poniedziałek, 22 sierpnia 2016
Apeluję o rozsądek

Doszło do strasznej tragedii. W weekend w okolicach dworca w Katowicach od ciosu nożem zginął młody mężczyzna. Mimo reanimacji zmarł w szpitalu.

Okazało się potem, że w przeszłości był piłkarzem drużyn młodzieżowych GKS-u Katowice.

Z tego co czytam na razie nie wszystko wiadomo o szczegółach. Dlatego apeluję do wszystkich o wstrzemięźliwość w sądach, opiniach. Bardzo łatwo powiedzieć o słowo za dużo, które potem może być kołem zębatym w nakręcaniu spirali przemocy i zbrodni.

Żeby napisać, że były piłkarz GKS-u Katowice został zamordowany trzeba mieć pewność, że został zamordowany dlatego, że był piłkarzem GKS-u Katowice. To zdanie jest kluczowe w tym tekście. Jeśli nie mamy tej pewności - a moim zdaniem nikt jej nie ma - powinno się napisać, że młody mężczyzna zginął od ciosów nożem.

Rozumiem pogoń za chwytliwym newsem, sam pracuję w tej branży. Ale ta szaleńcza pogoń nakręcona do granic możliwości w dobie internetu nie powinna przesłaniać zdrowego rozsądku.

Chyba, że chcemy mieć ciąg dalszy. Chcemy?

15:06, pavelczado , żal
Link Komentarze (9) »
niedziela, 21 sierpnia 2016
Kolejny absurd związany z zamykaniem stadionów

Wiadomo, że nie wszystkie przepisy od razu wymyślono, ale wiadomo, że powinno się je w miarę możliwości uszczegóławiać. Bo jak nie - dochodzi do absurdu. Idealnym przykładem jest według mnie sobotni mecz Cracovii z Ruchem Chorzów. 

Spotkanie odbyło się przy pustych trybunach. Wszystko dlatego, że Najwyższa Komisja Odwoławcza PZPN zarządziła 12 lipca wykonanie kary rozegrania przez krakowski klub jednego meczu bez udziału publiczności (wcześnie ta kara była zawieszona na 18 miesięcy). Komisja Ligi Ekstraklasy nałożyła na Cracovię tego rodzaju karę w związku z naruszeniem porządku i bezpieczeństwa podczas meczu z Pogonią Szczecin, który został rozegrany 18 kwietnia 2015 roku.

Stadion przy Kałuży miał być zamknięty dla kibiców na mecz pierwszej kolejki z Piastem Gliwice, jednak działacze Cracovii poprosili o wystąpienie z wnioskiem o wznowienie postępowania w tej sprawie. To wstrzymało wykonanie kary więc mecz Cracovia - Piast odbył się z udziałem publiczności. Teraz jednak mecz odbył się bez udziału kibiców.

Ja to wszystko rozumiem. Nie chcę wnikać w zasadność kary, nie to jest tematem tego wpisu. Tematem jest raczej fakt. że znowu karze się niewinnych i ogranicza ich swobody obywatelskie.

Wiadomo, że niemożność zobaczenia meczu z trybun to kara dla kibiców Cracovii. Dlaczego jednak każe się kibiców Ruchu, którzy chcieli ten mecz zobaczyć, a zupełnie bez racjonalnego powodu nie mieli takiej możliwości? Przecież w ogóle nie mieli związku z wydarzeniami za które została nałożona kara. Znowu odpowiedzialność zbiorowa? Kto jest w stanie racjonalnie to wytłumaczyć?

Moim zdaniem to może być fantastyczny pomysł na utemperowanie kibolstwa. Jeśli kibolstwo zadymi i zostanie ukarane niemożnością oglądania własnej drużyny dodatkowo skarze ją na doping z trybun własnego stadionu tylko kibiców przyjezdnych. 

Taki mechanizm mogłby spowodować, że niektórzy trzy razy bardziej zastanowią się czy warto źle zachowywać się podczas meczu! A jeśli się nie zastanowią - cóż, będzie to dobitnie świadczyć, że wcale nie o piłkę i wspieranie własnej drużyny im chodzi.

16:54, pavelczado , żal
Link Komentarze (8) »
sobota, 20 sierpnia 2016
Panie wojewodo! Jak można pójść na taką łatwiznę?!

Coraz częściej zdarza się, że połączenie słów „wojewoda” i „futbol” budzi we mnie dreszcz. Najgorzej kiedy władza wtrąca się tam gdzie nie powinna się wtrącać.

Jak się okazuje wojewoda śląski Jarosław Wieczorek właśnie zdecydował, że interesująco zapowiadający się środowy mecz piątej kolejki pierwszej ligi między GKS-em Katowice a Zagłębiem Sosnowiec odbędzie się bez kibiców gości. Nie mogłem w to uwierzyć więc zadzwoniłem do obu klubów żeby upewnić się czy dobrze słyszę...

Wydaje się, że cichym idolem Wieczorka jest chyba jego poprzednik Piotr Litwa, który również decydował się na tego rodzaju kuriozalne rozwiązania i namiętnie zamykał stadiony lub ich część.

Obecna decyzja Wieczorka jest moim zdaniem jednak wyjątkowo skandaliczna. Nie jest to bowiem nawet rodzaj „kary”, choć przy okazji przypominam, że w społeczeństwie obywatelskim odpowiedzialność zbiorowa powinna być wykluczona, a karani powinni być tylko ci, którym udowodniono winę. To już raczej – co mnie jeszcze bardziej bulwersuje – zakaz prewencyjny, podjęty ot, tak, na wszelki wypadek. Tak jakby prawo działało nie wstecz a już w przód!

Uważam to za niebezpieczny precedens. Rozwiązanie może się wojewodzie niestety spodobać, a tak się składa, że w obecnym sezonie w pierwszoligowym sezonie meczów podwyższonego ryzyka z udziałem drużyn z naszego regionu, których kibice nie przepadają za sobą będzie mnóstwo.

Czy skłonności Jarosława Wieczorka do zamykania mogą oznaczać, że w najbliższym czasie:

3 września – w siódmej kolejce – wojewoda zamknie stadion Podbeskidzia dla fanów GKS-u Katowice? Kibice obu drużyn nie przepadają za sobą;

17 września – w dziewiątej kolejce – wojewoda zamknie stadion Podbeskidzia dla fanów Zagłębia Sosnowiec? Kibice Zagłębia mają „zgodę” z fanami futbolowej drużyny BKS-u Bielsko-Biała, którzy z kolei nie są zakochani (z wzajemnością) we fanach Podbeskidzia;

1 października – w jedenastej kolejce – wojewoda zamknie stadion GKS-u Tychy dla fanów GKS-u Katowice? Kibice obu drużyn nie przepadają za sobą (w tym wypadku być może powinienem powtórzyć to po trzykroć).

Nie ma w tym zestawieniu meczu z szóstej kolejki. Wojewoda nie zamknie Stadionu Ludowego w Sosnowcu dla fanów Górnika Zabrze – przyjezdnych obowiązuje kara w czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie. Kłopot z głowy!

Zestawów następnych kolejek nie chce mi się już przeglądać, ale zapewniam – można układać dowolne konfiguracje i ciągle zadawać to samo pytanie.

Oczywiste jest, że za bandyckie zachowania i karczemne awantury chuliganeria powinna być bezwzględnie ścigana i pociągana do odpowiedzialności.

Czy jednak ludzie, którzy są nieawanturujący się i chcą tylko zobaczyć mecz ulubionej drużyny (myśli pan, że istnieją, panie wojewodo?), powinni być prześladowani? Ktoś nie zdaje sobie chyba sprawy, że pozbawienie możliwości zobaczenia wyjazdowego meczu ulubionej drużyny bez powodu mógłby być uznany za rodzaj prześladowania!

Futbol to nadzwyczajny sport i wywołuje nadzwyczajne namiętności. Zawsze tak było. Za okupacji na meczach tzw. śląskiej gauligi zdarzały się awantury; kibice TuS Schwientochlowitz nienawidzili się ponoć zwłaszcza z fanami 1.FC Kattowitz. Po wojnie, w latach 60. pierwszy szef klubu kibica Ruchu Chorzów był bezwzględnie ścigany po Stadionie Ludowym a ochronili go dopiero piłkarze niebieskich.

Zakazy prewencyjne nie powinny być jednak stosowane. Zwłaszcza wtedy gdy sektory przygotowane dla fanów przyjezdnych spełniają wszystkie wymogi, a i tak nie mogą być wykorzystane.

Nie tak to powinno wyglądać.

00:04, pavelczado , żal
Link Komentarze (21) »
czwartek, 02 czerwca 2016
Wykupują. Czyż to nie wspaniałe?
Mójta do Wisły. A może też Gergel? Może Stępiński do Legii, a Mazek do Cracovii?
                                 ***
O mocy naszych piłkarskich klubów nie decyduje, moim zdaniem, ten czy tamten pojedynczy sukces. O tym, że Ruch, Górnik, Piast czy GieKSa są naprawdę silne jako kluby - nie tylko jako drużyny - świadczy to, dokąd odchodzą ich gwiazdy. Oczywiście ideałem byłoby, żeby gwiazdy zostawały na Śląsku przez całą karierę, ale w dzisiejszych czasach to niemożliwe. Wiadomo, że pewnego pułapu nie da się przeskoczyć i trzeba mierzyć zamiary na siły.

Jeszcze w latach 80. nie zdarzało się, żeby śląska gwiazda wzmacniała konkurencję z głębi kraju. Co innego zagranica: Krzysztof Warzycha odszedł do Panathinaikosu, Jan Urban do Osasuny, Jan Furtok do Hamburger SV, itd. Sytuacje, gdy gwiazdy podkupowała nam krajowa konkurencja zdarzały się naprawdę incydentalnie (wyobrażam sobie ten szok zabrzańskich kibiców, kiedy w 1976 roku Andrzej Szarmach odszedł z Górnika do Stali Mielec).

Niestety - będzie coraz gorzej.

Trudno mi niestety wyobrazić sobie, żeby za mojego życia nastały czasy, w których topowy śląski klub przebija każdą ofertę zagranicznego rywala chcącego podkupić piłkarza, który jest tego wart. Ba, trudno już sobie wyobrazić, że przebija rywala krajowego...

Na razie zapowiada się, że Śląsk będzie polem uprawnym. Straszne, że zaledwie dla krajowej konkurencji. Przez długie lata śląskie kluby realizując własne ambicje były idealnym oknem wystawowym na świat. Dziś kanał dystrybucji polskich piłkarzy do zagranicznych klubów wygląda niestety inaczej. Straszne również, że w dwojaki sposób. Ludzie z głębi kraju nie tylko potrafią przekonać rodziców najzdolniejszych, że gdzie indziej ich dzieci będą miały lepsze możliwości rozwoju. Potrafią również przekonać najlepszych piłkarzy, że gdzie indziej więcej zarobią i będą mieli większe szanse na sukcesy. A najgorsze jest to, że nasze kluby często są takim obrotem sprawy zachwycone, bo w grę wchodzi przecież godziwy grosz...

Dlatego już bez wiary marzę o czasach, kiedy znów będzie uprawiać nas Nawarra, a nie Mazowsze.

                                    ***

Czy to najsmutniejsze okienko transferowe? Nie, będą smutniejsze.

PS A poza tym zawsze możemy być mocni w szachach albo klik-klaku.

19:17, pavelczado , żal
Link Komentarze (10) »
czwartek, 19 maja 2016
Martwię się. Bardzo się martwię

W Katowicach trwa Europejski Kongres Gospodarczy. Mnóstwo  znamienitych gości z całego świata m.in. książę von Liechtenstein, gubernator Odessy (jego akurat wielu pamięta jako prezydenta Gruzji) albo minister przemysłu i handlu Lesotho (z nimi Polska jeszcze w piłkę nie grała).

W trakcie imprezy, którą zorganizowano w Międzynarodowym Centrum Kongresowym obok Spodka, odbywa się wiele tematycznych spotkań i paneli. Jedno z nich odbyło się pod hasłem „Przed Euro 2016: piłka nożna jako gałąź gospodarki - ekonomiczne korzyści z inwestycji w sport.” Poprowadził je zagorzały kibic, były premier Jan Krzysztof Bielecki.

Udział w dyskusji wzięli m.in. Dariusz Marzec, prezes spółki Ekstraklasa oraz Maciej Sawicki, sekretarz generalny PZPN (prowadzący nazwał go nawet prezesem związku). Po spotkaniu spytałem ich o palące mnie kwestie.

Pytanie do Dariusza Marca 

Jak długo będzie jeszcze obowiązywał system ESA-37?

Dariusz Marzec: - W tej chwili trudno jednoznacznie odpowiedzieć. W grudniu kluby zdecydowały, że będzie obowiązywał jeszcze przynajmniej przez jeden sezon. Dalsza przyszłość? Dopiero będziemy analizować dane. Wpływ na decyzję będą miały frekwencja, atrakcyjność, poziom sportowy. Warto dodać, że jesienią decyzję o swoim systemie rozgrywek podejmie także UEFA. Musimy się w ten system wpasować jako liga. To ważna okoliczność.

System ESA-37 wydaje się być atrakcyjny dla lig nie z samego szczytu. Wprowadzą go u siebie Serbowie, zastanawiają się Bułgarzy.

Na pewno nie ma szans do powrotu ESA-30, bo byłoby za mało meczów. Liga osiemnastozespołowa? Na razie nie jestem przekonany czy jest tyle zespołów gwarantujących odpowiedni poziom sportowy i licencyjny.

Pytanie do Macieja Sawickiego

Wszystkie mecze eliminacji mistrzostw świata i Europy odbywają się na Stadionie Narodowym w Warszawie. Kiedy Stadion Śląski też będzie miał szansę na organizację właśnie takich meczów?

Maciej Sawicki: - Przede wszystkim Stadion Śląski musi zostać dokończony. Kiedy zostanie zaczniemy się zastawiać jakie mecze mogłyby się na nim odbywać. Jest wiele opcji: w 2018 rozpoczyna się Liga Narodów UEFA. Od czegoś trzeba zacząć.

                                       * * *

Martwię się. Dla mnie oznacza to, że:

po pierwsze - wygląda na to, że nieszczęsny system trzydziestosiedmiokolejkowy jest poważnie brany pod uwagę w przyszłości. Ba, wygląda na to, że inne kraje chcą wprowadzać go u siebie a dla nas - co mnie szokuje - miałby to być powód do dumy. Przypominam w kilku słowach dlaczego moim zdaniem ten system to bzdura: regulamin jest jedynie od jak najbardziej sprawiedliwego wyłonienia kolejności na mecie sezonu a nie od uatrakcyjniania rozgrywek. Poziom atrakcyjności powinien zależeć przede wszystkim od sportowego poziomu rozgrywek;

po drugie - wygląda na to, że Stadion Narodowy może mieć monopol na organizowanie meczów eliminacji mistrzostw świata i Europy na długo (jeśli nie na zawsze). Owszem, przekonałem się, że to rzeczywiście wspaniały obiekt, ale wspaniałość nie daje placetu na wyłączność. Trudno mi sobie bowiem wyobrazić, że po zakończeniu modernizacji nowoczesny Stadion Śląski miałby zadowolić się ochłapami w stylu Ligi Narodów UEFA.

PS A poza tym mam ochotę pobiegać.

19:53, pavelczado , żal
Link Komentarze (13) »
poniedziałek, 16 maja 2016
Skąd w Gliwicach taki kompleks Zabrza

Nigdy nie rozumiałem jak świętując własny sukces można obrażać największego rywala. Zawsze wydawało mi się, że to przecież umniejsza niezwykłość chwili zamiast podkreślać. A przecież chcielibyśmy ją pamiętać jako coś najlepszego w życiu, prawda?

Po zdobyciu wicemistrzostwa Polski kibice, a także piłkarze Piasta Gliwice udali się na piękny, najpiękniejszy chyba na Górnym Śląsku rynek i zaczęła się feta. Kibice śpiewali, piłkarze też śpiewali - stojąc na specjalnie przygotowanym autobusie.

Filmik z tego wydarzenia można znaleźć w Internecie. Kiedy człowiek go ogląda robi mu się przykro i czuje się jakby nie mył zębów.

Tak, wiem, że przez wiele lat kibice Piasta nie byli traktowani poważnie przez kibiców Górnika. Tak, wiem, że duża część Gliwic kibicuje Górnikowi co nie podoba się fanom Piasta.

Ale czy z tego powodu warto strzelać sobie samobója, który polega na tym, że w chwilach największej radości, największej dumy z dokonań ukochanej drużyny marnuje się energię na gromadne zaśpiewanie plugawej rymowanki:

"Gdy dorośniesz synu mój,

całe Zabrze weź na chuj,

całe Zabrze weź i spal,

niech te kurwy mają bal!"

Nie rozumiem tego. Rozumiałbym gdyby te słowa mamrotała grupa narąbanych gości na ławce w parku. Ale w uroczystej chwili, w najważniejszym miejscu w mieście?! Jeśli nienawiść jest ważniejsza niż oddanie własnym barwom nigdy nic dobrego z tego nie wynika...

A kibice Górnika mogą się z tego tylko śmiać. Przypuszczam, że kiedy będą cieszyć się z piętnastego mistrzostwa Polski nic o Piaście Gliwice nie zaśpiewają.

PS To samo tyczy się śpiewania na gliwickim rynku nieparlamentarnej rymowanki o Legii. Obrzydliwe to i równie słabe jak paskudny zaśpiew, który warszawska niewychowana publika wyła niedawno na stadionie przy Łazienkowskiej obrażając Piasta i cały Śląsk. Wypadałoby Legię przeprosić. To nie słabą grę piłkarzy i przestarzałe stadiony najtrudniej zmienić. Najtrudniej zmienić ludzi z trybun...

PS1 A poza tym reprezentacja Polski powinna wrócić na Stadion Śląski.

22:06, pavelczado , żal
Link Komentarze (17) »
poniedziałek, 09 maja 2016
Ku...wo ze Śląska, jednego mistrza ma Polska!

Byłem na meczu Legii z Piastem Gliwice w Warszawie. Niby wielkie święto futbolu, niby piękny stadion wypełniony trzydziestotysięcznym tłumem, niby atmosfera wielkiego meczu - a jednak czuję się niefajnie.

Podczas tego meczu nie usiadłem na miejscach prasowych. Poszedłem do kolegi, który siedział na miejscach dla kibiców. Chciałem poczuć atmosferę. No i poczułem...
Sektor najbardziej zagorzałych kibiców kilkakrotnie w trakcie meczu zaintonował zdumiewającą przyśpiewkę: „Ku...wo ze Śląska, jednego mistrza ma Polska!". Nie robiłoby to na mnie żadnego wrażenia, bo ja niczego od fanatyków nie oczekuję, już najmniej obycia i kultury. Wiadomo, że stadion to nie opera.
Niemniej na stadionie Legii w niedzielę poczułem się niekomfortowo. Ten plugawy zaśpiew o k...wie podjął bowiem niemal cały stadion. Niosło się po Łazienkowskiej, że hej. Nie twierdzę, że wszystkie obecne na meczu osoby śpiewały - ale utwór przypadł do gustu całym połaciom trybun, które - na pierwszy rzut oka - mogły wydawać się „normalne”, a nie fanatyczne. Poważny, około pięćdziesięcioletni mężczyzna, siedzący za mną też wydzierał się triumfalnie o „śląskich ku..". Spojrzałem w bok, to samo krzyczeli inni kibice, także kobiety. Jedynie dzieci tak nie wołały, ale patrzyły uważnie na rodziców.
Fakt, że obleśną przyśpiewkę podjęli normalni - wydawałoby się - ludzie to pierwszy powód mojego dyskomfortu.

Po drugie zdumiało mnie, że widownia obrażała w ten sposób Piasta, który nie mógł jej dotąd podpaść niczym poważnym - chyba tylko tym, że naruszał butną pewność siebie, pewność zdobycia tytułu. Gdyby jeszcze taki zaśpiew przydarzył się podczas meczu z Ruchem albo Górnikiem - byłbym w stanie ogarnąć to rozumem, wszak obrażanie drużyn bardziej utytułowanych od własnej może wydawać się bliższe prymitywnej stronie ludzkiej natury.

Po trzecie zdziwiło mnie, że spiker w ogóle na ten zaśpiew nie reagował. Nie prosił, żeby przestać, jakby akceptował ten stan rzeczy. A spiker podczas meczu jest przecież przedstawicielem klubu. Musi pamiętać, że dla osób postronnych może to wyglądać tak, jakby klubowi były właściwie obojętne takie przypadki.

PS Przy okazji muszę przyznać, że szkoda tego meczu. Legia Warszawa wygrała zasłużenie i nie zmienia tego faktu słaba forma sędziego. Nie ma co zwalać na arbitra - nie wypaczył przecież wyniku, gospodarze w tym meczu byli lepsi. Dzięki temu są znacznie bliżej mistrzowskiego tytułu.

Porażkę przyjąć potrafię, tylko z uznaniem mogę pisać o grze Legii, choć Piast - do utraty pierwszej bramki - bardzo mi się podobał. Z rozmysłem sparaliżował przeciwnika i czekał na jedną okazję. Paraliż jednak puścił, sam nie doczekał się na nic, więc skończyło się trochę mylącym rezultatem.
Piast przegrał za wysoko choć nie jest to ważne, bo chodziło o to, żeby nie przegrał, a nie o to, żeby przegrał nisko. Legia grała własnym rytmem, z pewnością, że wszystko dla niej dobrze się skończy. Zazdroszczę innym drużynom takiej pewności, dzięki niej można osiągnąć więcej.
Trudno, tym razem się nie udało. Ale może uda się następnym...

PS1 A poza tym reprezentacja Polski powinna wrócić na Stadion Śląski.

17:10, pavelczado , żal
Link Komentarze (55) »
poniedziałek, 02 maja 2016
Tłuszcza tańczy, śpiewa i gwiżdże

Andrzej Duda, prezydent Rzeczpospolitej Polskiej został wygwizdany podczas finału Pucharu Polski, który odbył się w Warszawie.

Uważam to za żenujące i mocno obrzydliwe. Żeby było jasne: uważałbym tak samo gdyby w identycznych okolicznościach wygwizdani zostali podczas pełnienia urzędu Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski, Lech Kaczyński oraz Bronisław Komorowski.

Rozgrywki krajowego pucharu bardzo długo były u nas niedoceniane, bardzo długo nie były traktowane z należną im estymą. Obecność najważniejszego człowieka w państwie na tym meczu była dotychczas czymś rzadkim i niecodziennym. Moim zdaniem warto żeby stała się czymś oczywistym bez względu na to jakie poglądy ma prezydent. Jego obecność na stadionie podczas finału Pucharu Polski nie jest wcale lansem, tak mogą uważać jedynie ćwoki i troglodyci. Należy bowiem pamiętać, że całe te rozgrywki odbywają się przecież pod patronatem prezydenta RP!

Nie widzę niczego złego w wyrażaniu dezaprobaty wobec polityków, którzy nie są z naszych bajek. Ale powinniśmy wiedzieć gdzie i kiedy dezaprobatę można wyrażać. Wygwizdanie prezydenta podczas finału piłkarskiego Pucharu Polski świadczy o nas jako społeczeństwie. Jeśli tego nie wiemy oznacza to że jesteśmy zwykłymi prostakami, że śmierdzi nam spod pach, że czkamy kiedy jesteśmy na niedzielnym obiedzie w restauracji i że siorbiemy kiedy pijemy herbatę.

PS A poza tym reprezentacja Polski powinna wrócić na Stadion Śląski.

20:36, pavelczado , żal
Link Komentarze (25) »
środa, 30 września 2015
Uwolniony Maciek z pogardą o Radzionkowie i Wodzisławiu

Maciek, kibic Legii Warszawa siedział cztery lata w areszcie tymczasowym bez wyroku. Wielu ludzi włączyło się w akcję solidarności z tym człowiekiem, wiele znanych osób za niego poręczyło.

Maciek właśnie został zwolniony. Jak się dowiadujemy "pierwsze kroki skierował do swojego domu - na stadion Legii Warszawa." Chyba właśnie tam nagrano z nim poniższy wywiad.

- Utwierdziłem się w tym, że Legia jest potęgą nie tylko w piosence. To nie jest pusty slogan. Wiedziałem zawsze, że mam przyjaciół z Legii, ale tak naprawdę dopiero w takich chwilach człowiek rozumie jaka to jest więź i jakie to jest wsparcie - mówi Maciek. - Świadomość tego, że mam legijną rodzinę za sobą była dla mnie tysiąc razy ważniejsza od tego, że ja wyszedłem. Tak naprawdę mogłem jeszcze nie wychodzić na wolność, bo wiedziałem, że oni tam są, że my musimy wygrać, bo Legia zawsze wygrywa - dodaje.

- Ucieszyłem się z tego, że mogę pójść na mecz z Napoli. Jak ja od niepamiętnych lat jeździłem za Legią po jakichś Radzionkowach, Wodzisławiach, jakichś dziurach i innych zapadłych wioskach a teraz o wynikach musiałem dowiadywać się z paska na TVP Info. A teraz mogę stanąć tutaj i pójść w czwartek na mecz. (...) Teraz Legia pomogła mi wyjść z więzienia! 

Ciekawe jak po tym przemówieniu czują się kibice z Wodzisławia albo Radzionkowa, którzy wysłali mu do więzienia kartkę z poparciem. Czy Maćka to obchodzi?

PS A poza tym reprezentacja Polski powinna wrócić na Stadion Śląski. Od dziś bez dyrektora, który zarządzał nim ostatnie dziesięć lat.

19:50, pavelczado , żal
Link Komentarze (16) »
poniedziałek, 21 września 2015
Legijnemu lumpenproletariatowi mówimy NIE

Wiadomo, że duży piłkarski klub ma wielu kibiców w przeróżnych grupach społecznych. Także Legii kibicuje więc zapewne wielu biznesmenów, intelektualistów i ludzi wolnych zawodów - to przecież całkiem duży klub z ładnym stadionem i niemałymi aspiracjami. W takim przypadku nigdy nie może również zabraknąć miejscowego lumpenproletariatu. O tym, że wśród fanów Legii lumpenproletariat stanowi istotną stadionową tkankę nie trzeba niestety nikogo przekonywać...

Z mojego punktu widzenia problem polega na tym, że stołeczny lumpenproletariat stać na to żeby wyjechać na mecz w gości. Efekty takiej "wizyty" widzieliśmy właśnie w Chorzowie.

Jakiś żałosny "bohater" wspiął się bowiem na konstrukcję zegarową i zniszczył napis "RUCH", gdy mocował się z literą "R". Na dodatek wandal oblepił vlepkami cyferblat zegara.

Zajadłość działania "bohatera" sugeruje jego intencje. Czy nadużyciem będzie stwierdzenie, że rozanielony przypuszczał, iż właśnie przeprowadza historyczną akcję splugawienia Omegi? Że robi coś na co nie poważył się nikt przed nim? Że będzie miał się czym chwalić wnukom?

Tępak oczywiście nie mógł wiedzieć, że Omega jest po drugiej stronie stadionu całkowicie bezpieczna. Atakowanie nędznego surogatu zegara jest dowodem jedynie tępactwa i ignorancji tego gościa. Przypuszczam, że nie wiedział co robi. Gdyby wiedział, że atakuje Omegę jedynie udającą Omegę i nie powstrzymałoby go to od ataku - byłby już nie tępakiem a debilem.

Wyobraźcie sobie co by było gdyby podczas wyjazdowego meczu Ruchu z Legią jakiś ancymon złamał miecz warszawskiej Syrence (podałbym przykład ze stadionu na Łazienkowskiej, ale tam na trybunach nie można odwołać się do materialnych śladów poważania tradycji tak jak choćby do Omegi). Czy przypuszczenie, że podniosłoby się larum, że rozległoby się żądanie dla takiego chuligana kary bezwarunkowego więzienia a dla klubu, któremu kibicuje surowej kary proceduralnej jest bezzasadne?

Tępaka zamachującego się na zegar do więzienia jednak bym nie wsadzał, zaraz niektórzy domagaliby się żeby go uwolnić i w efekcie zostałby bohaterem ludowym. Na pewno jednak - jeśli tylko jest taka proceduralna możliwość - sprawiłbym żeby miał bezwzględny dożywotni zakaz stadionowy na Cichej.

Naprawdę nie chcemy hołoty na Górnym Śląsku.

PS Oczywiście byłoby miło gdyby Legia wystosowała do Ruchu jakiś list z wyrazami współczucia, jednoznacznie potępiający tego gnojka. Czy naiwnością byłoby przypuszczenie, że warszawski klub na to stać?

PS1 Omega nie takich bohaterów przetrzyma. PseudoOmega również.

PS2 Żeby nie było wątpliwości: normalni kibice Legii powinni być zawsze mile widziani.

18:27, pavelczado , żal
Link Komentarze (42) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
Archiwum