wtorek, 21 lutego 2017
Pierwszy wyświetlony

Kilku sławnych piłkarzy Górnika Zabrze będzie miało w najbliższych miesiącach okrągłe urodziny. Abraham już za nimi, ale nie za obecnym trenerem Polonii Bytom. To właśnie dziś!

Andrzej Orzeszek to młodsza generacja, ale też kawał historii Górnika. Zdążył z nim zdobyć jeszcze trzy ostatnie mistrzostwa Polski, ale ostatnie mecze rozegrał w zabrzańskim klubie już w innej epoce, w XXI wieku (dokładnie w 2001 roku).

Ciekawe, że zapisał się w pamięci wielu kibiców Górnika jak żaden inny piłkarz zabrzańskiego klubu. Otóż 30 października 1988 roku odbył się na stadionie przy Roosevelta mecz w trakcie którego pierwszy raz działała słynna tablica świetlna, ówczesny symbol nowoczesności. Górnik wygrał wtedy 1:0 z Widzewem a jedyną bramkę efektownym strzałem głową strzelił właśnie Andrzej Orzeszek. Jego nazwisko rozbłysło więc na świetlnej tablicy jako pierwsze. Rozmawiałem z nim niedawno o tym wydarzeniu, ma świadomość, że niektórzy fani pamiętają je nawet do dziś.

Andrzej Orzeszek to fajny facet więc z przyjemnością dołączam się do życzeń urodzinowych. Prywatnie - spełnienia marzeń i zdrowia a zawodowo - utrzymania w lidze Polonii Bytom!

PS A tablica - choć trudno w to dziś uwierzyć działała zaledwie 10 lat, do 1998 roku. Potem przestała, a zdemontowano ją w 2011 roku.

PS1 Andrzeja Orzeszka (i nie tylko) spotkałem dziś na stadionie Górnika. Na Roosevelta odbyła się bowiem prezentacja efektownie wydanego albumu "Sportowcy z Zabrza". Autorem tekstu jest jeden z najlepszych śląskich dziennikarzy futbolowych red. Dariusz Czernik ze "Sportu". Zaletą są również wspaniałe zdjęcia, bardzo wiele z nich oglądam zachwycony po raz pierwszy. Człowiek kolejny raz może sobie uświadomić - tak, Zabrze to miasto sportu.

piątek, 30 grudnia 2016
Górnik Zabrze i tak nie zmieni nazwy

Dziś po 110 latach kończy wydobycie ostatnia kopalnia w Zabrzu... KWK Makoszowy przed wojną działała jako Delbrückschachte (i już wtedy stworzyła własny zespół piłkarski). 

Nie muszę mówić jak ogromny wkład po wojnie górnictwo miało w rozwój i siłę Górnika Zabrze, to oczywiste. Piłkarze i trenerzy mieli etaty na kopalniach, wielu z nich właśnie na KWK Makoszowy. Wśród nich choćby Stanisław Oślizło.

Byłem na dole w wielu kopalniach, tej akurat nie. Zrobiłem sobie tylko przed jej bramą (kiedy jeszcze była połączona z KWK "Sośnica") zdjęcie z Lukasem Podolskim, który czekał na wujka aż skończy szychtę.

Wkład KWK Makoszowy w historię Górnika jest większy niż można przypuszczać. Jej dyrektorem w latach 1958-75 był Wiluś Kasperlik, jak wspominał mi Hubert Kostka „bardzo fajny i przyzwoity facet”. Zresztą Kasperlik sam krótko prezesował Górnikowi w połowie lat 50.

Mało kto wie, że kiedy unowocześniano stadion, za szatnie odpowiadała właśnie KWK Makoszowy. To jej nakładem powstały tam baseny z ciepłą i zimną wodą, sauna, nowiutkie łazienki z wszechobecną glazurą i bardzo wówczas modną dębową boazerią.

Żeby było jasne: nie zawsze życie piłkarzy jako górników było usłane różami. W 1974 roku klub prosił kopalnię Makoszowy gdzie akurat w tym czasie etat miał słynny Stefan Florenski o pozwolenie na podjęcie dodatkowego zatrudnienia w Górniku jako asystenta trenera. Kopalnia się zgadza, ale „zezwolenie niniejsze może być uchylone w każdej chwili w przypadku ujawnienia iż wykonywanie dodatkowego zatrudnienia pozostaje w sprzeczności z obowiązkami Obywatela w tutejszej kopalni”.

Mimo to w Zabrzu tak naprawdę piłkarzom nieba by przychylili. No bo z czym kojarzy się jeszcze to miasto przeciętnemu Polakowi? Kardiochirurgią i Zbigniewem Religą, też zresztą zagorzałym fanem Górnika.

Jedno jest pewne: choć fedrunek się kończy nikt nawet nie pomyśli żeby zmienić temu wspaniałemu klubowi nazwę. Wawel już na zawsze Wawelem pozostanie. Tak samo będzie z Górnikiem. 

PS Rozmawiałem o Górniku z jego dawną gwiazdą z najlepszych czasów. Ma sporo ciekawych przemyśleń. Ciągle wierzy w awans! Więcej - TUTAJ.

środa, 31 sierpnia 2016
Kiedy to wszystko w Górniku tak się spieprzyło

Niektórzy uważają, że zmierzch imperiów to suma nieuchronnych decyzji, zdarzeń, procesów. Kiedy potężny transatlantyk zmienia gwałtownie kurs to nie jest w stanie na niego wrócić w krótkim odstępie czasu. Inni sądzą, że po dogłębnej analizie zawsze można jednak znaleźć ten jeden cholerny kamyczek, który zapoczątkował lawinę.

Przez sześć sezonów od powrotu do najlepszych Górnik Zabrze zawsze kończył w górnej połówce. Gdyby ktoś kazał mi wskazać co jest konkretną przyczyną obecnej degrengolady, tym jądrem wszystkich przyczyn i praprzyczyną wszystkiego - byłbym bezradny. Nie umiałbym jej wskazać. Myślę, że miałbym nawet kłopoty żeby zdefiniować nie tylko kiedy wydarzył się moment decydujący o postępującej zapaści, ale i dlaczego w ogóle się wydarzył. Co o tym zdecydowało? W którym miejscu i którego dnia ktoś miał złapać kogoś za rękę i powiedzieć: "Stop! Zróbmy to inaczej"? 

Czy Górnik jest jak Imperium za czasów Galiena czy raczej za Juliusza Neposa? Dziś każdy może dawać diagnozy, znajdować winnych i ustawiać pod pręgierzem. To łatwe i nic nie kosztuje. Przecież nawet kiedy się pomylimy i zostanie wychłostany nie ten, który zasłużył (bo trudno nawet dopuścić do siebie myśl, że moglibyśmy nikogo nie wychłostać kiedy ogarnia nas wściekłość) to i tak nie musimy się przejmować, bo wkrótce uwagę całej opinii publicznej przyciągnie chłosta kogoś zupełnie innego.

Nie potrafię wyczaić przyczyn ostrego przechyłu Górnika, potrafię za to wskazać niektóre jego przykre skutki. Kiedy drużyna traci piłkarską klasę zawsze pojawia się nerwowość. Chodzi o to żeby w takich momentach nie robić fałszywych ruchów. Sposób w jaki pozbyto się ostatnio choćby Dominika Sadzawickiego powoduje, że cisną się na usta słowa, o których nikt przez dziesięciolecia nawet by nie pomyślał, że można je wypowiedzieć:

"Ludziom w Górniku brakuje klasy".

Kiedy to wszystko tak się spieprzyło?

PS Wspólne oświadczenie kibicowskich organizacji Górnika - znajdziecie TUTAJ.

PS1 Jeden ze świetnych piłkarzy Ruchu lat 70. uważa, że podniesienie się Górnika to tylko kwestia czasu. Ma nadzieję, że szybko pójdzie w górę. Wierzyć mu?

czwartek, 11 sierpnia 2016
Górnik jak burza. Byle tak dalej

Ten mecz miał znacznie większe znaczenie niż zwycięstwo z Legią. Legię Górnik bił po łapach przecież wielokrotnie, już w lepszym stylu i o większa stawkę. To doprawdy nic nadzwyczajnego.

Nie podniecam się również przesadnie faktem, że zabrzanie przeskoczyli drabinkę w Pucharze Polski. W tym rozgrywkach spełnienie osiąga się dopiero na finiszu, liczy się właściwie tylko ostateczne zwycięstwo a do takiego stanu zabrzanom baaaaaardzo daleko. Tak szczerze - będzie im bardzo trudno ten puchar zdobyć - mimo zwycięstwa nad obrońcą trofeum.

Czasem okoliczności są takie, że zwycięstwa są... niewygodne. Oczywiście nikt nigdy w żadnym klubie tego nie powie, ale mnie ewentualna złość kibiców za obrazoburcze słowa nie rusza więc mogę to napisać: moim zdaniem zwycięstwo w tym meczu nie było Górnikowi przesadnie potrzebne w kontekście najważniejszego celu. Trudno jednak płakać dlatego, że wyeliminowało się Legię w krajowym pucharze, prawda?

Jednak ten mecz ma ogromne, wręcz fundamentalne znaczenie w innym kontekście. Takie spotkanie, ten styl, ten przebieg, ten efekt - to wszystko musi zabrzan podnieść psychicznie. Być może to zabrzmi patetycznie, ale tego rodzaju spotkanie może stać się wręcz kamieniem węgielnym nowej, lepszej ery. Po nienajlepszym ligowym starcie, po dwóch meczach w pierwszej lidze bez zwycięstwa piłkarze Górnika mogliby przecież sądzić, że o awans do ekstraklasy będzie trudno. Jeśli tak było - to mecz z Legią musiał zmienić humory o 180 stopni!

W obecnym sezonie nie ma nic ważniejszego niż awans. A czy można w niego wątpić po takiej grze jak w meczu z Legią? Zabrzanie właśnie dobitnie udowodnili, że także w obecnym składzie personalnym i z obecnym trenerem potrafią grać pomysłową, skuteczną piłkę z wyżej notowanym rywalem. No i wygrać! A skoro udaje się z rywalem wyżej notowanym to dlaczego miałoby się nie udawać z przeciwnikami niżej notowanymi? W I lidze nie widzę żadnego przeciwnika realnie do zabrzan mocniejszego.

Mecze jak ten z Legią pomagają okrzepnąć w wierze i rozwinąć skrzydła.

Górnik poszedł jak burza. Byle tak dalej. Aż do ekstraklasy.

piątek, 05 sierpnia 2016
Górnik ma jeden punkt. Sędziowie zabrali już trzy

Trudno przystosować się Górnikowi Zabrze do pierwszoligowych realiów. Nie zmienia to jednak faktu, że zabrzanie nie mają szczęścia do sędziów, którzy krzywdzą ich decyzjami a raczej brakiem decyzji.

W pierwszym meczu sezonu z Miedzią Legnica przegranym 0:1, sędziowie nie zauważyli spalonego przy akcji po której padł gol. Potem przeprosili, ale co z tego?

Dziś sędzia nie zauważył ręki zawodnika Stali Mielec przy strzale głową Adama Dancha. Gdyby nie dotknięcie piłki w polu karnym bardzo prawdopodobne, że wpadłaby do bramki. Rzut karny był moim zdaniem ewidentny, ale co z tego?

Nie twierdzę, że to spisek. Trzeba jednak na takie rzeczy zwracać uwagę, bo wkrótce ta rywalizacja może zamienić się w parodię.

Wiadomo, że generalnie nie ma co oglądać się na sędziów tylko grać swoje. Ale kiedy ci w tak krótkich odstępach czasu rzucają piasek do silnika to później naprawdę trudno odpalić.

PS Co w dzisiejszej grze Górnika mogło się bardzo nie podobać to zastraszająca ilość zepsutych podań - akurat tych, które w ofensywnej akcji wydawały się najważniejsze, wręcz kluczowe.

piątek, 03 czerwca 2016
Specjalista od awansów w Górniku. Brzmi nieźle

Nie ma wątpliwości, że w Zabrzu potrzebują człowieka, który wie jak pracować żeby zespół z niższej ligi przeniósł się do wyższej
Najpierw z Polonią Bytom awansował do ówczesnej II ligi.
Potem z Koszarawą Żywiec awansował do ówczesnej III ligi.
Potem z Podbeskidziem Bielsko-Biała awansowałby do ekstraklasy gdyby nie sześć ujemnych punktów na starcie za udział tego klubu w korupcji. W kolejnym sezonie do awansu zabrakło dwóch punktów, a szanse przekreślił bezbramkowy remis w ostatnim meczu sezonu u siebie ze Zniczem Pruszków.
Potem z Odrą Wodzisław nie udało się uratować ekstraklasy. Po fatalnej jesieni Brosza zatrudniono na początku grudnia. Wiosną wzmocniony zespół zdobył dwa razy więcej punktów niż jesienią, ale to nie wystarczyło.
Potem z Piastem Gliwice po pierwszym przeciętnym sezonie awansował do ekstraklasy w drugim. Jako pierwszy w historii tego klubu wywalczył jako trener awans do europejskich pucharów zdobywając w sezonie
Potem jego praca w Koronie mnie nie interesowała, ale uratował dla tego klubu ekstraklasę.
       * * *
Trzy, a właściwie - nieformalnie licząc Podbeskidzie - cztery awanse. Bilans niezły. Raz również spadł, ale przecież przed nim nie postawi tym razem zadania żeby utrzymał klub. Tym razem chodzi o coś zupełnie innego.
Marcin Brosz. Efektownych wywodów podczas konferencji nie będzie. Słowotoków nie będzie. Usprawiedliwiania się nie będzie. Brylowania przed kamerami nie będzie.
Ale wiecie co? Jeśli będzie awans zwalcie to na dziennikarzy.

PS A poza tym Górnik jak najszybciej powinien znaleźć się w ekstraklasie.

piątek, 27 maja 2016
No pain, no gain

Wiadomo, że nic łatwo nie przychodzi. Przed Górnikiem droga przez mękę. Ale nie ma innej, bo inna nie ma sensu. Dla mnie bowiem Górnik ma sens jedynie w najwyższej lidze. Bawić się niżej mogą inne drużyny - ale nie ta utytułowana, nie ta specjalna.
Wydaje mi się, że Górnik musi zrobić wszystko żeby wrócić w ciągu roku. Potem do ligi będzie wrócić coraz trudniej, łatwo ugrzęznąć w tym błocku.

W XXI wieku Górny Śląsk traci stan posiadania. Niezwykłej sztuki według mnie dokonał Ruch Chorzów, który dał radę zmartwychwstać po bardzo ciężkich trzech latach. Górnik w zeszłej dekadzie raz spadł, ale natychmiast zrobił co do niego należało. Obawiam się, że jeśli nie będzie powtórki z rozrywki z roku na rok będzie mu coraz trudniej. Podczas kuluarowych rozmów w Zabrzu zauważyłem, że zdają tam sobie z tego sprawę. Wiadomo, że pieniądze nie grają, ale jeśli uda się dopiąć budżet na poziomie - jak słyszę -10 milionów zł to Górnik szybko powinien wrócić gdzie jego miejsce. Wiadomo, że wielu zawodników, których pensje są nieadekwatne do umiejętności odejdzie. Mnie szczególnie interesowały mnie losy Jose Kante. To podobno symbol upadku Górnika, dla mnie z kolei idealny piłkarz na symbol odrodzenia. Chciałbym żeby został, bo z nim odzyskanie ligi będzie dużo łatwiejsze.

"No risk, no fun"* - mówił dziś Bartosz Sarnowski, nowy prezes Górnika. Wolałbym żeby w tyle głowy miał raczej inne hasło: "no pain, no gain"**. Szczerze mówiąc akurat "fanu" za wiele w najbliższych miesiącach nowy prezes raczej nie powinien się spodziewać.

Tak czy inaczej - zabrzanie, powodzenia!

* bez ryzyka nie ma zabawy [ang.]

** bez bólu nie ma zysku [ang.] 

sobota, 14 maja 2016
Górnik powróci. Tylko kiedy?

To jedna z najgorszych chwil w historii Górnika Zabrze. Aż niewiarygodne jak tym razem granica od szczęścia do rozpaczy była cieniutka. Jak niewiele trzeba było dokonać. Można się popłakać.

Gdyby Górnik dziś się utrzymał byłoby to zdecydowanie najbardziej niezwykłe utrzymanie w dziejach ekstraklasy. Nigdy żaden zespół będący tak długo w tak słabej formie nie miał tak wielu możliwości żeby się jednak uratować. Mimo tak spartolonego sezonu Górnik miał szansę złapać Pana Boga za nogi jeszcze w ostatniej minucie ostatniego meczu. Pan Bóg wręcz wyciągał rękę - wystarczyło tylko ją złapać... Wszystko co miało ułożyć się pod Górnika - ułożyło się. Inni zagrali dla zabrzan. Wystarczyło zdobyć jeszcze jedną, jedyniutką, jedyniuśką bramkę...

Przyznam: wierzyłem w to do ostatniej doliczonej sekundy ostatniej doliczonej minuty. Wierzyłem, że jakoś tego gola cudem wepchną. Wierzyłem nie zważając na okoliczności, rzeczywistość, sprawiedliwość... Gdyby strzelili, nic nie miałoby znaczenia.

Tym bardziej przykro zauważyć, że w końcówce dzisiejszego meczu Górnik nie wyglądał jednak jak zespół, który walczy o życie. Przygnębiające, że od momentu kiedy Nieciecza wyrównała -  zabrzan nie było stać nawet na jeden strzał w światło bramki. Jeden! Rozczarowujące, że KSG nie potrafił ostro przycisnąć w takim momencie. 

Przyznaję: Górnik uczciwie zapracował na ten spadek. Nie ma co zwalać na piasek pod bramką od którego dziwnie odbiła się piłką po celnej główce Kędziory przy wyrównującej bramce.

Ale to nie koniec. Nigdy nie ma końca. Co dalej? Dotychczas Górnik kiedy z ekstraklasy spadał po zaledwie roku zawsze wracał. Tym razem zadanie może być jednak najtrudniejsze z dotychczasowych. Wiadomo, że będzie odchudzanie, zapewne polecą wszyscy z dużymi kontraktami...

To bardzo ważne pytanie: kiedy Górnik powróci? Czy będzie starał się wrócić od razu? Czy da radę starać się wrócić od razu?

Wiadomo, że kibice są dziś na drużynę wściekli, ale przecież jej nie zostawią, druga część hasła "na dobre i na złe" nie może być pustosłowiem. Wiem jedno: nadal będę oglądał mecze Górnika. Jestem przekonany, że tysiące ludzi nie odwróci się od klubu. Teraz chodzi o to żeby klub nie dał im się zdążyć przyzwyczaić do pierwszoligowej bylejakości.

Pamiętajcie przy tym, że futbol to sport, w którym zmiany dokonują się zaskakująco szybko. Zagłębie Lubin rok temu było dokładnie w tym samym miejscu co Górnik.

PS A poza tym chcę Górnika Zabrze na powrót w ekstraklasie.

środa, 11 maja 2016
Żurek: La garde meurt, mais elle ne se rend pas

Przyznaję: nie podobał mi się pomysł Jana Żurka na mecz z Koroną. Po tym spotkaniu nie wiem bowiem o co mu chodziło i jaki właściwie był ten pełen zasadzek plan Górnika.

Za to bardzo podoba mi się podejście Żurka do sprawy już po meczu. Mam przeczucie graniczące z pewnością, że wiele pięknych futbolowych historii nie spełnia się tylko dlatego że potencjalni bohaterowie nie wierzą w możliwość ich spełnienia do ostatniej chwili, do samego końca. Kiedy już nie wszystko zależy od nich od razu odpuszczają. To prozaiczna przyczyna.

Owszem, w tej chwili już nie wszystko zależy od Górnika, ale jest przecież jeszcze ciągle czas na spełnienie się tej niecodziennej historii. Gdy nie ma się tego co się lubi, trzeba polubić co rośnie w naszym ogródku. Jeśli Górnik uniknie spadku w tym sezonie - opowieść o tym może być wręcz mitem założycielskim dla obecnego pechowego młodego pokolenia kibiców tego klubu. Na kolejne tytuły przyjdzie zapewne jeszcze czas. Tymczasem uniknięcie spadku w obecnej sytuacji byłoby czymś rzeczywiście niezwykłym. Niezwykłym w kontekście całego lichutkiego, marniutkiego, słabiutkiego sezonu zabrzan.

Żurek wygląda jakby jeszcze nie pękał, jakby ciągle jednak wierzył, piłkarze - mam nadzieję też. Dostają pieniądze za oddanie zdrowia w 37 meczach. Niech spiszą się więc w tym ostatnim i pewnie* wygrają. Resztę może zrobić Śląsk Wrocław. To naprawdę jest możliwe. Wyrzućcie sobie w górę dwie monety za jednym zamachem. Za którym razem wypadną wam dwa orły jednocześnie? Ja właśnie wyrzuciłem. Wypadły mi za pierwszym**. 

Obalić flaszkę łkając do ściany z rozpaczy czy przygnębienia zawsze można. Ale najlepiej obalać ją dopiero kiedy naprawdę nie da się już nic zrobić. Górnik nie jest jeszcze w sytuacji by pić do ściany. Nie nadszedł jeszcze czas dobry na wzajemne oskarżenia i pretensje.

Tego się trzymajmy.

PS Tego się trzymajmy, ale grupa ludzi w Zabrzu już powinna pracować jakby Górnik jednak z ligi zleciał. Szukać możliwości. Przewidywać ewentualności. Dopełniać formalności. Chodzi o to żeby zanim przebrzmi słowo "zleciał" zastąpiło "wzleciał". Bo wiele już widziałem ale Górnika grającego dłużej niż rok na zapleczu najważniejszej ligi jeszcze nie. Niech tak zostanie. 

PS1 A poza tym reprezentacja Polski powinna wrócić na Stadion Śląski.

*może być też niepewnie

**tak wiem, że to trochę naciągane porównanie:)

poniedziałek, 25 kwietnia 2016
Jose Kante ciągle może być lepszy od Milika

Górnik Zabrze drży o ligowy byt. Niektórzy wierzą, że się uda, inni, że nie.

Moim zdaniem Górnik się utrzyma. Owszem nie gra nadzwyczajnie, ale nie gra przecież na tyle źle by żegnać się z ekstraklasą.

Oczywiście; kiedy Górnika w sezonie 2008/2009 prowadził Henryk Kasperczak też wierzyłem w utrzymanie do końca, nie dopuszczałem do siebie myśli, że Górnik może zlecieć a jednak mleko wtedy się rozlało. Wystarczyłoby żeby wygrał ostatni mecz u siebie z Polonią Warszawa. A jednak przegrał...

Widzę jednak zasadniczą różnicę między tamtym sezonem a obecnym. Wtedy Górnik nie miał bowiem piłkarza, który mógłby go pociągnąć. Transfer Roberta Szczota za potężne pieniądze okazał się zwyczajnym nieporozumieniem. Teraz takiego zawodnika Górnik moim zdaniem ma. Nie chodzi mi nawet o pociągnięcie mentalne, liderowanie ale o umiejętności czysto piłkarskie.

Uważam, że Jose Kante potrafi grać w piłkę. Kilka jego cech mi imponuje. Oglądam go szczególnie uważnie od kilku kolejek i sądzę, że może zbawić Górnika. Zbawić czyli zdecydować o utrzymaniu. W polskich warunkach to piłkarz na którego warto zwrócić uwagę.

Dziś mnóstwo ludzi się z tego zawodnika wyśmiewa. Wyśmiewanie się jest najprostsze. Wiadomo, że jesteś tak dobry jak twój ostatni mecz. Ale tylko dyletant nie dostrzeże zalet Jose Kante.

Przypomina mi się historia Arkadiusza Milika. Długo nie mógł się wstrzelić. Dłużej niż Hiszpan teraz. Pierwszego gola zdobył dopiero w osiemnastym ligowym meczu. Dobrze pamiętam kibiców wrzeszczących wtedy z trybun na trenera (Nawałkę) żeby ściągnął tego nieudacznika (Milika).

Jose Kante na razie zagrał w dwunastu spotkaniach ligowych więc ciągle może wypalić wcześniej niż Milik. Hiszpan stoi jednak pod ścianą. Musi zacząć strzelać szybciej niż obecny zawodnik Ajaksu. Jeśli pierwszego gola zdobędzie za osiemnastym razem to albo nie w Górniku albo dla zabrzańskiej drużyny lecz już na zapleczu.

PS A poza tym reprezentacja Polski powinna wrócić na Stadion Śląski.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 25
Archiwum