonii z Ruchem! Przeczytajcie co mają do powiedzenia Grzegorz Podstawek i Gabor Straka. Fajnie mówią.

PS2 Dziś mija dokładnie 52 lata od pewnego wydarzenia. Polska wygrała ze Związkiem Radzieckim 2:1. Jeszcze raz serdeczne dzięki Panie Gerardzie. 

13:48, pavelczado , PZPN
Link Komentarze (7) »
 
1 , 2 , 3
Archiwum