niedziela, 01 lipca 2012
Uno. Dos. Tres. Cuatro?

Najlepsze zostawili na koniec.

Nie, nie - w tytule nie chodzi o liczbę goli w finale. Czy się to komuś podoba czy nie - obecna reprezentacja Hiszpanii pretenduje do miana drużyny wszech czasów. A jeśli powtórzy sukces w 2014 roku nie będzie już żadnym pretendentem, ale absolutnym hegemonem. No chyba, że do brazylijskich mistrzostw świata... nie awansuje*, co już przecież nie raz i nie dwa się mistrzom Europy zdarzało (mogą coś o tym wspomnieć Czechosłowacy, Duńczycy albo Grecy). Ale sądzę, że awansuje, jedyny silny rywal w grupie to Francja...

Cztery tytuły z rzędu byłyby czymś za naszego życia niepowtarzalnym. Czy ta ekipa pykająca rywali w Brazylii (nie napisze ''La Furia Roja'' albo ''Roja'', bo Dariusz Szpakowski ten termin skutecznie mi dziś obrzydził, w pierwszych dziesięciu minutach meczu powtórzył go pięciokrotnie) mogłaby wyglądać Waszym zdaniem tak?

Iker Casillas - w Brazylii miałby 33 lata;

Sergio Ramos - 28 lat;

Gerard Pique - 27 lat;

Javi Martinez - 26 lat;

Jordi Alba - 25 lat;

David Silva - 28 lat;

Sergio Busquets - 28 lat;

Cesc Fabregas - 27 lat;

Andres Iniesta - 30 lat;

Adrian Lopez - 24 lata (albo Fernando Llorente - 29 lat albo Alvaro Morata - 22 lata);

Iker Muniain - 22 lata (albo Francisco Alcacer - 21 lat);**

PS Oczywiście jest drużyna, która mogłaby się mistrzom Europy w Brazylii przeciwstawić. Słyszycie? Cichutko nadjeżdża: ugć- ugć - ugć...

PS1 A poza tym Omega.

* to już nie te czasy gdy obrońca tytułu mistrza świata nie musiał walczyć w eliminacjach;

** ustawiłem sobie 4-4-2 z jednym wielkim i jednym małym z przodu, bo tak lubię najbardziej:-)

23:27, pavelczado , Euro 2012
Link Komentarze (21) »
czwartek, 28 czerwca 2012
Listonosz zawsze strzela dwa razy

Często robi wszystko na odwrót. Kiedy zdobywa bramkę zachowuje się jak zadufany w sobie kondotier, na jego twarzy nie ma radości, jest za to buta, arogancka pewność siebie. Kiedyś rzekł: - Czy listonosz cieszy się z roznoszenia listów? Nie, bo to jego praca. Strzelanie goli to moja praca...

Wydaje mi się, że ten człowiek może wzniecić ogólnoświatową dyskusję, może zachwiać ładem i porządkiem społecznym:-)

Ład nie opiera się przecież na fakcie, że lepszemu wolno więcej. Tymczasem Mario Balotelli konsekwentnie wciela w życie odwrotną zasadę. Czy nazwanie go XXI-wiecznym futbolowym Cesare Borgią jest uprawnione?:-)

Po takim meczu nie mogę Was nie spytać: czy gdybyście byli trenerami i mieli piekielnie zdolnego, a przy okazji niewiarygodnie niesfornego napastnika pozwalalibyście mu na więcej? Pozwalalibyście na stan, w którym reszta drużyny zaczyna zdawać sobie sprawę, że musi trzymać szyk w momencie gdy wolno jej dokazywać mniej od wybitnej jednostki?

PS Co do Niemców. Nie umiem sobie wytłumaczyć stylu dzisiejszej porażki, a raczej braku oczekiwanej promocji. Myślicie, że dzisiejszy wieczór mógłby zmienić sposób myślenia Niemców o futbolu? Może uznają, że jednak lepiej grać w starym XX-wiecznym stylu? Co prawda esteci mogli wtedy zwichnąć sobie któryś z mięśni twarzy od ciągłego ich wykrzywiania, ale za to kolekcjonerzy złotych pucharów mogli z lubością pucować trofea (brzydka gra + 3 MŚ + 3 ME, bilans XXI to piękna gra + 0 MŚ + 0 ME). Ciekawe czy wybuchnie na ten temat ogólnonarodowy spór?:-) 

PS1 Tak się złożyło, że akurat dzisiaj promowałem drugie wydanie ''Górnoślązaków w polskiej i niemieckiej reprezentacji narodowej w piłce nożnej - wczoraj i dziś. Sport i polityka na Górnym Śląsku''.

W porównaniu z pierwszym wydaniem z 2006 roku, w drugim jest trochę więcej informacji, tekst uzupełniono także o lata 2006-2012, bo przecież w tym czasie dla naszego tematu działo się wiele, nieprawdaż?:-).

Myślę, że warto się zapoznać... Kim był „polnischer tank"? Jak to się stało, że człowiek z Rudy Śląskiej został symbolem warszawskiej Legii? Który śląski napastnik ma w niemieckiej kadrze lepszą średnią niż Gerd Mueller i Juergen Klinsmann? Kiedy synek z Raciborza został królem strzelców NRD-owskiej oberligi? Jednoznacznie możecie się przekonać, że życiorysy sławnych śląskich piłkarzy - reprezentantów wcale nie różniły się od losów zwykłych Ślązaków. Jak wszyscy przeżywali wzloty, upadki, uniesienia i tragedie. Do życia wielu z nich brutalnie wkroczyła polityka, którą zazwyczaj się nie interesowali, chcieli tylko robić to, co potrafili najlepiej - grać w piłkę. Polecam. Więcej - TUTAJ. Przygotowano także wersję niemieckojęzyczną.

PS2 W dzisiejszym meczu Niemców z Włochami grali Lukas Podolski i Miroslav Klose. Z okazji występów niemieckiej drużyny na polskim Euro chcielibyśmy rozwikłać zagadkę sprzed 72 lat. Chcę Wam pokazać zdjęcie z 1940 roku. Na grupowym szkoleniu z udziałem słynnego trenera Seppa Herbergera (14 lat później zdobędzie mistrzostwo świata) stawił się kwiat ówczesnego górnośląskiego piłkarstwa. Zgrupowanie odbyło się między 24 a 28 czerwca 1940 roku w Katowicach. Przybyli na nie m.in. przedwojenni reprezentacji Polski - Leonard Piontek, Teodor Peterek, Edmund Giemsa, Paweł Cyganek (podobno wyrzucony w końcu za nagminne odzywanie się na treningach po polsku*), a także Ewald Cebula - po wojnie reprezentant Polski na olimpiadzie w Helsinkach. Wielu zawodników z tego zdjęcia udało nam się zidentyfikować. Ale jest ich znacznie więcej niż wielu:-) Ktoś pomoże? Serdecznie prosimy.
Zdjęcie pochodzi z archiwów Niemieckiej Federacji Piłkarskiej (DVB), udostępnił mi je Thomas Urban, korespondent Süddeutsche Zeitung w Polsce. Możecie je zobaczyć - TUTAJ.

PS3 A poza tym Omega powinna wrócić.

*nie mam pewności, że akurat z tego konkretnego zgrupowania, bo miało ich być więcej.

22:42, pavelczado , Euro 2012
Link Komentarze (13) »
Fukuyama nie zatriumfuje

Sztuką nie jest wygrywać kiedy idzie. Sztuką jest wygrywać kiedy nie idzie. Hiszpania może pochwalić się idealnym wcieleniem tej zasady w życie.

Dopiero teraz jestem w stanie coś nagryzmolić, bo wieczorem ciężko przeżywałem, że Portugalia nie dała rady wygrać z mistrzami świata. Typowałem Portugalczyków na mistrzów Europy. Nie udało się, ale sposób w jaki przegrani zneutralizowali hiszpańską tiki-takę był zachwycający. Bo okazuje się, że sposób istnieje i mozna go zastosować w praktyce! Warunek jest jeden: trzej środkowi pomocnicy muszą być, po pierwsze, znakomicie przygotowani fizycznie, po drugie, technicznie. Wtedy możliwe są natychmiastowy doskok, przerwanie i rozpoczęcie. Wielka brawa dla Raula Meirellesa, Moutinho i Veloso. Włożyli kij w szprychy tiki-taki.

Szkoda, że nie zadziałała druga część planu czyli przód. CR7 do spółki z Nanim (na portugalskich piłkarzy grających na pozycji środkowego napastnika liczyć w tym meczu nie było można, nie ten poziom) odpowiadali za zdobycie gola i nic z tego nie wyszło.

Czy ktoś mi do cholery wytłumaczy dlatego w konkursie rzutów karnych Portugalczycy tak to sobie idiotycznie wymyślili, że CR7, który wykonuje je najlepiej nie zdążył do karnego podejść.

Cóż, tak naprawdę nieważne w kontekście nadziei, że nadchodzi koniec dominacji tiki-taki. Sposób na jej neutralizację został wymyślony. Teraz trzeba go dopracować. To ważne, bo dla niektórych stała się idealnym symbolem końca rozwoju piłki nożnej czyli wręcz zwiastunem końca historii futbolu. A jednak teoria Francisa Fukuyamy nie będzie miała w naszym ulubionym przypadku zastosowania:-) Hurrrraaa!

Nie zrozumcie mnie źle. Nie mam nic przeciw hiszpańskiemu sposobowi gry. Mam jedynie obiekcje wobec założenia, że już nic lepszego od hiszpańskiego pykania nie da się we futbolu wymyślić.

Da się.

Wczoraj mimo braku happy endu udowodnili to Portugalczycy.

Sztuką nie jest wygrywać kiedy idzie. Sztuką jest wygrywać kiedy nie idzie. Wczoraj Hiszpanie znów wygrali. Ale wreszcie dzięki szczęściu, a nie dzięki systemowi.

PS "Tygodnik Powszechny" poprosił mnie żebym napisał o polskiej piłce po kataklizmie Euro. Na początku zaplanowałem, że - ku pokrzepieniu serc - napiszę o perspektywach, o walce o lepszą przyszłość itd.

Niestety; w trakcie pisania, zbuntowała się moja ręka. Najpierw zdrętwiała, a potem w ogóle nie chciała współpracować. "Pisz jak jest, a nie jak mogłoby być" - wrzasnęła. Wywnioskowałem, że powinienem napisać raczej polskiej piłki pamięci żałobny rapsod. Taki mogłem stworzyć bez przeszkód, ręka się uspokoiła. W tekście przemyciłem pomysł na to jak sprawić żeby było lepiej. Pomysł, który oczywiście nigdy nie wejdzie w życie. 

Po napisaniu ręka wymruczała pod nosem tekst i ostatecznie wybaczyła nawet fakt, że rapsod pisze się wierszem. Na słowopląsanie się nie zdecydowałem, ale przecież o polskim futbolu nie da się dziś pisać wierszem.

A wierszem - lepszym lub gorszym - da się wyrazić wszystko inne. Oto strofka kibica Ruchu z forum Czadobloga (można śpiewać na melodię ''Drużyno jestesmy z Tobą, nie opuścimy Cię, nigdy Cię nie zdradzimy, bo my kochamy Cię''):

Zostawcie Fornalika

Nie wybierajcie go

W Chorzowie jest drużyna

Gdzie ''Kingiem'' zowią go...

                                                      %

A co właściwie wyszło z mojego pisania do "Tygodnika Powszechnego" - możecie przeczytać TUTAJ (fragment na zachętę, jeśli ktoś z Was pójdzie do kiosku i kupi tygodnik - będę zaszczycony).

PS2 A poza tym Omega powinna wrócić.

15:38, pavelczado , Euro 2012
Link Komentarze (16) »
sobota, 23 czerwca 2012
Fields of Athenry i oddawanie moczu

Zawsze uważam, że zaskakujące spojrzenie, zdanie pod prąd jest godne uwagi. Do wszystkich zakochanych w irlandzkich kibicach podczas Euro 2012: musicie to przeczytać! Tym bardziej, że pisze to Irlandczyk...

PS Omega powinna wrócić.

23:51, pavelczado , Euro 2012
Link Komentarze (45) »
czwartek, 14 czerwca 2012
Czupryna i pośladki Ivana Rakiticia

Minął siódmy dzień Euro.

Co mi się podobało:

a) najpiękniejszy jak dotychczas wieloetapowy (konkretnie dwuetapowy) pojedynek bramkarz - rywal w tym turnieju czyli Pletikosa kontra Marchisio w 37 minucie. Górą Chorwat...

b) ...ale minutę później już dołem. Mój jedyny nadzwyczaj ulubiony piłkarz we włoskiej ekipie czyli Andrea Pirlo pokazał jak strzela się z wolnego nad murem w krótki róg (choć jak się przyjrzycie - był jednak rykoszet po czuprynie Rakiticia, a nie wiem czy bez czupryny by wpadło);

c) najpiękniejszy jak dotychczas wślizg w tym turnieju. Rakitić w świetnym stylu przy linii bocznej pojechał na pośladkach, a potem jeszcze wyjątkowo efektownie oddał zdobytą piłkę. Niby duperelka, ale właśnie takie duperelki mnie uszczęśliwiają:-)

d) że opowieści o wypaleniu Fernando Torresa są przesadzone. Napastnik wypalony nie biegnie w jedną stronę i wali z armaty w drugą. Wali pod poprzeczkę, dodajmy:-)

e) że kibicowskie wsparcie w trudnych chwilach może być rzeczywiście wsparciem. Chóralne irlandzkie śpiewy pomogły chyba poczuć śpiewającym autentyczną dumę  - nawet w tak trudnych chwilach jak dziś. Śpiewali piłkarzom, ale i sobie. Jakoś to dla mnie bardziej naturalne niż bezwzględne i bezwarunkowe wsparcie dla niektórych przedstawicieli innych dyscyplin w Polsce, których kochamy bezwarunkowo.

Bezwarunkowo to można kochać jedynie Diego Maradonę. 

Co mi się nie podobało:

a) kiedy własny mur nie spełnia swojej roli. Przy bramce Pirlo Pletikosie ewidentnie przeszkodził, a nie pomógł. Czy to wina samego bramkarza, który źle go ustawił?

Co mnie zdziwiło:

a) że Włosi przy straconej bramce zostawili aż tyle miejsca Mandżukiciowi. Żeby po dalekiej centrze przy takiej ilości azurczyków Chorwat był w stanie spokojnie przyjąć piłkę i dopiero potem strzelić - niebywałe ...

Co mnie rozśmieszyło:

a) czy mi się wydawało czy sędzia Pedro Proensa wpadł na Irlandczyka, przewrócił go i... dał faul Hiszpanom?:-)

Kogo mi żal:

a) Irlandczyków. Stracić takiego gola jakiego strzelił im Silva to dać się ośmieszyć na oczach całego świata w meczu o życie. Żal, bo rozumiem ich pamiętając mecz z meksykańskiego mundialu. Czy jest tu jakiś kibic, który pamięta rozbrajającą nonszalancję Socratesa przy strzale z karnego kontrastującą z bezradnością Józefa Młynarczyka albo wykład chyżonogiego profesora Josimara z posłanianagłejpetardyzprawiezerowegokątaologii stosowanej?

PS Dowiedziałem się poniewczasie, że rejwachu narobił wywiad z Wojciechem Kuczokiem po meczu z Rosją. Przeczytałem i jestem zdumiony hałasem. Nie powiedział moim zdaniem dosłownie nic co mogłoby w jakikolwiek sposób zostać uznane za kontrowersyjne.

23:26, pavelczado , Euro 2012
Link Komentarze (12) »
środa, 13 czerwca 2012
Czyżby Polska - Niemcy w Gdańsku?

Minął szósty dzień Euro.

Co nadciąga:

a) wiele wskazuje na to, że nadciąga kolejny wielki mecz Polska - Niemcy. Coraz bardziej prawdopodobne, że Polska - jako drugi zespół grupy A (głęboko wierzę w zwycięstwo z Czechami) - spotka się w ćwierćfinale właśnie z Niemcami - pierwszym zespołem grupy B. Wtedy, paradoksalnie, Niemcy będą mieli bliżej na stadion, bo akurat ten ćwierćfinał odbędzie się w Gdańsku. Bardzo chciałbym żeby tak się stało. Byłoby superciekawie;

Co mi się podobało:

a) znakomity strzał głową Pepe dający pierwszą bramkę Portugalii w meczu z Danią. Kiedy po rogu tor lotu piłki tworzy z głową piłkarza nabiegającego na pierwszy słupek kąt rozwarty - bramkarz ma szanse tylko teoretyczne. Tak właśnie było dziś po strzale człowieka, którym straszy się przed snem niegrzeczne dzieci; 

b) obrót Mario Gomeza przy pierwszym golu wbitym Holendrom, taki koszykarski. Koszykarski? Poprawcie mnie jeśli się mylę, ostatni raz ten dziwaczny sport uprawiałem w 1979 roku;

Co mi się nie podobało:

a) skuteczność Holandii. Jeśli zespół o takim ofensywnym potencjale w dwóch kolejnych meczach strzela zaledwie jedyną bramkę to ewidentnie wpływ przyjęcia złego systemu gry (zresztą tego jedynego gola Holendrzy zdobyli już kiedy na boisku było wreszcie dwóch napastników). Teściowi van Bommela chyba trzeba będzie podziękować (może zięcia też zluzują?;-) choć prawdę mówiąc Holendrzy ciągle mogą przecież jeszcze awansować...

b) problem z głową Cristiano Ronaldo. Każdy wie, że to gracz fenomenalny (widzieliście to podanie do Postigi bez patrzenia zewnętrzną częścią stopy? To chyba najlepsze jak dotychczas pojedyncze zagranie w tym turnieju), ale w reprezentacji Portugalii ciągle niespełniony. To ewidentnie problem z psychiką, przecież w Realu takie sytuacje sam na sam jakie miał dziś z Duńczykami wykorzystywał skrobiąc się jednocześnie pod pachą. Ma szczęście, że w jego drużynie jest Varela. Dzięki niemu ciągle ma szanse na Złotą Piłkę FF A.D. 2012. 

c) że w 29. minucie meczu Portugalia - Dania sędzia nie wyrzucił z boiska Meirelesa. Czadoblog na starość jest coraz bardziej radykalny, wyrzucałby dość często. Brak wyrzucania powoduje ciągle obniżanie wrażliwości na takie zachowania. Nic dziwnego; takie zagrania są efektem właśnie tego, że sędziowie pozwalają na coraz więcej, nie chcą być oskarżeni o aptekarstwo. To ważki problem, bo trudno przypuszczać, że w dziesiątkę Portugalczycy (którym zresztą życzę mistrzostwa) daliby radę wygrać 3:2;

d) że pierwszy gol Duńczyków został uznany. Wiem, że w momencie ostatniego podania Bendtner nie był na spalonym, ale sekundę wcześniej w momencie centry do ostatniego asystenta - już raczej tak. Wniosek z tego, że można nie brać udziału w akcji, ale jednocześnie... można brać udział w akcji:-)

Na co mam nadzieję:

a) że Varela nie sfrunie jak meteoryt i nie zniknie z futbolu reprezentacyjnego jak inna niedawna ciemnoskóra gwiazdka ze skrzydła czyli Elia. Choć on nie jest już taki młody (rówieśnik Cristiano Ronaldo) więc może dobry moment wykorzysta?

PS A poza tym Omega powinna wrócić.

23:02, pavelczado , Euro 2012
Link Komentarze (19) »
poniedziałek, 11 czerwca 2012
Spodenki burzą nastrój

Minął czwarty dzień Euro.

Co mnie zdumiało;

a) gole Szewczenki, przyznaję. Fizycznie na boisku wręcz nie istniał (nie chodzi mi o wytrzymałość, ale o bezlitosną męską walkę jaką prezentował choćby Ibrahimović), długo zupełnie nic nie wskazywało, że Ukrainiec może cokolwiek zdziałać. Wiadomo jednak, że napastnik może ''robić nic'', a jak potem strzeli dwa gole i tak jest bohaterem. Wydaje mi się jednak, że nie ma żadnych szans żeby Szewczenko powtórzył ten numer z Anglikami albo Francuzami. Ale trzeba z podziwem przyznać: obie bramki dla Ukrainy to efekt jego czysto piłkarskich umiejętności. Nie potrzeba było siły tylko sprytu i wyboru odpowiedniego momentu do oddania strzału. Szewczenko wybrał idealnie.

Co mi się podobało:

a) że piłkarze ciągle pukają do drzwi Międzynarodowego Biura Miar w Sèvres pod Paryżem. Tym razem powinno się tam znaleźć odpowiednie gabloty dla główki Lescotta jako idealnego wzorca strzału głową po starciu powietrznym oraz dla strzału w krótki róg z dystansu Nasriego. Trudno wyobrazić sobie, że można zrobić to lepiej. Rozejm; środkowe palce angielskich łuczników były niewykorzystane, są więc nienaruszone;

Co mi się nie podobało:

a) że Anglicy zamienili się z Francuzami... spodenkami. W efekcie mecz oglądało się... dziwacznie pod względem kolorystycznym. Wiecie co mam na myśli?

Kogo mi żal:

a) Zlatana Ibrahimovicia. Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że to jeden z pięciu najlepszych napastników świata. Moim zdaniem spisywał się dziś wręcz rewelacyjnie, ale do jego poziomu nikt się nie dostroił (groźny był jedynie Wilhelmsson po przerwie). Obawiam się, że - choć to jeszcze niedawno było niemożliwe - Ibrę dotknął casus George Besta, Ryana Giggsa albo George'a Weaha. Zdarza się, że wybitny piłkarz nie ma żadnych szans na sukces reprezentacyjny. Nie wydaje mi się żeby Ibrahimović cokolwiek jeszcze uszczknął w rywalizacji na tym polu. Bo wydaje mi się, że Szwecja coraz mniej znaczy;

PS A poza tym Omega. 

23:26, pavelczado , Euro 2012
Link Komentarze (14) »
niedziela, 10 czerwca 2012
Pacynka w bagażu Balotellego

Minął trzeci dzień Euro.

Co mnie zachwyciło:

a) geniusz Andrei Pirlo. Podziwiałem tego piłkarza już kiedy grał w Interze, chyba właśnie grajka o takiej charakterystyce najbardziej brakuje w ekipie Smudy. Sposób w jaki wypracował bramkę dla Włochów był zachwycający. Oniemiałem;

Co mi się podobało:

a) sympatyczny koślawy sposób w jaki Mandżukić utrzymał się na nogach zanim nie strzelił pierwszego gola dla Chorwatów;

b) forma Ikera Casillasa. Najlepszy wśród Hiszpanów, co niedobrze rokuje dla nich na przyszłość...

c) przy straconej bramce Casillas nie miał żadnych szans, ale Antonio di Natale to specjalista od takich sytuacji. Zdjętemu Balotellemu zostało chyba tylko voo-doo... i jakieś szpileczki wbijane w pacynkę. Ciekaw jestem czy di Natale wypchnął go ze składu na stałe czy Prandelli widzi w nim jednak klasycznego dżokera?

c) klasyczna tiki-taka przy bramce dla Hiszpanów. To było wspaniałe, ale...

Co mi się nie podobało:

a) ...ale szkoda, że tej tiki-taki było dziś wyjątkowo mało;

b) że sędzia nie dał oczywistego karnego Irlandii (faulowany przez Corlukę był Robbie Keane) pół godziny przed końcem. Gdyby Irlandczycy go wykorzystali doprowadzając do stanu 2:3 mielibyśmy jeszcze większe emocje.

Co mnie zastanowiło:

a) czy kiedyś nadejdzie dzień kiedy goli strzelanych głową będzie zawsze więcej niż goli strzelanych nogą. Mecz Chorwacji z Irlandią pozwala snuć takie rozmyślania?

b) dlaczego komentatorzy niezależnie od temperamentu i stażu używają sformułowania ''podanie do boku''. Od jakiegoś czasu mnie to frapuje, zawsze sądziłem, że mówi się ''podanie na bok''... Mylę się?

c) czy trzeciego gola dla Chorwacji można uznać za bramkę samobójczą?

Co mnie zdumiało:

a) że Antonio Cassano nie dostał czerwonej kartki za debilny, wynikający chyba z frustracji faul na Ikerze Casillasie w I połowie. Sędzia powinien się wytłumaczyć, dla takich zachowań jak Cassano nie powinno być nawet malutkiego marginesu tolerancji. Dziwne o tyle, że Cassano powodów do frustracji żadnych nie miał, Włochy prezentowały się dobrze, stwarzały groźne sytuacje... Zresztą to nie był jedyny włoski faul na czerwień w tym meczu...

b) sposób w jaki Gianluigi Buffon powstrzymał Fernando Torresa w 75. minucie. Pierwszy raz widziałem żeby w sytuacji sam na sam bramkarz ograł rozpędzonego napastnika na stojąco. On po prostu go okiwał, zwróciliście uwagę?:-)

PS A poza tym Omega

22:53, pavelczado , Euro 2012
Link Komentarze (23) »
sobota, 09 czerwca 2012
Gula i gira

Minął drugi dzień Euro.

Co mi się nie podobało:

a) To staje się tradycyjną uwagą na Czadoblogu:  że sędzia nie wyrzucił z boiska van Bommela. Futbol to nie jest dyscyplina dla panienek, ale ten facet już się nie zmieni. Mam wrażenie, że brutalne faule są stosowane przez niego z rozmysłem, także jeśli chodzi o konkretny moment meczu. Przypomniał mi się mecz Dania - Holandia na Euro sprzed dwudziestu lat. Pamiętacie straszną kontuzję Henrika Andersena i gulę, która nagle wyrosła na jego kolanie? Czasami mam wrażenie, że van Bommel jeszcze taką gulę komuś zdąży zafundować...

b) że Cristiano Ronaldo gwałtownie protestował po strzale Pepe w 45. minucie kiedy piłka po uderzeniu w poprzeczkę odbiła się linii bramkowej. Sędzia miał rację, że kazał grać dalej, a Portugalczyk albo nie zauważył albo nawet mu nie zależało żeby zauważyć -presję na arbitra można przecież spróbować wywrzeć w każdym momencie;

c) praca grafika projektującego kształt numerów na holenderskich koszulkach. Kiedy przypominam sobie na przykład dziewiątkę na plecach Huntelaara dreszcz sięga moich trzewi. Co to było?!

Co mi się podobało:

a) inteligentna gra na czas Duńczyków w środku drugiej połowy (na jej końcu nie musieli już tak grać, bo Holendrzy rzucając się do ataku rozluźnili szyki i można było naprawdę zaatakować). Nie znoszę gry na czas, która polega na wykopywaniu piłki albo umieraniu na murawie po każdym wślizgu rywala, ale doceniam grę na czas w trakcie gry:-) To już problem Holendrów, że nie umieli się jej przeciwstawić... 

b) jedno konkretne fantastyczne dalekie podanie zewnętrzną częścią stopy Sneijdera w 75. minucie meczu z Danią. Huntelaar je zmarnował, ale ten pass i tak będzie w czołówce dalekich zagrań całego turnieju;

c) pojedyncza ofiarna interwencja Boatenga, który w 65. minucie wybił piłkę Cristiano Ronaldo w sposób rzadko spotykany. Ta gira mu się jakoś nagle wydłużyła czy jak?

d) postawa Manuela Neuera. Czy jest lepszy od Turka czy Maiera - tego nie wiem i się nie dowiem, nie mam porównania. Ale Schumacher, Illgner, Immel czy Kahn nie dorastają mu do pięt.

e) oczy dookoła głowy Cristiano Ronaldo. On wbrew powszechnemu mniemaniu nie gra ze schyloną głową, nie wpatruje się tylko w czubki własnych gulerów. Jego znakomite podania nie przyniosły tym razem efektu, ale może następnym razem?

PS Vamos! Vamos! Vamos! Ugć - ugć - ugć...

PS1 A poza tym Omega.

22:50, pavelczado , Euro 2012
Link Komentarze (22) »
czwartek, 07 czerwca 2012
Gnój

W 1999 roku pewien człowiek starał się o pracę w naszym dziale sportowym katowickiej "Gazety". Tak to wspominał po latach: ''Odpadłem z hukiem po pierwszej turze, a gdybym dostał wtedy etat, pewnie nic bym nie napisał. Byłem zresztą zaraz po studiach humanistycznych, takim programowym bezrobotnym, i udział w naborze do działu sportowego był chwytaniem się brzytwy. Do działu gospodarczego pewnie też bym się zgłosił..."

W jego wypowiedzi jest sporo racji. Gdyby się do nas wtedy dostał - powieść, której tytuł jest jednocześnie tytułem tego wpisu zapewne by nie powstała, a on sam nie zostałby pisarzem. Dlaczego? To proste: w codziennej dziennikarskiej rąbance nie miałby na to czasu. Żeby zostać pisarzem trzeba mieć tego czasu przynajmniej trochę.

Czadoblog przypomniał sobie przed chwilą z zakłopotaniem, że w pierwszej turze wspomnianego przez Wojciecha Kuczoka naboru był test pisemny z wiedzy o sporcie. Test mojego autorstwa, bo właśnie ja dostałem zlecenie żeby go stworzyć. To miał być trudny sprawdzian więc dałem upust fantazji... Pamiętam, że kiedy czytałem pytania, niektórym źrenice poszerzały się z niedowierzaniem do wielkości pięciozłotówki... 

Stwierdzenie, że Wojtek właśnie z powodu paskudnej złośliwości Czadobloga (to naprawdę były pytania, po których można było w nocy budzić się z krzykiem;-) został cenionym pisarzem jest oczywiście tylko i wyłącznie  potwornym nadużyciem. Po latach mogę jedynie cieszyć się, że Wojtek nie stracił serca dla futbolu. Znów przekonałem się, że ma wiele na jego temat do powiedzenia a jednocześnie nie idzie w owczym futbolowym pędzie:-) Z okazji Euro poprosiłem go o wywiad i  spotkaliśmy się w chorzowskiej knajpie żeby podyskutować o zbliżających się mistrzostwach. Lubię takie dysputy:-) Co z tego wyszło - możecie przeczytać tutaj.

PS A poza tym Omega powinna wrócić.

PS1 Tak sobie myślę, że mój wpisik sprzed czterech lat mógłby być nienajgorszym uzupełnieniem do sprawy DyskoPoloGieksy:-) 

20:08, pavelczado , Euro 2012
Link Komentarze (16) »
 
1 , 2 , 3
Archiwum